Rozmowa z Beatą Roszkiewicz, menedżerką produktu w Biurze Ubezpieczeń Detalicznych w Compensie
Redakcja „Gazety Ubezpieczeniowej”: – Rozpoczyna się sezon na ubezpieczenia rolne. Jakie rozwiązania przygotowała w tym roku dla rolników Compensa?
Beata Roszkiewicz: – Tak jak w poprzednich latach stawiamy na szeroką ofertę produktową, która pozwala na elastyczne budowanie ochrony. Klient może wybrać najistotniejsze dla siebie składniki: od ubezpieczenia mienia w gospodarstwie rolnym, przez odpowiedzialność cywilną, ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków, aż po assistance. To oferta pakietowa, dzięki której każdy rolnik może dostosować zakres ubezpieczenia do specyfiki swojego gospodarstwa i indywidualnych potrzeb.
Jakie nowości wprowadziliście w bieżącym sezonie?
– Nie zmienialiśmy ogólnych warunków ubezpieczenia – są bardzo dobre i sprawdzone, zarówno pod względem przedmiotu ubezpieczenia, jak i zakresu ochrony. Nie chcieliśmy dokonywać zmian tylko dla samych zmian. Natomiast poszerzyliśmy wybór na ścieżkach sprzedaży ubezpieczenia mienia w zakresie all risk. To rozszerzenie dotyczy produktu Compensa Gospodarstwo Rolne i jest odpowiedzią na potrzeby zgłaszane przez klientów.
Dlaczego ubezpieczenie all risk jest istotne dla rolników?
– Daje znacznie szerszą ochronę niż standardowe ubezpieczenie od ryzyk nazwanych. Rolnicy coraz częściej zgłaszali agentom lub bezpośrednio nam potrzebę takiego rozwiązania, a my na nią po prostu odpowiedzieliśmy. Widzimy, że nasi klienci w segmencie rolnym mają coraz wyższą świadomość ubezpieczeniową. Rozumieją, że chodzi nie tylko o sam fakt posiadania polisy, ale przede wszystkim o to, że w razie szkody otrzymają rekompensatę pozwalającą realnie odbudować lub odkupić utracone mienie.
W ramach all risk ubezpieczamy każdy rodzaj mienia oprócz zwierząt i ziemiopłodów. Te dwie kategorie są z tego zakresu wyłączone, ale wszystkie pozostałe składniki majątku gospodarstwa możemy objąć ochroną.
Czym różni się all risk od ubezpieczenia w zakresie ryzyk nazwanych?
– To całkowicie odmienne podejście do ochrony. Przy ryzykach nazwanych precyzyjnie wymieniamy zdarzenia, za które odpowiadamy – pożar, huragan, zalanie, grad. Klient dokładnie wie, co jest objęte polisą.
All risk działa na zasadzie odwrotnej. Nie wymieniamy zdarzeń, za które odpowiadamy, tylko to, czego nie obejmujemy ochroną. Wszystko inne, co nie zostało wyłączone w ogólnych warunkach ubezpieczenia, automatycznie podlega ubezpieczeniu. To zabezpieczenie przed tymi nieprzewidywalnymi i nietypowymi zdarzeniami, o których czasami nawet nie pomyślimy, że mogą się wydarzyć.
W ostatnich latach obserwujemy nasilenie gwałtownych zjawisk pogodowych związanych ze zmianami klimatycznymi. Czy wpływa to pozytywnie na zainteresowanie szerszym zakresem ochrony?
– Zdecydowanie tak. Ten trend obserwujemy już od dłuższego czasu i stale się wzmacnia. Nie wszyscy rolnicy jeszcze decydują się na pełniejszy, pozaustawowy zakres ochrony, ale tendencja jest wyraźnie wzrostowa.
Warto pamiętać, że rolnik to bardzo zróżnicowany klient. Mamy z jednej strony osoby, które są rolnikami w rozumieniu ustawy, ale ich gospodarstwo przypomina bardziej typowe gospodarstwo domowe z budynkiem mieszkalnym. Z drugiej strony mamy prawdziwe przedsiębiorstwa rolne z wartościowym, często bardzo drogim mieniem. Nasz produkt musi odpowiadać na potrzeby obu tych grup.
Niedoubezpieczenie to poważny problem na rynku. Czy sytuacja się poprawia?
– Widzimy postępy – klienci są coraz bardziej świadomi problemu niedoubezpieczenia i jego konsekwencji. Budynki coraz częściej ubezpieczane są na odpowiednie kwoty. Natomiast jeśli chodzi o ruchomości, nadal jest przed nami sporo pracy. Zdarzają się przypadki, w których podczas szkody doszło do zniszczenia mienia, np. zapasów, urządzeń i ziemiopłodów, a suma ubezpieczenia wynosiła zaledwie 20–30 tys. zł. Dla perspektywy – sam sortownik do ziemniaków może kosztować 10 tys. zł!
Dobrą wiadomością jest to, że podczas odnowień polis agenci coraz częściej rozmawiają z klientami o realnych wartościach majątku. Te rozmowy przynoszą efekty i sumy ubezpieczenia rosną.
Jak rolnicy podchodzą do ubezpieczenia odnawialnych źródeł energii?
– Obserwujemy rosnące zainteresowanie ubezpieczeniem OZE. Rolnicy są coraz bardziej świadomi, że powinni chronić te inwestycje – i to niezależnie od tego, czy gmina wymaga polisy przy współfinansowaniu instalacji. Skala inwestycji jest bardzo różna. Jeden rolnik ma fotowoltaikę, pompę ciepła i magazyn energii o łącznej wartości 100–150 tys. zł. Inny prowadzi farmę fotowoltaiczną lub biogazownię. Małe biogazownie rolnicze zaczynają się obecnie od 2 mln zł, ale mogą to być inwestycje za 5, 10, a nawet 15 mln zł.
Dlatego w naszej ofercie OZE stanowią oddzielny przedmiot ubezpieczenia. Chronimy je nie tylko od zdarzeń losowych, ale również ich elementy od kradzieży. W ramach assistance oferujemy też kompleksowe doradztwo, na przykład w zakresie poprawy efektywności energetycznej.
Co jeszcze można znaleźć w ofercie Compensy dla rolników?
– Bardzo popularnym rozwiązaniem jest ubezpieczenie Agrocasco, które kompleksowo ubezpiecza maszyny rolnicze i pojazdy wolnobieżne – również w zakresie all risk. Dla rolników przygotowaliśmy także specjalnie dostosowany do ich potrzeb domowy i medyczny assistance oraz wiele innych opcji. Wszystkie te rozwiązania prezentujemy szczegółowo na szkoleniach dla pośredników.
Naszym celem jest, żeby oferta była elastyczna, a tym samym przystępna i odpowiadała na realne wyzwania – zarówno klimatyczne, jak i biznesowe – z którymi mierzą się dzisiaj rolnicy.
Compensa ma obecnie dwa produkty rolnicze. Czy planujecie ujednolicenie oferty?
– W tym sezonie pozostajemy przy dwóch produktach, które są sprawdzone i bardzo dobre. Pracujemy nad nowym produktem, ale przygotowanie docelowej oferty wymaga czasu. Chcemy to zrobić naprawdę dobrze.
Nie rezygnujemy z tego, co sprawdza się najlepiej, czyli elastyczności. Będziemy jednak dążyć do uproszczeń tam, gdzie są potrzebne. Słuchamy opinii klientów i pośredników, więc jestem przekonana, że nowy produkt spotka się z dobrym przyjęciem na rynku.








