Rzecznik Finansowy ostrzega przed skutkami gwałtownych zjawisk atmosferycznych

0
262

Ekstremalnym zjawiskom pogodowym, takim jak gwałtowne burze, nawalne opady deszczu, lokalne podtopienia i silne wichury nie można zapobiec, ale odpowiednie przygotowanie oraz ubezpieczenie mogą znacząco ograniczyć straty finansowe – przypomina Rzecznik Finansowy.

– Właściciele nieruchomości powinni zwrócić uwagę, czy ich polisa obejmuje nie tylko sam budynek, ale również ruchomości domowe oraz mienie znajdujące się na posesji, takie jak ogrodzenia, bramy, instalacje fotowoltaiczne, budynki gospodarcze czy sprzęt ogrodowy. Szkody wywołane przez żywioły często dotyczą bowiem nie tylko budynku mieszkalnego – wskazuje Marek Kurowski, ekspert w Biurze Rzecznika Finansowego. 

Szczególną uwagę warto zwrócić na definicje zdarzeń atmosferycznych zawarte w OWU, w tym silnego wiatru, huraganu, deszczu nawalnego, zalania, podtopienia czy powodzi.  

– Na przykład część ubezpieczycieli za huragan uznaje wiatr o prędkości powyżej 15 m/s, a inni nawet 24 m/s – podkreśla Marek Kurowski. 

Kiedy zaczyna działać pełna ochrona? 

Z zawarciem umowy, która ma obejmować powódź, nie warto czekać, aż pojawią się ostrzeżenia o nadchodzącej fali powodziowej. 

– Ochrona przed skutkami powodzi czy podtopień zaczyna działać dopiero po upływie określonego w umowie okresu karencji, czyli np. po 30 dniach od rozpoczęcia umowy – przypomina Marek Kurowski.  

Zakup polisy lub rozszerzenie ochrony tuż przed prognozowanym nadejściem gwałtownych opadów nie zapewni natychmiastowej ochrony. 

Właściwa suma ubezpieczenia 

Istotne znaczenie ma także suma ubezpieczenia. W przypadku mieszkań w budynkach wielorodzinnych powinna ona odpowiadać aktualnej wartości nieruchomości i wyposażenia. W przypadku domów powinna odzwierciedlać koszt odbudowy w podobnym standardzie i technologii. Rzecznik radzi również regularnie aktualizować zakres ochrony po przeprowadzonych remontach, rozbudowie domu czy zakupie kosztownego wyposażenia. 

– Polisa zawarta kilka lat temu nie zawsze odpowiada obecnej wartości majątku. Po wzroście cen materiałów budowlanych i usług remontowych warto zweryfikować, czy suma ubezpieczenia nadal pozwoli na pełne odtworzenie szkód po poważnym zdarzeniu pogodowym. Sumę ubezpieczenia można podwyższyć również w trakcie trwania umowy, aneksując umowę – wskazuje Marek Kurowski. 

Assistance po nawałnicy

Ekspert radzi również, aby przy wyborze polisy zwrócić uwagę na zakres usług assistance. W zależności od oferty może ono obejmować m.in. zabezpieczenie uszkodzonego dachu czy wybitych przez upadające gałęzie okien. Przy poważniejszych szkodach, kiedy dom nie nadaje się do zamieszkania, przydatne mogą być opcje transportu i czasowego przechowania uratowanego mienia, pokrycie kosztów dozoru uszkodzonej nieruchomości czy też organizacja zakwaterowania zastępczego. 

– W przypadku zalania czy uszkodzenia dachu liczy się nie tylko późniejsza wypłata odszkodowania, ale także natychmiastowa pomoc pozwalająca ograniczyć rozmiar szkody. Dlatego przed zakupem polisy warto sprawdzić, jakie usługi assistance są dostępne i jakie limity mają zastosowanie – mówi Marek Kurowski. 

