O dr. Stanisławie Kucie. Wartości, które przetrwały próbę czasu

0
1333

Mówi się, że podczas długiej podróży najcenniejsze wcale nie są porty, do których dopływamy, ale ludzie, z którymi dzielimy pokład. Te słowa idealnie oddają to, co czujemy dziś w Alwis&Secura. Stoimy bowiem w obliczu wyjątkowego momentu.

Dr Stanisław Kuta, który przez ćwierć wieku był merytorycznym sercem naszej agencji, właśnie kończy 80 lat i przechodzi na zasłużoną emeryturę. To idealna okazja, by na chwilę odłożyć na bok bieżące raporty i spojrzeć wstecz na nasz wspólny rejs.

Ponad liczbami zawsze stała przyzwoitość

Trudno mi uwierzyć, że wszystko zaczęło się tak dawno. Prawie 25 lat wspólnej pracy w samej multiagencji to ogromny kawał czasu, a przecież nasze wspólne zawodowe ścieżki sięgają jeszcze głębiej, bo w lata 90.

Pamiętam nasze pierwsze spotkanie jak dziś. Spotkałem Staszka jako młody chłopak, świeżo po studiach, w tworzącym się dopiero przedstawicielstwie Bankowego Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji HEROS SA w Nowym Sączu.

Staszek doskonale znał teren, miał łatwość nawiązywania kontaktu z ludźmi i odważnie rzucił się na głęboką wodę. Pod jego kierownictwem wskoczyliśmy na pierwsze miejsce w Polsce i trzymaliśmy je przez lata. To były pionierskie czasy dla całego polskiego rynku. Pracowaliśmy bez komputerów, bez internetu, bez całej dzisiejszej technologii. Wszystko opierało się na papierze i wzajemnym zaufaniu.

Dzisiejszym młodym agentom trudno to sobie wyobrazić, bo logistyka tamtych lat potrafiła przyprawić o zawrót głowy. Obecnie klika się kilka razy w systemie, porównuje oferty i polisa jest gotowa. A my wtedy ubezpieczaliśmy wszystko ręcznie, wypełniając setki papierowych druków. Mało kto pamięta, ale to my w Nowym Sączu jako pierwsi w Herosie – i prawdopodobnie jako jedni z pierwszych w Polsce – rozpoczęliśmy wystawianie gwarancji ubezpieczeniowych, które potem stały się wizytówką całego towarzystwa.

Od samego początku Staszek powtarzał jedno: w tym biznesie liczby są ważne, ale najważniejszy jest człowiek i czysta przyzwoitość.

Krótkoterminowa współpraca na 25 lat

Ale w biznesie, jak to w życiu, przyszedł czas na zmiany. Rynek się przekształcił, HEROS został kupiony przez grupę VIG i włączony do Compensy. I wtedy nasze drogi znowu się połączyły, tym razem już w Alwis&Secura.

Właśnie wtedy w Alwisie, który zajmował się wcześniej dystrybucją kredytów i sprzedażą ratalną, rodził się projekt rozpoczęcia dystrybucji ubezpieczeń. Zwrócono się do Staszka o pomoc jako do doświadczonego menedżera i prokurenta. Miał tylko doradzić w wolnym czasie, pomóc nam okiełznać nowe, wchodzące właśnie w życie przepisy prawa… i tak dał się namówić na tę „krótkoterminową” współpracę, w której ostatecznie utknął z nami na 25 lat i stał się filarem, bez niego z pewnością Alwis nie byłby teraz w miejscu, w którym się znajduje.

Razem z ówczesnym prezesem, Jurkiem Słaboniem, spędzali całe dnie w terenie. Szukali osób zupełnie spoza branży, od zera uczyli ich fachu i kształtowali na nasz, „alwisowski” wzór pośrednika – profesjonalnego, uczciwego i zaangażowanego. Większość z tych osób z powodzeniem prowadzi z nami biznes do dzisiaj.

Edukacja jako największa pasja

Większość osób z branży postrzega dr. Kutę jako niezawodne źródło rzetelnej informacji dla agentów. Oprócz działań czysto organizacyjnych edukacja jest jego największą pasją.

Dobra informacja z wyprzedzeniem to jego znak rozpoznawczy. Przez lata przelewał ją na papier, tworząc dla naszych ludzi błyskawiczne komunikaty. Stworzył unikalny cykl informacyjny „Czy wiesz, że…”, a także serie „Na gorąco”, które drogą mailingową trafiają na biurka setek naszych OFWCA.

Na naszą prośbę podjął się stworzenia unikalnego, czysto merytorycznego pisma „Alwis&Serwis”.

Rodzinna atmosfera to dla nas codzienność, nie slogan

Dla nas ta wspólna praca od zawsze była czymś więcej niż tylko czystym biznesem. Mój tato był zapalonym żeglarzem. Dzięki chwilom, które spędziłem z nim na łodzi, uświadomiłem sobie, że życie jest trochę jak żegluga. Od samego początku budowaliśmy Alwis&Secura z założeniem, że tutaj ponad wszystkim liczą się ludzie. Chcieliśmy stworzyć takie miejsce, w którym „rodzinna atmosfera” to nie jest tylko ładny, pusty slogan marketingowy wrzucony do rekrutacyjnych folderów czy na stronę internetową, ale nasza autentyczna, biurowa codzienność.

Są w życiu takie znajomości, które przypominają długą morską podróż. Nie zaczynają się wielkimi słowami. Zaczynają się cicho, trochę niepewnie, trochę przypadkiem. Płynęliśmy razem ze Staszkiem przez codzienność – przez spokojne wody zwykłych dni i przez sztormy, które czasem przynosiło życie. Każdy z nas miał swoje doświadczenia, swoje tempo i pomysły na kurs, ale zawsze potrafiliśmy złapać wspólny wiatr w żagle.

Ostatecznie, kiedy opadną biznesowe emocje, zamkną się laptopy i zgasną ekrany systemów, zostaje to, co najważniejsze – świadomość, że przebyliśmy ten wielki kawał drogi z nieprzypadkowymi współpracownikami.

Moje osobiste: dziękuję, Staszku

Dzisiaj wiem jedno – firmy przychodzą i odchodzą, loga się zmieniają, ale to, z kim siedzisz w biurze i komu ufasz w trudnych momentach, zostaje na zawsze.

Jednak przychodzi w życiu każdego z nas taki moment, kiedy trzeba zwolnić i najzwyczajniej w świecie odpocząć. Decyzja Staszka o przejściu na emeryturę jest w pełni naturalna.

Staszkowi, z okazji 80. Urodzin, chcę po prostu podziękować za ten ogromny wkład. Przed nim czas na zasłużony odpoczynek, realizację prywatnych pasji i spokój. Staszku, życzę Ci wszystkiego, co najlepsze na tym nowym etapie życia. Pomyślnych wiatrów!

Wacław Migacz
prezes zarządu Alwis&Secura