Z najnowszego badania zrealizowanego przez Norstat na zlecenie PZU wynika, że niemal co trzeci kierowca doświadczył awarii auta w trakcie wyjazdu wypoczynkowego – zarówno w kraju, jak i za granicą. Mimo to trend wakacji za kółkiem nie słabnie.
Z deklaracji ankietowanych wynika, że ostatnich pięciu latach 77% z nich wybierało własne auto jako środek transportu na wyjazd wypoczynkowy. Tylko po Polsce podróżowało 63% respondentów, z kolei 2% zdecydowało się na wyjazdy wyłącznie za granicę, natomiast 35% łączyło oba kierunki. 62% badanych planuje w nadchodzących miesiącach udać się samochodem w podróż po Polsce. Z kolei 33% zamierza wyjechać autem poza granice kraju.
Ulubione zagraniczne kierunki podróży
Wśród udających się za granicę największą popularnością cieszą się państwa Unii Europejskiej (79%). Na dalszych miejscach znalazły się kraje europejskie spoza UE (15%) oraz kierunki poza Starym Kontynentem (4%).
W UE polscy kierowcy najczęściej chcą odwiedzić:
Europę Środkową (39%) – m.in. Czechy, Słowację, Austrię, Węgry, Słowenię, Chorwację, Rumunię czy Bułgarię,
Europę Południową (38%) – Włochy, Grecję, Hiszpanię i Portugalię,
Europę Zachodnią (31%) – m.in. Francję czy Niemcy.
Nieco mniej popularne są kraje nadbałtyckie (17%), Beneluksu (12%) oraz Skandynawii (12%).
Częste kłopoty w trasie
Połowa ankietowanych przyznała, że podczas swoich krajowych lub zagranicznych wyjazdów nie doświadczyła żadnych problemów, ale pozostali mieli czasami dalekie od idealnych wakacyjne przygody.
Polscy kierowcy doświadczyli:
awarii samochodu – 32%,
uszkodzenia opony – 27%,
konieczności wizyty w warsztacie samochodowym – 27%,
kolizji/stłuczki – 21%,
rozładowania akumulatora – 18%,
konieczności holowania – 16%,
uszkodzenia szyby – 17%,
trudności językowych w porozumieniu się z lokalnymi służbami – 13%,
wypadku – 12%,
zderzenia z dziką zwierzyną – 12%,
wielogodzinnego oczekiwania na pomoc drogową – 11%,
wyczerpania paliwa – 11%.
Rzadziej zdarzały się sytuacje takie jak: konieczność hospitalizacji lub opieki medycznej (6%), kradzież bagażu (5%), kradzież samochodu (4%) czy problemy z ładowaniem auta elektrycznego (3%).
– Polacy lubią podróżować samochodem, bo daje im to swobodę, elastyczność i komfort.Jednocześnie towarzyszy temu świadomość, że dłuższe trasy mogą wiązać się z nieprzewidzianymi zdarzeniami – jak pokazują wyniki naszego badania, połowa polskich kierowców ich doświadczyła. Dlatego tak ważne jest odpowiednie przygotowanie auta przed trasą i posiadanie dobrego ubezpieczenia, które zapewni szybkie i konkretne wsparcie na drodze – podkreśla Piotr Ożarek, rzecznik klienta PZU.
O badaniu
Badanie zrealizowane na zlecenie PZU przez Norstat sp. z o.o., CAWI, N=800, próba reprezentatywna ze względu na płeć, wiek, wykształcenie oraz wielkość miejscowości dla osób w wieku 18–65 lat; posiadacze OC, kierujący autem, luty 2026 r.
Polska wchodzi w okres głębokiej i nieodwracalnej zmiany demograficznej. Żyjemy dłużej – co jest niewątpliwym sukcesem cywilizacyjnym – ale jednocześnie szybko maleje liczba osób w wieku produkcyjnym, a rośnie liczba seniorów, zwłaszcza najstarszych. To zjawisko zmieni gospodarkę, rynek pracy oraz system ochrony zdrowia i opieki społecznej.
W tej nowej rzeczywistości coraz większego znaczenia będą nabierały mechanizmy finansowania opieki długoterminowej, w tym ubezpieczenia, bo bez nich wielu Polaków i ich rodzin nie będzie stać na sfinansowanie niezbędnego wsparcia.
Polska starzeje się szybciej, niż system jest na to gotów
Z danych demograficznych wyłania się obraz kraju, który w najbliższych dekadach będzie należał do najszybciej starzejących się w Unii Europejskiej. Obecnie osoby w wieku 65 lat i więcej stanowią w Polsce około jednej piątej populacji. Według projekcji do 2050 r. ich udział wzrośnie do ok. 30%. Jeszcze silniej będzie rosła grupa osób w wieku 80+: jej udział zwiększy się z ok. 4,3% do ok. 9%, co oznacza dwukrotny wzrost liczby osób najbardziej narażonych na niesamodzielność.
Jednocześnie zmienia się model życia rodzinnego. Gospodarstwa domowe są coraz mniejsze – już dziś blisko połowa składa się z jednej lub dwóch osób, a wzrost udziału najmniejszych gospodarstw dotyczy właśnie osób starszych. Dodatkowo wraz z wiekiem rośnie przewaga liczebna kobiet nad mężczyznami: w grupie 85+ na 100 mężczyzn przypada aż 258 kobiet. W praktyce oznacza to, że wiele osób w bardzo zaawansowanym wieku wchodzi w okres niesamodzielności bez partnera i bez codziennego wsparcia domowników.
Kres modelu opieki rodzinnej i narastająca luka opiekuńcza
Polski system opieki nad osobami starszymi nadal opiera się przede wszystkim na rodzinie. Przez lata ten model amortyzował słabości państwa, ale w warunkach dzisiejszych zmian demograficznych staje się coraz mniej wydolny. Opieka długoterminowa w Polsce pozostaje w znaczącej większości domeną opieki nieformalnej, a formalne usługi obejmują jedynie ograniczoną część seniorów.
W kolejnych dekadach presja będzie tylko rosła. Relacja liczby osób w wieku 65+ do populacji w wieku 20–64 lat wzrośnie z 31,9 w 2022 r. do 55,4 w 2050 r. Jednocześnie rodziny stają się mniejsze i bardziej rozproszone, a aktywność zawodowa kobiet rośnie, co dodatkowo ogranicza liczbę potencjalnych opiekunów. Model, w którym dorosłe dzieci łączą pełnoetatową pracę z intensywną opieką nad rodzicami, będzie coraz trudniejszy do utrzymania.
Z drugiej strony rosną koszty opieki profesjonalnej. Już teraz miesięczny koszt opieki nad osobą wymagającą długoterminowego wsparcia znacząco przekracza przeciętny dochód emeryta. Jednocześnie przestrzeń finansowa seniorów będzie się kurczyć. Nastąpi spadek stopy zastąpienia – relacji pierwszej emerytury do przeciętnego wynagrodzenia w momencie przejścia na emeryturę – z 58% w 2022 r. do ok. 27% w 2050 r.
Oznacza to rosnące ryzyko „ubóstwa pielęgnacyjnego”, czyli ogromnego zubożenia gospodarstw domowych wskutek długotrwałych kosztów opieki.
Państwo pod presją finansową i organizacyjną
Sektor publiczny może nie udźwignąć nadchodzącego wzrostu potrzeb bez głębokiej przebudowy modelu opieki. Według OECD Polska wydawała na opiekę długoterminową ok. 0,5% PKB, co plasowało ją wśród krajów o najniższych nakładach w tej kategorii. Jednocześnie OECD wskazuje, że ok. 40% starszych osób ma niezaspokojone potrzeby opiekuńcze, a formalną opieką objętych jest jedynie ok. 13% seniorów.
Problemem nie jest wyłącznie poziom finansowania, ale również sama konstrukcja systemu. Wsparcie dla osób niesamodzielnych jest podzielone między ochronę zdrowia, pomoc społeczną i programy lokalne, które działają według odmiennych zasad finansowania i kwalifikacji do świadczeń.
Oficjalny raport dla Komisji Europejskiej, przygotowany w 2024 r. przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazuje wprost na potrzebę ograniczenia fragmentacji systemu, zintegrowania komponentu zdrowotnego i społecznego, stworzenia stabilnych źródeł finansowania oraz wprowadzenia jednolitej definicji i ram jakości dla opieki długoterminowej.
Skala niedoborów usług jest już dziś wyraźna. Zgodnie z rządowym raportem opieka domowa dociera do 3,4% populacji 65+, a opieka instytucjonalna do 2,7%. Zatrudnienie w sektorze opieki długoterminowej pozostaje przy tym wielokrotnie niższe od średniej unijnej. To pokazuje, że nawet wzrost wydatków publicznych nie wystarczy, jeśli nie będzie mu towarzyszyć rozbudowa podaży usług, infrastruktury i kadr.
Rosnąca rola ubezpieczeń opieki długoterminowej
W takiej rzeczywistości będzie rosło znaczenie ubezpieczeń opieki długoterminowej, zarówno jako elementu uzupełniającego wobec świadczeń publicznych, jak i instrumentu ograniczającego ryzyko finansowe po stronie rodzin. Ich podstawową funkcją będzie zasypywanie luki między ograniczoną dostępnością usług publicznych a rzeczywistymi kosztami opieki.
W dłuższej perspektywie ubezpieczyciele mogą odgrywać rolę nie tylko płatnika, ale również organizatora świadczeń. Oznacza to odejście od prostych produktów rentowych na rzecz rozwiązań, które zapewniają także koordynację i fizyczną organizację opieki – domowej, dziennej lub instytucjonalnej – poprzez sieci placówek i partnerów medyczno-opiekuńczych.
Ze względu na niską świadomość społeczną i naturalną trudność w planowaniu ryzyka niesamodzielności szczególnie duży potencjał mają polisy hybrydowe, łączące komponent ochrony życia z zabezpieczeniem na wypadek utraty samodzielności. Taki kierunek może być dla klientów bardziej zrozumiały, a dla rynku łatwiejszy do skalowania.
Wdrożenie takich rozwiązań wymaga jednak czegoś więcej niż samej innowacji produktowej. Potrzebny jest spójny ekosystem: jasne reguły współpracy sektora publicznego i prywatnego, stabilne ramy prawne, bodźce podatkowe, długoterminowe instrumenty inwestycyjne, rozwój opieki środowiskowej i instytucjonalnej oraz polityka kadrowa zwiększająca atrakcyjność zawodów opiekuńczych. Bez takiej zmiany będziemy coraz lepiej opisywać skalę problemu, ale wciąż słabo odpowiadać na realne potrzeby starzejącego się społeczeństwa.
Marcin Warszewski partner, lider usług dla sektora ubezpieczeniowego, Deloitte
Dynamiczny rozwój inwestycji infrastrukturalnych oraz wzrost aktywności zamawiających sprawiają, że wykonawcy mierzą się dziś ze złożonym otoczeniem finansowym i operacyjnym.
Rośnie skala i budżet projektów, dla których wymagane jest złożenie wysokiej wartości zabezpieczeń. Coraz większa liczba kontraktów realizowanych równolegle przez wykonawców powoduje kumulację ryzyk nie tylko po stronie firm wykonawczych, ale także gwarantów.
Główne ryzyka dla wykonawcy to jego przeciążenie finansowe: powinien utrzymać odpowiednią zdolność do pozyskiwania kolejnych gwarancji, zabezpieczyć finansowanie realizowanych kontraktów oraz utrzymać odpowiednie zasoby kadrowe, sprzętowe i organizacyjne. Wzrost liczby i wartości jednocześnie prowadzonych projektów zwiększa prawdopodobieństwo opóźnień, błędów lub niewykonania części robót, które mogą doprowadzić do roszczeń z gwarancji.
Ryzykiem dla gwarantów jest koncentracja ekspozycji i portfela skumulowana w jednym sektorze. Koncentracja na branży to jednak nie wszystko.
Większa wartość kontraktów to wyższe sumy gwarancyjne i mniejsza dywersyfikacja portfela gwarancyjnego. Z tego względu zasadnym wydaje się dzielenie ryzyka pomiędzy kilka towarzystw ubezpieczeniowych. To już się dzieje i obecnie nie jest niczym nadzwyczajnym. Musimy także pamiętać o kwestii reasekuracji – ograniczona jest liczba reasekuratorów i ich pojemności.
