Większość osób ma ubezpieczenie domu lub mieszkania oraz auta i zakłada, że w razie szkody polisa pokryje wszystkie koszty. Bardzo często jednak okazuje się, że wypłata jest niższa, niż by oczekiwali – czasem o kilkadziesiąt procent. A to rodzi poważne konsekwencje finansowe i życiowe, które fachowcy nazywają niedoubezpieczeniem.
Niedoubezpieczenie może być jednym z najbardziej niedoszacowanych ryzyk, z jakim może się zetknąć zwykły człowiek. W warunkach utrzymującej się inflacji kosztów, wzrostu wartości aktywów oraz rosnącej częstotliwości szkód klimatycznych skala niedoubezpieczenia systematycznie rośnie – zarówno wśród przedsiębiorstw, jak i gospodarstw domowych. Zjawisko to ma wyraźne konsekwencje makroekonomiczne: wpływa na stabilność finansową, poziom inwestycji, a nawet na tempo odbudowy po katastrofach.
Jednak tym, co naprawdę może niepokoić, są problemy, jakie niedoubezpieczenie będzie stanowić dla gospodarstw domowych, czyli mówiąc wprost, dla przeciętnego Polaka i jego najbliższych. A mogą być naprawdę poważne i stanowić początek problemów finansowych, których konsekwencje będą odczuwalne nawet przez wiele lat. Brak środków na pokrycie szkód, które mogą mieć miejsce w wyniku różnych zdarzeń, trzeba będzie bowiem „uzupełnić”. Może się to wiązać z koniecznością wykorzystania posiadanych oszczędności, wyprzedażą majątku. W ostateczności może również oznaczać konieczność sięgnięcia po kredyt lub pożyczkę, co wiąże się z zadłużeniem domowego budżetu.
Polaków łatwiej jest obecnie przekonać do kupna polisy niż jeszcze kilkanaście lat temu. Katastrofy naturalne, do których dochodzi coraz częściej, takie jak np. pożary czy powodzie, lub zdarzenie dotykające innych ludzi, potrafią skutecznie „motywować” do tego, aby chronić posiadane mienie, ale także życie, i to nie tylko własne, ale również członków rodziny. Rzecz więc nie sprowadza się już do tego, czy kupić polisę, czy nie, ale do tego, w jaki sposób będzie ona najlepiej zabezpieczała określone ryzyka.
Dlatego tak ważne jest określenie już na samym etapie zawarcia umowy wysokości realnej ochrony, jaką powinna ona zapewnić. Co więcej, kontynuując ubezpieczenie, trzeba też uwzględniać zmieniające się z upływem czasu realia. Może to dotyczyć zwiększającej się wartości domu, np. poprzez zainstalowanie paneli fotowoltaicznych, których wartość może być dość wysoka, ale także kwestii związanych z polisą na życie, kiedy w rodzinie pojawia się dziecko.
Problem niedoubezpieczenia, o którym mówi się coraz więcej, specjaliści sprowadzają, chyba nieco błędnie, do aspektu wyłącznie finansowego. A trzeba na niego spojrzeć także w kontekście czysto ludzkim. Kłopoty, jakie mogą się pojawić, te typowo finansowe, mogą stanowić dopiero początek zmartwień, z którymi rodziny będą borykać się przez miesiące, jeśli nie lata.
Jak tego uniknąć? Wystarczy dobrze określić sumę ubezpieczenia i dobrać zakres polisy do realnych potrzeb. A jeśli sprawia to trudność, warto poszukać kogoś, kto określi, co w danym momencie będzie najlepsze, i zaproponować produkt, w którym cena nie będzie stanowiła podstawowego kryterium wyboru.
Grzegorz Piotrowski
gpiotrowski@o2.pl







