30 tysięcy agentów. Czas przestać mówić szeptem

0
1066

Rozmowa z Polą Witecką, prezeską Polskiej Izby Gospodarczej Agentów Ubezpieczeniowych

Aleksandra E. Wysocka: – Polska Izba Gospodarcza Agentów Ubezpieczeniowych została właśnie zarejestrowana. Dlaczego dopiero teraz? Przecież o potrzebie integracji środowiska mówiło się od lat.

Pola Witecka: – Rzeczywiście, ten temat wracał regularnie, ale trzeba pamiętać, że środowisko agentów jest wyjątkowo rozproszone. Mówimy o ponad 30 tysiącach zarejestrowanych agentów i ponad 200 tysiącach osób wykonujących czynności agencyjne. Większość z nich to mikroprzedsiębiorcy prowadzący jednoosobowe działalności lub niewielkie firmy. Nie mają wspólnego miejsca spotkań ani tradycji działania w ramach silnego samorządu gospodarczego.

Przez lata działał też czynnik psychologiczny. Agent funkcjonuje w relacji z zakładem ubezpieczeń, korzysta z jego systemów, procedur i produktów. Wielu pośredników nie postrzegało siebie jako niezależnej grupy zawodowej zdolnej do wspólnego działania. Dziś rynek jest bardziej dojrzały. Coraz więcej osób rozumie, że można być partnerem dla ubezpieczyciela, a jednocześnie mieć własną reprezentację i własny głos.

Na jakim etapie jest dziś Izba?

– Formalnie jesteśmy już po rejestracji. Wpis do KRS uzyskaliśmy 28 maja. To ważny moment, bo od pomysłu przeszliśmy do realnie działającej organizacji.

Szczególnie cieszy mnie skala zaangażowania środowiska. W gronie założycieli znalazło się aż 128 podmiotów. To firmy, które zdecydowały się poświęcić czas, energię i środki na stworzenie organizacji reprezentującej interesy agentów. W najbliższym czasie uruchamiamy możliwość składania deklaracji członkowskich dla wszystkich zainteresowanych agentów i multiagencji.

Dlaczego właśnie teraz potrzebna jest silna reprezentacja agentów?

– Bo tempo zmian regulacyjnych jest dziś większe niż kiedykolwiek wcześniej. Najlepszym przykładem są rekomendacje dystrybucyjne KNF. Formalnie są kierowane do zakładów ubezpieczeń, ale ich skutki odczują przede wszystkim pośrednicy.

Mówimy o kwestiach dotyczących wynagradzania dystrybutorów, analizy potrzeb klienta czy nadzoru nad osobami wykonującymi czynności agencyjne. To tematy, które wpływają na codzienną pracę tysięcy agentów.

Podczas konsultacji publicznych swoje stanowiska przedstawiały zakłady ubezpieczeń za pośrednictwem PIU oraz brokerzy poprzez własne organizacje. Agenci nie mieli jednej reprezentacji, która mogłaby zabrać głos w imieniu całego środowiska. To sytuacja, którą chcemy zmienić.

Czy jedna organizacja rzeczywiście może mieć wpływ na decyzje KNF, ministerstw czy parlamentu?

– Tak, ponieważ izby gospodarcze posiadają konkretne uprawnienia ustawowe. Mogą opiniować projekty aktów prawnych, uczestniczyć w pracach legislacyjnych i przedstawiać stanowiska dotyczące planowanych regulacji.

To nie oznacza oczywiście, że zawsze będziemy wygrywać każdą dyskusję. Chodzi o coś innego. O obecność przy stole, przy którym zapadają decyzje wpływające na naszą przyszłość. Trudno oczekiwać, że ktoś będzie skutecznie reprezentował interesy agentów, jeśli samych agentów przy tym stole nie ma.

Żeby być partnerem dla KNF czy Ministerstwa Finansów, potrzeba jednak mocnego zaplecza eksperckiego.

– Zgadza się. Dlatego od początku stawiamy na profesjonalizm. Chcemy rozmawiać językiem prawa, regulacji i biznesu, a nie emocji.

Budujemy współpracę z ekspertami specjalizującymi się w rynku ubezpieczeniowym. Jednym z naszych partnerów merytorycznych jest radca prawny Piotr Czublun, od lat uznawany za jednego z czołowych ekspertów prawa ubezpieczeniowego w Polsce. Naszym celem jest zapewnienie członkom Izby dostępu do wiedzy i wsparcia na najwyższym poziomie.

Wiele organizacji branżowych świetnie brzmi na papierze, ale później ich aktywność jest niewielka. Od czego będzie zależeć skuteczność PIGAU?

– Od liczby członków i ich zaangażowania. To bardzo prosta zależność. Im większa reprezentatywność organizacji, tym większa jej siła w rozmowach z regulatorami i instytucjami publicznymi.

Dla pojedynczego agenta oznacza to również konkretne korzyści. Dostęp do wiedzy, wsparcia prawnego, szkoleń i informacji o zmianach regulacyjnych jeszcze zanim staną się codziennością rynku. Ale najważniejsze jest poczucie, że ktoś w sposób systemowy dba o warunki prowadzenia tego biznesu.

Co powiedziałaby Pani agentowi, który uważa, że jedna osoba i tak niczego nie zmieni?

– Każda wielka idea, każda potężna instytucja w historii rodziła się z odwagi ludzi, którzy postanowili działać wbrew wątpliwościom. Samorządy zawodowe i gospodarcze nigdy nie powstawały same z siebie – były wykuwane determinacją tych, którzy zrozumieli, że realny wpływ wymaga bezkompromisowej aktywności.

Dziś stoimy przed historycznym, dziejowym wyborem. Możemy pozostać rozproszoną, cichą armią pojedynczych firm, albo zjednoczyć się i wznieść wspólną, niepodważalną reprezentację. Przez długie dekady tworzyliśmy absolutny fundament polskiego rynku ubezpieczeń, będąc jednocześnie gigantem, którego głos brutalnie pomijano na ogólnopolskiej arenie. Czas, aby ta gigantyczna siła wreszcie zyskała realny wpływ tam, gdzie zapadają kluczowe decyzje i rodzą się decydujące dla nas przepisy.

To historyczny moment walki o nasz prestiż, szacunek i bezpieczne jutro – przyszłość należy do tych, którzy ją projektują. Zapraszam więc wszystkich, którzy współtworzą nasze środowisko zawodowe, do przystąpienia do Polskiej Izby Gospodarczej Agentów Ubezpieczeniowych. Zawalczmy o swoje jutro!

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka