Rynek gwarancji nie boi się wielkich projektów, tylko złych zasad

0
801

Rozmowa z Robertem Dębeckim, dyrektorem Departamentu Gwarancji KUKE

Aleksandra E. Wysocka: – Rynek przez cały 2025 r. czekał na inwestycje, które długo pozostawały bardziej zapowiedzią niż faktem. Jak to wyglądało z perspektywy KUKE?

Robert Dębecki: – Gdyby zawrzeć cały 2025 r. w jednym obrazie, to wszyscy stoją na peronie w oczekiwaniu na pociąg, który nie nadjeżdża. Rynek gwarancji, wykonawcy i instytucje finansowe czekali miesiącami na start projektów. I to nie było tylko wrażenie.

Do czerwca spośród prawie 50 planowanych przetargów Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ogłoszono zaledwie kilka. W jednym z kluczowych segmentów inwestycji publicznych praktycznie nie było ruchu. Podpisywano niewiele kontraktów, a bez kontraktów nie ma gwarancji ani finansowania.

Przełom przyszedł dopiero pod koniec roku. W październiku w KUKE osiągnęliśmy najwyższy w historii miesięczny przypis, bliski jednej czwartej całorocznego wyniku. To ożywienie było kontynuowane, choć już nie tak spektakularnie. Ale dane GUS potwierdziły przyspieszenie inwestycji. Wierzę, że 2026 r. ma szansę być rekordowy.

KPO długo było bardziej obietnicą niż realnym impulsem. Co się zmieniło?

Problemem nie była skala środków, tylko timing. Program został uruchomiony w Polsce później niż w innych krajach, więc wiele projektów nie mogło ruszyć.

Dziś pieniądze zaczynają pracować. Widzimy to w projektach dla zielonych miast, OZE czy infrastruktury energetycznej. Pojawiają się także inwestycje w ochronę zdrowia, gdzie również stosowane są gwarancje.

Istotne jest też przesunięcie ok. 30 mld zł na obronność i bezpieczeństwo. Te środki nie są tak ograniczone czasowo, więc mają większą szansę na wykorzystanie.

Rynek jest gotowy na tę falę inwestycji? Ma wystarczającą pojemność?

Tak, i to jest bardzo ważna informacja. Pojemność na rynku gwarancji jest. Zarówno u ubezpieczycieli, jak i po stronie reasekuratorów. Kapitał jest dostępny i rynek jest gotowy finansować duże projekty.

Pod jednym warunkiem: że inwestycje są przewidywalne i prowadzone na racjonalnych zasadach. Jeśli mamy jasny harmonogram, standardowe okresy zabezpieczeń i stabilne warunki kontraktowe, to nie ma problemów z dostępem do gwarancji.

Problem pojawia się wtedy, gdy dokładamy elementy, które zaburzają równowagę. Bardzo długie okresy rękojmi, na przykład 10 lat, albo dodatkowe wymogi ratingowe powodują, że ryzyko staje się trudniejsze do ubezpieczenia. To nie jest kwestia braku pieniędzy, tylko konstrukcji projektu. Jeżeli chcemy przyspieszyć inwestycje, to powinniśmy upraszczać zasady, a nie je komplikować.

Na jakie inwestycje rynek gwarancji najbardziej liczy w 2026 r.?

– Pierwszym oczywistym obszarem jest projekt CPK i cała infrastruktura z nim związana, czyli koleje, drogi i inne projekty towarzyszące.

Drugim obszarem są inwestycje drogowe. Liczę, że GDDKiA będzie kontynuowała programy i że pojawi się większa przewidywalność przetargów.

Bardzo ważna jest też kolej. Ten segment długo czekał na uruchomienie środków unijnych. Drogi w większym stopniu opierają się na finansowaniu budżetowym, natomiast kolej w dużej mierze korzysta z funduszy unijnych. Wraz z ich odblokowaniem powinno pojawić się więcej projektów.

Nie można też zapominać o energetyce. Transformacja energetyczna i inwestycje związane z OZE czy kogeneracją to dziś jeden z najważniejszych kierunków rozwoju. Premier mówi o bilionie złotych wydanych na ten cel w ciągu nadchodzącej dekady. KUKE w ubiegłym roku udzieliła gwarancji na zielone przedsięwzięcia na kwotę 12 mld zł, co przekłada się na ok. 60 mld zł finansowania!

Czy gwarancje mają dziś zastosowanie także poza wielką infrastrukturą?

– Tak, i to coraz częściej. Jednym z ciekawszych przykładów są gwarancje przyłączeniowe związane z instalacjami OZE. To gwarancje należytego wykonania umowy dotyczącej przyłączenia instalacji, na przykład farmy wiatrowej czy fotowoltaicznej, do krajowej sieci energetycznej.

Beneficjentem takich gwarancji najczęściej jest operator systemu przesyłowego. Widzimy też coraz więcej projektów związanych z kogeneracją, czyli przechodzeniem z tradycyjnych technologii energetycznych na mniej emisyjne rozwiązania.

W ofercie KUKE pojawiły się także gwarancje środowiskowe. Co się za nimi kryje?

– Ten segment rozwijamy od 2020 r. i dziś jest już bardzo ważną częścią naszego biznesu. W praktyce oferujemy pakiet czterech rodzajów gwarancji środowiskowych.

Najbardziej popularna jest gwarancja związana z prowadzeniem składowiska odpadów wynikająca z art. 48a ustawy o odpadach. Właściciel składowiska musi przedstawić zabezpieczenie finansowe, aby uzyskać pozwolenie zintegrowane na zbieranie i przetwarzanie odpadów.

Drugi produkt dotyczy podmiotów zarządzających składowiskami odpadów w imieniu właściciela.

Trzecim rodzajem są gwarancje dotyczące transgranicznego przemieszczania odpadów, czyli wywozu odpadów za granicę. Ten segment rozwija się szybciej niż początkowo zakładaliśmy.

Czwarty produkt dotyczy szkód w środowisku. Tu konkurencją są polisy OC z klauzulą środowiskową, które są prostsze i tańsze, choć często mają więcej wyłączeń.

W 2025 r. przypis składki z gwarancji środowiskowych zwiększył się o dwie trzecie.

Na koniec zapytam o sektor, który dziś elektryzuje gospodarkę. Jaką rolę w portfelu KUKE odgrywa zbrojeniówka?

– Coraz większą, choć prawdziwy skok nastąpi, gdy zostanie uchwalona nowelizacja ustawy regulującej działalność KUKE gwarantowaną przez Skarb Państwa, na co obecnie czekamy. Nasi odpowiednicy z innych krajów w ostatnich latach intensywnie rozwijali aktywność w segmencie obronności. Obok budownictwa infrastrukturalnego i transformacji energetycznej, to będzie nasz trzeci filar, dzięki któremu chcemy umocnić się na pozycji wicelidera rynku gwarancji ubezpieczeniowych w Polsce pod względem składki.

I tu nie chodzi tylko o produkcję sprzętu wojskowego. Mówimy o bardzo szerokim ekosystemie inwestycji. To infrastruktura, budynki, bazy wojskowe, systemy radarowe, wyposażenie żołnierzy czy logistyka.

KUKE od lat współpracuje z podmiotami z grupy PGZ, ale coraz częściej pojawiają się też prywatne firmy działające w sektorze obronnym. Chcemy być obecni w tych projektach i wspierać je gwarancjami.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka