Kierowca bez uprawnień sam płaci za wyrządzone szkody

0
406

Kierowcy ignorujący sądowy zakaz prowadzenia pojazdów ryzykują nie tylko dożywotni zakaz prowadzenia pojazdu i szereg innych sankcji. Muszą się liczyć z tym, że jeśli spowodują wypadek, to ubezpieczyciel odmówi im wypłaty z AC czy NNW. Jeśli w wypadku są inni poszkodowani, to dostaną odszkodowanie z OC sprawcy. Ten zaś będzie musiał zwrócić zakładowi wypłacone przez niego świadczenia – przypomina Rzecznik Finansowy.

Luty był pierwszym miesiącem obowiązywania nowych przepisów dotyczących konsekwencji siadania „za kółkiem” mimo sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. Z danych policji wynika, że w tym okresie zatrzymano 1127 kierowców, którzy taki zakaz złamali.

– Sądowy zakaz prowadzenia pojazdów jest równoznaczny z brakiem w danym momencie uprawnień do kierowania pojazdem. To oznacza, że absolutnie nie można siadać za kierownicę w takiej sytuacji, bo grożą za to surowe konsekwencje – mówi podinsp. Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Ubezpieczyciel nie pokryje szkód kierowcy bez uprawnień

Rzecznik Finansowy przypomina, że ubezpieczyciele nie pokryją szkód poniesionych przez prowadzących bez wymaganych uprawnień. Dotyczy to np. kosztów naprawy samochodu czy rehabilitacji po wypadku. 

– W ubezpieczeniach autocasco ubezpieczyciele standardowo wyłączają odpowiedzialność za szkody, jeśli kierujący nie posiadał odpowiednich uprawnień do kierowania pojazdem. To samo dotyczy ubezpieczeń następstw nieszczęśliwych wypadków, które mają zapewniać wypłatę w razie śmierci i trwałego uszczerbku na zdrowiu. Tu również ubezpieczyciel odmówi wypłaty świadczenia z takiej polisy kierowcy siadającemu za kółkiem bez uprawnień – wyjaśnia Aleksander Daszewski, radca prawny w biurze Rzecznika.

Brak uprawnień = zapłata poszkodowanym z własnej kieszeni

Ponadto sprawca będzie musiał pokryć szkody wyrządzone poszkodowanym w wypadku. Wprawdzie jego ubezpieczyciel OC posiadaczy pojazdów mechanicznych pokryje szkody powstałe po stronie poszkodowanych, ale w ramach regresu, tj. roszczenia zwrotnego, będzie domagał się zwrotu wypłaconych kwot od sprawcy wypadku.

– Jeśli w kierowanym przez taką osobę pojeździe byli pasażerowie i odnieśli oni obrażenia, to mogą liczyć na wypłatę z OC komunikacyjnego. To znaczy, że ubezpieczyciel pokryje np. zadośćuczynienie za ból i cierpienie, koszty leczenia, rehabilitacji, utraconych wskutek wypadku zarobków itp. Jeśli pasażer zginie w wypadku, rodzina może dostać zadośćuczynienie za śmierć najbliższej osoby, stosowne odszkodowanie, renty i zwrot kosztów pochówku. To mogą być kwoty idące w setki tysięcy, a przy większej liczbie poszkodowanych w takim zdarzeniu milionów złotych – przestrzega Aleksander Daszewski.

Podobnie będzie, jeśli poszkodowanymi są piesi czy pasażerowie drugiego pojazdu. Jeśli wypadek był spowodowany przez sprawcę, który kierował pojazdem bez uprawień, to ubezpieczyciel wypłaci odpowiednią rekompensatę – szereg w/w świadczeń – poszkodowanym, ale sprawca będzie musiał zwrócić ubezpieczycielowi te kwoty.

– Będzie również zmuszony zwrócić koszty naprawy samochodu, które pokrył ubezpieczyciel. Przy czym w praktyce kwoty odszkodowań i innych świadczeń przy szkodach na osobie są znacznie wyższe, niż przy uszkodzeniach samochodów. A trzeba pamiętać, że ubezpieczyciele konsekwentnie dochodzą swoich roszczeń w postępowaniach regresowych. To często oznacza katastrofę finansową dla takiej osoby, od której zakład dochodzi zwrotu środków – zwraca uwagę Aleksander Daszewski.

(AM, źródło: RzF)