PZU: Konsumenci coraz ostrożniej patrzą w przyszłość

0
307

W obliczu rosnących obaw o przyszłość, m.in. w związku z wydarzeniami na Bliskim Wschodzie, konsumenci mogą podejmować decyzje zakupowe z większą ostrożnością. Dzieje się tak, mimo że oceny bieżącej sytuacji finansowej gospodarstw domowych utrzymują się na relatywnie wysokich poziomach. Zdaniem Moniki Siergiejuk z Biura Analiz Makroekonomicznych PZU taka postawa może przełożyć się na bardziej umiarkowane tempo wzrostu konsumpcji w najbliższych miesiącach.

Ekspertka zwraca uwagę, że w marcu nastroje konsumentów wyraźnie się pogorszyły. Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) wyniósł -12,2 i był o 3,1 pkt proc. niższy w stosunku do poprzedniego miesiąca. Z kolei wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej (WWUK) obniżył się do -9,5, tj. o 2,5 pp. w porównaniu do lutego. Najbardziej ucierpiały oceny przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju.

– Miesięczny spadek aż o 10,2 pp. był najsilniejszym od czasu wybuchu wojny w Ukrainie. Wcześniej tak znaczące spadki wystąpiły podczas pandemii w 2020 r. Tak gwałtowną zmianę wiążemy ze wzrostem poczucia niepewności po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie, który przełożył się m.in. na zwyżki cen ropy i obawy o wzrost inflacji. Odbiło się to także na oczekiwaniach inflacyjnych. W badaniu GUS ich miara wzrosła o 13,5 pp. względem lutego. Biorąc pod uwagę bardziej adaptacyjny charakter oczekiwań inflacyjnych gospodarstw domowych w Polsce, wzrost ten – naszym zdaniem – nie musi prowadzić do uruchomienia spirali płacowo-cenowej, zwłaszcza w kontekście wciąż osłabionego rynku pracy – uważa Monika Siergiejuk.

Analityczka wskazała, że zwiększonym obawom o przyszłość towarzyszyła m.in. poprawa oceny obecnej sytuacji finansowej gospodarstw domowych (1,5pp.).

– Mimo pewnych wahań, oceny te pozostają na historycznie wysokich poziomach, czemu sprzyjają wciąż solidne wzrosty dochodów w ujęciu realnym. W lutym, podobnie jak w styczniu, wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wzrosły nominalnie o 6,1% r/r. Był to odczyt trochę niższy od oczekiwań rynkowych (6,6%), ale zgodny z naszą prognozą. Choć nominalna dynamika płac zwalnia, przy niższej inflacji ich realny wzrost w pierwszych miesiącach roku pozostawał zbliżony do 4%. Najprawdopodobniej w kolejnych miesiącach, wraz z wyższym CPI podbijanym wzrostem cen węglowodorów, realne tempo wzrostu płac zwolni, choć szacujemy, że pozostanie dodatnie – podsumowuje Monika Siergiejuk.

(AM, źródło: PZU)