Ten zachwyt nad AI

0
362

Wbrew powszechnym zachwytom nad AI, nie znajduję go w sobie. Może to mój zaawansowany pesel, a może obawa przed skutkami społecznymi, które dziś trudno przewidzieć.

Zauważam zmianę tego, co jeszcze do niedawna było science fiction, w realną rzeczywistość. Scenariusze filmów i fabuły książek tego gatunku realizują się na naszych oczach, doświadczamy ich codziennie.

Postęp w dziedzinie sztucznej inteligencji jest gigantyczny. Jak wynika z powszechnie dostępnych informacji, na 250. rocznicę istnienia Stanów Zjednoczonych Ameryki została udostępniona nowa technologia pod nazwą Fable 5. Model ten był blokowany przez rząd USA z powodu potężnych możliwości wykrywania luk i analizy sieciowej oraz związanymi z tym nadużyciami. Ale już jest i działa ponoć rewelacyjnie. Określa się go mianem autonomicznego pracownika – samodzielnie planuje etapy pracy, w tym długofalowe działania, potrafi alokować zasoby i samodzielnie korygować własne błędy. Działa na poziomie zaawansowanego pracownika naukowego i inżyniera. W jeden dzień załatwi skomplikowany problem, który zespołowi ludzkiemu zajmuje co najmniej 2 miesiące.

Są zachwyty, ale i obawy o falę bezrobocia w wielu sektorach. Czy branża ubezpieczeniowa odczuje ten wpływ boleśnie? Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. W znaczeniu biznesowym można oczekiwać zadowolenia akcjonariuszy.

Według raportu „Generatywna sztuczna inteligencja a polski rynek pracy” zaprezentowanego w czerwcu 2025 r. przez rządowy Instytut NASK, w Polsce 30,3% wszystkich miejsc pracy – ok. 5,08 mln stanowisk – jest podatnych na konsekwencje wprowadzenia systemów generatywnej sztucznej inteligencji, co oznacza, że zadania wykonywane w ich ramach mogą ulec zautomatyzowaniu lub przekształceniu, w najgorszym scenariuszu niektóre miejsca pracy mogą zostać zlikwidowane.

Z kolei raport Głównego Urzędu Statystycznego „Zróżnicowanie zawodów na rynku pracy w Polsce” opublikowany na początku lipca br. wskazuje zawody najbardziej podatne na automatyzację, i te, w których znaczna część obowiązków może wkrótce zostać przejęta przez AI. Wśród nich znajdują się pracownicy ubezpieczeń i finansów.

Ponieważ w raporcie odniesiono się wyłącznie do zawodów stosowanych w klasyfikacji GUS, trudno powiedzieć, czy wskazane zagrożenie odnosi się również do osób prowadzących działalność w branży ubezpieczeniowej. Dlaczego jednak nie? Nieustająco przecież firmy ubezpieczeniowe wprowadzają nowe narzędzia informatyczne, dzięki którym praca agenta ubezpieczeniowego staje się prostsza, szybsza, bardziej efektywna. Znika cała makulatura mająca do tej pory powszechne zastosowanie w postaci wniosku ubezpieczeniowego i dodatkowych oświadczeń, a branża staje się bardziej green.

Dlaczego, za przeproszeniem, jakiś bot, którego nauczono doskonałego porozumiewania się w określonym języku, i któremu wrzucono bazę potencjalnych klientów, miałby nie nawiązać kontaktu, zapytać o potrzeby ubezpieczeniowe, przeprowadzić perfekcyjną analizę potrzeb klienta, do której żadnych uwag nie wniesie organ nadzoru, następnie sprzedać produkt szyty na miarę potrzeb i możliwości? Że nie tête-à-tête? Z czasem ten element kontaktu będzie wymierać śmiercią naturalną.

Wczoraj słyszałem ciekawy wywiad z socjolożką, która, odnosząc się do samotności młodych ludzi, stwierdziła, że mają problemy z budowaniem relacji, zmykają się w swojej bańce, nawet coraz rzadziej imprezują w szerszym kręgu. Kontakt za pośrednictwem Facebooka i TikToka okazuje się wystarczający.

Może zatem powstanie jakiś „InsureTok”? Może smartfon z AI zapytany o określony typ ubezpieczenia dokona wyboru, przeprowadzi całą procedurę zawarcia umowy ubezpieczenia (na życie), przepyta, ustali, oceni ryzyko ubezpieczeniowe. Fizyczny agent odejdzie w zapomnienie?

Sławomir Dąblewski

dablewski@gmail.com