24 kwietnia sąd rejestrowy wpisał do Krajowego Rejestru Sądowego (KRS) zmianę nazwy Santander Bank Polska na Erste Bank Polska, dzięki czemu mógł się rozpocząć proces rebrandingu banku. Zmiany objęły także bankowo-ubezpieczeniowe joint venture.
Dwie spółki typu joint venture, których akcjonariuszami są Erste Bank Polska oraz grupa Allianz, funkcjonują obecnie jako Erste Allianz Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie oraz Erste Allianz Towarzystwo Ubezpieczeń. Spółki świadczą ochronę ubezpieczeniową w zakresie produktów oferowanych przez bank. Zmieniła się również nazwa strony internetowej joint venture – obecnie brzmi ona www.erste.allianz.pl.
Rebranding to pokłosie umowy, jaką Erste Group zawarła w maju 2025 roku z Santander Group. Na jej mocy austriacka grupa nabyła 49% udziałów Santander Bank Polska. Ten zaś był też, wraz z Grupą Allianz, udziałowcem joint venture bankowo-ubezpieczeniowego, w którym posiadał około 49% udziału w kapitale zakładowym obu spółek wchodzących w jego skład.
Erste Allianz to pierwsze na polskim rynku przedsięwzięcie polegające na współpracy banku i ubezpieczyciela poprzez wspólnie utworzone towarzystwa ubezpieczeń. Oba zakłady (życiowy oraz majątkowy) świadczą ochronę ubezpieczeniową w zakresie produktów oferowanych przez bank. Towarzystwa Erste Allianz działają na polskim rynku od sierpnia 2008 r., początkowo jako BZ WBK-Aviva, następnie jako Santander Aviva, a po przejęciu polskich aktywów brytyjskiej grupy ubezpieczeniowej przez Allianz jako Santander Allianz.
Sama Erste Group ma duże doświadczenie w partnerstwie bankowo-ubezpieczeniowym. Od 2008 roku strategicznym partnerem grupy jest Vienna Insurance Group. Umowa o współpracy obu podmiotów została przedłużona osiem lat temu do końca 2033 roku. Spółki VIG współpracują z Erste Group w dziesięciu krajach: Austrii, Czechach, na Węgrzech i Słowacji, w Chorwacji, Rumunii, Serbii, Czarnogórze, Macedonii oraz Bośni i Hercegowinie.
Od czerwca w ramach planów subskrypcyjnych ING Banku Śląskiego będą dostępne produkty ochronne.
– Subskrypcje to oprócz sprawdzonego konta w ING, również docelowo ubezpieczenia oraz wartościowe usługi przydatne na co dzień: przelewy natychmiastowe i zagraniczne, konkurencyjne kursy walut oraz niższe prowizje w koncie maklerskim – wskazuje Marcin Giżycki, wiceprezes zarządu ING BSK.
Plan ING More jest skierowany do aktywnych klientów, którzy często podróżują. W cenie 25 zł miesięcznie zyskują oni konto, docelowo podstawowe ubezpieczenie podróżne, ochronę zakupów i odszkodowanie przy odwołaniu wydarzenia oraz możliwość współdzielenia subskrypcji z partnerem, małżonkiem lub dzieckiem.
Bardziej rozbudowany plan ING Extra to propozycja dla tych, którzy chcą korzystać z oferty na co dzień. Opłata 50 zł miesięcznie umożliwia m.in. korzystanie z docelowo wyższych sum ubezpieczenia. Natomiast oferta ING Max to rozbudowany pakiet, który pozostaje bezpłatny dla klientów private banking ING. Obejmie on wszechstronną ofertę ubezpieczeń podróżnych, ochronę zakupów i urządzeń, a nawet wsparcie fachowców w nagłych sytuacjach.
O ubezpieczeniach należności, wypełnianiu luk w limitach kredytowych i planach ekspansji zagranicznej mówią Eckhard Horst, CEO, oraz Zbigniew Narajewski, Country Manager Poland & CEE Freecap
Aleksandra E. Wysocka: – W gospodarce robi się coraz trudniej, a Wy właśnie startujecie z nową firmą. To dobry moment?
Eckhard Horst: – Tak, bo dokładnie w takich warunkach nasz model ma sens. Ubezpieczyciele są bardziej ostrożni, limity spadają, a firmy nadal chcą sprzedawać. W efekcie pojawia się coraz więcej sytuacji, w których ochrona jest niewystarczająca.
Zbigniew Narajewski: – I to jest moment, w którym wchodzimy. Freecap działa w ubezpieczeniach należności, ale nie jako klasyczny ubezpieczyciel. Uzupełniamy limity przyznane przez innych. Jeśli klient dostaje mniej, niż potrzebuje, dokładamy brakującą część.
Czyli Wasz biznes zaczyna się tam, gdzie kończy się decyzja podstawowego ubezpieczyciela?
E.H.: – Dokładnie. Jeśli ktoś potrzebuje 1 mln zł limitu, a dostaje 600 tys. zł, my możemy uzupełnić brakujące 400 tys. zł. Maksymalnie podwajamy przyznany limit.
To co warto wiedzieć o Freecap na starcie?
Z.N.: – To nowa firma, ale zespół ma blisko 30 lat doświadczenia w tej branży. Pracowaliśmy razem wcześniej, więc nie zaczynamy od zera.
E.H.: – Działamy w modelu MGA. Będąc reprezentantem ubezpieczyciela, możemy wykonywać większość jego funkcji bez budowania oddzielnej struktury. Dzięki temu jesteśmy szybsi i bardziej elastyczni, a ubezpieczyciel nie musi angażować swoich środków w rozwój biznesu.
Z.N.: – Zespół liczy dziś sześć osób. To niewielka organizacja, ale taka była idea. Mniej struktury, więcej działania.
Co konkretnie oferujecie klientowi?
Z.N.: – Ubezpieczenie nadwyżkowe, czyli top up. W Polsce jako KUKE GAP. Produkt pozwala zwiększyć dostępny limit kredytowy bez dodatkowej administracji.
E.H.: – Klient nie składa nowych wniosków i nie przechodzi drugiej analizy. Opieramy się na decyzji podstawowego ubezpieczyciela.
Z.N.: – Cały proces obsługi również pozostaje po stronie tej podstawowej umowy. Klient działa tak, jakby miał jedną polisę, a my pojawiamy się dopiero na końcu, przy rozliczeniu szkody.
Kto sprzedaje ten produkt?
Z.N.: – Brokerzy. To oni analizują potrzeby klientów i widzą, gdzie pojawia się luka w limitach.
E.H.: – To naturalny kanał, bo 90–95% rynku ubezpieczeń należności działa właśnie przez brokerów.
Jakie macie plany?
E.H.: – Chcemy w tym roku współpracować z co najmniej trzema towarzystwami, nie tylko z jednym. To pozwoli rozszerzyć ofertę, także o gwarancje.
Z.N.: – Równolegle rozwijamy działalność zagraniczną. Składamy już oferty w Niemczech, a z Belgii chcemy obsługiwać Beneluks i Francję.
Czyli Polska to dopiero początek?
E.H.: – Tak, ale każdy rynek wymaga lokalnego podejścia. Dlatego przygotowujemy dokumentację zgodną z lokalnym prawem i w lokalnym języku.
A za rok, gdzie chcecie być?
Z.N.: – W miejscu, w którym brokerzy wiedzą, że gdy limit jest za niski, warto sięgnąć po nasze rozwiązanie.
E.H.: – Nie chcemy być największym graczem. Chcemy być najbardziej użyteczni w rozwiązywaniu konkretnych problemów.
Pierwszy kwartał obecnego roku był okresem wytężonej aktywności polskiego rynku ubezpieczeń. Był to nie tylko efekt wielu bieżących wydarzeń o fundamentalnym znaczeniu dla sektora, ale także sytuacji międzynarodowej.
Numerem jeden pierwszych trzech miesięcy 2026 r. było rozpoczęcie przez Komisję Nadzoru Finansowego drugiej rundy konsultacji publicznych zmienionej wersji projektu rekomendacji dotyczących dystrybucji ubezpieczeń.
Rekomendacje dystrybucyjne, podejście drugie
Nowa propozycja KNF spotkała się ze stosunkowo przychylnym przyjęciem zainteresowanych, którzy podkreślali otwartość nadzoru na dialog oraz uwzględnienie wielu ich uwag w zaktualizowanym projekcie.
Mimo to jednak konsultacje wcale nie muszą przebiec lekko, łatwo i przyjemnie. Pojawiły się bowiem głosy, np. ze strony Polskiej Izby Ubezpieczeń oraz Związku Polskiego Leasingu, że część postanowień wymaga doprecyzowania, a w niektórych przypadkach wręcz zmiany.
Wojna
W analizowanym okresie polski rynek stanął też przed trzecim poważnym wyzwaniem na przestrzeni ostatniego półtora roku. Wojna, która wybuchła na Bliskim Wschodzie, przysporzyła bowiem tysiącom polskich turystów wielu problemów, m.in. z ochroną ubezpieczeniową. Mimo trudnej sytuacji zakłady po raz kolejny – po powodzi na Dolnym Śląsku i pożarze w Ząbkach – stanęły na wysokości zadania. Świadczy o tym fakt, iż wśród wielu krytycznych opinii na temat reakcji polskiej strony na kryzys ani jeden głos nie podniósł się przeciwko ubezpieczycielom.
Uwagę ponadto zwracała publikacja raportu „The State of Insurtech & Resilience in Europe 2025”, w którym fundusz astorya.vc przedstawił rzetelną i dogłębną analizę europejskiego rynku.
Nowi sternicy
W I kw. byliśmy również świadkami zmian na najwyższych szczeblach firm ubezpieczeniowych – nowym sternikiem PKO Ubezpieczenia został Konrad Kluska, natomiast na czele TUW „TUW”stanął Daniel Kaliszuk. Obaj menedżerowie przez lata byli związani ze spółkami VIG w Polsce, a ich dotychczasowe osiągnięcia dają asumpt do stwierdzenia, że właściciele obu zakładów zrobili bardzo doby interes, decydując się na powierzenie ekspertom tak eksponowanych funkcji.
Sporym echem odbiły się także decyzje personalne na nieco niższych szczeblach. Z takim zjawiskiem mieliśmy do czynienia w przypadku objęcia przez Piotra Półrolnika stanowiska prezesa spółki dystrybucyjnej UNIQA w Polsce czy powierzenia Marcinowi Sroce funkcji dyrektora Departamentu Rozwoju Sieci Sprzedaży CUK Ubezpieczenia.
Oferty coraz bardziej innowacyjne
Sporo ciekawego działo się również w obszarze produktowym, gdzie wyróżniał się m.in. debiut nowego wariantu GAPDEFEND INSURANCE, będącego odpowiedzią na nowe trendy w motoryzacji, m.in. rosnący udział w rynku marek z Chin.
Z zainteresowaniem przyjęto też wejście na rynek Pakietu Mieszkanie+, który zastąpił polisę Dom Max. Produkt autorstwa InterRisk wyróżniają m.in. możliwość personalizacji pod kątem potrzeb klienta oraz wiele udogodnień w procesie sprzedaży i obsługi.
Na odnotowanie zasługiwał również debiut MediOpieka –pakietu assistance dostępnego w ubezpieczeniu grupowym ERGO Życie w Biznesie, oferującego 13 modułów wsparcia, oraz zmodyfikowanego ubezpieczenia kosztów rezygnacji z podróży autorstwa Europa Ubezpieczenia, cechującego się szerokim katalogiem zdarzeń dostosowanym do realiów współczesnego podróżowania.
Interesującą nowością była także oferta ubezpieczeń dla klientów ERGO Hestii korzystających z ekosystemu SmartThings. Jest to rozwiązanie zintegrowane z ekosystemem urządzeń marki Samsung, wykorzystujące potencjał inteligentnych technologii do lepszej ochrony mienia i optymalizacji kosztów ubezpieczenia, dzięki rozwiązaniom analitycznym dostarczanym przez Munich Re, umożliwiającym intuicyjne zawarcie umowy w ramach w pełni cyfrowego procesu.
Na koniec warto również wspomnieć o sukcesie Agenta AI pod nazwą Andy. Dzięki niemu 80–85% bieżącej korespondencji e-mailowej Trasti jest obecnie automatycznie odczytywane, klasyfikowane i przekładane na konkretne działania.
Dla zdrowia i bezpieczeństwa finansowego
W analizowanym okresie pojawiło się również kilka interesujących inicjatyw, z akcją edukacyjną „Plan A i Plan B”, realizowaną podczas BeActive Tour Ewy Chodakowskiej na czele. W jej ramach Unilink popularyzuje ubezpieczenia na życie i zdrowie w nowym kontekście, łączącym profilaktykę zdrowotną z budowaniem świadomości finansowej.
Głośnym echem odbiło się także powołanie przez InterRisk i Compensę spółki VIG Zdrowie. Był to jeden z pierwszych kroków w realizacji nowej strategii grupy w obszarze zdrowia, ukierunkowanej na rozwój nowoczesnych i spójnych rozwiązań zapewniających klientom łatwiejszy dostęp do świadczeń zdrowotnych.
Z przychylnym przyjęciem spotkał się również cykl „Dobrze być z Allianz TV”, zrealizowany w formacie telewizji śniadaniowej. Jest to jeden z elementów szerokiej palety działań zakładu podjętych na rzecz wzmocnienia relacji z pośrednikami.
Ubezpieczenia flotowe coraz częściej oceniane są nie tylko przez pryzmat wysokości składki, ale także przez pryzmat szybkości likwidacji szkody oraz tego, czy ubezpieczenie pomaga ograniczać liczbę zdarzeń i koszty, które pojawiają się obok naprawy.
Uwaga przesuwa się z reakcji na szkodę w stronę świadomej prewencji.
Koszt szkody nie kończy się w warsztacie
W procesie powypadkowym czas ma wymierną wartość. Liczy się sprawność assistance, organizacja holowania, termin przyjęcia do serwisu i dostępność części. Przy rosnącej różnorodności marek i modeli wydłużone naprawy potrafią znacząco podnieść całkowity koszt zdarzenia – zwłaszcza gdy pojazd jest narzędziem pracy.
Dla firmy szkoda oznacza nie tylko kosztorys naprawy, ale też przestój pojazdu, utracony przychód, konieczność podstawienia auta zastępczego, reorganizację pracy, dodatkowe obciążenie administracyjne, a czasem spadek jakości obsługi klienta. W transporcie i usługach mobilnych każdy dzień wyłączenia auta przekłada się na terminowość i koszty operacyjne. Dlatego zarządzający flotą coraz częściej patrzą na ubezpieczenia przez pryzmat ryzyka i całkowitego kosztu posiadania floty (TCO).
Prewencja zamiast „gaszenia skutków”
Doskonalenie obsługi szkód pozostaje konieczne, ale nie usuwa przyczyn zdarzeń. Stąd rosnące znaczenie podejścia prewencyjnego, opartego na identyfikacji źródeł ryzyka i pracy nad zachowaniami, które generują szkody. W wielu flotach dominują zdarzenia powtarzalne: kolizje drogowe, szkody parkingowe czy zdarzenia ze zwierzętami, których główną przyczyną jest rozproszenie uwagi czy niedostosowanie prędkości do warunków.
Program zarządzania ryzykiem nie jest zarezerwowany dla największych firm. Da się go wdrożyć zarówno w małej organizacji, gdzie właściciel sam nadzoruje koszty, jak i w korporacji z wydzielonymi zespołami flotowymi. Warunkiem jest podejście procesowe: jasne cele (np. redukcja częstości szkód), mierniki i konsekwencja. Równie ważne jest osadzenie programu w realiach biznesu: inny profil ryzyka ma flota lekka, a inny pojazdy ciężarowe.
Dane jako punkt wyjścia
Intuicja bywa pomocna, ale dopiero dane pozwalają odpowiedzieć na pytania: jakie zdarzenia dominują, kiedy i gdzie występują, jakie mają koszty bezpośrednie i pośrednie, w których grupach kierowców ryzyko jest najwyższe. W praktyce warto monitorować m.in. częstość szkód na 100 pojazdów bądź w odniesieniu do liczby przejechanych kilometrów, udział szkód manewrowych oraz w ruchu, a także średni koszt szkody w podziale na typ zdarzenia.
Dobre analizy segmentują flotę według typu pojazdu, sposobu użytkowania i środowiska jazdy. Dzięki temu działania nie są „dla wszystkich”, tylko trafiają tam, gdzie przynoszą największy efekt – np. do grup o podwyższonej szkodowości, nowych kierowców albo zespołów pracujących w najbardziej ryzykownych lokalizacjach. To także moment, w którym warto uporządkować procesy: standardy postępowania po zdarzeniu, zasady rozliczania szkód i odpowiedzialności, a także komunikację z kierowcami.
W PZU łączymy doświadczenia z pracy z flotami z analizą danych i budujemy programy, w których dzielimy się wnioskami z klientami. Przykładem jest PZU iFlota, rozwijana wspólnie z partnerem technologicznym VivaDrive. Jej celem jest nie tylko analiza częstości czy wartości szkód, ale przede wszystkim możliwość projektowania działań ograniczających ryzyko – dopasowanych do wielkości floty, branży, rodzaju pojazdów i sposobu ich użytkowania. Dzięki aktywnemu wykorzystaniu narzędzia menedżer floty może realnie zarządzać ryzykiem i planować działania ograniczające szkody, ale też minimalizujące koszty.
Program pozwala również na aktywną komunikację pomiędzy klientem a PZU. Praktycznie online’owa wymiana wiedzy i doświadczeń pozwala nie tylko reagować, kiedy dzieje się coś niepokojącego, ale też obserwować trendy i podejmować działania ograniczające wystąpienie szkody.
Technologia pomaga, ale nie wyręcza
Narzędzia telematyczne dostarczają danych o stylu jazdy, gwałtownych manewrach i zdarzeniach na drodze czy specyfice tras. Same w sobie nie rozwiązują problemu, ale istotnie wspierają fleet managerów w zarządzaniu flotą, w pracy z kierowcami, np. poprzez budowanie scoringu kierowców wykorzystywanego do coachingu czy w procesie wdrażania regulacji i procedur flotowych obowiązujących w firmie. Warunek jest jeden: dane muszą szybko zamieniać się w prostą informację zwrotną i konkretne działania.
Coraz częściej praktyką stają się zindywidualizowane komunikaty do kierowców wysyłane w czasie rzeczywistym oraz przejrzyste dashboardy dla menedżerów floty. Skraca to drogę informacji, ułatwia priorytetyzację działań i pozwala budować świadomość ryzyka na konkretnych przykładach, a nie na ogólnych zaleceniach.
Nie mniej ważna jest warstwa organizacyjna: jasne zasady użytkowania aut, onboarding nowych kierowców i konsekwentne egzekwowanie reguł. Tam, gdzie zarządzanie ryzykiem staje się elementem kultury pracy, efekty są trwalsze niż w działaniach jednorazowych.
Warto zacząć od przeglądu szkód i analizy w różnych ujęciach. W dalszej kolejności dobrać narzędzia, które pomogą zminimalizować zidentyfikowane ryzyka, jak zmiany w polityce flotowej czy coaching najbardziej szkodowych kierowców. Warto pamiętać o procesie oceny efektów i korekty działań.
W PZU rozumiemy te potrzeby i w ramach programu zarządzania ryzykiem proponujemy naszym klientom program prewencyjny Audax, który dostarcza technologię, a wraz z zespołem zarządzania ryzykiem flotowym służymy doświadczeniem.
Ubezpieczenie jako partnerstwo
Nowoczesne ubezpieczenia flotowe to połączenie sprawnej obsługi szkód z programem, który ogranicza ich przyczyny i konsekwencje. W PZU razem z zespołem zarządzania ryzykiem flotowym wspieramy klientów w diagnozie ryzyk, przeglądzie polityki flotowej i doborze działań prewencyjnych. Pierwszym krokiem jest audyt floty oraz wybór kilku działań o najwyższym potencjale. Nawet niewielkie usprawnienia – np. budowanie świadomości kierowców w zakresie bezpieczeństwa jazdy, doprecyzowanie zasad użytkowania czy praca nad szkodami w zależności od ich przyczyn – potrafią szybko dać mierzalny efekt.
Cel jest prosty i mierzalny: większe bezpieczeństwo na drogach, mniej zdarzeń, krótsze przestoje i niższe koszty całkowite po stronie floty. A to przekłada się bezpośrednio na przewidywalność biznesu – niezależnie od tego, czy flota jest narzędziem pracy, elementem łańcucha dostaw, czy wizytówką firmy w kontakcie z klientem.
Renata Witak kierowniczka Zespołu Zarządzania Ryzykiem Flot Zespół Zarządzania Ryzykiem Flot, PZU
Dodatek specjalny TRENDY W UBEZPIECZENIACH GRUPOWYCH:
Sebastian Radek: Cegiełki, które robią różnicę – str. 14
Joanna Grudnik, Allianz: Czego dziś oczekują pracodawcy i pracownicy? – str. 15
Anna Wolska: Ubezpieczenia grupowe jako fundament stabilnego portfela. Trzy przewagi, które wciąż są niedoceniane – str. 16
Warta wdraża nową Aplikację dla Zakładów Pracy – str. 17
Natalia Prokaziuk: Grupówka przyszłości. Apple sprzedaje prestiż, Starbucks sprzedaje doświadczenie… a my? My sprzedajemy odporność, nie polisy – str. 18
Poza tym w numerze:
Artur Makowiecki: Podsumowanie tygodnia. Matuzalem rynku odchodzi – str. 2
Andrzej Kowerdej, Phinance: Niezależny doradca to taki, któremu nikt nie mówi, co ma sprzedawać – str. 3
Tomasz Chwiejczak, Multipolisa: Jak połączenie życia i majątku realnie podnosi wyniki agentów? – str. 5
Poczta Polska Finanse nagradza najlepszych i chce dalej rosnąć – str. 6
PZU nagradza partnerów na dorocznym spotkaniu VIP Leasing – str. 8
Warta: Koniec epoki weksla w gwarancjach? – str. 9
UNIQA: Turystyka rośnie, ryzyko również – str. 10
InterRisk zachęca agentów, by przełączyli się na IRON – str. 11
Mistrzu, pomyśl! Ryzyko na dwóch kółkach pod lupą PZU – str. 13
Artur Łuczak: Kiedy rozmowa 1 na 1 realnie wpływa na wyniki – str. 21
Adam Kubicki: Zadbaj o informację zwrotną – str. 22
Tomasz Kłosin: Dlaczego menedżer to nie coach – str. 22
Małgorzata Plota: Insurtech na sterydach. Jak technologiczni giganci przewracają ubezpieczenia do góry nogami – str. 24
Zgłoszenie dotyczyło poważnego wypadku przy pracy w sadzie. Poszkodowany twierdził, że doznał urazów, które znacząco ograniczyły jego sprawność. W dokumentach pojawiły się informacje o trudnościach w poruszaniu się, konieczności korzystania z pomocy innych osób i długotrwałym leczeniu. Na tej podstawie wystąpiono o wysokie świadczenia.
Już pierwsze ustalenia pokazały jednak, że rzeczywistość może wyglądać inaczej.
Trop pierwszy: głos z sąsiedztwa
Detektywi rozpoczęli od rozmów w miejscowości, w której mieszkał poszkodowany. Jeden z mieszkańców wskazał, że mężczyzna funkcjonuje samodzielnie, nie korzysta z kul i nie wymaga stałej pomocy. Dodał też, że bywa widywany przy pracach w sadach.
To była pierwsza wyraźna rozbieżność między deklaracjami a codziennym życiem.
Ślad prowadzi na podwórko
Obserwacja szybko przyniosła konkretne ustalenia. Poszkodowany wyszedł z domu i swobodnie poruszał się po posesji. Stał pewnie, rozmawiał z inną osobą, gestykulował. Nie korzystał z kuli.
Widoczne było lekkie utykanie, ale bez oznak silnego bólu czy ograniczeń, które uniemożliwiałyby normalne funkcjonowanie.
Trop drugi: własne słowa poszkodowanego
Podczas kolejnej obserwacji mężczyzna ponownie wyszedł z domu i przemieszczał się bez żadnych pomocy ortopedycznych. Przeszedł kilkaset metrów, zatrzymał się na rozmowę i w jej trakcie sam przyznał, że dorabia przy pracach w gospodarstwie.
Z jego relacji wynikało, że jest w stanie pracować przez jedną lub dwie godziny, zanim potrzebuje odpoczynku.
To był moment przełomowy. Deklarowane ograniczenia nie wykluczały aktywności zarobkowej, a codzienne funkcjonowanie znacząco odbiegało od opisu przedstawionego w roszczeniu.
Analiza: fakty zamiast deklaracji
Zebrany materiał był spójny. Poszkodowany poruszał się samodzielnie, nie korzystał z kul, nie wykazywał oznak silnego bólu w trakcie zwykłych czynności i podejmował prace fizyczne.
Nie było też dowodów na to, że obecnie korzysta z intensywnego leczenia czy stałej opieki.
Finał: prawda ustalona
Ustalenia detektywów były jednoznaczne. Rzeczywisty stan funkcjonowania poszkodowanego nie odpowiadał opisowi przedstawionemu w dokumentach i roszczeniach.
Mężczyzna był samodzielny, zdolny do poruszania się bez kul i podejmował dorywcze prace fizyczne. To miało kluczowe znaczenie dla oceny zasadności roszczenia.
Dla ubezpieczyciela oznaczało to możliwość podjęcia decyzji na podstawie faktów, a nie wyłącznie deklaracji. W praktyce to realna ochrona przed wypłatą świadczenia w zawyżonej wysokości oraz dostęp do rzetelnego obrazu sytuacji.
Wnioski dla branży
Sprawy dotyczące trwałego uszczerbku na zdrowiu wymagają szczególnej ostrożności. Dokumentacja medyczna i oświadczenia poszkodowanych to jedno, ale równie ważne jest to, jak dana osoba funkcjonuje na co dzień.
Nie zawsze mamy do czynienia z celowym nadużyciem. Często jest to subiektywna interpretacja własnego stanu zdrowia. Dlatego tak istotne jest zestawienie deklaracji z rzeczywistością.
Rola detektywa polega właśnie na tym, by tę rzeczywistość pokazać. Dzięki temu ubezpieczyciel może ograniczyć ryzyko błędnych decyzji, działać w sposób odpowiedzialny i budować zaufanie klientów, opierając się na faktach, a nie przypuszczeniach.
Marcin Markowski prezes zarządu Biuro Bezpieczeństwa Biznesu ALFA Sp. z o.o. marcin.markowski@bbbalfa.com
Wielu posiadaczy ubezpieczeń z UFK, które były masowo oferowane w latach 2005–2015, obawia się, że ze względu na upływ czasu ich roszczenia o świadczenia z tytułu dożycia uległy przedawnieniu. To często powstrzymuje ich przed dochodzeniem swoich praw, choć nie zawsze jest to uzasadnione – wskazuje prawo.pl.
Serwis pisze, że w przypadku „uefek” istnieją dwie opcje przedawnienia: trzyletnie, jak w klasycznej polisie ochronnej, lub 6 lat ze względu na element inwestycyjny w umowie ubezpieczenia. Dr Mariusz Weiss, radca prawny w Konieczny, Polak Radcowie Prawni Spółka Partnerska, wskazuje, że w jednej ze spraw, w której reprezentował posiadacza polisy z UFK, stanął na stanowisku, iż termin trzyletni powinien odnosić się do części ochronnej umowy, natomiast do świadczeń o charakterze inwestycyjnym powinny mieć zastosowanie ogólne terminy przedawnienia, tj. 6 lat. Marta Piwowarczyk, radczyni prawna z Kancelarii Radcy Prawnego Beata Strzyżowska, zwraca uwagę, że w wielu polisach inwestycyjnych świadczenie z tytułu dożycia nie ma typowego charakteru ochronnego, ale de facto zapewnia wypłatę zgromadzonych środków, uzależnioną od wyników inwestycyjnych funduszu. Dlatego zdaniem ekspertki, określając termin przedawnienia roszczeń, sąd powinien każdorazowo ustalać, czy dochodzone świadczenie ma charakter ubezpieczeniowy, czy też stanowi element rozliczenia inwestycyjnego.
Odmienny pogląd prezentuje Paweł Stykowski, radca prawny, Studio Prawnicze Paweł Stykowski Kancelaria Radcy Prawnego. Jego zdaniem w przypadku „dożycia” sytuacja jest jednoznaczna i przedawnienie wynosi trzy lata. Ekspert wskazuje, że jest to zdarzenie ubezpieczeniowe przewidziane w umowie ubezpieczenia, które ma charakter świadczenia głównego.
30 kwietnia 2026 roku, podczas „Rozwojowego czwartku” Tomasz Misiowski, ekspert ds. wdrożeń i szkoleń Berg System, pokaże, jak wykorzystać moduł wznowień umów Berg System, aby zautomatyzować proces wznowień i odzyskiwać utracone przychody. Patronem medialnym wydarzenia jest „Gazeta Ubezpieczeniowa”.
W trakcie szkolenia prowadzący zaprezentuje, jak przejść do procesu, w którym to system CRM sam wskazuje, które wznowienia wymagają obsługi, uruchamia zadania dla doradców i pomaga zaplanować komunikację z klientem z odpowiednim wyprzedzeniem. Tomasz Misiowski odpowie również na pytania:
Dlaczego wznowienia „uciekają” i z czego wynika brak powtarzalności w tym obszarze?
Jak wykorzystać dane o umowach i klientach w CRM do lepszego planowania działań sprzedażowych?
Jak system organizuje pracę doradców i pokazuje, które wznowienia wymagają działania?
Jak mogą wyglądać przykładowe sekwencje działań, np. 30 dni i 14 dni przed końcem umowy?
Jak działa widok menedżerski i w jaki sposób pomaga kontrolować portfel wznowień?
Jak odzyskiwać klientów, którzy nie wznowili umowy?
W ramach szkolenia odbędzie się też dyskusja o praktycznych zastosowaniach modułu wznowień w sprzedaży produktów finansowych i ubezpieczeniowych.
Szkolenie skierowane jest do osób zarządzających podmiotami sprzedającymi produkty ubezpieczeniowe i finansowe. Berg System zaprasza na nie multiagentów i agentów, którzy pracują na portfelu klientów i chcą lepiej wykorzystywać moment wznowienia do zwiększenia sprzedaży oraz utrzymania klienta.
Udział w szkoleniu, które odbędzie się 30 kwietnia o godz. 11:00, jest bezpłatny. Wymagana jest wcześniejsza rejestracja pod linkiem.
14 maja 2026 roku odbędzie się szkolenie online „Przyczynienie się poszkodowanego do powstania lub zwiększenia rozmiarów szkody jako okoliczność wpływająca na wysokość odszkodowania (świadczenia ubezpieczyciela)”. Wydarzenie organizowane przez Stowarzyszenie Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych poprowadzi prof. Małgorzata Serwach, pracowniczka naukowa Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
Agenda:
Przyczynienie się poszkodowanego – zasady/koncepcje/rodzaje
Pojęcie przyczynienia się poszkodowanego do powstania szkody
Przyczynienie się poszkodowanego do zwiększenia rozmiarów szkody
Art. 362 k.c. jako podstawa przyczynienia się poszkodowanego dla odpowiedzialnego podmiotu oraz dla jego ubezpieczyciela
Koncepcje przyczynienia się poszkodowanego – kiedy dochodzi do przyczynienia się, jak należy je rozumieć ?
Problemy z określeniem stopnia przyczynienia się poszkodowanego – okoliczności, które decydują o stopniu przyczynienia się poszkodowanego
Przyczynienie się poszkodowanego w orzecznictwie sądowym
Przyczynienie się ujmowane jako jedna z przyczyn powstania szkody (causa concurrens)
Wymóg zawinionego zachowania się poszkodowanego jako warunek jego przyczynienia się (culpa concurrens)
A może zarzut obiektywnie niewłaściwego zachowania się?
Uzależnienie przyczynienia się od zasady odpowiedzialności sprawcy szkody: odpowiedzialność na zasadzie winy a odpowiedzialność na zasadzie ryzyka
Przyczynienie się poszkodowanego przegląd orzecznictwa sądowego: tendencje i kierunki zmian
Przyczynienie się poszkodowanego w praktyce
Problematyka przyczynienia się osób małoletnich
Przyczynienie się osób decydujących się na jazdę z kierowcą pod wpływem alkoholu, niezapięte pasy, niezachowanie reguł ostrożności
Przykłady przyczynienia się w praktyce – określenia stopnia przyczynienia się poszkodowanego w poszczególnych stanach faktycznych (wypadki drogowe, sprawy medyczne, sprawy pracownicze)
Przyczynienie się poszkodowanego w ubezpieczeniach majątkowych i w ubezpieczeniach osobowych
Informujemy, że w celu zapewnienia jak najlepszej obsługi nasza strona korzysta z ciasteczek (plików cookies). Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies. Jednocześnie przypominamy, że w każdej chwili masz możliwość zmiany ustawień plików cookies. OK
Privacy & Cookies Policy
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.