Policzyliśmy to! Co 4 minuty do PPK przystępuje trzech nowych uczestników!

0
966

To nie żart, nie fake i nie clickbait. Nie poprawiaj okularów, nie reguluj odbiornika. Nie wierzysz? Matematyka nie kłamie, a my nie zamierzamy sprzeciwiać się samej królowej nauk…

W tym roku średnio dołączało do PPK 35 tys. osób miesięcznie. Rekord przypadł na styczeń, gdy liczba uczestników z miesiąca na miesiąc urosła aż o 44 tys. pracowników. Co 4 minuty do PPK przystępuje trzech nowych uczestników. Łącznie jest nas już 4,08 mln osób i mamy ponad 5 mln rachunków. A na nich 43,4 mld zł.

Dlaczego do tego rozpędzonego pociągu dosiadają się co chwilę nowi pasażerowie? I dlaczego warto w tym pociągu polskiej produkcji jechać, niż zostać samotnie na pustym peronie, czekając na lepsze czasy, lepszą pracę, niższą inflację i większe zarobki?

Czym są PPK, nie będziemy pisać. Powiemy ci, dlaczego warto być w PPK i dlaczego liczba uczestników z miesiąca na miesiąc rośnie. Poznaj kilka powodów, które trudno zignorować:

  • dziedziczysz bez podatku od spadków i darowizn. Jako uczestnik masz pewność, że osoby, które po tobie dziedziczą, otrzymają 100%, bez potrąceń. To ty wskazujesz osobę lub osoby, które otrzymają środki gromadzone przez ciebie przez lata. I nie będą musiały czekać na proces spadkowy, wystarczy, że zgłoszą się do twojej instytucji finansowej. Jeśli nie wskażesz osób uprawnionych, dziedziczenie odbędzie się zgodnie z przepisami prawa. Przy okazji – wiesz, że osoby uprawnione nie muszą być najbliższą rodziną? Środki nie przepadną bez wieści, skorzystasz z nich ty lub – jeśli nie zdążysz – wskazane przez ciebie osoby.
  • bo możesz zarobić, a się nie narobić. Do każdej twojej złotówki drugą dopłaca pracodawca i państwo. Napiszemy to inaczej: PPK to dwa razy szybsze oszczędzanie. To nie jest symboliczne 5 zł. To jest prawie drugie tyle, ile ty wpłacasz – prawdziwe, realne i namacalne. Bez znaczenia, którą wersję wybierzesz i czy w ogóle którąś wybierzesz, na twoim rachunku pojawią się środki od ciebie, pracodawcy i państwa, tylko za to, że jesteś w PPK i nic nie robisz. To nie jest promocja! To zasady, które są od początku i obejmują każdego uczestnika.
  • bo nie musisz się angażować ani znać na inwestycjach. Robią to za ciebie profesjonaliści, czyli instytucje finansowe. Nie sprawdzasz wyników akcji, nie wisisz z maklerem na telefonie, nie przesuwasz środków między funduszami przy obiedzie (chyba że chcesz) i nie rwiesz włosów z głowy. Nie pilnujesz przelewów, nie odświeżasz wykresów. Nie musisz się znać, nikt od ciebie tego nie wymaga. Po prostu bądź.
  • bo do twojego rachunku dorzuca się również państwo. Co ważne – regularnie, a to słowo klucz. Nie stoisz w kolejce, nie składasz wniosków, nie podpisujesz dziesięciu formularzy i nie marnujesz swojego limitu pięciu bezpłatnych podpisów kwalifikowanych. Po prostu jesteś uczestnikiem, logujesz się na swoje konto, widzisz i wiesz. I masz! Ile? Na start 250 zł. Co roku 240 zł. Ale zanim pogardzisz, pokręcisz nosem i mrukniesz, że to mało, to przypomnij sobie, kiedy ostatnio ktoś ci dał 250 zł tak po prostu? I czy miniesz leżące na chodniku 250 zł, bo za mało? To kolejna nagroda za to, że… nic nie robisz. No dobra, trochę naciągamy – to premia za regularność. Ale summa summarum na jedno wychodzi.
  • bo emerytura z ZUS nie wystarczy. My to wiemy, ty to wiesz i pewnie wszyscy o tym wiedzą. Nie ma sensu odwracać wzroku i udawać, że temat nie istnieje, choć wyskakuje już niemal z lodówki. Dzisiejszy 30-latek może liczyć na emeryturę w wysokości ok. 25% ostatniego wynagrodzenia. I to nie halucynacje chata GPT, tylko szacunki ekspertów, poparte (a jakże!) matematycznymi wyliczeniami. Tak, tak, wiemy, „nie dożyjesz”, „państwo powinno zapewnić” i „ZUS do tego czasu zostanie zlikwidowany”. Powinno też nie być głodu na świecie, dzieci powinny słuchać rodziców i nie jeść słodyczy przed obiadem, a ty masz jeszcze stertę książek przy łóżku, które co wieczór przegrywają z ekranem smartfona. To by było na tyle w temacie powinności. Z tą likwidacją to nie taka prosta sprawa, więc jest wysokie (znowu matematyczne) prawdopodobieństwo, że przez najbliższe 30 (jak nie 300) lat ZUS będzie miał się dobrze. Aaaa, jeśli nie dożyjesz – patrz punkt 1. o dziedziczeniu. Jeśli to nie jest wystarczająca motywacja, to trudno o lepszą. PPK nie zastąpią ZUS-u, bo nie zamierzają i nie ma ani takiej potrzeby, ani takich kompetencji, ale mogą być naprawdę solidnym dodatkiem. Najlepiej takim, który rośnie „w tle”, bez wysiłku.
  • bo nawet jeśli zarabiasz mało, w PPK i tak możesz zyskać. Nie ma znaczenia, od jakiej kwoty startujesz. W PPK masz możliwość pomnożyć złotówkę, 100 zł i 10 tys. zł. Wiadomo, gdy pomnożysz 10 zł dziesięć razy, to masz stówkę, a gdy pomnożysz 1 tys. zł, to masz 10 tys. zł (znów ta matematyka…) i to robi różnicę. Ale czy masz rezygnować z 200% zysku (tak, dane z biuletynu miesięcznego) tylko dlatego, że dziś zarabiasz 4 tys. zł, a nie 40? A dziecku powiesz, że nie może oszczędzać drobnych kwot, bo musi poczekać, aż dostanie duże? Czy kupujesz mu jednak pierwszą świnkę skarbonkę i tłumaczysz, że jak mu zostanie z zakupów lub wizyty u babci, to powinno tam wrzucić nawet 5 zł? Każdy kiedyś zaczynał. Po prostu zacznij i daj sobie trzy, a najlepiej sześć miesięcy na obserwację. A potem zobacz na swoim rachunku, co tam się wydarzyło. I pamiętaj, że osoby z niższymi zarobkami mogą obniżyć swoją wpłatę z 2% do nawet 0,5% wynagrodzenia i wciąż dostają dopłaty od pracodawcy i państwa w standardowej wysokości – nie są pomniejszane. Czyli: wpłacasz mniej, a dalej korzystasz z programu i jesteś pełnoprawnym uczestnikiem. To jedna z nielicznych sytuacji w życiu, gdy mniejszy wkład nie oznacza mniejszych korzyści.
  • bo przestajemy słuchać szwagrów i wujków „dobra rada”, którzy nie mają o PPK pojęcia. Słyszeliśmy i widzieliśmy już wszystko. Od haseł „To się opłaca tylko młodszym/starszym/dużo zarabiającym” po „To rozwiązanie dla urzędników/dużych korporacji”. Widzisz absurd? To w końcu młodzi czy starzy? Mało zarabiający czy dużo zarabiający? Pracownicy samorządu czy dużych korporacji? Po co sztucznie wymyślać sobie ograniczenia, których… nie ma? Fakty są takie, że to program dla każdego pracownika. Więc rady, że „to dobre tylko dla xyz”, można schować między bajki.
  • bo PPK to twoje prywatne środki. Tak jak dom, samochód, konto w banku. Między innymi dlatego są dziedziczone. Czy możesz przekazać komuś coś, co nie należy do ciebie? Masz do nich dostęp 24/7, możesz z nich skorzystać na wkład własny do kredytu hipotecznego na budowę domu, przebudowę, remont, kupno działki czy też w przypadku poważnego zachorowania twojego, męża, żony lub dziecka. Bez żadnych potrąceń. Bo te pieniądze są po prostu twoje.

Uwaga! Przeczytanie tego tekstu zajęło ci ok. 6,5 minuty. W tym czasie licznik uczestników PPK zanotował wzrost o pięć osób. A ty na co czekasz?

Chcesz dołączyć do PPK? Wejdź na: https://www.mojeppk.pl/Chce-byc-w-PPK.html

Marta Salamończyk-Zielińska
ekspertka ds. komunikacji i PR