Nie wystarczy być dobrym agentem. Trzeba dać się zapamiętać

0
887

W programie „The Traitors. Zdrajcy” jednym z najtrudniejszych momentów nie były kamery ani emocje przy okrągłym stole. Najtrudniejsze było podejmowanie decyzji, kogo danej nocy „zamordować”.

W ciągu dnia na zamku dostawałam setki bodźców. Słyszałam rozmowy i komentarze, obserwowałam spojrzenia, napięcia oraz zmieniające się relacje. Nie mogłam jednak z nikim tego omówić ani sprawdzić, czy obiektywnie oceniam sytuację. Jedyną przestrzenią na strategiczne myślenie było kilka minut w samochodzie, podczas drogi z hotelu na zamek.

Czułam niepokój, ponieważ nie miałam możliwości skonfrontowania własnych obserwacji. Jednocześnie czułam dumę. Nie kierowałam się tym, kogo lubię, kto mnie zirytował albo krzywo na mnie spojrzał. Podejmowałam decyzje na podstawie tego, co wydarzyło się w grze. Po drugiej stronie byli prawdziwi ludzie, ich emocje i marzenia, a mój wybór mógł zakończyć ich przygodę.

Widoczność daje impuls

Po emisji programu zaczęły zgłaszać się do mnie towarzystwa ubezpieczeniowe, multiagencje, menedżerowie, organizatorzy wydarzeń oraz osoby zainteresowane mentoringiem.

Wielokrotnie słyszałam: „Od dawna obserwuję cię w internecie, ale dopiero udział w programie był impulsem, żeby się odezwać”.

Klient może przyglądać się nam przez wiele miesięcy. Widoczność nie zawsze sprzedaje natychmiast. Buduje jednak zaufanie, które w odpowiednim momencie prowadzi do decyzji.

W naszej branży nadal bardzo silne jest przekonanie, że nie wypada się chwalić. Ja zamiast słowa „chwalę się” używam słowa „informuję”. Informuję, komu pomagam, w czym jestem dobra i jakie problemy potrafię rozwiązać.

Skromność nie jest strategią sprzedażową. To przekonanie przekazywane z pokolenia na pokolenie, które w 2026 r. może stać się kulą u nogi nawet wybitnego specjalisty.

Co agent powinien pokazywać?

Po pierwsze, powinien jasno komunikować, dla kogo jest najlepszym możliwym wyborem.

Po drugie, powinien pokazywać, jak jego doradztwo pomaga innym ludziom.

Po trzecie, powinien wyjaśniać, jak wygląda praca z nim. Klient chce wiedzieć, gdzie odbywa się spotkanie, ile trwa, jak należy się przygotować, jaki jest jego cel i czego można się spodziewać.

Agent nie musi występować w telewizji. Może pojawiać się na konferencjach, w podcastach, podczas lokalnych wydarzeń, w mediach społecznościowych albo w radiu.

Nie chodzi o to, żeby być wszędzie. Chodzi o to, żeby być tam, gdzie są klienci.

Widoczność nie powinna służyć wyłącznie karmieniu ego. Najbardziej pomocny post może mieć zero serduszek i dwieście wyświetleń. Jego wartość mierzy się tym, czy pomógł odbiorcy lepiej zrozumieć problem oraz podjąć dobrą decyzję.

Sama inwestuję obecnie czas, pieniądze i mnóstwo emocji w rozwijanie kanału na YouTube. Jest to dla mnie najtrudniejsza forma komunikacji, ale wierzę, że w przyszłości będzie jednym z najważniejszych sposobów docierania do odbiorców. Testuję go już teraz, żeby jako broker wiedzy móc później oddzielić rozwiązania, które naprawdę działają, od tych, które są tylko chwilową modą.

Zadanie na najbliższe 24 godziny

Wypisz dziesięć tematów, o których możesz mówić jako ekspert. Wybierz zagadnienia ważne dla Twoich klientów, palące dla Twojej grupy docelowej i takie, w których rzeczywiście masz coś wartościowego do powiedzenia.

Następnie wyślij trzy wiadomości. Napisz do organizatora wydarzenia, twórcy podcastu, lokalnej rozgłośni radiowej albo redakcji i zaproponuj swoją ekspercką wypowiedź.

Klient może zapomnieć, co mu wyliczyłeś, ale nigdy nie zapomni, jak czuł się w Twojej obecności i jak czuł się wtedy, gdy zamknęły się za Tobą drzwi, zarówno te prawdziwe, jak i wirtualne.

Agent zapamiętywalny to nie ten, który głośno krzyczy. To ten, który umie pracować ciszą.

Natalia Prokaziuk

mentorka agentów ubezpieczeniowych i liderów sprzedaży