Bezradny lider, czyli to, o czym w organizacjach najgłośniej się milczy

0
485

Bezradność lidera rzadko wygląda jak moment dramatycznego załamania czy nagły brak kompetencji. Częściej ma postać cichego, trudnego do uchwycenia doświadczenia, które pojawia się w codzienności zarządzania, pomiędzy jednym spotkaniem a kolejnym, w sytuacjach, w których żadna decyzja nie wydaje się wystarczająco dobra, a odpowiedzialność i tak pozostaje.

W roli lidera bezradność jest emocją zakazaną. Przywództwo wciąż bywa definiowane przez sprawczość, jasność kierunku i gotowość do podejmowania decyzji nawet w warunkach niepewności. W takim obrazie nie ma wiele miejsca na momenty, w których wpływ okazuje się ograniczony, a rzeczywistość nie chce dopasować się do planów, strategii ani oczekiwań organizacji. A jednak właśnie tam, w tych szczelinach pomiędzy tym, co „powinno” się wydarzyć, a tym, co faktycznie jest możliwe, naturalnie pojawia się bezradność.

Odpowiedź na napięcie

Liderzy w ubezpieczeniach funkcjonują w szczególnie złożonym polu. Z jednej strony odpowiadają za wyniki, zgodność z regulacjami, efektywność procesów i decyzji, z drugiej – są w stałym kontakcie z ludźmi, którzy mierzą się z ryzykiem, stratą i niepewnością. Bezradność bywa odpowiedzią na to napięcie, na świadomość, że nie da się jednocześnie ochronić wszystkich interesów, spełnić wszystkich oczekiwań i zachować pełną spójność z własnymi wartościami. To doświadczenie nie jest spektakularne, ale potrafi być bardzo obciążające, zwłaszcza gdy nie ma dla niego języka ani miejsca.

Często właśnie w tym punkcie pojawia się samotność roli. Bezradność nie bardzo nadaje się do dzielenia w dół, bo lider powinien „trzymać” zespół, ani w górę, gdzie liczy się klarowność i skuteczność. Zostaje więc w środku, przeżywana po cichu, nierzadko mylona z osobistą porażką. Z czasem może prowadzić do wycofania, nadmiernego dystansu albo przeciwnie – do nadodpowiedzialności i prób przejęcia kontroli tam, gdzie jej po prostu nie ma.

Chwila bez maski

A przecież bezradność nie musi oznaczać braku kompetencji. Często jest raczej sygnałem, że lider znalazł się w miejscu, w którym granice wpływu są realne, a nie teoretyczne. Uznanie tego faktu bywa trudne, bo stoi w sprzeczności z kulturowym wyobrażeniem przywództwa, ale jednocześnie może przynieść pewną ulgę. Czasem największym wysiłkiem jest akceptacja tego, że niewiele da się zrobić. 

Dla części liderów psychoterapia staje się jedną z niewielu przestrzeni, w których można na chwilę zdjąć maskę. To miejsce, w którym bezradność może zostać nazwana bez ryzyka utraty autorytetu, a jej doświadczenie ogląda się w szerszym kontekście ludzkich ograniczeń. Bywa, że dopiero psychoterapia pozwala uświadomić sobie, że bezradność – ta wyklęta emocja, która nie ma racji bytu i o której większość z nas nie chce nawet pomyśleć – jest jednym z najbardziej ludzkich, powszechnie i stale występujących zjawisk emocjonalnych. 

Bezradność lidera jest emocją paradoksalną. Zakazaną w oficjalnym języku zarządzania, a jednocześnie nieuniknioną w realnym doświadczeniu przywództwa. Im szybciej przestaniemy udawać, że jej nie ma, tym większa szansa, że nie będzie musiała dochodzić do głosu w postaci wypalenia, cynizmu czy chronicznego napięcia.

Małgorzata Kulik

www.terapiamasens.com

www.premium-english.pl