Deloitte: Doświadczenia czasów pandemii zwiększą zainteresowanie ubezpieczeniami

0
932

W opinii Grzegorza Cimochowskiego, partnera, lidera Sektora Usług Finansowych Deloitte, choć branża ubezpieczeniowa odczuła konsekwencje epidemii koronawirusa SARS-CoV-2, to można spodziewać się, że w ciągu najbliższych miesięcy zainteresowanie jej ofertą może wrócić ze zdwojoną siłą. Doświadczenia epidemii mogą sprawić, że szczególnie dużym zainteresowaniem klientów będą cieszyć się produkty gwarantujące szeroko pojętą ochronę zdrowia. Ekspert uważa, że aby osiągnąć ten cel, branża ubezpieczeniowa musi przyspieszyć proces cyfryzacji i odświeżyć ofertę ochronną.

– Na początku kryzysu związanego z ogłoszonym stanem zagrożenia epidemicznego działania sprzedażowe ubezpieczycieli mocno ucierpiały, co było zrozumiałe, biorąc pod uwagę koncentrację klientów na zupełnie innych aspektach. W mojej opinii jednak ten okres stagnacji w aktywności sprzedażowej dobiega końca. Ludzie we wszystkich krajach dotkniętych pandemią zaczną niebawem szukać produktów i ofert, które zapewnią im bezpieczeństwo i ochronę zdrowia. Świadczą już o tym dane konsumenckie z Chin, które okres pandemii mają za sobą. Oferta ubezpieczycieli w tym zakresie jest doskonałą odpowiedzią na to zapotrzebowanie. Ubezpieczenia medyczne, szpitalne, assistance medyczne, druga opinia lekarska czy ubezpieczenia od cyberryzyka to zakres usług odpowiadający na te potrzeby i dający poczucie ochrony w sytuacjach kryzysowych – tłumaczy Grzegorz Cimochowski.

W jego ocenie z podobną sytuacją będziemy mieli do czynienia w przypadku produktów oszczędnościowo-emerytalnych. Ekspert zwraca uwagę, że wiele osób weszło w ten kryzys całkowicie bez oszczędności lub z bardzo niewielkimi środkami, które pozwoliłyby im przetrwać najbliższe miesiące na wypadek utraty pracy lub obniżki wynagrodzeń. Dlatego zdaniem Grzegorza Cimochowskiego to doświadczenie może skłonić niektórych do próby zbudowania osobistej poduszki finansowej, na którą składałyby się także oszczędnościowe i emerytalne produkty ubezpieczeniowe. 

– Nieco inaczej będzie z produktami inwestycyjnymi, także oferowanymi przez polskich ubezpieczycieli. Dynamika sprzedaży na tym rynku może ulec spowolnieniu i to w dłuższej perspektywie czasowej, ze względu na dużą przecenę na rynkach finansowych. Pod znakiem zapytania stoją również ubezpieczenia majątkowe. Co prawda, płacenie składek w przypadku niektórych z nich jest prawnie obowiązkowe i w tym zakresie nic się nie zmieni, ale już zupełnie inaczej wygląda kwestia na przykład dobrowolnego ubezpieczenia samochodowego AC. W przypadku tego produktu wiele osób może dojść do wniosku, że skoro rzadziej obecnie używa samochodu, to albo ograniczy się jedynie do OC, albo będzie szukać tańszych ofert o mniejszym zakresie – prognozuje ekspert.

Grzegorz Cimochowski zwraca uwagę, że obecna sytuacja znacznie przyspieszyła proces digitalizacji sektora ubezpieczeniowego. Przypomina, że o ile ubezpieczenia majątkowe były dostępne w dystrybucji online już od pewnego czasu,  to wydawało się, że w przypadku ubezpieczeń na życie będzie to jeszcze długo niemożliwe.

– Złożoność tego produktu oraz proces sprzedaży wymagający osobistego kontaktu w opinii wielu firm był dużą przeszkodą w jego digitalizacji. Obecna sytuacja zmusiła ubezpieczycieli do zmiany percepcji, co spowodowało, że w znacznym stopniu przyspieszyli oni pracę nad sprzedażą ubezpieczeń na życie w kanałach cyfrowych, które raczej wspierają agentów niż stanowią dla nich konkurencję. W mojej opinii będzie to już proces trwały i nieodwracalny. Wpłynie to także na zmianę funkcjonowania sieci agencyjnej. Agenci i przedstawiciele ubezpieczeniowi będą musieli w większym zakresie niż to jest obecnie przenieść swoją działalność do przestrzeni cyfrowej. Ich naturalną bazą kontaktu przestanie być notes z numerami telefonu, a staną się media społecznościowe. Pozwoli to ubezpieczycielom pozyskać młodszych klientów i agentów, których deficyt był do tej pory dość mocno odczuwalny – uważa Grzegorz Cimochowski.

KOMENTARZ

Spory optymizm, ale czy uzasadniony?

Z opinii eksperta Deloitte wynika, że branża ubezpieczeniowa ma przed sobą świetlaną przyszłość i to już w niedalekiej perspektywie. Daj Boże, żeby tak było, choć ja aż takim optymistą nie jestem. Głównie dlatego że koronawirus i wprowadzone w związku z nim ograniczenia miały ogromny wpływ na polską gospodarkę. I choć dziś nie znamy jeszcze pełnego obrazu tych konsekwencji, to i tak możemy już powiedzieć, że będą one znaczące. Autorzy prognoz ekonomicznych są zgodni co do tego, że czeka nas spadek PKB i wzrost bezrobocia. Ubezpieczyciele należności spodziewają się wzrostu liczby upadłości. To wszystko sprawia, że nasi rodacy będą bardzo mocno kontrolować swoje wydatki. A nie ma co ukrywać, że w kryzysowych sytuacjach to właśnie nakłady na ubezpieczenia jako jedne z pierwszych podlegają cięciom. Niewiadomą jest też prognozowany przez eksperta boom w segmencie polis zdrowotnych. Podczas pandemii padło bowiem bardzo wiele gorzkich słów pod adresem prywatnej służby zdrowia i jej praktyk. Dla statystycznego Polaka nie będzie miało znaczenia, że gros tych uwag dotyczył firm abonamentowych – cień padł na cały sektor komercyjnej opieki medycznej. Co do cyfryzacji pracy agentów, to od dłuższego czasu można zaobserwować, iż są oni świadomi wymogów współczesności. Epidemia była jedynie impulsem do zdynamizowania działań w tym kierunku.

Artur Makowiecki

news@gu.home.pl

(AM, źródło: Deloite)