Pożar ugaszony, sąsiad bezpieczny. Firma oddycha z ulgą. I wtedy przychodzi decyzja z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska – z nakazem rekultywacji własnego gruntu i rachunkiem na 400 tys. zł. Polisa OC firmy tego nie pokryje – chroniła sąsiada, a nie ziemię pod halą właściciela.
To nie jest scenariusz z gatunku tzw. czarnych łabędzi, ale mechanizm, który uruchamia się przy każdym zdarzeniu prowadzącym do skażenia gruntu lub wód podziemnych – pożarze, awarii instalacji, nieszczelności zbiornika. Przepisy są bardzo precyzyjne: zanieczyszczający płaci, a zakres tego obowiązku wykracza daleko poza szkody u osób trzecich.
Klauzula środowiskowa nie robi tego, czego się po niej oczekuje
Wielu brokerów i przedsiębiorców polega na rozszerzeniu OC firmy o tzw. klauzulę środowiskową. Jednak jej zakres jest przeważnie ograniczony do zdarzeń nagłych i niespodziewanych – wybuchu, spektakularnej awarii.
Tymczasem większość szkód środowiskowych to procesy powolne: nieszczelność zbiornika może powodować wyciek trwający miesiącami, a skażenie wsiąkać w grunt przez lata. Często nie można precyzyjnie określić momentu powstania szkody, co w modelu occurrence stwarza ogromne ryzyko luki w pokryciu.
Kolejna pułapka – klauzula działa ze wspólnym limitem OC. Każda wypłata za szkodę środowiskową pomniejsza limit dostępny na inne zdarzenia, np. wypadek pracownika czy szkodę u kontrahenta. W SALTUS EKO suma ubezpieczenia na szkody środowiskowe jest niezależna od głównego limitu OC deliktowego.
Co pokrywa SALTUS EKO
W skład produktu wchodzą dwa „filary” ochrony.
Pierwszy to odpowiedzialność za szkody w środowisku – obejmuje ona zarówno odpowiedzialność cywilną wobec osób trzecich, jak i odpowiedzialność administracyjną wynikającą z decyzji organów ochrony środowiska. Zakres polisy obejmuje rekultywację własnego gruntu i wód podziemnych, naprawę szkód w siedliskach chronionych (Natura 2000), a także koszty działań zapobiegawczych podjętych, zanim szkoda się utrwali.
Drugi to koszty wykonania zastępczego – sytuacja, w której organ nakazuje naprawę, a przedsiębiorca nie ma ani środków, ani zaplecza specjalistycznego, by wykonać ją w terminie. Ubezpieczyciel finansuje wtedy zewnętrznych ekspertów, zanim uruchomiona zostanie egzekucja administracyjna. Dla firm z pozwoleniami na zbieranie lub przetwarzanie odpadów to ochrona przed jednym z najdotkliwszych scenariuszy utraty płynności.
Liczby mówią same za siebie
W case study opartym na pożarze hali z chemią gospodarczą klauzula środowiskowa w zwykłym OC pokrywa szkody u sąsiadów w wysokości 50 tys. zł. Ratownictwo na rzece, rekultywacja własnego terenu i odtworzenie gatunków na łączną kwotę 770 tys. zł zostają poza zakresem. A firma zostaje z długiem. SALTUS EKO w tej sytuacji pokryłby całe roszczenie w wysokości 820 tys. zł.
O szczegółach produktu opowiem Państwu podczas #ubezpieczeniowyLive, który będzie dostępny w mediach społecznościowych „Gazety Ubezpieczeniowej”.
Maciej Gąsiorowski
zastępca kierownika
Zespołu Ubezpieczeń Korporacyjnych SALTUS Ubezpieczenia








