Ladies & Gentlemen z Prudential Polska (Pru) u stóp Olimpu

0
1197

Jakiego Olimpu? Przecież MDRT Day, na którym gościła grupa 33 „milionerów” z Pru, odbył się w Salonikach! Można oczywiście zastosować miarę geograficzną i rzeczywiście mamy wtedy 106 km do masywu Olimpu (ale czymże jest w dzisiejszych czasach 106 km?).

Można też spojrzeć na to stwierdzenie nieco metaforycznie, bo MDRT to swego rodzaju Olimp ubezpieczeń. Miejsce, gdzie najlepsi doradcy ubezpieczeniowi z całego świata czują, że osiągnęli szczyty kompetencji i umiejętności, że trzymają swój zawodowy los w swoich rękach.

MDRT Day to wydarzenie, które z jednej strony rzeczywiście pozwala zaistnieć w gronie liderów branży i posłuchać prawdziwych gwiazd światowej sceny ubezpieczeń. Tyle tylko, że ich wystąpienia potrafią też wytrącić ze strefy komfortu, i nagle dociera do nas z ogromną siłą, że wejście na szczyt to nie koniec drogi, ale jej początek. Sukces przynosi nie tylko radość i satysfakcję. To również zobowiązanie wobec siebie, by go powtórzyć i iść jeszcze dalej, a także zobowiązanie wobec innych, by dzielić się już zdobytą wiedzą i doświadczeniem.

Równanie bólu

Bólu? Takiego słowa w wystąpieniu otwierającym spotkanie ludzi sukcesu nikt się nie spodziewał. Sandro Forte – niekwestionowany autorytet w branży, autor wielu książek – szybko wytłumaczył, że żyjemy w czasach, gdy trzeba się cały czas rozwijać, a rozwój i wzrost to… ból. Dzieci cierpią na bóle wzrostowe, mięśnie, kiedy rosną, też bolą. I nie inaczej jest z biznesem.

Poszukiwanie nowych dróg, nowych sposobów bywa bolesne. Bo trzeba wychodzić ze strefy komfortu, spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie, że stare sposoby nie działają, trzeba szukać nowych. I ciągle coś wymyślać… By zaskakiwać klientów, by nie tylko sprostać ich oczekiwaniom, ale je przekraczać. Tylko wtedy można osiągnąć wartość dodaną w równaniu, w którym po stronie wyniku są rozwój i REPUTACJA.

Poszukiwanie drogi

I kolejne zaskoczenie. Ian, wielokrotny członek Top of the Table, który mógłby się ograniczyć do prostych sprzedażowych recept i pochwalić się liczbą klientów czy rocznymi obrotami, pękając z dumy na scenie, nagle zabiera uczestników w podróż po bolesnych ścieżkach osobistych doświadczeń. W chwili, gdy zdawało mu się, że osiągnął zawodowe szczyty, zepchnęły go one prawie na dno.

W emocjonalnym wystąpieniu Ian pokazał słuchaczom, że takie rzeczy się zdarzają i trzeba od nowa szukać siebie i swojej drogi. Od nowa szukać tego, co będzie sprawiać radość i przywróci pasję w codziennej pracy. Tylko wtedy powrót na szczyt, bez względu na to, czy będzie to MDRT, czy inna arena, będzie możliwy i trwały.

Syndrom „Goździkowej”

Pewnie wiele osób kojarzy reklamę tabletek od bólu głowy, które miały cierpiącej bohaterce przynieść ulgę. Bo Goździkowej pomogły. Ten sam syndrom opisał jeden z mówców w odniesieniu do ubezpieczeń. A uczynił to w bardzo wyrazisty sposób, przebierając się w kitel lekarski i zadając uczestnikom pytanie: Jakim lekarzem finansów osobistych chcą być? Czy dokonać rzetelnej diagnozy i zaproponować celowane leczenie, czy masowo przyjmować pacjentów, którym zapiszą ten sam generyczny lek, który na pewno nie pomoże, ale też nie zaszkodzi, więc klient będzie żył w przekonaniu, że COŚ jednak zrobił.

To była metafora, która chyba najpierw wszystkich rozbawiła, ale potem pozostawiła po sobie refleksję, że przynajmniej w tym gronie wszyscy chcą być specjalistami i tak chcą być postrzegani. Że wymaga to nauki, doskonalenia, trudnych rozmów, ale dopiero wtedy można poczuć prawdziwą satysfakcję.

Czasem słońce, czasem deszcz

Nieprzypadkowo powołujemy się na tytuł hinduskiego filmu, bo w tej kulturze zakorzeniony jest Bhupinder Anand, który wkroczył na salę w rytm bollywoodzkiej muzyki. A potem już było tylko mocniej. Pokazał nam, jak negatywne zdaniem wielu komunikaty można przekuć w pozytywny i pełen optymizmu przekaz oraz… że te komunikaty rodzą się w naszej głowie. I to my mamy wpływ na to, jak patrzymy na finansową rzeczywistość i jak mówimy o niej naszym klientom. Genialne, proste sposoby, które uczestnicy skrupulatnie zanotowali z mocnym postanowieniem, że już od jutra wprowadzą te zmiany do swojego języka i sposobu myślenia.

Wróciliśmy naładowani pomysłami, z notatnikami pełnymi cytatów, przemyśleń i recept. Bo ci, którzy wystąpili na scenie, byli tymi dobrymi lekarzami. Pokazywali ścieżki nie zawsze proste i nie zawsze łatwe, ale skuteczne.