Na przykład czas i warunki najmu lokalu zastępczego są określone w warunkach umowy. Limit może być kwotowy, np. do kwoty 10–20 tys. zł. Do tego może być też wprowadzony przedział czasowy, np. nie dłużej 30 dni czy 6 lub nawet 8 miesięcy. Przy czym zgodnie z prawem i obowiązkiem minimalizacji szkody przez poszkodowanego, okres wynajmu jest na czas remontu. Dlatego warunki umów przewidują, że czas trwania zakwaterowania zastępczego musi zostać potwierdzony przez przedstawiciela ubezpieczyciela. Jednak nie we wszystkich umowach znajdziemy takie opcje.

Jedna szkoda może być złożona z kilkudziesięciu zdarzeń

– Lato 2026 zapowiada się dynamicznie. Prognoza długoterminowa IMGW wskazuje temperatury powyżej normy wieloletniej przy opadach w normie. Taki układ – upał napędzający gwałtowne burze, przerywany lokalnymi nawałnicami – to scenariusz, w którym ryzyko gradobicia i podtopień rośnie z każdym ciepłym dniem. W branży ubezpieczeniowej przygotowujemy się więc na dużą liczbę szkód o nieznanych rozmiarach. Trzeba pamiętać, że szkody pogodowe mogą bez trudu sięgać setek tysięcy czy nawet milionów złotych, a jedno zdarzenie może składać się nawet z kilkudziesięciu mniejszych – mówi Agata Kozieł, dyrektorka zarządzająca ds. Biznesu Korporacyjnego i Produktów Saltus Ubezpieczenia.

Jako przykład podaje szkodę, do której doszło w woj. lubuskim w czasie pierwszej fali czerwcowych burz. Wskutek wichury i ulewnych deszczy szkody w mieniu firmy przemysłowej objęły prawie 30 różnych kategorii zniszczeń, m.in. zalanie hal produkcyjnych, magazynów, zerwanie dachu, przewrócenie drzew (w tym na budynki), uszkodzenie ogrodzenia czy wyrwanie bramy.

– To świeży, ale nie odosobniony przykład, bo taki scenariusz zdarza się coraz częściej. Zauważamy, że po doświadczeniach ostatnich dwóch lat przedsiębiorstwa przestały traktować ryzyka pogodowe jako coś mniej ważnego w kontekście innych ryzyk wynikających wprost z prowadzonej działalności gospodarczej, jak na przykład pożar czy wybuch. Wnioskują o konkretne definicje zdarzeń, pytają o limity i franszyzy, to zupełnie inna rozmowa niż jeszcze dekadę temu – dodaje Agata Kozieł.

Place składowe i instalacje pod lupą

Według ekspertki zmiana podejścia widoczna jest przede wszystkim w polityce zabezpieczania mienia. Firmy robią przeglądy obiektów budowlanych, instalacji elektrycznej i piorunochronnej, namiotów i towaru na placach składowych, instalacji fotowoltaicznych na dachach. Mienie przechowywane pod tzw. chmurką albo w namiotach znajdujących się na placu zazwyczaj wymaga bowiem odrębnego uzgodnienia w umowie ubezpieczenia, a niedopilnowanie tego faktu wychodzi na jaw dopiero po zdarzeniu w postaci np. gradobicia czy huraganu.

Przestój kosztuje więcej niż dach

Drugą lekcją, jaką firmy wyciągnęły z ostatnich sezonów, jest rosnąca świadomość ryzyka przerwy w działalności. Zerwany dach hali produkcyjnej to wydatek policzalny w kosztorysie. Trudniej policzyć tygodnie postoju linii, kary za niezrealizowane kontrakty i straconych klientów, którzy w tym czasie odeszli do konkurencji.

– W rozmowach z brokerami obserwujemy wyraźny wzrost zainteresowania ubezpieczeniem utraty zysku wynikającego z przerwy w prowadzonej działalności. Przedsiębiorcy zrozumieli, że odszkodowanie za mienie odbudowuje halę, ale nie odbudowuje utraconego przychodu ani stałych kosztów działalności, które firma ponosi mimo przerwy. Polisa business interruption domyka ten rachunek – chroni przewidywany zysk brutto i coraz częściej pokrywa zwiększone koszty działalności w ustalonym okresie odtwarzania firmy po szkodzie – dodaje Agata Kozieł.

(AM, źródło: RzF, Brandscope)