Gwarancje ubezpieczeniowe alternatywą dla gwarancji bankowych
Jako że realizacja kontraktów wymaga zarówno finansowania, jak i odpowiednich zabezpieczeń, wykonawcy potrzebują wsparcia banków i ubezpieczycieli. Stąd gwarancje ubezpieczeniowe stają się jednym z kluczowych narzędzi profesjonalnego zarządzania ryzykiem oraz utrzymania płynności finansowej.
Wykonawcy coraz częściej sięgają po gwarancje ubezpieczeniowe jako alternatywę dla gwarancji bankowych, gdyż nie obciążają one zdolności kredytowej przedsiębiorstwa. Wykorzystanie gwarancji ubezpieczeniowych zamiast bankowych zwiększa dostępność kredytów inwestycyjnych, umożliwiając firmom wykorzystanie bankowych linii finansowania na potrzeby płynnościowe oraz zmniejsza presję na limity bankowe.
To szczególnie istotne w sytuacji, gdy przedsiębiorstwo stoi przed potrzebą uzyskania wielu gwarancji w tym samym czasie.
Towarzystwa ubezpieczeniowe posiadają rozbudowany katalog dostępnych rodzajów gwarancji – od wadialnych przez należytego wykonania, usunięcia wad i usterek po gwarancje zwrotu zaliczki. Wykorzystywane są one w całym procesie inwestycyjnym.
Analiza ryzyka
Czy to gwarancja bankowa, czy ubezpieczeniowa, schemat działania jest podobny. Oba instrumenty stanowią ważny element zabezpieczania procesu finansowania kontraktu. Kluczowe jest dokonanie szczegółowej analizy ryzyka, głównie analizy klienta od strony finansowej, jak i od strony zdolności do realizacji zabezpieczanego kontraktu.
W każdym przypadku analiza ryzyka jest kompleksowa – oceniana jest stabilność podmiotu, jego kondycja finansowa, doświadczenie, zdolności wykonawcze oraz zakres planowanego podwykonawstwa. Ważnym elementem jest także sposób jego finansowania – czy są to środki własne, kredyty bankowe, czy też zaliczki kontraktowe. Istotne są także zapisy samej umowy, w tym dotyczące zasad waloryzacji i kar umownych oraz harmonogramu realizacji projektu.
Ubezpieczyciel jako gwarant obecny od początku projektu
Przy wysokokwotowych i mocno rozłożonych w czasie kontraktach, zarówno strona finansująca, jak i strona gwarantująca oczekują stosownego zabezpieczenia ewentualnych roszczeń regresowych. Niestety w praktyce obserwujemy, że kwestia finansowania traktowana jest przez wykonawców priorytetowo, natomiast gwarancje pozostawia się na „później”. Banki otrzymują wymagane zabezpieczenia, a dla ubezpieczycieli już ich brakuje. Dlatego w mojej ocenie przy dużych, długich i „wymagających” projektach ważne jest, aby wykonawcy, rozmawiając z bankami i inwestorami na temat finansowania projektu, już na początkowym etapie włączali do tych rozmów również gwarantów ubezpieczeniowych. Obecność gwaranta ubezpieczeniowego przy wspólnym stole z finansującymi od samego początku daje komfort wszystkim stronom – zarówno bankowi czy ubezpieczycielowi, jak i samemu wykonawcy.
Takie podejście umożliwia ustalenie wszelkich kluczowych kwestii na wstępie, co znacząco przyspiesza cały proces finansowania i gwarantowania. Niweluje ewentualne trudności przy udzielaniu gwarancji i ustalaniu zabezpieczeń roszczeń regresowych dla nas, gwarantów.
Gwarancje dla podwykonawców
Ważną częścią projektu inwestycyjnego są również podwykonawcy. Są to zwykle mniejsze, wyspecjalizowane firmy przejmujące wykonanie określonych prac. Od nich również oczekuje się przedstawienia stosownej gwarancji. Te mają niższe kwoty, ale okresy często tożsame są z okresami kontraktu głównego wykonawcy. Z uwagi na niższą sumę gwarancyjną i charakter wyspecjalizowanej pracy proces udzielania takiej gwarancji jest prostszy i krótszy.
Jeśli taki podmiot jest firmą, której roczne przychody nie przekraczają 5 mln zł, PZU SA oferuje produkt „Małe gwarancje”. W takim przypadku analiza oparta jest o kilka pytań, a decyzja podejmowana bardzo szybko. Limit udzielany takiemu klientowi wynosi nie więcej niż 10% rocznych przychodów i musi być użyty na kilka gwarancji. Jest to prosty i szybki instrument finansowy, do korzystania z którego gorąco zachęcamy.
Unikanie podwójnej zapłaty
Należy jednak pamiętać, że gwaranci niechętnie dublują swoje ryzyko, czyli zabezpieczając kontrakt główny, niechętnie udzielają gwarancji podwykonawcy realizującemu prace na tym samym kontrakcie. Dlaczego? To nic innego jak „podwójne zabezpieczenie”. Może nastąpić efekt domina, tzn. niewykonanie przez podwykonawcę zadania może powodować wypłatę na rzecz głównego wykonawcy oraz mieć wpływ na wykonanie zobowiązań głównego wykonawcy wobec inwestora, co może skutkować również wezwaniem z gwarancji głównego wykonawcy. W takiej sytuacji może dojść do podwójnej zapłaty z tego samego kontraktu. I właśnie tego gwaranci starają się unikać.
Podsumowanie
W warunkach rosnącej liczby inwestycji gwarancje ubezpieczeniowe zyskują znaczenie wykraczające poza tradycyjną funkcję formalnego zabezpieczenia kontraktowego. Stają się więc kluczowym instrumentem wspierającym zarządzanie ryzykiem oraz płynność finansową. Dzięki nim firmy, zarówno wykonawcy generalni, jak i podwykonawcy, realizując liczne projekty równolegle, mogą sprawnie funkcjonować w środowisku wymagającym wysokiej mobilności finansowej, jednocześnie chroniąc swoje interesy i zwiększając elastyczność operacyjną.
W perspektywie najbliższych lat rola gwarancji ubezpieczeniowych będzie rosła – zarówno z uwagi na skalę inwestycji, jak i potrzebę profesjonalnego, precyzyjnego zarządzania ryzykiem w branży budowlanej, energetycznej i nie tylko.
Anna Groszyk dyrektorka Biura Ubezpieczeń Ryzyk Finansowych PZU SA
Gwarancje mają co do zasady charakter bezwarunkowy i są niezależne od zabezpieczonego gwarancją stosunku prawnego łączącego zleceniodawcę gwarancji z jej beneficjentem (tzw. stosunku podstawowego).
Niezależność, określana mianem nieakcesoryjności, oznacza w praktyce, że gwarant nie może uchylić się od obowiązku wypłaty sumy gwarancyjnej, powołując się na okoliczności wynikające ze stosunku podstawowego. Gwarant nie może zatem odmówić zapłaty, argumentując przykładowo, że zleceniodawca gwarancji nie ponosi winy za nienależyte wykonanie zabezpieczonego zobowiązania lub że roszczenie beneficjenta względem zleceniodawcy uległo przedawnieniu. Takie argumenty dotyczą bowiem wyłącznie relacji między zleceniodawcą a beneficjentem (a więc treści stosunku podstawowego) i pozostają bez znaczenia dla obowiązku gwaranta.
Z punktu widzenia beneficjenta gwarancja bezwarunkowa stanowi zatem bardzo pewne i łatwe w realizacji zabezpieczenie wierzytelności. Wystarczającą przesłanką wypłaty świadczenia przez gwaranta jest samo żądanie beneficjenta, a gwarant nie jest uprawniony do badania, czy żądanie to jest merytorycznie uzasadnione.
Nieuczciwe wykorzystanie gwarancji
Ponieważ jednak w praktyce obrotu gospodarczego zdarzają się przypadki nieuczciwego wykorzystywania gwarancji, w orzecznictwie wykształciła się instytucja prawna określana mianem nadużycia gwarancji. W wyjątkowych okolicznościach gwarant może powołać się na zarzut nadużycia gwarancji i odmówić spełnienia żądania zapłaty zgłoszonego przez beneficjenta, odwołując się przy tym do okoliczności dotyczących stosunku podstawowego. Dzieje się tak wówczas, gdy żądanie beneficjenta jest oczywiście sprzeczne z celem, dla którego gwarancja została udzielona.
Instytucja nadużycia gwarancji wywodzi się z ogólnej zasady zakazu nadużycia prawa podmiotowego, wyrażonej w art. 5 k.c., który stanowi, że „nie można czynić ze swego prawa użytku, który byłby sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego”.
Przenosząc tę zasadę na grunt gwarancji, przyjmuje się, że beneficjent gwarancji, mimo formalnie przysługującego mu uprawnienia do żądania wypłaty, nie może korzystać z tego prawa w sposób sprzeczny z jego przeznaczeniem.
W orzecznictwie wskazuje się, że nadużycie gwarancji może polegać na wykorzystaniu jej jako narzędzia do uzyskania nienależnych korzyści majątkowych przez beneficjenta lub na sytuacji, w której skorzystanie z gwarancji jest wynikiem zmowy osób zainteresowanych (uchwała SN z 28.04.1995 r., III CZP 166/94).
W zależności od konkretnych okoliczności sprawy, zarzut nadużycia gwarancji może również wchodzić w rachubę w przypadku braku stosunku podstawowego, którego zabezpieczeniu gwarancja miała służyć (wyrok SA w Krakowie z 22.04.2015 r., I ACa 187/15). Należy jednak zaznaczyć, że orzecznictwo nie wypracowało dotychczas zamkniętego i wyczerpującego katalogu przypadków kwalifikowanych jako nadużycie gwarancji – ocena każdorazowo zależy od konkretnych okoliczności faktycznych danej sprawy.
Wyjątkowość i oczywistość
Instytucja nadużycia gwarancji ma charakter ściśle wyjątkowy, co przekłada się na wysokie wymagania stawiane gwarantowi w przypadku odmowy wypłaty świadczenia. Nadużycie gwarancji musi być oczywiste i ewidentne; przyjmuje się, że oczywistość nadużycia zachodzi wówczas, gdy żaden rozsądny uczestnik obrotu gospodarczego nie miałby wątpliwości, że okoliczności wskazane przez beneficjenta jako podstawa żądania zapłaty w rzeczywistości nie zaistniały (wyrok SA w Katowicach z 11.03.2014 r., V ACa 781/13).
jeżeli między stronami stosunku podstawowego istnieje spór co do faktów, a obie strony przedstawiają dowody na poparcie swoich twierdzeń – oczywistość nadużycia nie zachodzi,
jeżeli między stronami toczy się spór prawny co do interpretacji ich wzajemnych praw i obowiązków – oczywistość nadużycia również nie zachodzi, chyba że stanowisko jednej ze stron jest na pierwszy rzut oka całkowicie bezzasadne,
samo istnienie sporu między stronami stosunku podstawowego praktycznie eliminuje możliwość skutecznego powołania się na zarzut oczywistego nadużycia gwarancji.
Wyjątkowy charakter instytucji nadużycia gwarancji oraz wymóg jego oczywistości oznaczają w praktyce, że nie wystarczy samo podejrzenie, iż do nadużycia doszło. Gwarant musi dysponować dowodami jednoznacznie wskazującymi, że żądanie zapłaty jest rzeczywiście sprzeczne z celem, dla którego gwarancja została wystawiona.
W praktyce informacje i dowody niezbędne do wykazania nadużycia będą najczęściej pochodzić od zleceniodawcy gwarancji, który, chcąc zapobiec wypłacie sumy gwarancyjnej, powinien niezwłocznie przekazać gwarantowi swoje stanowisko wraz z odpowiednim materiałem dowodowym. Kluczowe znaczenie ma tu zatem szybkość i sprawność działania zleceniodawcy.
Czas ma istotne znaczenie, gdyż gwarant, otrzymawszy żądanie zapłaty od beneficjenta, zobowiązany jest do jego realizacji w określonym w gwarancji terminie. Tylko terminowe dostarczenie gwarantowi przekonujących dowodów świadczących o nadużyciu daje realne szanse na skuteczne wstrzymanie wypłaty świadczenia gwarancyjnego.
Podsumowanie
Tak więc skuteczne podniesienie zarzutu nadużycia gwarancji wymaga łącznego spełnienia dwóch przesłanek:
naruszenia społeczno-gospodarczego celu, dla którego gwarancja została wystawiona,
oczywistości tego naruszenia.
Z przyczyn praktycznych istotna jest aktywność zleceniodawcy gwarancji, który bezzwłocznie powinien powiadomić gwaranta o okolicznościach świadczących o nadużyciu. Sądy konsekwentnie traktują jednak zarzut nadużycia gwarancji jako środek ostateczny. Zbyt liberalne podejście do tej instytucji naruszałoby bowiem istotę gwarancji jako instrumentu, który ma zapewniać beneficjentowi szybkie i pewne zaspokojenie jego roszczeń, bez konieczności wdawania się w spór i udawadniania zasadności swoich żądań.
Mateusz Kosiorowski counsel, adwokat
Anna Szczęsna aplikantka adwokacka, praktyka ubezpieczeń, Wardyński i Wspólnicy
UNIQA wprowadziła nowe ogólne warunki ubezpieczenia ładunków w transporcie CARGO, odświeżając swoją ofertę adresowaną do właścicieli ładunków – przedsiębiorców ponoszących ryzyko transportu. Dlaczego zawarcie polisy cargo ma sens?
W odpowiedzi na pytanie o sens ubezpieczenia cargo proponuję przyjęcie perspektywy właściciela ładunku, którego dotknęła szkoda w transporcie – gdyby nie miał on polisy cargo (lub ubezpieczenia cargo jeszcze by nie wymyślono).
Zgodnie z prawem przewoźnik odpowiada na zasadzie ryzyka. W każdej gałęzi transportu prawo przewiduje przesłanki zwalniające przewoźnika z odpowiedzialności za zaistniałą szkodę. W przypadku międzynarodowego transportu drogowego regulująca go Konwencja CMR przewiduje m.in., że przewoźnik jest wolny od odpowiedzialności za szkodę powstałą wskutek okoliczności, których nie mógł uniknąć i których następstwom nie mógł zapobiec, a za takowe uważa się np. napad rabunkowy. Również działania sił natury wykluczają tę odpowiedzialność, np. osunięcie się zbocza na drogę czy też osunięcie się samej drogi. To pokazuje, że właściciel ładunku nie zawsze może liczyć na uzyskanie odszkodowania od przewoźnika.
Waga odpowiedzialności
Załóżmy jednak, że nie zaszły żadne przesłanki zwalniające przewoźnika z odpowiedzialności za zaistniałą szkodę i przystępuje on do obliczenia odszkodowania należnego właścicielowi ładunku.
Należy pamiętać, że w każdej gałęzi transportu międzynarodowego prawo przewiduje ograniczenie kwotowe wysokości odszkodowania należnego od przewoźnika, wyrażone określoną kwotą pieniężną za kilogram brakującej wagi brutto. Kwota ta wyrażona jest w SDR (Special Drawing Rights), czyli wirtualnym pieniądzu kreowanym przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Kurs wymiany SDR na PLN, zgodnie z Tabelą kursów średnich A NBP, aktualnie wynosi ok. 5 zł. W zależności od gałęzi transportu limit odpowiedzialności odszkodowawczej przewoźnika wynosi 22 SDR w transporcie lotniczym, 17 SDR w kolejowym, 8,33 SDR w drogowym oraz 2 SDR w morskim. Powoduje to, że w przypadku ładunków o wysokiej wartości należne od przewoźnika odszkodowanie stanowi jedynie ułamek poniesionej straty – doskonałą ilustracją tego jest zaawansowana elektronika użytkowa, jak smartfony czy tablety.
Właściciel ładunku, chcąc dochodzić odszkodowania od odpowiedzialnego podmiotu, staje częstokroć wobec kwestii ustalenia, kto w skomplikowanym, wieloetapowym procesie logistycznym, z jakim mamy do czynienia w transporcie międzynarodowym, jest właściwym adresatem roszczeń. A gdy wreszcie to ustali, to może okazać się, że zgodnie z konosamentem spory poddane są jurysdykcji singapurskiej lub hongkońskiej, co oznacza wysokie koszty postępowania i znaczne komplikacje w toczeniu sporu prawnego.
Przyjmijmy, że właściciel ładunku nie napotkał opisanych powyżej problemów z ustaleniem adresata swoich roszczeń, zgłasza się więc do przewoźnika i jego ubezpieczyciela OC – i tu może go spotkać kolejna niemiła niespodzianka: zakres ubezpieczenia w polisie OC przewoźnika (OCP może okazać się niewystarczający i zaistniała szkoda nie będzie objęta ochroną, albo suma gwarancyjna w polisie uległa już wyczerpaniu… Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie w dochodzeniu roszczeń z majątku przewoźnika, pod warunkiem że jest z czego dochodzić tych roszczeń.
W postępowaniu likwidacyjnym prowadzonym przez ubezpieczyciela OCP drobiazgowo badane są okoliczności powstania szkody, również w kontekście odpowiedzialności za jej powstanie. Warto pamiętać, że przewoźnik zawiera polisę OCP, aby chronić się przed roszczeniami właścicieli ładunków, a nie by chronić ich interesy.
Ubezpieczenie ładunków w transporcie cargo jest właściwą odpowiedzią na powyższe bolączki i zagrożenia. Jego zakres jest kształtowany umownie, w sposób dopasowany do potrzeb właściciela ładunku. Nawet najwęższy zakres podstawowy obejmuje ryzyka elementarne – zdarzenia losowe polegające na działaniu sił natury, rozszerzany jest o ryzyka kradzieżowo-rabunkowe, by w wersjach zakresu pełnego przybierać charakter ubezpieczenia od ryzyk wszystkich.
Ochrona w przypadku awarii wspólnej
W przypadku transportu morskiego właściwie zawarte ubezpieczenie cargo chroni właściciela ładunku również w sytuacji awarii wspólnej.
Awaria wspólna (General Average) to instytucja międzynarodowego prawa morskiego mająca swoje korzenie w starożytności. Awarię wspólną stanowią nadzwyczajne poświęcenia lub wydatki poniesione rozmyślnie i rozsądnie w celu ratowania statku, ładunku na nim przewożonego oraz frachtu ze wspólnego dla nich niebezpieczeństwa. Przykład: wyrzucenie kontenera za burtę celem podniesienia pochylonego statku po wtargnięciu wody lub przesunięciu ładunku lub zalanie ładowni celem ugaszenia pożaru.
Rozliczeniem awarii wspólnej zajmuje się wyznaczony dyspaszer (adjuster), kierując się Regułami Jorku i Antwerpii (York Antwerp Rules – YAR). Proces rozliczenia kosztów awarii wspólnej jest dość skomplikowany, w wyniku czego z reguły jest długotrwały.
Aby zagwarantować, że wszystkie strony będą uczestniczyć w rozliczeniu awarii wspólnej, właściciele ładunku są zobowiązani do podpisania „bonu awaryjnego” oraz zabezpieczenia finansowego określonego jako odpowiedni procent wartości i kosztu frachtu (w przeciwnym wypadku ładunek zostaje zatrzymany jako zabezpieczenie pokrycia udziału w awarii wspólnej). I tu wkracza ubezpieczyciel cargo, podpisując bon awaryjny i gwarantując zabezpieczenie, dzięki czemu ładunek nie zostaje zatrzymany jako zabezpieczenie. W skrajnych przypadkach koszty awarii wspólnej mogą sięgnąć wartości ładunku.
W ubezpieczeniu cargo (o ile właściwie zadeklarowana została suma ubezpieczenia) odszkodowanie zawsze odpowiada pełnej wysokości poniesionej szkody.
Ubezpieczyciel cargo, wypłacając odszkodowanie, przyjmuje na siebie ustalenie odpowiedzialnego za zaistniałą szkodę i dochodzenie od niego roszczeń regresowych, a czasochłonność, pracochłonność, koszty i skuteczność tych działań nie są już zmartwieniem właściciela ładunku.
Bezpieczeństwo z cargo
Powyższy szkic nie wyczerpuje tematu, jednakże wydaje się wystarczająco uzasadniać celowość i sens zawarcia ubezpieczenia cargo przez właściciela ładunku. Wychodząc naprzeciw potrzebom klientów, UNIQA opracowała nowe OWU cargo skierowane do firm produkcyjnych i handlowych. OWU cechuje elastyczny zakres, prostota i przejrzystość zapisów oraz możliwość rozszerzeń ochrony o klauzule odpowiadające na konkretne potrzeby.
Ponadto zastosowanie jednolitych zasad dla transportów krajowych oraz międzynarodowych w oparciu o międzynarodowy standard w postaci Klauzul Instytutowych pozwala budować pełniejsze bezpieczeństwo operacyjne, niezależnie od gałęzi transportu i na każdym etapie łańcucha dostaw.
Tadeusz Siarkiewicz Od 28 lat zajmuje się ubezpieczeniami transportowymi, początkowo w Gerling Polska, następnie w AXA, obecnie w UNIQA
9 kwietnia 2026 roku UNIQA inauguruje nową odsłonę Akceleratora Wiedzy Brokera. W jej ramach odbędą się 4 spotkania, których tematyka jest związana z aktualnymi wyzwaniami w ubezpieczeniach korporacyjnych, a jednocześnie stanowi odpowiedź na potrzeby zgłaszane przez brokerów.
Akcelerator Wiedzy Brokera to program szkoleniowy UNIQA spełniający wymogi ustawy o dystrybucji ubezpieczeń (IDD). Udział w nim może wziąć każdy broker ubezpieczeniowy. Dotychczasowe edycje cieszyły się dużym zainteresowaniem – w 2025 r. w wiosennej i jesiennej odsłonie uczestniczyło prawie 3,5 tysiąca osób.
Od zrównoważonego rozwoju po OC
W najnowszej edycji Akceleratora eksperci UNIQA zaprezentują tematy związane ze zrównoważonym rozwojem, szansami dla biznesu płynącymi z gwarancji ubezpieczeniowych oraz rozpatrywaniem roszczeń z gwarancji ubezpieczeniowych i odpowiedzialnością za produkt według nowej dyrektywy UE w sprawie odpowiedzialności za produkty wadliwe.
– Rozwijając Akcelerator Wiedzy Brokera, stawiamy na praktyczną wiedzę i bezpośredni dostęp do ekspertów UNIQA, tak aby uczestnicy mogli jeszcze lepiej odpowiadać na złożone potrzeby swoich klientów – mówi Aneta Juda, dyrektorka Działu Klienta Korporacyjnego i Współpracy z Partnerami Biznesowymi UNIQA.
W wiosennym cyklu odbędą się 4 spotkania.
9 kwietnia, czwartek, godz. 10.30–13.00, „Budowanie odporności organizacji w kontekście utraty zysku i ciągłości działania”. Prowadzący: Agnieszka Szostakiewicz, dyrektorka Działu Zrównoważonego Rozwoju i Odporności Biznesowej, Ada Eichert, menedżerka ds. Zrównoważonego Rozwoju i Odporności Biznesowej UNIQA.
5 maja, wtorek, 11.00–13.00, „Rozpatrywanie roszczeń z gwarancji ubezpieczeniowych”. Prowadzący: Artur Halemski, lider Zespołu Szkód Złożonych, Michalina Ostrowska-Kowalczyk, ekspertka ds. Obsługi Szkód Korporacyjnych UNIQA.
12 maja, wtorek, 11.00–13.00, „Gwarancje ubezpieczeniowe – szanse i wyzwania”. Prowadząca: Izabela Nowak, dyrektorka Działu Gwarancji, Budownictwa i Energetyki UNIQA.
2 czerwca, wtorek, 11.00–13.00, „Produkt 2:0 dotknij, jeśli potrafisz. Odpowiedzialność za produkt według nowej dyrektywy”. Prowadzący: Martyna Dziwer-Wołosz, menedżerka Zespołu Ubezpieczeń OC, i Jakub Byczek, menedżer ds. Rozwiązań w Ubezpieczeniach Odpowiedzialności Cywilnej UNIQA.
Wszystkie spotkania odbywają się online. Liczba miejsc na każdym wykładzie ograniczona jest do 500 ze względu na stabilność transmisji.
Aby wziąć udział w szkoleniu i uzyskać zaświadczenie zgodnie z wymogami IDD, wystarczy założyć konto na platformie szkoleniowej UNIQA University (wcześniej UNIQAlne Centrum Rozwoju). Instrukcja rejestracji, harmonogram wiosennej edycji oraz panel logowania dostępne są na stronie Akceleratora Wiedzy Brokera. Osoby posiadające już konto logują się swoim dotychczasowym adresem email.
Pacjent nie może ponosić żadnych negatywnych konsekwencji tego, że skorzystał z przysługującego mu prawa i zwrócił się do Rzecznika Praw Pacjenta o wypłatę świadczenia z Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych. Rzecznik Praw Pacjenta stoi na stanowisku, że takie działanie ze strony podmiotu leczniczego jest niedopuszczalne.
Rzecznik przypomina, że postępowanie dotyczące świadczenia z Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych opiera się na zasadzie „no fault”. Oznacza to, że nie rozstrzyga się w nim o winie personelu medycznego ani podmiotu leczniczego. Co istotne, sam podmiot leczniczy nie jest nawet stroną tego postępowania. Nie ma więc podstaw, by wyciągać wobec pacjenta jakiekolwiek konsekwencje tylko dlatego, że zdecydował się skorzystać z przysługującego mu prawa.
– Niedopuszczalne jest, aby pacjent ponosił negatywne konsekwencje w dostępie do świadczeń zdrowotnych z tego powodu, że skorzystał ze swojego ustawowego prawa do złożenia wniosku o wypłatę świadczenia z Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych – podkreśla Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.
Sprawa analizowana przez Rzecznika dotyczyła odstąpienia przez podmiot leczniczy od dalszego leczenia pacjenta po złożeniu przez niego wniosku o świadczenie kompensacyjne. Rzecznik jednoznacznie wskazał, że sytuacja taka jest niedopuszczalna, a skorzystanie przez pacjenta z ustawowych uprawnień nie może prowadzić do ograniczenia dostępu do świadczeń zdrowotnych.
RzPP przypomina również, że w systemie finansowanym przez Narodowy Fundusz Zdrowia to pacjent ma prawo wyboru świadczeniodawcy. Nawet jeśli w konkretnych, zgodnych z prawem okolicznościach dochodzi do zmiany lekarza, nie oznacza to, że pacjent przestaje pozostawać pod opieką podmiotu leczniczego.
W 2025 roku VIG Re zrealizował wszystkie kluczowe cele finansowe, umacniając pozycję jednego z wiodących europejskich reasekuratorów z rosnącą obecnością w Azji. Jednocześnie reasekurator rozpoczął realizację nowej trzyletniej strategii pod nazwą VIGRe28.
Składka przypisana brutto VIG Re wzrosła o 1,3% względem poprzedniego roku, osiągając poziom 995,6 mln euro. Zysk brutto zwiększył się o 17,8%, do 49 mln euro, odzwierciedlając dyscyplinę w ocenie ryzyka, efektywne zarządzanie nim i solidne wyniki inwestycyjne. Wskaźnik łączony poprawił się do 85,7%, natomiast zwrot z kapitału własnego wyniósł 10,2%. Duży wpływ na osiągnięcia reasekuratora miały takie czynniki, jak wzrost portfela, odporna struktura działalności oraz niższa od średniej aktywność katastroficzna w Europie.
Działalność w zakresie ryzyka przejętego (Assumed Risk) pozostała filarem biznesu VIG Re, generując ponad trzy czwarte przychodów ze składek. W 2025 roku 63% przypisu z tytułu ryzyka przejętego pochodziło z działalności zewnętrznej, a 37% przypadało na spółki VIG. Firma obsługiwała ponad 650 klientów w prawie 70 krajach, utrzymując jednocześnie silną pozycję kapitałową i rating siły finansowej A+ z pozytywną perspektywą od Standard & Poor’s.
– 2025 był dla VIG Re rokiem dynamicznego rozwoju, a nasze wyniki wyraźnie odzwierciedlają zaufanie klientów w nasze partnerskie podejście – powiedział Tobias Sonndorfer, prezes i dyrektor generalny VIG Re. – Znalezienie się w gronie 30 najlepszych globalnych marek reasekuracji majątkowej i osobowej dodatkowo potwierdza siłę tych relacji – dodał.
Peter Höfinger, wiceprezes Vienna Insurance Group i przewodniczący rady nadzorczej VIG Re, skomentował: – VIG Re zanotował wyjątkowo udany rok, charakteryzujący się mocnymi wynikami finansowymi, zdyscyplinowaną realizacją i trwałym budowaniem wartości. Firma konsekwentnie rozwija się, realizując swoje długoterminowe ambicje, oparte na strategicznej ciągłości i jasno określonym kierunku.
Wolfgang Hajek, dyrektor finansowy i członek zarządu reasekuratora, dodał: – Nasze wyniki za rok 2025 odzwierciedlają zdyscyplinowane działania w zakresie oceny ryzyka, zarządzania kapitałem i inwestycji. Wysoka rentowność, solidna wypłacalność i stabilny bilans pozwalają nam finansować priorytety wzrostu w ramach VIGRe28, selektywnie alokować kapitał i utrzymywać długoterminową wartość w zmiennym otoczeniu ryzyka.
W 2025 roku VIG Re rozpoczął realizację trzyletniego planu strategicznego VIGRe28 – Wzmocnij. Rozwiń. Przyspiesz. W jej ramach reasekurator skoncentruje się na pogłębianiu partnerstw z klientami, selektywnej ekspansji rynkowej i przyspieszeniu wzrostu poprzez cyfrową ocenę ryzyka i zaawansowaną analitykę, aby stać się zaufanym, długoterminowym partnerem dla klientów w Europie i Azji.
W ciągu ostatnich 12 lat Otwarte Fundusze Emerytalne pomnażały kapitał przyszłych emerytów ze średnioroczną stopą zwrotu na poziomie 13%. Według najnowszego raportu Analiz Online rezultat ten przewyższył nie tylko wskaźniki waloryzacji kont i subkont w ZUS, ale również wyniki wybranych form funduszy i indeksów rynkowych.
Analiza objęła okres od lutego 2014 r. (momentu zmiany profilu inwestycyjnego OFE na akcyjny) do stycznia 2026 r. Ze względu na systematyczny charakter składek uiszczanych do OFE, do oceny ich efektywności wykorzystano metodę wewnętrznej stopy zwrotu (IRR). Uwzględnia ona realny przepływ kapitału w czasie, co oddaje faktyczną praktykę inwestycyjną członków funduszy.
Efektywność OFE na tle innych form oszczędzania
Dane z raportu pokazują, że po 12 latach od reformy OFE pozostają najskuteczniejszym długoterminowym wehikułem oszczędnościowym w badanej grupie. Co istotne dla wyników, fundusze te są obecnie jedną z najtańszych form zbiorowego inwestowania na rynku akcji.
– Kolejna edycja naszej analizy ponownie przynosi wyraziste wnioski. Wynik OFE na poziomie 13% IRR pokazuje siłę długoterminowego inwestowania na giełdzie w tym modelu, nawet przy uwzględnieniu okresowej zmienności rynku oraz pomimo okresów, w których brakowało wyraźnych impulsów wzrostowych na rynkach akcji. O sukcesie funduszy emerytalnych zadecydowały wysoka alokacja w akcje notowane na GPW oraz niskie koszty zarządzania. Sukcesem wartym podkreślenia jest to, że OFE udało się pokonać indeks WIG – tłumaczy Michał Duniec, prezes zarządu Analiz Online.
Korzyści wynikające z regularnego oszczędzania
Badanie wykazało, że zysk wypracowany przez OFE z zainwestowanych 24 385 zł wyniósł 25 001 zł. Dla porównania, w tym samym czasie inne formy oszczędzania odnotowały niższe wyniki: fundusze akcji polskich wypracowały 18 199 zł, fundusze akcji polskich MiŚ 22 306 zł, a fundusze akcji globalnych – 13 521 zł. Odpowiednie wartości dla wskaźników giełdowych, inflacji, depozytów, konta i subkonta ZUS także okazały się niższe.
Uzyskane stopy zwrotu determinują ostateczną wartość portfela. Różnica pomiędzy najbardziej a najmniej efektywną formą oszczędzania wyniosła w badanym okresie 21 193 zł.
Sposób na budowanie majątku
– Skuteczne budowanie odpowiedniego majątku na jesień życia składa się z kilku kluczowych elementów. Długość inwestycji, regularność wpłat oraz osiągane stopy zwrotu to czynniki, które silnie na siebie oddziałują. Warto łącznie uwzględnić je w swoich decyzjach i działaniach emerytalnych, aby nie pominąć najbardziej efektywnych rozwiązań. OFE, jako jeden z filarów zabezpieczenia emerytalnego, łączą wszystkie wspomniane walory. Beneficjentami oferowanych przez nie korzyści są członkowie funduszy – szczególnie ci, którzy nadal odprowadzają do nich część swojej składki emerytalnej – wyjaśnia Małgorzata Rusewicz, prezeska Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.
Raport zawiera również prognozę dalszego przyrostu kapitału w perspektywie 5, 10 i 15 lat. Symulacja ta zakłada dalsze inwestowanie zgromadzonych środków przy utrzymaniu dotychczasowej wewnętrznej stopy zwrotu (IRR), jednak przy założeniu braku kolejnych wpłat.
Dłużej oszczędzasz, więcej zyskujesz
Celem wyliczeń jest zilustrowanie, jak istotną rolę w budowaniu oszczędności emerytalnych odgrywa horyzont czasowy oraz skuteczność inwestycyjna danej formy oszczędzania. Im dłużej oszczędzamy, tym wyraźniejsze stają się różnice w końcowej wartości kapitału pomiędzy poszczególnymi rozwiązaniami. Analiza dowodzi, że w długim okresie nawet niewielkie różnice w rocznych stopach zwrotu generują znaczące, niekiedy kilkukrotne, dysproporcje w ostatecznej kwocie zgromadzonych środków. Najefektywniejsze rozwiązanie pozwoliłoby zgromadzić 308 739 zł, a najmniej efektywne 42 461 zł.
– W 2025 roku średnia stopa zwrotu OFE wyniosła 42,1%. To najlepszy wynik otwartych funduszy emerytalnych w historii. Pobiliśmy poprzedni rekord – 36,5% z 2023 roku. Nasze ostatnie osiągniecia pokazują, że rynki kapitałowe umożliwiają korzystne inwestycje, a my realizujemy je dla członków OFE. Warto jednak pamiętać, że rynki mają swoje cykle oraz dynamikę. Choć na 2026 rok możemy patrzeć z ostrożną nadzieją, to jednak nie powinniśmy oczekiwać uzyskania podobnie wysokich rezultatów – komentuje Andrzej Sołdek, przewodniczący Komisji Rewizyjnej IGTE, prezes zarządu PZU PTE.
W marcu po raz pierwszy od kilku miesięcy spadła wartość aktywów netto zgromadzonych w Pracowniczych Planach Kapitałowych. Był to efekt niepewnej sytuacji gospodarczej na świecie i zawirowań na rynkach finansowych. Fundusze odrobiły jednak straty i z początkiem kwietnia WAN uplasowała się na poziomie 48,67 mld zł – poinformował PFR Portal PPK.
Według raportu Polskiego Funduszu Rozwoju „Oszczędności Polaków – comiesięczne zestawienie informacji o oszczędnościach” na koniec marca tego roku wartość aktywów PPK wyniosła 46,9 mld zł – o 3,2% mniej niż w lutym. Obecnie zaś wynosi 48,67 mld zł, co oznacza przyrost w ciągu tygodnia o 1,8 mld zł. W ujęciu rocznym wartość aktywów PPK wzrosła o 35,4%. PFR Portal PPK podkreśla, że fakt ów pokazuje, iż mimo krótkoterminowych spadków, program cały czas się rozwija.
W marcu wzrosła również liczba uczestników programu. Partycypacja w PPK osiągnęła poziom 59,8%, a liczba aktywnych rachunków przekroczyła 5,31 mln.
Informujemy, że w celu zapewnienia jak najlepszej obsługi nasza strona korzysta z ciasteczek (plików cookies). Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies. Jednocześnie przypominamy, że w każdej chwili masz możliwość zmiany ustawień plików cookies. OK
Privacy & Cookies Policy
Privacy Overview
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these cookies, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may have an effect on your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.