Polska Izba Ubezpieczeń chce ukrócić praktyki w ramach tzw. procederu włoskiego, polegającego na fikcyjnym przenoszeniu własności i rejestracji pojazdów w Polsce w celu uzyskania tańszego OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Zdaniem PIU niezbędne jest wzmocnienie kontroli, czy auto ubezpieczane w Polsce rzeczywiście znajduje się w naszym kraju – podał cashless.pl.
Jan Grzegorz Prądzyński, prezes PIU, wyjaśnia, że proceder włoski polega na tym, iż pojazd rejestrowany w Polsce udostępniany jest w formie umowy użyczenia lub najmu faktycznemu włoskiemu właścicielowi. Wszystko odbywa się korespondencyjnie. Do zawarcia umowy ubezpieczenia jako dane posiadacza pojazdu podawane są np. dane polskiej spółki lub skradzione dane obywateli polskich. Efektem tego są m.in. naliczanie składek nieadekwatnych do ryzyka, nieopłacanie ich oraz próby wyłudzenia odszkodowania poprzez zgłaszanie fikcyjnych szkód. Rafał Onysk, kierownik Zespołu Analiz i Narzędzi Bezpieczeństwa PZU, tłumaczy, że jego firma refunduje odszkodowania wypłacone przez włoski zakład–korespondenta, ale ma ograniczone możliwości weryfikacji zasadności roszczeń. Ekspert podkreśla, że umowy zawarte w ramach procederu są formalnie ważne, dopóki nie zostanie udowodnione fałszowanie dokumentów.
Zapobiegać nie jest łatwo
Marek Dmytryk, dyrektor biura ubezpieczeń detalicznych komunikacyjnych Compensy, przyznaje, że zjawisko jest już zauważalne w skali całego rynku, a co gorsza – zaczyna być powiązane z kradzieżą danych osobowych. W efekcie tego na jedną nieświadomą osobę może być zawartych nawet kilkadziesiąt polis. Rafał Stankiewicz, wiceprezes Warty, potwierdza, że skala zjawiska jest zauważalna i ma realny wpływ na rynek OC ppm. Sytuację pogarsza fakt, że możliwości weryfikacji na etapie ofertowania są ograniczone. Serwis podkreśla, że mimo to zakłady nie składają broni, starając się w miarę możliwości analizować dane rejestracyjne i historię pojazdu, identyfikować nietypowe wzorce w strukturze klientów. Współpracują ponadto z organami ścigania i administracją w zakresie wykrywania fałszywych dokumentów, a niektórzy zaostrzyli procedury oceny ryzyka dla pojazdów sprowadzanych z zagranicy.
Jakie antidotum?
Rafał Onysk uważa, że do ograniczenia procederu niezbędna jest interwencja legislacyjna. Jego zdaniem wprowadzenie obowiązku potwierdzania lokalizacji pojazdu mogłoby znacząco utrudnić zawieranie fikcyjnych umów. Skuteczniejszą analizę ryzyka zapewniłaby także rozbudowa krajowych baz danych (np. CEPiK) o informacje dotyczące historii użytkowania pojazdu. W ocenie Rafała Stankiewicza istotna byłaby też możliwość weryfikacji danych w rejestrach państwowych przez zakłady ubezpieczeń, wyłącznie na potrzeby zawarcia umowy. Rynek liczy ponadto na zacieśnienie współpracy pomiędzy zakładami oraz administracją państwową. Chce też uwrażliwić agentów ubezpieczeniowych na ten problem.
Więcej:
cashless.pl z 2 lutego, Ida Krzemińska-Albrycht „Umowy na skradzione lub fałszywe dane, nieopłacone składki i wyłudzenia. PIU chce przeciwdziałać „procederowi włoskiemu”/
(AM, źródło: cashless.pl)







