Blog - Strona 1268 z 1484 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 1268

Średnio zdalni

0
Sławomir Dąblewski

Gdy w marcu br. został ogłoszony stan zagrożenia epidemicznego, przekształcony następnie w stan epidemii w związku z zagrożeniem Covid-19, wydawało się, że cała gospodarka Polska znieruchomiała jak przestraszone zwierzę, a kto mógł i miał po temu warunki, przeszedł na pracę zdalną. Spora grupa obywateli przeszła też na dostępne w systemie ochrony zdrowia zasiłki, rodzice korzystali z zasiłku opiekuńczego na czas opieki nad dzieckiem do lat ośmiu z powodu zamknięcia żłobka, przedszkola, klubu dziecięcego.

Wydawało się, że nastąpi gospodarczy armagedon. Zamknięci w swoich mieszkaniach, ze strachem myśleliśmy o przyszłości.

Praca zdalna okazała się jakimś rozwiązaniem dla tych, którzy do tej pory wykonywali ją w siedzibie swojej firmy. Okazała się też jakimś rozwiązaniem w branży ubezpieczeniowej, choć – zanim zaczęła przynosić jako takie efekty sprzedażowe, wymagała czasu, narzędzi, zmiany procedur zawierania umów ubezpieczenia, wielu szkoleń i radykalnej zmiany nastawienia przez osoby ją wykonujące. Nie całkiem, ale jednak. Pośrednicy ubezpieczeniowi zawsze wykonywali ją w jakiejś części właśnie w formie zdalnej.

W nowej rzeczywistości okazało się, że ubezpieczyciele dostosowali również procedury, do tej pory wymagające osobistego stawiennictwa przed klientem i wzięcia jego podpisu, nawet gdy ten nie życzył sobie osobistego kontaktu. Rzecz oczywiście o spotkaniu serwisowym.

Firma ubezpieczeniowa, że koniecznie osobiście i że z podpisem, i że z nową sprzedażą, a przynajmniej z dosprzedaniem jakiegoś dodatku do umowy ubezpieczenia.

Klient, że długo pracuje i po godzinach chce odpocząć, nie ma chęci na spotkanie w sprawie posiadanego ubezpieczenia, że obecnie zadowala go pod kątem potrzeb, różnych zresztą, że jakby co – przyśle własne stanowisko w kwestii wizyty serwisowej na służbowy e-mail i to będzie niezbity dowód dla towarzystwa, że sam się zgłosi w razie potrzeby itp., itd.

Agent, że jednak proponuje spotkanie w dogodnym dla klienta terminie… W ostateczności – wizyta znienacka i noga w drzwi po ten podpis. I niesmak, i kiepska ocena własna i takiż wizerunek pośrednika.

Aż tu proszę, przyszedł walec i wyrównał. Dziś wizytę serwisową można przeprowadzić zdalnie. Zawrzeć umowę ubezpieczenia – jaki problem? Dajcie mi tylko klienta, a ja już dla niego jakąś umowę znajdę.

W okresie lockdownu można było odnieść wrażenie, że zdecydowana większość zatrudnionych bez względu na formę zatrudnienia pracuje zdalnie. Jednak wraz z jego zakończeniem masowo wróciliśmy do pracy w formach tradycyjnych, co potwierdzają wyniki badania Głównego Urzędu Statystycznego „Wpływ epidemii Covid-19 na wybrane elementy rynku pracy w Polsce w II kwartale 2020 r.”.

Badanie popytu na pracę, bo to jest jego przedmiotem, realizowane jest metodą reprezentacyjną z częstotliwością kwartalną. Obejmuje podmioty gospodarki narodowej i ich jednostki lokalne zatrudniające przynajmniej jedną osobę, zgodnie z zakresem podmiotowym badania.

Zaskakuje informacja, iż 30 czerwca 2020 r. tylko 10,2% osób pracowało zdalnie w związku z sytuacją epidemiczną w ogólnej liczbie pracujących, mimo że pracodawcy w dużej skali otworzyli się na formy zatrudnienia pozwalające na zachowanie dystansu społecznego. W końcu marca udział pracujących zdalnie był o 0,8 pkt. proc. wyższy.

Fakty zaprzeczają zatem wcześniejszym deklaracjom pracodawców, którzy tę formę wykonywania pracy zamierzali upowszechnić, bo dzięki niej zyskiwali wymierne oszczędności; pracowników, bo wielu z nich praca zdalna bardzo przypadła do gustu i również pozwalała zaoszczędzić pieniądze wydawane do tej pory na dojazdy (paliwo, bilety) i czas.

W ubezpieczeniach też sytuacja pod tym względem raczej wróciła do normy. Tam, gdzie to możliwe, sprzedaż odbywa się w formie kontaktu bezpośredniego; gdzie takich możliwości nie ma, stosuje się narzędzia elektroniczne do prowadzenia spotkań i zawierania umów ubezpieczenia. Brak nacisków na pracę zdalną.

Z przywołanego badania GUS wynika ponadto, że skala wykorzystania pracy zdalnej w sektorze publicznym i prywatnym była zbliżona. W sektorze prywatnym zdalnie pracowało ponad 9% zatrudnionych, zaś w sektorze publicznym ponad 11%.

W całej gospodarce wykorzystanie pracy zdalnej w celu ograniczenia zagrożenia epidemicznego rosło wraz ze wzrostem wielkości podmiotów. W jednostkach zatrudniających powyżej 49 osób ok. 11% pracujących świadczyło pracę zdalnie w związku z sytuacją epidemiczną, podczas gdy w jednostkach zatrudniających do dziewięciu osób było to ok. 8% pracujących.

Co zapewne nie zaskakuje, praca zdalna spowodowana sytuacją epidemiczną była wdrożona przez pracodawców w poszczególnych regionach w różnej skali. W stopniu znacząco wyższym niż średnio w Polsce przejście na pracę zdalną miało miejsce w regionie warszawskim stołecznym. Niemal co 5. pracujący wykonywał tam pracę zdalnie w następstwie zaistniałej sytuacji epidemicznej. Wśród pozostałych regionów zastosowanie omawianej formy pracy w realiach zagrożenia epidemicznego w najmniejszym stopniu miało miejsce w regionach: podlaskim, opolskim, warmińsko-mazurskim i świętokrzyskim, gdzie pracę zdalną z powodu zagrożenia Covid-19 wykonywał co 20. pracujący.

Badanie pokazuje również, jak bardzo praca zdalna w II kwartale br. była zróżnicowana według rodzaju działalności, co ilustruje wykres.

Udział pracujących, którzy w związku z sytuacją epidemiczną pracowali zdalnie w wybranych sekcjach PKD na koniec II kwartału 2020 r. (źródło danych GUS).

Z wykresu wynika, że branża finansowo-ubezpieczeniowa jest średnio zdalna, ale bez wątpienia jest ścisłą czołówką w tym względzie na tle pozostałych branż.

Jeśli zaś wierzyć badaniu „Odmrażanie pracy” CIONET, Deloitte i Vmware, obecnie blisko 90% firm chce zwiększyć możliwość pracy zdalnej po ustaniu pandemii, bo to konieczność wymuszona bezpieczeństwem pracowników i ich oczekiwaniami, lecz także zmiana na lepsze (wzrost produktywności zdaniem 26% badanych). Zmieni to politykę pracy poprzez zwiększenie możliwości pracy zdalnej, zaś firmy, które dadzą więcej elastyczności, będą wygrywać w wyścigu o najlepszych kandydatów.

Zapewne w grupie owych 90% firm uzdalniających swoją pracę znajdują się ubezpieczyciele. Niezależnie od wszystkich okoliczności wiem, że w swojej pracy jestem zdalny wyłącznie na siebie…

Sławomir Dąblewski
dablewski@gmail.com

Saltus Ubezpieczenia oferuje organizację testów przesiewowych na koronawirusa

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Saltus Ubezpieczenia zaoferował firmom „Pracowniczy Program Profilaktyczny: Walka z Covid” – ubezpieczenie zapewniające pokrycie kosztów i organizację testów serologicznych na obecność wirusa SARS-CoV-2. Badanie przesiewowe to najszybszy sposób na sprawdzenie, czy ktoś miał kontakt z wirusem.

– Szczególna sytuacja wywołana pandemią spowodowała, że przedsiębiorcy ze zdwojoną siłą dbają o zdrowie swoich pracowników. I doceniają każde dodatkowe wsparcie, które im się oferuje. Zauważyliśmy, że mimo tego, iż większość osób ma pewną wiedzę na temat mechanizmu działania testów na koronawirusa, to już nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, jak i gdzie je wykonać. Zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z chęcią przebadania dużej grupy pracowników – mówi Xenia Kruszewska, dyrektor Działu Ubezpieczeń Zdrowotnych Saltus Ubezpieczenia.

Obecnie dostępne są dwa typy testów wykrywających zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 wywołującym chorobę Covid-19. Są to testy genetyczne (diagnostyka molekularna) oraz immunologiczne (serologiczne, czyli badanie krwi). Pierwsze, choć dokładniejsze, są drogie i trudno dostępne. Drugie, mimo że są narzędziem uzupełniającym, wykrywającym przeciwciała SARS-CoV2, są dobrym sposobem na szybkie określenie, czy ktoś miał kontakt z wirusem. Ponadto są znacznie tańsze, ponieważ polegają wyłącznie na pobraniu krwi (nie wymagają też skierowania, więc można je wykonać „od ręki”), a ich praktyczna użyteczność jest bardzo duża. Osoba badana otrzymuje wynik w ciągu maksymalnie 72 godzin, ale zazwyczaj jest on już dostępny w ciągu jednej doby. Wynik pozytywny należy potwierdzić testem molekularnym, który jasno stwierdzi, czy mamy do czynienia z Covid-19.

SARS-CoV-2 jest wciąż mało znanym wirusem. Brak pewności, od kiedy ludzie zakażają się, jak długo i jak duże zagrożenie dla otoczenia stanowią osoby, u których infekcja przebiega bezobjawowo. Nie wiadomo również, czy znane są już wszystkie drogi zakażenia.

– Jednak to, co wiemy, wystarczy, by móc z całą pewnością powiedzieć, że jedyną skuteczną metodą ograniczenia rozprzestrzeniania się infekcji jest wykrywanie zakażonych, także nosicieli nieświadomych, bezobjawowych. W tym celu należy wykonywać jak najwięcej testów przesiewowych, zapewniających „szybkie sprawdzenie”, czy stanowimy zagrożenie dla innych. To bardzo ważne, zwłaszcza że nadchodzi sezon grypowy – dodaje Xenia Kruszewska.

Obecnie stosuje się przeważnie dwa rodzaje testów przeprowadzanych metodą ELISA: anty-SARS-CoV-2 IgM oraz anty-SARS-CoV-2 IgG. Ten pierwszy wykonuje się, żeby określić możliwość kontaktu z wirusem, po upływie co najmniej 7–10 dni od wystąpienia objawów choroby. IgM to przeciwciała „wczesnej fazy” infekcji. Ich obecność w organizmie może świadczyć o tym, że badany zmaga się z zakażeniem.

(AM, źródło: Brandscope)

Oszczędności Polaków wydostały się z koronawirusowego dołka

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Z danych zebranych przez Analizy Online wynika, że drugi kwartał 2020 roku przyniósł odbudowę oszczędności polskich gospodarstw domowych po koronawirusowym krachu z przełomu marca i kwietnia. Na koniec czerwca ich wartość zbliżyła się do poziomu 1,65 mld zł. Była to kwota o prawie 100 mld zł wyższa od wykazanej trzy miesiące wcześniej

Analitycy przypominają, że I kwartał 2020 r. przyniósł pierwszy od 2014 r. spadek oszczędności polskich gospodarstw domowych, wywołany głównie mocną przeceną na rynkach kapitałowych (efekt Covid-19). Wraz z poprawą sentymentu i odbijającymi rynkami odbudowały się także oszczędności Polaków. Choć wzrosły wszystkie kategorie lokat, to za ich wzrostem stoją głównie depozyty i gotówka.

Z danych zebranych przez AO wynika, że w II kw. depozyty terminowe i bieżące trzymane w bankach i SKOK-ach przyrosły o rekordowe 36 mld zł, do poziomu 969 mld zł na koniec czerwca.

W okresie kwiecień-czerwiec analitycy zaobserwowali też kontynuację ogromnego zainteresowania samą gotówką. W efekcie tego zjawiska wartość gotówki znajdującej się w obiegu na dzień 30 czerwca sięgnęła 283,2 mld zł. Łącznie – według danych Narodowego Banku Polskiego – na koniec czerwca polskie gospodarstwa domowe trzymały w gotówce i na depozytach 1,2 biliona zł, o 67  mld zł więcej niż po I kw. 2020 r.

W analizowanym okresie istotny wzrost wartości odnotowały także otwarte fundusze emerytalne (OFE). Na koniec czerwca ich aktywa wyniosły 131,7 mld zł – o 15,6 mld zł więcej niż trzy miesiące wcześniej. Z kolei aktywa zgromadzone w Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK) w trzy miesiące powiększyły się ponad dwukrotnie, do poziomu 1,44 mld zł.

Poprawa koniunktury na rynkach kapitałowych pozytywnie przełożyła się także na wartość oszczędności ulokowanych w UFK, mimo że od kilku kwartałów są w odwrocie. Na koniec czerwca w tych funduszach znajdowało się 45,4 mld zł – o 2 mld zł więcej niż na koniec marca.

(AM, źródło: Analizy Online)

Aviva UK: Trzeba będzie się przeprosić z porównywarką

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Internetowe porównywarki cen będą coraz bardziej zyskiwać na popularności w ubezpieczeniach, ponieważ brytyjska gospodarka oficjalnie wchodzi w recesję i konsumenci szukają oszczędności gdzie tylko jest to możliwe.

Porównywarki już są bardzo popularne wśród nabywców ubezpieczeń. Z ankiety Global Data wynika, że za pośrednictwem porównywarek sprzedawanych jest 31,3% ubezpieczeń komunikacyjnych, 26,7% ubezpieczeń domów i 22,3% ubezpieczeń dla zwierząt domowych. Chociaż kanał direct jest wciąż najpopularniejszy w tych trzech liniach ubezpieczeń, porównywarki będą zdobywać pole wśród klientów szukających najlepszych ofert dla danego produktu. W ubezpieczeniach podróżnych sytuacja może się okazać zupełnie inna i tu porównywarki odnotowują zmniejszenie zainteresowania, ponieważ konsumenci bardziej cenią sobie szeroką ochronę, obejmującą zdarzenia związane z pandemią, niż niską cenę polisy.

Aviva, największa firma ubezpieczeń ogólnych w Wielkiej Brytanii, jest programowo nieobecna w czterech największych porównywarkach (Comparethemarket.com, Moneysupermarket.com, Confused.com i Gocompare.com). Ubezpieczyciel usunął z nich swoje produkty w 2008 r., aby skoncentrować się na sprzedaży direct, teraz jednak planuje powrót z ubezpieczeniami komunikacyjnymi.

(AC, źródło: Global Data)

Wielka Brytania: Pracodawcy boją się o zdrowie pracowników

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Nieco ponad 60% pracodawców z brytyjskiego sektora małych i średnich przedsiębiorstw niepokoi się możliwością zakażenia się pracowników koronawirusem. Tylko niewielki odsetek MŚP nie wyraża żadnych tego rodzaju obaw, co sugeruje, że nowy sposób pracy będzie nadal obowiązywał większość pracowników sektora, dopóki rozprzestrzenianie się wirusa nie zostanie opanowane albo nie pojawi się szczepionka.

Obawy o zakażenie będą prowadzić do istotnych zmian w sposobie działania małych i średnich przedsiębiorstw w Wielkiej Brytanii i podczas gdy ubezpieczyciele korporacyjni będą tracić, ubezpieczyciele gospodarstw domowych mogą zyskać. Z ankiety Global Data wynika też, że większe przedsiębiorstwa sektora MŚP są bardziej skłonne do dużych albo wręcz skrajnych obaw w porównaniu z firmami małymi i średnimi. Być może dlatego, że po prostu mają więcej pracowników, o których muszą się troszczyć, chociaż jeden pracownik zakażony koronawirusem może przynieść więcej szkody firmie z mniejszą liczbą pracowników. Taki poziom obaw może być korzystny dla dostarczycieli świadczeń pracowniczych i ubezpieczeń zdrowotnych.

Większe firmy, przejawiające największe obawy, mogą być najbardziej skłonne do zakupu polis. 16% MŚP odnotowujących ilościowy wzrost pracy zdalnej oznacza mniejsze ryzyko zakażenia pracowników. Jeśli system pracy zdalnej utrzyma się w przewidywalnej przyszłości, firmy wyprowadzą swoją działalność z centrów miast lub przynajmniej ograniczą swoją obecność, co będzie ciosem dla ubezpieczycieli nieruchomości komercyjnych. Z drugiej strony, przeniesienie biura do domu stwarza możliwości dla ubezpieczycieli gospodarstw domowych, takie jak doubezpieczenie sprzętu w rodzaju laptopa.

(AC, źródło: Global Data) 

Exito Broker: DYREKTOR BIURA UBEZPIECZEŃ KOMUNIKACYJNYCH

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

W związku z dynamicznym rozwojem portfela ubezpieczeń komunikacyjnych i wydzieleniem z obszaru ubezpieczeń korporacyjnych samodzielnego Biura Ubezpieczeń Komunikacyjnych, poszukujemy kompetentnej osoby na stanowisko:

DYREKTORA BIURA UBEZPIECZEŃ KOMUNIKACYJNYCH

OPIS STANOWISKA:

  • Kompleksowe zarządzanie linią ubezpieczeń komunikacyjnych
  • Zarządzanie zespołem brokerów i asystentów
  • Nadzór obsługi klientów zgodnie z obowiązującymi procedurami
  • Tworzenie koncepcji i realizacja strategii rozwoju i dynamiki rozbudowy portfela klientów 
  • Odpowiedzialność za przygotowanie i realizację planu finansowego biura
  • Komunikacja z kluczowymi klientami i budowanie relacji
  • Nadzór nad rozwojem zawodowym członków zespołu

WYMAGANIA:

  • Wykształcenie wyższe
  • Co najmniej 5-letnie doświadczenie w obszarze ubezpieczeń komunikacyjnych  
  • Własna wizja zarządzania biurem
  • Zdany egzamin brokerski lub perspektywa jego zdania w niedalekiej przyszłości
  • Bardzo dobra znajomość produktów komunikacyjnych i warunków ubezpieczeń poszczególnych Towarzystw Ubezpieczeń
  • Bardzo dobra znajomość przepisów prawa w zakresie ubezpieczeń komunikacyjnych
  • Doświadczenie w przygotowywaniu programów ubezpieczeń dla klientów korporacyjnych
  • Zdolności akwizycyjne i negocjacyjne
  • Prawo jazdy kat. B

OFERUJEMY:

  • Zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę lub kontrakt menadżerski
  • Atrakcyjne wynagrodzenie
  • Niezbędne narzędzia pracy (samochód, laptop, telefon)
  • Pakiet benefitów socjalnych

Osoby zainteresowane prosimy o przesyłanie aplikacji na adres: biuro@exitobroker.pl

Informujemy, że skontaktujemy się tylko z wybranymi kandydatami.

Wysyłając zgłoszenie rekrutacyjne do Exito Broker Sp. z o.o., ul. Twarda 18, 00-105 Warszawa, zgadzasz się na przetwarzanie przez pracodawcę Twoich danych osobowych zawartych w zgłoszeniu rekrutacyjnym w celu prowadzenia rekrutacji na stanowisko wskazane w ogłoszeniu.

Prosimy o zawarcie w CV klauzuli: „Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych zawartych w niniejszym dokumencie do realizacji procesu rekrutacji zgodnie z ustawą z dnia 10 maja 2018 roku o ochronie danych osobowych (Dz. Ustaw z 2018, poz. 1000) oraz zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO)”.

Informujemy, że Administratorem danych jest EXITO BROKER Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Dane zbierane są dla potrzeb rekrutacji. Ma Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Podanie danych w zakresie określonym przepisami ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy oraz aktów wykonawczych jest obowiązkowe. Podanie dodatkowych danych osobowych jest dobrowolne.

iUNIQA – nowa platforma prewencyjna dla klientów

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

UNIQA Polska uruchomiła bezpłatną platformę prewencyjną iUNIQA dla klientów z sektora mieszkalnictwa. Za jej pośrednictwem użytkownicy mogą np. skontaktować się z ubezpieczycielem, zgłosić szkodę oraz samodzielnie ją zlikwidować, a także zabezpieczyć swoje mienie przed zbliżającym się atakiem żywiołu

Aplikacja iUNIQA to narzędzie stworzone we współpracy z zarządami i pracownikami spółdzielni mieszkaniowych oraz zarządcami nieruchomości.

– Klient w centrum to nasze motto, a iUNIQA jest na to najlepszym dowodem – mówi Rafał Kukier, dyrektor zarządzający pionem UNIQA dla Mieszkalnictwa. – Tworząc tę platformę z naszymi klientami, myśleliśmy o ich wygodzie. Chcemy proponować im coraz lepsze i nowocześniejsze rozwiązania. Dzięki iUNIQA kontakt z klientami będzie jeszcze częstszy i wygodniejszy – dodaje.

Narzędzie ułatwia i przyspiesza kontakt klientów z ubezpieczycielem. Istotną funkcją platformy jest też zgłaszanie szkód – również w imieniu mieszkańców.

– Klienci UNIQA mogą samodzielnie likwidować szkody, korzystając ze specjalnego narzędzia na platformie. To najszybszy sposób zgłaszania tego typu szkód, ponieważ decyzja i wypłata odszkodowania przebiega nie dłużej niż w trzy dni – mówi Rafał Kukier.

Po zgłoszeniu szkody iUNIQA pozwala na bieżąco monitorować jej status, uzupełniać dokumentację, skontaktować się z likwidatorem lub odwołać się od otrzymanej decyzji. iUNIQA archiwizuje również dane o szkodach. Użytkownik platformy będzie mógł sprawdzić historię szkodowości z ostatnich 36 miesięcy i pobrać wydane w tym czasie wszystkie decyzje odszkodowawcze. Na podstawie dostępnych na jego koncie statystyk i szczegółowych informacji o miejscach zdarzenia i przyczynach szkód łatwiej mu będzie podejmować decyzje np. o modernizacji budynków.

Użytkownicy iUNIQA znajdą również na platformie istotne informacje dla branży mieszkalnictwa, np. zalecenia po szkodach osobowych, opracowania, orzecznictwa i opinie prawne. Aplikacja wysyła też ostrzeżenia i komunikaty pogodowe. Dzięki współpracy z IMGW klienci dostaną informacje o gwałtownie zmieniającej się pogodzie.

– Z platformy korzystają już pracownicy spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych oraz zarządcy nieruchomości. Doceniają jej użyteczność, prostotę i funkcjonalność – mówi Rafał Kukier.

iUNIQA jest dostępna także jako aplikacja mobilna dla mieszkańców. Za jej pośrednictwem mogą oni samodzielnie zgłosić szkodę, również w trybie szybkiej ścieżki samodzielnej likwidacji. Mogą też mieć dostęp do informacji i materiałów przekazywanych przez spółdzielnię, zarządcę czy wspólnotę. Aplikacja będzie wysyłać powiadomienia o zmianie statusu szkody, przekazanych dokumentach, wydanych decyzjach w sprawie szkody oraz ostrzeże przed zbliżającą się gwałtowną zmianą pogody.

iUNIQA jest dostępna na urządzeniach z systemem Android.

Artur Makowiecki
news@gu.home.pl

Zakaz sprzedaży ubezpieczeń przez NOVIS ma charakter tymczasowy

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

25 września Narodowy Bank Słowacji (Národná banka Slovenska, NBS) opublikował kolejne informacje dotyczące wydania w dniu 9 września decyzji w sprawie zakazu sprzedaży produktów ubezpieczeniowych przez NOVIS Insurance Company, NOVIS Versicherungsgesellschaft, NOVIS Compagnia di Assicurazioni, NOVIS Poisťovňa a.s. (NOVIS). Jak wskazał NBS, wspomniana decyzja jest środkiem tymczasowym i obejmuje zakaz sprzedaży produktów ubezpieczeniowych spełniających określone warunki – poinformował Urząd Komisji Nadzoru Finansowego.

W oświadczeniu przedstawiono dodatkowe wyjaśnienia dotyczące uzasadnienia wydania decyzji, istoty i zakresu jej zastosowania, jak również daty rozpoczęcia oraz okresu jej obowiązywania.

NOVIS jest zakładem ubezpieczeń, który podlega nadzorowi Narodowego Banku Słowacji. Działalność ubezpieczeniowa zakładu poza rynkiem słowackim jest wykonywana w ramach swobody przedsiębiorczości, m.in. w Polsce. Na terytorium naszego kraju NOVIS może prowadzić działalność ubezpieczeniową w zakresie transgranicznego oferowania produktów obejmujących ubezpieczenie rodzajów ryzyka zawartych w grupach 1, 3, 4, 5 działu I zgodnie z wymogami dyrektywy Wypłacalność II, w tym umów ubezpieczenia z UFK.

Z tego powodu UKNF pozostaje w kontakcie z Europejskim Urzędem Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych (EIOPA) i organami nadzoru ubezpieczeniowego państw członkowskich UE, w których sprzedawane są produkty NOVIS.

(AM, źródło: KNF)

Ryzykonomia. Kot Schrödingera i moda na ryzyko

0
dr Jerzy Podlewski

Kot to zwierz fascynujący i jego obserwacja może być źródłem życiowych mądrości dla spiętych od zapracowania menedżerów, którzy chorobliwie szukają kolejnych wyzwań i naprężeń, zamiast jak mądry kot poodpoczywać, już to zmęczony wcześniejszym odpoczywaniem. Bo po cóż tak ciągle gonić, hm?

Jeszcze więcej korzyści można by odnieść z obserwacji szczególnego przypadku kota, a mianowicie kota Schrödingera, gdyby dało się go w ogóle zaobserwować. A jak wiadomo, jest z tym problem, że: i jest, i go nie ma.

Wizja sympatycznego mruczka wymyślonego prawie 100 lat temu przez austriackiego noblistę przychodzi do głowy, gdy (po raz któryś z rzędu) słyszymy, że zarządzanie ryzykiem „jest teraz modne”.

No, wolne żarty kochani! Tyle razy już to słyszeliśmy, że aż broda rośnie, ale może tak właśnie z naturą zarządzania ryzykiem jest jak z owym kotem Schrödingera, że: i jest, i go nie ma.

Zresztą koncepcja „nieokreśloności” w ogóle jest znacznie szersza: patrz epidemia Covid. Niby co rano słyszymy, że kolejne kraje robią lockdowny, szkoły zamykają, ludzie umierają, gospodarki dołują, ale gdy tak porozmawiać z kimkolwiek, to epidemia też niby jest – a jej nie ma.

Nie mówimy tu oczywiście o „twardych” dowodach na nieistnienie jak i wyśmiewanie „koronapaniki”, jak donoszą źródła wywiadowcze ochoczo rozsiewanej przez cyberarmie wschodnich trolli. „Na Covid zmarło mniej ludzi niż na grypę, raka, poślizgnęło się na bananie”.

Owszem, na ebolę w zachodniej Afryce w latach 2014–2016 zmarło mniej niż 40 000 ludzi. I o czym to świadczy? O mniejszym zagrożeniu, braku konieczności podjęcia drastycznych kroków sanitarnych?

Przy okazji wspomnimy, że Bob Woodward, sławny dziennikarz śledczy „The Post” (jeden z pierwowzorów postaci w filmie z Redfordem i Hoffmanem o Watergate), ujawnił właśnie szokujące nagranie z wielkim prezydentem Trumpem, gdzie ten ostatni przyznawał już wczesną wiosną, że wie, jak niebezpieczna jest pandemia Covid.

Oczywiście Trump dowiedział się o tym od ekspertów, ale potem miesiącami udawał, że epidemia i jest, i jej nie ma. Z dramatycznymi dla USA i świata skutkami.  

Albo więc ryzykiem zarządzamy, albo… tylko udajemy, że to robimy, zgodnie z zasadą nieokreśloności.

Świadczy to w ogóle o deficycie „chęci” do zarządzania ryzykiem, braku gotowości do ponoszenia kosztów (niezbędnych) działań. Bo, jak wielokrotnie tu pisaliśmy, zarządzanie ryzykiem kosztuje. Choćby zakup polisy to najprostszy przypadek tej zależności.

Współczesnym społeczeństwom, organizacjom i poszczególnym ludziom brak jest też chyba zwykłej cierpliwości, wytrwałości nie tylko w zarządzaniu ryzykiem, ale w ogóle w znoszeniu jakichkolwiek dłużej trwających niedogodności.

Epidemia trwa „już” pół roku? Ile można! Przedsiębiorstwa mogą zbankrutować? Nie, to niemożliwe, niech rządy wydrukują kolejne sterty papierowych bilecików, zrobimy hiperdeficyty na 1000 lat i mamy problem załatwiony. Spłacą kolejne pokolenia za lat 200, a może 500. I proszę, ryzyko rach-ciach „zarządzone”.

Na poziomie poszczególnych organizacji kot Schrödingera też hasa w najlepsze. I zarządzanie ryzykiem jest, ale go nie ma.

I są tutaj „stany” kota różne możliwe. I taki, że go „w ogóle nie ma”, a zarządzania ryzykiem ani widu, ani słychu. A częściej „i jest, i go nie ma”. Coś tam robimy w różnych obszarach, wdrażamy różne zarządzania: jakością, zgodnością, ryzykiem, ciągłością działania, ale gdy przychodzi co do czego, do codziennej żmudnej obserwacji ryzyka, do analizy i konsekwentnego reagowania na ryzyko, to już „go nie ma”.

I pewnie dlatego zarządzanie ryzykiem wciąż jest „modne”.

Inna sprawa, że nasz kot występuje w wielu odmianach. Choćby ostatnio zgłębialiśmy odmianę Kota Innowacji. Oto wszędzie czytamy o robotyzacji, sztucznej inteligencji, nowych modelach biznesowych. A gdy spojrzymy do raportu „Smart Industry” Siemensa i Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii (ach, te koty ministerialne), dowiadujemy się, że 60% respondentów z sektora MSP nigdy nie słyszało o koncepcji Przemysłu 4.0.
Czyli i innowacje są, i ich nie ma.
I do tego Kota Modernizacyjnego jeszcze w ryzykonomii wrócimy. 

dr Jerzy Podlewski

Spór o odpowiedzialność z BI dotarł do Polski

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Wydarzenia w Wielkiej Brytanii i Francji zaostrzyły apetyt polskich kancelarii odszkodowawczych na roszczenia przedsiębiorców z tytułu ubezpieczeń Business Interruption (BI) za straty poniesione wskutek lockdownu. Jednak zdaniem ubezpieczycieli, takie sprawy nie mają szans powodzenia – informuje „Puls Biznesu”.

Michał Jakubowski, radca prawny z kancelarii Lengiewicz Wrońska Berezowska i Wspólnicy (LWB), mówi gazecie, że wedle jego wiedzy większość ubezpieczycieli kwestionuje roszczenia przedsiębiorców związane z pandemią koronawirusa, odmawiając im wypłaty odszkodowania z tytułu BI. Problemem są zbyt ogólnikowe lub niejasne warunki umów BI budzące wątpliwości co do tego, czy pandemia jest ryzykiem objętym ochroną w ramach polisy. Zdaniem zakładów, problem nie istnieje.

Rafał Mańkowski, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń, przyznaje, że w Polsce możliwe jest zawarcie umowy BI w wersji rozszerzonej, obejmującej ochroną straty spowodowane przerwą w działalności przedsiębiorstwa, np. w wyniku choroby. Ta opcja jest jednak rzadko wykorzystywana i nie dotyczy decyzji administracyjnej o zasięgu regionalnym lub krajowym, wynikającej ze stanu zagrożenia epidemicznego. Przedstawiciel PIU zaznacza, że przy rozszerzeniu ochrony stałym motywem jest wyłączenie ryzyka pandemii.

Na wyobraźnię kancelarii działa niedawny wyrok brytyjskiego High Court, który na wniosek tamtejszego regulatora wziął pod lupę 21 klauzul z BI oferowanych przez 8 różnych ubezpieczycieli i wydał wyrok w większości przypadków korzystny dla firm. Anna Lengiewicz, wspólniczka w LWB, przyznaje, że nieprawomocny wyrok nie wiąże polskich sądów, ale rozbudowana analiza interpretacyjna High Court może mieć znaczenie w sprawach toczących się przed sądami polskimi, gdzie jeszcze nie ukształtowała się linia orzecznicza.

Więcej:
„Puls Biznesu” z 30 września, Karolina Wysota „Ubezpieczyciele na celowniku biznesu”:
https://www.pb.pl/ubezpieczyciele-na-celowniku-biznesu-1003898

(AM, źródło: „Puls Biznesu”)

18,337FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie