Blog - Strona 174 z 1798 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 174

Największa polska inwestycja typu greenfield pod ochroną TUW PZUW

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Spółka Elemental Strategic Metals zawarła z TUW PZUW kompleksową umowę ubezpieczenia zakładu recyklingu baterii litowo-jonowych i katalizatorów. Ochrona obejmująca zakład wybudowany w ramach największej prywatnej inwestycji typu greenfield w Polsce została przygotowana we współpracy z firmą brokerską EIB.

Zakład Elemental Strategic Metals  zlokalizowany w Zawierciu stanowi część europejskiej inicjatywy IPCEI (Important Projects of Common European Interest) on Batteries, wspierającej strategiczne inwestycje o znaczeniu ponadnarodowym. Projekt ten wpisuje się w cele Unii Europejskiej związane z rozwojem gospodarki obiegu zamkniętego oraz zabezpieczeniem dostępu do surowców krytycznych, co nadaje mu kluczowe znaczenie dla transformacji energetycznej i bezpieczeństwa surowcowego UE.

Ochrona, która upraszcza likwidację

Umowa ubezpieczenia obowiązuje od 1 października 2025 r. do 30 września 2027 r. z podziałem na dwa roczne okresy rozliczeniowe. Zakres ochrony oparty na opracowanym dla klienta wordingu EIB obejmuje m.in. ubezpieczenie mienia od wszystkich ryzyk (AR), w tym m.in. środki trwałe zakładu magazyn energii, elektrownię fotowoltaiczną.

W ramach programu wdrożono system globalnych sum ubezpieczenia dla szkód w mieniu (PD), przeznaczony dla obiektów przemysłowych zlokalizowanych w jednym miejscu. TUW PZUW podkreśla, że takie rozwiązanie upraszcza proces likwidacji szkód – odszkodowanie wypłacane jest w wartościach odtworzeniowych w ramach jednej łącznej sumy ubezpieczenia, bez konieczności wyodrębniania składników majątku.

Innowacyjny wkład EIB

– Nasz udział w tym projekcie to dowód na to, że TUW PZUW skutecznie wspiera specjalistyczne biznesy, w których kluczowe znaczenie ma dogłębne zrozumienie działalności klienta. Branża technologii związanych z recyklingiem to obszar, w którym budujemy naszą ekspercką pozycję. Cieszymy się, że możemy współuczestniczyć w zabezpieczeniu inwestycji o tak strategicznym znaczeniu dla Polski i Europy – mówi Wojciech Kmiecicki, dyrektor Biura Ubezpieczeń Korporacyjnych TUW PZUW.

W ubezpieczeniu zastosowano innowacyjne rozwiązanie EIB pozwalające na precyzyjne określenie wartości majątku w polisach, zgodnie z aktualnymi warunkami rynkowymi. Przedsiębiorstwo od maja jest członkiem TUW PZUW.

AM, news@gu.com.pl

 (źródło: PZU)

#ubezpieczeniowyLIVE: Junior czy Extreme? Jak dopasować polisę do stylu życia

0

Zapraszamy na kolejną odsłonę programu #ubezpieczeniowyLIVE wyjątkowo w środę, 5 listopada 2025 roku w godzinach 13:00–14:00. Gościem odcinka będzie Joanna Borowiec, Product Manager Balcia Insurance 

W programie: 

  • Jak zmieniają się potrzeby klientów i co to znaczy „ubezpieczenie na miarę życia”? 
  • Junior czy Extreme – czyli jak dobrać polisę do stylu i planów? 
  • Hit! Kod GOAHEAD35 – 35% zniżki dla odważnych, którzy nie czekają, aż coś się wydarzy. 

Wydarzenie Facebook

Wydarzenie LinkedIn

(AM)

Polski klient assistance ma lepiej niż na Zachodzie i wciąż o tym nie wie

0
Marcin Zieliński

Rozmowa z Marcinem Zielińskim, dyrektorem generalnym Europ Assistance Polska

Aleksandra E. Wysocka: – Rok temu objąłeś stery w Europ Assistance Polska. To nie był skok na głęboką wodę, bo w assistance jesteś od blisko 20 lat, a w ubezpieczeniach od 26. Co Cię mimo wszystko zaskoczyło przez ten pierwszy rok?

Marcin Zieliński: – Najbardziej tempo. Rok zleciał błyskawicznie, ale bez rewolucji. To była raczej ewolucja. Wcześniej przez osiem lat prowadziłem sprzedaż, więc przejście do roli dyrektora generalnego okazało się naturalne. Struktura matrycowa pozwoliła mi nadal skupiać się na rozwoju biznesu i współpracy z partnerami, a nie na administracji.

Dodatkowo uporządkowaliśmy procesy finansowo-księgowe po zmianach w zespole. To mało widowiskowe, ale krytyczne dla jakości działania.

Co w tym roku naprawdę podniosło Wam ciśnienie operacyjne?

– Letni pik w assistance samochodowym. W turystyce zagranicznej wzrost był niewielki względem zeszłego roku, za to w autach mieliśmy dwucyfrową dynamikę. Bliżej 20%, a nawet powyżej 20%. Polacy masowo wsiedli do samochodów. Część interwencji była w kraju, część w „bliższej zagranicy”: Niemcy, Czechy, Austria, Chorwacja, Włochy, Francja. Pogoda nad Bałtykiem bywała kapryśna, więc plany zmieniały się w ostatniej chwili.

Przy większych temperaturach rosły awarie: akumulatory, układy chłodzenia. Kolizje były mniejszością. Daliśmy radę bez perturbacji.

Polski rynek assistance samochodowego uchodzi za wyjątkowy. Na czym polega ta różnica?

– Na skali i… długości holowania. W ostatnich pięciu–siedmiu latach rozwinęły się pakiety z bardzo wysokimi limitami albo bez limitu kilometrów. Holujemy z Europy do Polski. Z Portugalii, Hiszpanii, ze Skandynawii promem. Zachodnie spółki z grupy Europ Assistance patrzą na to z niedowierzaniem. Klient ma wygodę i to akceptuje cenowo.

W segmencie dostawczym widać już korektę zakresów z powodu nadużyć, ale w autach osobowych bogate polisy to wciąż standard.

Większy ruch to zwykle większe koszty. Jak to się spina w wyniku?

– Działamy w dwóch modelach. Jako provider usług dla partnerów oraz jako ubezpieczyciel albo reasekurator. W pierwszym rosną obroty serwisowe. W drugim większe wykorzystanie wpływa na wynik techniczny. Te efekty częściowo się kompensują. Strategicznie cieszy nas wyższe użycie usług, bo rośnie znaczenie assistance.

Z Waszych badań świadomości assistance wynika, że klienci „czują” auto. A co z resztą?

– Samochód jest najlepiej rozumiany: holowanie, pojazd zastępczy, prosta narracja. Mocno rośnie znajomość i użycie usług domowych: hydraulik, elektryk, szklarz, ślusarz, a także wizyty domowe i transporty medyczne. Turystyczne assistance też jest dobrze rozumiane.

W Polsce klient dzwoni, my organizujemy usługę, koordynujemy i pokrywamy koszty. W wielu krajach Europy Zachodniej dominuje model refundacyjny. Tam konsument sam szuka lekarza i potem składa rachunki. U nas komfort jest większy.

Partnerzy korporacyjni kochają nowości. Tylko czy „nowe” naprawdę działa?

– Często nie. Hity komunikacyjne kampanii, na przykład cyberochrona czy „antyhejt”, mają marginalne użycie. Świetnie wyglądają w prezentacji, ale klienci z nich prawie nie korzystają. Rynek konsekwentnie wybiera podstawę: hydraulik, elektryk, realny assistance.

Zwierzęta to drugi mit. W Wielkiej Brytanii to ogromny rynek. W Polsce próbowaliśmy wielokrotnie i rynek nie „odpala”. Usługi weterynaryjne są wciąż relatywnie tanie, a percepcja korzyści niska. Szukamy rozwiązań, pracujemy chociażby nad triażem i aplikacją medyczną dla zwierząt, ale fundamentem pozostaje sensownie skrojona podstawa z dobrymi limitami.

Cyfryzacja: z frontu i back-office. Co już realnie działa, a co jest obietnicą?

– Działa automatyzacja pierwszej linii: voiceboty i platformy samoobsługowe web oraz aplikacyjne. Coraz częściej cały proces przebiega bez udziału człowieka: weryfikacja polisy, dobór usługodawcy, powiadomienia. Klient śledzi sprawę jak w „uberze”. Kiedyś zimowy poranek przy minus 20 stopniach oznaczał tysiące nieodebranych połączeń. Dziś systemy skalują się natychmiast.

Co ważne, satysfakcja rośnie. Jeszcze kilka lat temu kontakt „z automatem” był oceniany niżej. Teraz w wielu ścieżkach wynik jest lepszy niż w obsłudze w pełni manualnej. Przewiduję, że rozmowa z konsultantem stanie się usługą premium. Już dziś w telekomach połączenie z człowiekiem bywa dodatkowo płatne. W assistance to też nadejdzie.

Assistance medyczny: gdzie macie przewagę, szczególnie za granicą?

– W trudnych przypadkach idziemy krok dalej niż call center. Mamy ok. 20 lekarzy, którzy w razie potrzeby lecą do klienta. Stabilizują stan, organizują transport i repatriację. Najczęściej kierunki azjatyckie i Ameryka Południowa. W Azji ruch turystyczny urósł w ostatnich latach o kilkaset procent. EKUZ tam nie pomoże, a lokalna jakość bywa nierówna.

Wysyłamy lekarza z przenośnym EKG i sprzętem do zabezpieczenia pacjenta. To daje poczucie bezpieczeństwa i często obniża koszty całej operacji. Zdarzały się przypadki, gdy taka interwencja realnie ratowała życie.

Jak dziś wyglądają proporcje Waszych interwencji?

– Liczbowo komunikacja to ok. 50%. W ujęciu wartości to inna historia, ale jeśli mówimy o wolumenie zdarzeń, udział samochodu stopniowo maleje na rzecz domu i turystyki. Wszystko jednak rośnie w bezwzględnych liczbach, więc akcenty się przesuwają, a nie znikają.

Forum Assistance już za chwilę. O czym będziecie mówić branży?

– O sporze, który dotknie nas wszystkich: hiperpersonalizacja kontra standaryzacja. Gdzie personalizować, a gdzie bronić prostoty i skali. Będą ciekawi prelegenci i gość specjalny rozpoznawalny medialnie. Zaproszenia poszły, szczegóły zdradzimy na miejscu.

Masz wrażenie, że assistance w Polsce rozpieszcza klientów?

– Powiedziałbym, że wysoko zawiesza poprzeczkę. Długie holowania w Europie, pełna organizacja i pokrywanie kosztów za granicą, szybkie cyfrowe ścieżki. To nie jest standard zachodnioeuropejski. Z perspektywy klienta to świetna wiadomość. Z perspektywy rynku wymaga to dyscypliny procesowej i mądrego projektowania zakresów. I od tego nie uciekamy.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka

Nowe otwarcie na rynku UFK

0
Andrzej Czyrko

Rozmowa z Andrzejem Czyrko, dyrektorem Biura Sprzedaży TFI PZU

Redakcja „Gazety Ubezpieczeniowej”:Zmiany, które w ostatnich latach stały się udziałem ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych (UFK), właśnie znalazły swój finał. Przypomnimy, od czego się zaczęło?

Andrzej Czyrko: – Duże zainteresowanie produktami UFK, którego szczyt przypadł na 2017 r., sprawiło, że w przestrzeni publicznej coraz częściej podnoszono temat ich wysokich kosztów przysłaniających korzyści z inwestowania. W 2021 r. doszło do głośnej interwencji KNF, która miała na celu zrównoważenie interesu klienta i interesu firmy ubezpieczeniowej. Nadzór postawił sprawę jasno: albo polisy z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi staną się tańsze i koszty przestaną pochłaniać zbyt dużą część zysków klientów, albo mają zostać wycofane ze sprzedaży.

W pierwszym kroku KNF skupiła się na ograniczeniu wysokości pobieranych opłat. W drugim – na doprowadzeniu do stworzenia kompleksowych przepisów regulujących działalność inwestycyjną ze środków UFK. Efekt pierwszej fazy tej rewolucji był natychmiastowy – większość zakładów ubezpieczeń zawiesiła wówczas tworzenie „uefek” dostosowanych do nowych regulacji, a w latach 2021–2022 aktywa zgromadzone w tych produktach spadły poniżej 40 mld zł, czyli o około jednej trzeciej od rekordowych poziomów. Druga faza, która do końca uporządkowała rynek, właśnie się zakończyła.

Zacznijmy od rewolucji kosztowej w UFK. Czy obecnie faktycznie jest taniej?

– Zdecydowanie tak. Przez wiele lat UFK były na tyle drogie, że u części klientów komponent inwestycyjny nie był w stanie wygenerować odpowiednio wysokiej stopy zwrotu, aby pokryć wszystkie koszty. Taki wizerunek UFK w wielu kręgach funkcjonuje do dziś, pomimo że od 2022 r. są to produkty tanie – wręcz bardzo tanie.

Polisy z UFK mają narzucone sztywne limity kosztowe, przez co fundusze, w które są inwestowanie środki zgromadzone w tych produktach, często mają mocno obniżone opłaty za zarządzanie oraz wyłączoną możliwość pobierania opłaty zmiennej, tzw. success fee. W wielu przypadkach inwestycja za pośrednictwem UFK może okazać się tańsza od bezpośredniego zainwestowania w klasyczny fundusz. Jeśli ktoś nie wierzy, polecam lekturę dokumentów KID, zawierających kluczowe informacje dla inwestora.

A na czym dokładnie polega ta zakończona właśnie druga faza zmian na rynku UFK? Co ona oznacza dla ubezpieczycieli i osób, które teraz kupią polisę z funduszem kapitałowym?

– W październiku tego roku minął czas na dostosowanie przez firmy ubezpieczeniowe prowadzące UFK portfeli tychże funduszy do nowych regulacji. Przepisy te wprowadziły bardziej rygorystyczne limity dla inwestowania przez UFK w fundusze specjalistyczne (SFIO) w porównaniu z inwestowaniem w fundusze otwarte zgodne z UCITS (FIO).

Odstawiając na bok technikalia – precyzyjne określenie tych limitów znacząco zwiększa bezpieczeństwo klientów. Chroni ich przed dodawaniem do portfeli „wynalazków” o zbyt egzotycznej polityce inwestycyjnej, niskiej płynności i zbyt dużej koncentracji.

TFI PZU jest jednym z największych dostawców funduszy do oferty ubezpieczeniowej. Co możecie zaproponować partnerom w zakresie inwestycyjnym?

– Naszym partnerom tworzącym i odświeżającym swoje UFK możemy zaproponować unikalną w skali polskiego rynku, szeroką paletę funduszy indeksowych inPZU o zróżnicowanych, przejrzystych strategiach inwestycyjnych, bezpieczeństwo w zakresie zgodności funduszy z regulacjami i niskie koszty dostarczanych przez nas rozwiązań. Naszym atutem jest też wysoka jakość zarządzania. W odróżnieniu od funduszy zarządzanych aktywnie fundusze indeksowe inPZU mają za zadanie możliwie wiernie naśladować śledzony benchmark – np. obligacyjny czy akcyjny. Ze swojego zadania wywiązują się na piątkę, o czym świadczy ich bardzo dobry dotychczasowy track record w zakresie odwzorowania indeksów.

W skrócie – fundusze indeksowe inPZU to proste, tanie, skuteczne i zgodne z regulacjami narzędzie pierwszego wyboru do konstruowania nowoczesnej „uefki”. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do UFK dobrać nasze renomowane fundusze zarządzane aktywnie.

Naszym partnerom oferujemy też komfort współpracy wynikający z wieloletniego doświadczenia. W ramach Grupy PZU ściśle współpracujemy z PZU Życie, które jest jednym z największych graczy na rynku UFK w Polsce. Na koniec 2024 r. aktywa zgromadzone w ubezpieczeniowych funduszach kapitałowych prowadzonych przez PZU Życie wynosiły ponad 5,2 mld zł.

Nasza silna pozycja rynkowa oraz wysoka specjalizacja w tworzeniu tego typu produktów i zarządzaniu nimi pozwala ubezpieczycielom tworzącym UFK skupić się na sprzedaży, bez obaw o jakość produktów i ich zgodność z wymogami.

W tym roku fundusz parasolowy inPZU został przekształcony z SFIO na FIO. Czy było to podyktowane nowymi regulacjami?

– Tak, to był jeden z głównych powodów. Poprzez zmianę formy prawnej funduszu inPZU wyszliśmy naprzeciw zakładom ubezpieczeń. Obecnie nasze fundusze indeksowe mogą stanowić komponent albo bazę portfela UFK, a korzystający z nich ubezpieczyciele nie muszą się martwić o dodatkowe obowiązki w zakresie monitorowania funduszy SFIO wynikające z nowego rozporządzenia.

Bonusem jest to, że uzyskaliśmy dostęp do dotychczas niedostępnych dla nas instrumentów finansowych pozwalających nam na tworzenie nowych strategii inwestycyjnych, takich jak inPZU Złoto (śledzący ceny złota).

Jak zmiany, o których mówimy, wpłyną na rynek UFK?

– Jesteśmy przekonani, że zakończona właśnie rewolucja na rynku UFK znacząco zwiększa atrakcyjność i bezpieczeństwo tych produktów. Jednocześnie rozwiewa wszelkie wątpliwości firm ubezpieczeniowych w zakresie ich tworzenia. To czytelny sygnał, że nadszedł czas na nowe otwarcie. Zwłaszcza że na rynku są dostępne fundusze idealnie skrojone do nowych limitów inwestycyjnych. Tworzenie UFK jeszcze nigdy nie było tak proste.


inPZU

0,5% opłata za zarządzanie

22 strategie indeksowe

Jak uczłowieczyć automatyzację, czyli o tym, że proces też ma twarz

0
Źródło zdjęcia: Canva

Słysząc automatyzacja, połowa osób w firmie myśli: „Znowu coś, co ma nas zastąpić”, a druga połowa: „Wreszcie coś, co zrobi za nas wszystkie kliknięcia”. Prawda leży gdzieś pośrodku. Automatyzacja nie jest wrogiem, jeśli ma jasny cel i stoi za nią człowiek, który rozumie jej sens.

W Mentaxie też przeszliśmy tę lekcję i wciąż ją przechodzimy. Automatyzowaliśmy procesy, bo nikt nie ogarniał Excela o 47 kolumnach. Dane działały, raporty się generowały, a jednak ludzie nie wiedzieli, po co to robimy. W efekcie pojawiło się poczucie zagrożenia. Wtedy zrozumieliśmy coś kluczowego: automatyzacja bez komunikacji to dehumanizacja.

Paradoks automatyzacji

Im więcej procesów zautomatyzujemy, tym bardziej potrzebujemy człowieka w procesie. Procesy mogą działać technicznie perfekcyjnie, ale bez świadomego udziału ludzi zespół traci poczucie sensu i wpływu na wynik.

W Mentaxie mieliśmy przykład wdrożenia automatycznych raportów dla kilku towarzystw ubezpieczeniowych. Z punktu widzenia systemu wszystko funkcjonowało idealnie – dane były aktualne, raporty generowały się szybciej, a proces był stabilny. A jednak zespoły sprzedaży i likwidacji pytały: „Co się dzieje z naszym wpływem na wynik?” – bo nie widziały, jak ich codzienna praca przekłada się na efekt.

To doświadczenie pokazało, że nawet najlepszy system potrzebuje „ludzkiego przewodnika”: osoby, która rozumie proces, potrafi tłumaczyć jego sens i pomaga zespołowi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Bez tego automatyzacja staje się jedynie serią kliknięć, które odrywają człowieka od poczucia sprawczości i realnego wpływu na wynik.

Człowiek w procesie

Każda liczba w Excelu ma swoje emocje. „200 szkód miesięcznie” to nie tylko statystyka – za tym stoją stres, duma, odpowiedzialność i czasem poczucie bezsilności. Pamiętam sytuację, gdy nasz system AI błędnie wykonał swoją pracę. Likwidator skomentował: „Roboty miały mnie wyręczyć, a ja muszę po nich poprawiać”. To nie był błąd technologii, ale brak poczucia partnerstwa między człowiekiem a procesem.

AI nie napije się z nami kawy, ale może być partnerem, który daje czas, aby skupić się na tym, co naprawdę wymaga uwagi człowieka – analizie, podejmowaniu decyzji, kontakcie z klientem. W kontekście towarzystw ubezpieczeniowych oznacza to, że automatyzacja powinna wspierać pracowników likwidacji czy sprzedaży, a nie ich zastępować. Tylko wtedy proces zachowuje ludzką twarz, a technologia staje się narzędziem do zwiększania wartości pracy zespołu, a nie jej ograniczania.

Pięć zasad uczłowieczonej automatyzacji

  1. Zaczynaj od „po co”
    Zanim wdrożysz proces, powiedz zespołowi, po co to robisz i komu ma pomagać. W Mentaxie jedno spotkanie wystarczyło, by ludzie zrozumieli: „Czyli nie po to, żeby nas kontrolować, tylko żebyśmy widzieli postęp”. Jasny cel buduje zaufanie i motywację.
  2. Projektuj razem z ludźmi
    Każdą automatyzację testujemy z tymi, którzy będą z niej korzystać. To czasem bywa bolesne – ludzie krytykują pomysły, pytają: „Czemu to ma służyć?”. Ale dzięki temu system naprawdę żyje. To także lekcja dla TU: procesy projektowane z perspektywy użytkownika końcowego przynoszą lepsze efekty niż techniczne usprawnienia w próżni.
  3. Nie ukrywaj emocji za technologią
    Strach przed zmianą to naturalna reakcja. Pytamy: „Czego się boisz?” i słuchamy odpowiedzi. Często jest to obawa, że rola pracownika stanie się zbędna. Widzimy wtedy człowieka pod warstwą procedury i możemy go wesprzeć.
  4. Oddziel dane od decyzji
    AI może analizować, ale decyzję musi podejmować człowiek. Bo odpowiedzialność ma twarz. To szczególnie ważne w TU, gdzie każda decyzja o likwidacji szkody niesie konsekwencje prawne i finansowe.
  5. Zostaw miejsce na kontakt
    Automatyzacja skraca dystans do celu, ale może wydłużać dystans między ludźmi. Dlatego czasem zamiast kolejnego dashboardu organizujemy rozmowę przy kawie. Wzmacnia to relacje i pozwala zobaczyć realny wpływ procesu na człowieka.

Widok z lotu ptaka

Organizacja to ekosystem. Jeśli jeden dział przyspiesza, a inny stoi w miejscu – zamiast efektywności pojawia się frustracja i chaos. W Mentaxie mieliśmy taką sytuację. Dzięki automatyzacjom zaczęto przyjmować więcej zleceń, co przeciążyło zespół likwidacji i wprowadziło chaos w codziennej pracy. Z lotu ptaka wyglądało to jak sukces, na ziemi jednak każdy pracownik odczuwał presję, brak kontroli i poczucie, że wszystko jest „na ich głowach”.

Ta sytuacja nauczyła nas kilku ważnych rzeczy. Po pierwsze, automatyzacja nie może istnieć w izolacji: każdy proces wpływa na inne działy, a brak komunikacji tworzy nierównowagę. Po drugie, warto obserwować całą organizację z „lotu ptaka”, zanim wprowadzimy zmiany – jakie konsekwencje dla innych działów może mieć przyspieszenie jednego procesu? Po trzecie, człowiek nadal jest centrum ekosystemu: nawet najbardziej zaawansowany system technologiczny nie zastąpi koordynacji, empatii i wyczucia kontekstu.

Dlatego przy optymalizacji procesów warto patrzeć nie tylko na liczby i wskaźniki wydajności, ale przede wszystkim na ludzi – ich przepływ pracy, zdolność do podejmowania decyzji i przestrzeń do oddychania. Efektywność systemu bez zrozumienia wpływu na człowieka może okazać się złudna i krótkotrwała.

Pozytywna wizja

Automatyzacja to narzędzie. Możemy z niej zrobić pancerz, który izoluje ludzi, albo skrzydła, które pozwalają im robić lepsze rzeczy. Jeśli w procesach widzimy człowieka, organizacja rośnie. Jeśli widzimy tylko liczby, nawet najszybszy proces będzie pusty. Najlepsze efekty osiągamy, gdy technologia wspiera ludzi, zamiast ich zastępować.

„Nie chodzi o to, żeby maszyny myślały jak ludzie. Chodzi o to, żeby ludzie nie przestali czuć, gdy pracują z maszynami”.

Radosław Bartosik
członek zarządu ds. rozwoju, Mentax


Ubezpieczenia życiowe w epoce długowieczności

0
Aneta Podyma

Dwustu brokerów i brokerek z całej Polski spotkało się w Iławie 2 października 2025 r. na kongresie Unum Życie, by rozmawiać o tym, jak branża ubezpieczeniowa powinna odpowiedzieć na jedno z największych wyzwań XXI wieku – wydłużające się życie społeczeństwa.

Tegoroczne forum, prowadzone przez Joannę Racewicz, stało się przestrzenią rozmowy o ekonomii długowieczności, profilaktyce zdrowotnej i roli relacji w biznesie opartym na zaufaniu.

Ekonomia długiego życia 

Kongres otworzył wykład prof. Marcina Piątkowskiego z Banku Światowego i Akademii Leona Koźmińskiego zatytułowany „Polska droga do dobrobytu i scenariusze na przyszłość”. Ekonomista przypomniał, że Polska pozostaje liderem wzrostu gospodarczego w regionie, a prognozy na kolejne lata są nadal bardzo optymistyczne. Podkreślił jednak, że po okresie dynamicznego boomu największym wyzwaniem stanie się utrzymanie tempa rozwoju w obliczu zmian demograficznych, czyli gwałtownego spadku liczby osób aktywnych zawodowo w nadchodzących dekadach. Zwrócił uwagę, że Polska w pełni wykorzystała szansę transformacji gospodarczej, a następnie potrafiła zdyskontować napływ funduszy unijnych, które przyspieszyły modernizację kraju. W jego ocenie kluczowym zadaniem na kolejne lata będzie przejście do gospodarki opartej na wiedzy, innowacjach i kapitale ludzkim, ponieważ to właśnie polscy specjaliści są dziś jednym z największych atutów naszej gospodarki.

Temat rozwinęła debata „Longevity Economy – jak przygotować się na erę długiego życia?” z udziałem dr. n. med. Dariusza Sołdackiego z Longevity Center, Doroty Fal z Polskiej Izby Ubezpieczeń, prof. Marka Postuły z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i Anety Podymy, prezeski Unum Życie.

Dr Sołdacki wskazał, że postęp w diagnostyce biologicznego wieku oraz medycynie prewencyjnej sprawia, iż „czas życia” zaczyna być coraz bardziej zależny od stylu życia, a nie od genetyki. Prof. Postuła przypomniał, że bez systemowych zachęt – takich jak ubezpieczenia zdrowotne wspierające prewencję – nie da się odwrócić trendu wzrostu chorób cywilizacyjnych. Dorota Fal zwróciła uwagę, że ubezpieczenia muszą przestać być postrzegane wyłącznie jako instrument kompensacyjny, a zacząć funkcjonować jako element infrastruktury zdrowotnej kraju.

Aneta Podyma podsumowała debatę w kluczowym dla rynku tonie: – Długowieczność to nie tylko kwestia demografii. To wyzwanie etyczne, ekonomiczne i społeczne. Ubezpieczenia życiowe nie mogą koncentrować się na śmierci – ich misją jest ochrona jakości życia. Musimy przejść od roli płatnika do roli partnera w trosce o zdrowie.

Od prostych grupówek do szerokiej ochrony

W drugiej części wydarzenia wystąpiła Joanna Grudnik, dyrektorka Departamentu Ubezpieczeń Grupowych w Unum Życie. Jej prezentacja była nie tylko przeglądem wyników, ale też mocnym głosem w sprawie przyszłości rynku.

Za każdą polisą stoi człowiek. W branży ubezpieczeniowej łatwo zapomnieć, że to, co my nazywamy wzrostem portfela, dla kogoś oznacza realną pomoc w trudnej sytuacji. Dlatego tak ważne jest, by ta ochrona była prawdziwa – mówiła.

Unum objęło już ochroną 511 tys. osób, a wzrost składki w segmencie grupowym przekroczył 20% rok do roku przy wzroście rynku na poziomie 5,7%. W portfelu dominują programy zdrowotne i sponsorowane przez pracodawców, które łączą klasyczną ochronę finansową z elementami profilaktyki.

Joanna Grudnik podkreśliła, że brokerzy odegrali kluczową rolę w budowaniu nowego standardu grupówek: – Średnia suma ubezpieczenia na życie w programach brokerskich Unum wynosi dziś 151 tys. zł, prawie dwa razy więcej niż średnia rynkowa. To dowód, że wspólnie z brokerami tworzymy ochronę realną, a nie symboliczną.

Dyrektorka zapowiedziała również nowy produkt grupowy i cyfrowe narzędzia obsługi polis, które mają uprościć procesy, zwiększyć transparentność i poprawić doświadczenie klientów. – Technologia nie jest po to, by zastąpić relację. Ma ją wzmocnić. Dobra aplikacja może skrócić czas, ale zaufania nie zbuduje. To wciąż zależy od nas – dodała.

Akademia Zdrowia to praktyczna strona troski o życie

Ważnym elementem wystąpienia Joanny Grudnik była prezentacja działań edukacyjnych w ramach Akademii Zdrowia Unum, która łączy profilaktykę medyczną z edukacją i praktyką. Firma szkoli swoich pracowników w zakresie ratownictwa – 60 osób ukończyło już kurs KPP, uzyskując uprawnienia ratowników medycznych, w tym sama prezeska Aneta Podyma.

Akademia prowadzi także popularny cykl ekspercki „U lekarza”, w którym występują dr Tadeusz Oleszczuk (ginekologia), dr Agnieszka Graczyk-Szuster (kardiologia) i inni specjaliści.

Od statystyki do znaczenia

Finałem kongresu był pokaz Karola Bączkowskiego, instruktora ratownictwa medycznego, który w praktyczny sposób pokazał, jak udzielać pierwszej pomocy. Symbolicznie dopełnił tym ideę całego wydarzenia – troski o życie rozumianej dosłownie, nie metaforycznie.

W podsumowaniu Aneta Podyma zwróciła się do brokerów: – To dzięki wam możemy otaczać ochroną coraz większą liczbę klientów. Ale sama liczba nie jest celem. Liczy się to, co się za nią kryje – realne bezpieczeństwo ludzi.

Wniosek dla rynku

Ubezpieczyciele, którzy nie połączą oferty z profilaktyką, edukacją i nowymi technologiami, staną się jedynie dostawcami produktów. Ci, którzy zrozumieją, że w epoce długiego życia ubezpieczenie jest częścią infrastruktury zdrowia publicznego, staną się partnerami w rozwoju społeczeństwa. Kongres Unum Życie był tego najlepszym dowodem.

Kongres w Iławie wyraźnie pokazał, że branża ubezpieczeniowa wchodzi w nową fazę. Długowieczność wymusza zmianę logiki działania – od reagowania na ryzyko do jego wyprzedzania, od ochrony finansowej do wspierania jakości życia.

Aleksandra E. Wysocka

PFR czeka na szczegóły przejęcia PZU przez Pekao

0
Mikołaj Raczyński

Mikołaj Raczyński, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju, w wywiadzie dla Business Insider Polska określił planowaną transformację Grupy PZU jako „interesującą”. Jego zdaniem uwolnienie co najmniej kilkunastu miliardów złotych nowego kapitału jest warte prowadzenia prac, wykonania ćwiczeń analitycznych i przymierzenia się do transakcji.

Wiceprezes PFR stwierdził, że z punktu widzenia Funduszu w przejęciu PZU przez Pekao, którego instytucja jest udziałowcem, w ramach tzw. kompromisu duńskiego istotna jest zdolność dywidendowa podmiotu. Mikołaj Raczyński wskazał, że część nadwyżek kapitałowych mogłaby zasilić dywidendy, ale równie istotne jest zwiększenie „wyporności” grupy, aby środki mogły pójść na nową akcję kredytową, w tym na duże projekty, których dziś polskie podmioty często nie są w stanie samodzielnie sfinansować. Podkreślił, że PFR patrzy na cały proces umiarkowanie przychylnie, ale przede wszytki czeka na ujawnienie wszystkich szczegółów dotyczących transakcji.

Więcej:

Business Insider Polska z 27 października, Bartek Godusławski „Wiceprezes PFR zdradza plany funduszu. Te spółki mogą trafić na giełdę”

(AM, źródło: Business Insider Polska)

PZU organizuje szkolenie IDD o ubezpieczeniach OC IT oraz cyber

0

6 listopada PZU SA zaprasza na szkolenie zawodowe (IDD) dla brokerów. Wydarzenie zatytułowane „Bezpieczne dane, bezpieczny biznes. Ubezpieczenie cyber i OC IT w praktyce” jest objęte patronatem medialnym „Gazety Ubezpieczeniowej”.

Podczas szkolenia eksperci Biura Analiz i Oceny Ryzyka Ubezpieczeń Korporacyjnych PZU SA przedstawią uczestnikom problematykę cyberzagrożen i ich wpływu na działalność firm, praktyczne podejście do analizy ryzyk cybernetycznych, a także zaprezentują rozwiązania PZU dla klientów w obszarze cyber i OC IT.

Wydarzenie poprowadzą Paulina BorowiecMarcin Jarosz – koordynatorzy ds. underwritingu w Biurze Analiz i Oceny Ryzyka Ubezpieczeń Korporacyjnych PZU SA.

Na szkolenie można zarejestrować się za pośrednictwem adresu mailowego w służbowej domenie (domena kancelarii brokerskiej). W przypadku problemów technicznych niezależnych od PZU nie ma możliwości powtórzenia szkolenia. Odpowiedzi na pytania zadane podczas szkolenia zostaną przesłane zbiorczo do wszystkich uczestników w ciągu maksymalnie 3 tygodni.

Szkolenie odbędzie się 6 listopada w godz. 10.00–11.00. Wydarzenie w formie webinaru będzie przeprowadzone w trybie ustawy o dystrybucji ubezpieczeń. Certyfikat otrzymają osoby, które zrealizują szkolenie w pełnym wymiarze.

Rejestracja

(AM, źródło: PZU)

HSB: Cyberubezpieczenie dla kanadyjskich firm

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

HSB Canada, specjalistyczny ubezpieczyciel będący częścią Munich Re, wprowadził na rynek HSB CyberPro, nowe rozwiązanie oferujące kompleksową ochronę cyberubezpieczeniową wraz z usługami mającymi pomagać firmom skutecznie reagować na cyberzagrożenia.

Ten innowacyjny produkt zapewnia ochronę, wsparcie i narzędzia pomagające firmom w poruszaniu się w coraz większej złożoności cyberryzyk dzisiejszego środowiska cyfrowego. HSB CyberPro łączy wyspecjalizowaną obsługę szkód cyber, aktywne monitorowanie zagrożenia i narzędzia ograniczania ryzyka opracowywane przez HSB w ciągu niemal dwóch dekad w sektorze cyberubezpieczeń.

Ubezpieczenie, dostępne w całej Kanadzie za pośrednictwem brokerów, skierowane jest do firm z rocznym obrotem do 2 mld dol. i ma służyć przedsiębiorstwom z rozmaitych branż, takich jak handel detaliczny, hotelarstwo, transport, handel hurtowy, budownictwo czy organizacje non-profit. Daje firmom pewność adekwatnej reakcji na niespodziewany cyberatak.

Produkt obejmuje ochronę na wypadek cyberprzestępczości, przerw w działalności, awarii systemu, odzyskiwania danych, kosztów odpowiedzi na incydent, doradztwa prawnego, informatyki śledczej, zarządzania kryzysowego.

(AC, źródło: Insurtech Insights)

Australia: Klienci zbyt lojalni wobec ubezpieczycieli zdrowotnych

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Z badania przeprowadzonego przez Money.com.au wynika, że Australijczycy utrzymują swoje prywatne ubezpieczenie zdrowotne przez 10 lat albo dłużej, a 46% z ankietowanych nigdy nie zmieniło ubezpieczyciela.

Jedna trzecia ubezpieczonych zmieniła ubezpieczenie zdrowotne tylko raz, 16% dwa lub trzy razy, a tylko 5% cztery lub więcej razy. Ekspert portalu ds. ubezpieczeń zdrowotnych stwierdził, że Australijczycy nie przeglądają ofert wystarczająco regularnie, aby uzyskać lepszą ochronę. Składki rosną co rok, a wielu Australijczyków zostaje przy tej samej ochronie. W efekcie często płacą za swoją polisę za dużo albo ochrona już nie pasuje do etapu ich życia, a często jedno i drugie.

(AC, źródło: Asia Insurance Review) 

22,739FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie