Blog - Strona 32 z 1798 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 32

Bułgaria: Komunikacja motorem rynku

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Bułgarski rynek ubezpieczeń odnotował za 2025 r. składkę przypisaną brutto o wartości 5,25 mld lewów (2,68 mld euro). Bułgaria jest w strefie euro od 1 stycznia 2026 r.

Według oficjalnych danych opublikowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego składka przypisana brutto wzrosła o 12% r/r. Składka ubezpieczycieli życiowych wzrosła o 11,36%, do 870 mln lewów, a ubezpieczycieli non-life o 12,16%, do 4,38 mld lewów. Ogółem struktura portfela pozostała niezmieniona. W ubezpieczeniach nieruchomości składka wzrosła o 24,3%, do 542,13 mln lewów (277,2 mln euro). Tymczasem wypłaty z tej linii uległy podwojeniu w porównaniu z 2024 r., do 176,8 mln lewów (108,4 mln euro).

Ogółem suma wypłat z polis sięgnęła 2,54 mld lewów (ok. 1,3 mld euro), o 25% więcej r/r, głównie za sprawą ubezpieczeń komunikacyjnych, w których wypłaty wzrosły o 28,5%, szczególnie w wyniku wzrostu kosztów likwidacji szkód z OC. Pod względem składek DZI Life pozostawał największym graczem na rynku ubezpieczeń na życie, ze składką przypisaną brutto 256,11 mln lewów i udziałem w rynku 29,44%. W segmencie non-life przoduje Euroins, z 14% udziału w rynku, który wzrósł o ok. 3 pkt. proc. r/r.

 (AC, źródło: Xprimm)

Mężczyzno, nie zwlekaj z ubezpieczeniem

0
Sławomir Dąblewski

Jeśli wierzyć statystykom, a te przecież trudno jest zakwestionować, mężczyźni dość niechętnie poddają się badaniom profilaktycznym, nawet tym, które są w całości finansowane przez NFZ. Głupio trochę i nierozsądnie, wszak nie płacą.

Często słyszę, że ubezpieczenia są za drogie, opieka medyczna za droga – trzeba duże kwoty pieniędzy wysupłać na prywatną opiekę, bo „państwowa” wymaga czasu i cierpliwości, a nie zawsze można czekać, profilaktyka i diagnostyka też za droga. Często są to wymówki, brednie i niechciejstwo, zwykłe lenistwo. Co drogie, to drogie, terminy oczekiwania na wizyty u lekarza specjalisty często wołają o pomstę do nieba. Bądźmy jednak w zgodzie z prawdą – nie do wszystkich specjalistów. Uproszczone też zostały procedury do wielu specjalności, które obecnie nie wymagają skierowania od lekarza POZ.

Gdy jednak podstawowa profilaktyka jest za darmo, taniej być już nie może. Może jeszcze darmowy transport medyczny na sąsiednią ulicę do placówki, w której pobiorą krew, zbadają ciśnienie, obmierzą, obważą, a i urobek nocny w postaci moczu i kału przyjmą bez szemrania?

Człowiek mężczyzna kupiłby nawet i ubezpieczenia na życie, zdrowotne, bo od dawna o tym myśli. I tak bije się z tymi prześladowczymi myślami, co mu spać nie dają. Nie podjął jeszcze decyzji, bo praca, dzieci, dom, pilne rzeczy do załatwienia. Jeden, drugi i trzeci agent już przetestowany. Różne rozwiązania ochronne proponowali, ale trudno się zdecydować, trudno porównać poszczególne propozycje, bo wymagają wiedzy specjalistycznej z zakresu ubezpieczeń, a te opasłe warunki ogólne ubezpieczenia… Nie do przejścia przecież. A w przypadku podjęcia decyzji na tak i tak mnie wykołują, gdy wystąpi zdarzenie. Tyle się przecież o tym pisze w internetach, nawet telewizja czasami opublikuje jakiś reportaż o wykołowanym przez ubezpieczyciela. A ta cena! Kto jest w stanie dzisiaj płacić takie pieniądze za ubezpieczenie? Trzeba poczekać, jeszcze ze zdrowiem nie jest tak źle, może ceny spadną, bo konkurencja przecież wśród ubezpieczycieli coraz bardziej się zaostrza. Walczą między sobą jak Lidl i Biedronka. Zatem „jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie spieszmy”.

Tymczasem statystyki zdrowotne i statystyki umieralności dla mężczyzn wskazują jednoznacznie, że częściej chorują na poważne choroby i częściej umierają, również za ich przyczyną. Statystyki pokazują również, że mężczyźni rzadziej niż kobiety korzystają z łatwo dostępnych badań profilaktycznych, często deklarując przy tym, że ich stan zdrowia jest co najmniej dobry. Postawa macho zobowiązuje.

Mężczyźni w Polsce żyją o prawie 1,5 roku krócej niż kobiety, bez względu na to, czy są patriotami, czy też na takie miano nie zasługują, i jakoś im to nie przeszkadza. Wciąż rządzi reguła, co ma być, to będzie. Nie wypada już powoływać się na średnią cenę paczki papierosów i flaszkę lub dwie chmielowego napoju, bo te należą się po pracy. Takie męskie prawo. I wara z porównaniem tego wydatku dziennego z ceną składki ubezpieczeniowej. Piwo i papieros – przyjemność, składka ubezpieczeniowa – ból dojmujący.

Mężczyzno Polaku, skorzystaj z bezpłatnego badania profilaktycznego, przecież płacisz za nie w formie składki zdrowotnej. Możesz dowiedzieć się, że zgodnie z przekonaniem jesteś zdrów jak ryba. Może dowiesz się, że konieczne jest powtórzenie jakiegoś badania. Może dostaniesz skierowanie do specjalisty i kartę DiLO.

Najczęstszymi przyczynami śmierci mężczyzn są choroby układu krążenia (zawały, choroby naczyń mózgowych) oraz nowotwory złośliwe. W grupie osób w wieku 15–44 lat są to samobójstwa. Nie ma powodu pogarszać tej statystyki. A ubezpieczenie? Kosztuje. Kosztuje w zależności od twojego wieku, stanu zdrowia (jeśli jest) i oczekiwań. Dziś możesz je jeszcze wykupić, jutro może już być za późno.

Sławomir Dąblewski

dablewski@gmail.com

Emocje w sprzedaży, czyli jak rozmawiać o ubezpieczeniach

0
Grzegorz Piotrowski

Badanie przeprowadzone przez jeden z dużych polskich banków pokazuje, że w procesie oszczędzania najskuteczniejsze jest odwoływanie się do celów budzących pozytywne emocje – takich jak radość, bezpieczeństwo czy spokój.

Polacy, odkładając pieniądze, wolą robić to z myślą o miłych i inspirujących planach niż skupiając się na lękach i obawach związanych z przyszłością swoją czy bliskich. Oczywiście nie oznacza to, że przyszła sytuacja finansowa zawsze będzie pozbawiona trosk. W rozmowach na pierwszy plan jednak zwykle wysuwają się kwestie o pozytywnym wydźwięku.

W idealnym świecie tak mogłaby wyglądać każda sprzedaż, a rozmowa z klientem koncentrowałaby się głównie na przyjemnych aspektach przy jednoczesnym unikaniu trudnych tematów. Są jednak takie obszary życia i ludzkich potrzeb, w których nie da się mówić wyłącznie o rzeczach „miłych”. I ubezpieczenia są tego doskonałym przykładem.

Kupując ubezpieczenie, klient płaci za coś, czego nie może zobaczyć ani dotknąć w momencie zakupu. Nie dostaje przedmiotu, który od razu cieszy oko czy inne zmysły. Otrzymuje natomiast ochronę na wypadek sytuacji, które zgodnie z definicjami z ogólnych warunków ubezpieczenia określa się jako „zdarzenia ubezpieczeniowe”. A te zwykle niewiele mają wspólnego z przyjemnością i spokojem. Paradoks jednak polega na tym, że to właśnie polisa, nieważne, czy chodzi o ubezpieczenie majątkowe, czy na życie, ma zapewnić spokój wtedy, gdy stanie się coś trudnego i negatywnie wpływającego na życie ubezpieczonego lub np. jego rodziny.

Konsekwencje zdarzeń ubezpieczeniowych bywają niekiedy bardzo poważne i z pewnością nie należą do tematów przyjemnych. Nie oznacza to jednak, że należy ich unikać lub lekceważyć.

Wszystko zależy od klienta i okoliczności. Czasami po prostu trzeba mu uświadomić, co może się wydarzyć i z jakimi skutkami będzie musiał sobie poradzić. I żeby sprawa była jasna – nie chodzi o straszenie czy „zmuszanie” kogokolwiek do zakupu konkretnej polisy. Celem jest pokazanie, w jaki sposób odpowiednia ochrona może pomóc uniknąć w przyszłości problemów – zarówno osobistych, jak i finansowych.

Nierzadko najlepszym sposobem może być omówienie sytuacji, które już miały miejsce w przypadku innych klientów, czyli coś, co przyjęło się określać terminem storytellingu. Te przykłady, bardzo konkretne i z życia wzięte, wskażą konsekwencje braku ochrony, ale przede wszystkim powinny uzmysłowić, że ryzyko określonych zdarzeń i sytuacji nie jest jedynie abstrakcją. Klient, czytając definicje w OWU, może nie być w stanie odnieść ich do własnego życia. Natomiast przykład konkretnej szkody (ale także wypłaty świadczenia) pomaga mu wyobrazić sobie, że to mogłoby wydarzyć się również jemu. Nie wszystkie obrazy, które pojawią się w takiej rozmowie, będą przyjemne. I nie muszą wcale takie być.

Nie zawsze będą to obrazy kojące, ale nie taka jest przecież rola ubezpieczeń. Polisa jest po to, aby „kupić” spokój wtedy, kiedy będzie on najbardziej potrzebny. A to wymaga szczerej i czasem trudnej rozmowy z agentem, która być może nie będzie miła, ale może okazać się bardzo potrzebna i inspirująca.

Grzegorz Piotrowski

gpiotrowski@o2.pl

PIU: Ponad 949 mln zł składek z ubezpieczeń należności w 2025 roku

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Z szacunków Polskiej Izby Ubezpieczeń wynika, że w 2025 roku ubezpieczyciele należności ubezpieczyli 924,33 miliarda złotych obrotów, wobec ponad 939 mld zł w 2024 r. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego kwota ta odpowiada 24,5% wartości szacowanego PKB Polski w minionym roku. Polskie firmy w 2024 roku ubezpieczyły obroty handlowe w kwocie ponad 939 mld zł.

PIU oszacowała że ubiegłoroczny przypis składki ubezpieczycieli należności uplasował się na poziomie 949,2 mln zł składki, co daje zbliżoną wartość do roku 2024 (957 mln zł wg ówczesnych szacunków Izby).

Ubezpieczyciele należności wypłacili w 2025 r. odszkodowania o łącznej wartości 452,9 mln zł, czyli mniej o 4 % w porównaniu do poprzedniego okresu (ponad 472,3 mld zł). Jednak łączna wartość należności skierowana do windykacji polisowej w odniesieniu do odbiorców, których zobowiązania względem klientów zakładów objęte są ochroną ubezpieczeniową, wzrosła rok do roku o 7% i wyniosła aż 1,65 biliona złotych.

PIU podkreśla, że gromadzenie informacji o odbiorcach, odpowiedzialne zarządzanie limitami kredytowymi, monitoring realizacji zobowiązań finansowych przez kontrahentów z jednej strony, a z drugiej ubezpieczanie kredytu kupieckiego podnoszą zdecydowanie odporność firm na szoki gospodarcze. Izba zwraca uwagę, że ostatnie lata pokazały, iż właśnie dzięki takim działaniom część polskich podmiotów zyskiwała przewagę konkurencyjną w postaci dobrej sytuacji płynnościowej, pozwalającą zdobywać nowe rynki w sytuacjach kryzysowych, takich jak pandemia Covid-19 czy najazd Rosji na Ukrainę.

Artur Makowiecki

news@gu.com.pl

Colonnade Insurance: Opcja dodatkowa do D&O pomoże w sporach pracowniczych

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Ubezpieczenie D&O koncentruje się na ochronie członków organów spółki, takich jak zarząd czy rada nadzorcza, oraz menedżerów niższych szczebli. Tymczasem w sporach pracowniczych pozwanym w pierwszej kolejności jest pracodawca, czyli spółka. Oznacza to, że nawet przy szerokim zakresie ochrony menedżerskiej organizacja może pozostać bez zabezpieczenia w sytuacji, w której roszczenie dotyczy bezpośrednio jej działań lub zaniechań wobec pracownika.

Dlatego Colonnade Insurance poszerzyło ofertę o dwa warianty opcji dodatkowej do D&O. Pierwszą z nich jest EPL, zapewniająca ochronę spółce w zakresie roszczeń wynikających z naruszenia praw pracowniczych. Drugą nowością jest pionierska w skali polskiego rynku opcja EPL+.

– Obserwujemy wyraźną zmianę charakteru ryzyk, z jakimi mierzą się dziś organizacje. Spory pracownicze coraz rzadziej są wyłącznie kwestią relacji z pracownikiem – stają się ryzykiem reputacyjnym, regulacyjnym i biznesowym. Dlatego ochrona spółki powinna wykraczać poza klasyczne D&O i obejmować realne wsparcie w obronie oraz zarządzaniu kryzysem – mówi Grzegorz Szewczyk, financial lines underwriting manager Colonnade Insurance.

Wariant EPL obejmuje m.in. finansowanie kosztów obrony prawnej, zasądzone koszty sądowe, odszkodowania czy wynagrodzenie za czas pozostawania bez pracy w przypadku przywrócenia pracownika do pracy przez sąd. Istotnym elementem jest swoboda wyboru pełnomocnika, co pozwala spółce powierzyć sprawę kancelarii wyspecjalizowanej w sporach pracowniczych.

Z kolei rozszerzony wariant ochrony w postaci EPL+ obejmuje ochronę w zakresie roszczeń sygnalistów oraz osób trzecich, a także elementy wsparcia reputacyjnego i kryzysowego – takie jak finansowanie komunikacji kryzysowej, koszty mitygacji ryzyka czy możliwość zgłaszania okoliczności mogących w przyszłości skutkować roszczeniem.

(AM, źródło: Colonnade Insurance)

Pogodowa ruletka w rolnictwie

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Wyniki najnowszego badania przeprowadzonego przez agencję Fieldstat na zlecenie Warty potwierdzają, że anomalie pogodowe stały się największym wyzwaniem dla rodzimej wsi. Aż połowa rolników wskazuje je jako swoje główne zmartwienie w nadchodzącym sezonie. W odpowiedzi na te alarmujące dane Warta w swojej ofercie ubezpieczeń rolnych stawia na elastyczność i unikatowe w skali rynku rozszerzenia.

Według badań 67% rolników uważa, że zima 2025/2026 spowodowała lub spowoduje realne straty w ich uprawach. Skala problemu jest uderzająca, gdy zestawimy ją z danymi z ostatnich dwóch lat, kiedy to straty pogodowe deklarowało jedynie 21% badanych.

Lęk przed pogodą nie kończy się jednak wraz z nadejściem wiosny. Rolnicy z obawą patrzą w kalendarz, wskazując na konkretne zagrożenia.

Dodatkowo, sektor agro zmaga się z presją ekonomiczną. Niemal połowa rolników (47%) wskazuje na rosnące koszty paliwa, energii oraz logistyki, a 46% obawia się drastycznego wzrostu cen środków ochrony upraw.

Luka w ochronie polskich gospodarstw

Mimo tak szerokiego katalogu ryzyk, stopień przygotowania gospodarstw budzi uzasadnione obawy ekspertów. Połowa rolników ocenia swoją gotowość do radzenia sobie ze stratami jako zaledwie „średnią”, a co czwarty przyznaje wprost, że czuje się raczej lub zupełnie nieprzygotowany na nadchodzące wyzwania. Dane te znajdują odzwierciedlenie w statystykach ubezpieczeniowych – zaledwie 35% respondentów zadeklarowało objęcie swoich upraw ochroną. (W podsumowaniu wniosków o dopłaty bezpośrednie i obszarowe 2025 Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa co 4. rolnik nie ubezpieczył upraw).

– Tegoroczna zima dobitnie udowodniła, że pogoda wciąż potrafi nas zaskakiwać i to pod wieloma względami. W dobie tak dużej zmienności klimatycznej samo obowiązkowe ubezpieczenie to często za mało. Aby realnie chronić swój warsztat pracy, rolnicy powinni stawiać na kompleksowe rozwiązania – komentuje Joanna Chudzik, ekspertka ubezpieczeń upraw w Warcie.

Ubezpieczenie dopasowane do potrzeb

W odpowiedzi na rosnące wyzwania oferta Warta Uprawy została zaprojektowana z myślą o maksymalnej elastyczności. Rezygnacja ze sztywnych pakietów pozwala rolnikom na samodzielne decydowanie o zakresie ochrony dla każdej uprawy z osobna w ramach jednej polisy. Pozwala to na precyzyjne dopasowanie ubezpieczenia do specyfiki konkretnego pola i realnego poziomu ryzyka.

Podstawowy zakres ochrony, poza obligatoryjnym ryzykiem gradu, obejmuje kluczowe zdarzenia: przymrozki wiosenne, ogień, powódź oraz pakiet pięciu ryzyk (deszcz nawalny, huragan, piorun, lawina, obsunięcie się ziemi) wraz z zastoiskami wodnymi. Wysokość składki jest przygotowywana indywidualnie, uwzględniając lokalizację i rodzaj upraw.

Unikatowe przewagi: finansowa płynność po szkodzie

Warta wprowadziła rozwiązania, które realnie wpływają na sytuację finansową gospodarstwa po wystąpieniu szkody, wyróżniając ofertę na tle konkurencji.

  • Niska franszyza integralna (6%) – dla zbóż, buraków cukrowych, roślin strączkowych, ziemniaków i kukurydzy odszkodowanie wypłacane jest już przy niewielkich ubytkach w plonie.
  • Brak karencji na deszcz nawalny – ochrona aktywuje się już następnego dnia po podpisaniu umowy.
  • Ubezpieczenie plonu w transporcie – jako jedyny ubezpieczyciel na rynku Warta chroni plon główny na trasie między polem, magazynem a skupem.
  • Transparentne rozliczenia – przy wyliczaniu odszkodowania bazuje się na cenie uprawy zapisanej w polisie, bez potrącania tzw. zaoszczędzonych kosztów zbioru.

Dodatkowo, rolnicy mogą rozszerzyć ochronę o obniżenie wskaźnika polaryzacji w burakach cukrowych, co bezpośrednio przekłada się na wysokość wypłacanych świadczeń.

Start sprzedaży wiosennych ubezpieczeń w Warcie rozpoczął się 23 marca. W obliczu nieprzewidywalnego sezonu 2026 profesjonalne doradztwo i kompleksowa polisa stają się kluczowymi elementami strategicznego zarządzania każdym gospodarstwem rolnym.

O badaniu

Badanie zostało zrealizowane przez agencję badawczą Fieldstat na zlecenie TUiR Warta w lutym 2026 r. na grupie 700 polskich rolników.


POBIERZ | SUBSKRYBUJ W APPLE PODCASTS | SUBSKRYBUJ W SPOTIFY

Farm Innovations rusza ze sprzedażą ubezpieczeń dla koni

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Spółka Farm Innovations ogłosiła rozpoczęcie współpracy z Generali TU, obejmującej sprzedaż ubezpieczeń dla koni. Spółka będzie działać w formule Managing General Agent (MGA), dzięki czemu będzie posiadać wyłączność na oferowany produkt ochronny.

 – Uruchomienie sprzedaży ubezpieczeń dla koni to dla nas naturalne rozszerzenie dotychczasowego modelu biznesowego, który łączy technologię identyfikacji i monitoringu dobrostanu zwierząt z produktami finansowymi. Segment ubezpieczeń koni jest rynkiem wymagającym, ale jednocześnie o dużym potencjale wzrostu, ze względu na wysoką wartość jednostkową zwierząt oraz ograniczoną dostępność nowoczesnych produktów ubezpieczeniowych – powiedział Paweł Karpeta, dyrektor ds. rozwoju Farm Innovations.

„Od początku działalności spółka oznakowała już ponad 100 tys. koni w Polsce. To właśnie ta skala oraz dostęp do danych o tych zwierzętach pozwalają nam konsekwentnie rozwijać kolejne rozwiązania w obszarze bezpieczeństwa zwierząt” – czytamy w komunikacie Farm Innovations.

Od momentu podpisania umowy ramowej do 15 kwietnia 2026 r. spółka prowadziła prace organizacyjne mające na celu uzyskanie pełnej gotowości do operacyjnego rozpoczęcia sprzedaży. W ich ramach zostały zrealizowane m.in. wymagane egzaminy, szkolenia produktowe, uzyskano niezbędne uprawnienia oraz dostępy do systemów transakcyjnych Generali. 14 kwietnia 2026 roku we Wrocławiu zespół sprzedażowy Farm Innovations ukończył szkolenie stacjonarne dotyczące szczegółowych parametrów produktów ubezpieczeniowych dla zwierząt.

Spółka podkreśliła, że uruchomienie linii ubezpieczeń dla koni stanowi realizację jednego z kluczowych kamieni milowych strategii jej rozwoju. Zakłada ona rozwój technologii cyfrowych, systemów identyfikacji oraz programów ubezpieczeniowych dla zwierząt, tworząc zintegrowany ekosystem usług dla sektora zwierząt towarzyszących (psy, koty), hodowlanych (bydło) i koni. Strategia firmy zakłada wejście na rynek identyfikacji i ubezpieczeń zwierząt towarzyszących poprzez rozwój sieci sprzedaży oraz wdrożenie trzech programów ubezpieczeniowych, tj. psów i kotów (ubezpieczeniowy partner nie jest na razie znany), koni (z Generali) oraz bydła mlecznego (z TUW PZUW) w formule MGA.

(AM, źródło: Farm Innovations, LinkedIn, gu.com.pl)

Silver is the new gold. O wyzwaniach ubezpieczeń dla pewnej grupy klientów

0
Anna Pstrągowska

W ostatnich latach branża ubezpieczeniowa coraz mocniej przesuwa się w stronę sprzedaży opartej na skalowaniu – leadach, porównywarkach i działaniach online. To naturalny kierunek, który pozwala szybciej docierać do klientów i optymalizować wyniki.

W praktyce jednak taki model premiuje określony typ odbiorcy – osoby młodsze, które szybciej podejmują decyzje i łatwiej przechodzą przez uproszczony proces zakupowy. W efekcie to właśnie oni stają się najbardziej „widocznym” klientem w komunikacji i działaniach sprzedażowych.

Równolegle istnieje jednak ogromny segment klientów 50+, który – mimo swojej wartości – rzadko jest traktowany jako główny kierunek rozwoju.

Kim są silversi – i dlaczego nie pasują do stereotypów?

Silversi to nie „seniorzy” w tradycyjnym rozumieniu. To osoby, które są w zupełnie innym miejscu życia, niż przez lata zakładały stereotypy.

Podczas jednej z konferencji marketingowych zwrócono uwagę na pokolenie YOLD („Young Olds”) – ludzi w wieku 50–65 lat, którzy są aktywni zawodowo, korzystają z technologii, podróżują i podejmują nowe wyzwania, także biznesowe.

To osoby, które nie czują się „starsze”. Czują się doświadczone, a to doświadczenie bezpośrednio wpływa na sposób podejmowania decyzji.

Skala, której nie można ignorować

Ten segment trudno nazwać niszą. Osoby 50+ w Polsce to ok. 14,2 mln ludzi, a ich miesięczne wydatki sięgają 17,8 mld zł. Dodatkowo aż 79% z nich kupuje online, a miliony aktywnie korzystają z mediów społecznościowych.

To oznacza jedno: to nie jest grupa wykluczona cyfrowo – tylko grupa, która przez lata była źle rozumiana.

Z perspektywy biznesowej to klienci, którzy posiadają majątek, mają stabilność finansową i podejmują decyzje bardziej świadomie.

Co jeszcze wyróżnia klientów 50+?

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt – etap życia, w którym znajdują się silversi.

To moment, w którym wiele spraw jest już uporządkowanych, ale pojawiają się nowe potrzeby. Dzieci są dorosłe, zobowiązania w dużej mierze spłacone, a klient zaczyna patrzeć na swoje decyzje finansowe bardziej długoterminowo.

Pojawiają się konkretne pytania:

  • jak zabezpieczyć majątek, który budowałem przez lata?
  • co stanie się z bliskimi, jeśli mnie zabraknie?
  • czy wszystko mam dobrze poukładane?

To nie są decyzje impulsywne. To decyzje przemyślane. Z perspektywy agenta oznacza to jedno – taka rozmowa wygląda inaczej niż standardowa sprzedaż.

Nie chodzi tylko o ofertę. Chodzi o pomoc w podjęciu dobrej decyzji i właśnie dlatego silversi dobrze reagują na doradztwo. Nie szukają najtańszej opcji. Szukają pewności.

Jak są traktowani przez marketerów?

Mimo swojej skali silversi rzadko są głównym bohaterem komunikacji marketingowej – również w branży ubezpieczeniowej.

Dominują kampanie skierowane do młodszych: „pierwsze mieszkanie”, „pierwsza firma”, start życia zawodowego…

To naturalne – te grupy łatwiej pozyskać w modelu online, ale oznacza to też, że segment 50+ pozostaje w tle: jest obecny w portfelach, ale rzadko komunikacja marketingowa jest kierowana bezpośrednio do tej grupy wiekowej.

Dlaczego to tak ważne właśnie dla ubezpieczeń?

Ubezpieczenia to nie tylko produkt „na start”. To rozwiązanie na całe życie. Klient 50+ bardzo często ma jedną lub więcej nieruchomości, prowadzi lub prowadził działalność, myśli o zabezpieczeniu bliskich i majątku.

To naturalnie otwiera rozmowę nie o jednej polisie, ale o całym portfelu: majątek, życie, zdrowie, odpowiedzialność w życiu prywatnym, polisy z elementem oszczędnościowym lub inwestycyjnym.

To klient, który patrzy szerzej niż cena. Zamiast pytać, „ile kosztuje?”, częściej pyta: „co się stanie, jeśli coś pójdzie nie tak?”. To oznacza większą świadomość decyzji i oczekiwanie realnego doradztwa.

Jak pracować z klientem 50+?

Zmienia się nie tylko klient, ale też sposób pracy. W praktyce dobrze działa zadawanie pytań zamiast prezentowania gotowej oferty, odwoływanie się do realnych sytuacji („co, jeśli…?”), tłumaczenie konsekwencji, nie tylko zakresu, oraz spokojna rozmowa zamiast presji sprzedażowej.

To klient, który nie potrzebuje pośpiechu. Potrzebuje zrozumienia i zaufania. A to oznacza, że agent przestaje konkurować ceną i zaczyna budować wartość.

Co to oznacza dla agenta?

Model oparty na leadach uczy jednego: liczy się tempo. Szybciej wysłać ofertę. Szybciej zamknąć sprzedaż. Szybciej przejść dalej. Tyle że taki model buduje sprzedaż, ale nie zawsze buduje portfel.

Klient, który kupuje szybko, częściej odchodzi i wraca tylko po cenę. Klient 50+ działa inaczej – potrzebuje czasu, ale kiedy zaufa, zostaje na lata i buduje relację. To zupełnie inny poziom biznesu.

Gdzie w tym wszystkim miejsce dla ASF Premium?

To podejście wpisuje się w filozofię ASF Premium. Wychodzimy z założenia, że ubezpieczenia to nie jednorazowy produkt, tylko usługa świadczona przez lata.

Dlatego wspieramy agentów w budowaniu relacji, rozwijaniu kompetencji doradczych i pracy opartej na wartości, nie tylko sprzedaży. W takim modelu segment silversów pokazuje swój pełny potencjał.

Podsumowując…

Silversi to jedna z największych i wciąż niedostatecznie wykorzystywanych przez marketerów grup klientów. Mają realną siłę nabywczą, potrzebę ubezpieczania i podejmują świadome decyzje.

Największa wartość często nie leży tam, gdzie jest najwięcej leadów, tylko tam, gdzie jest najwięcej relacji.

Anna Pstrągowska
kierowniczka ds. komunikacji i marketingu

Ubezpieczenia komunikacyjne mtu24.pl w Banku Pocztowym

0
Źródło zdjęcia: Bank Pocztowy

Bank Pocztowy rozszerza swój portfel o polisy komunikacyjne mtu24.pl – marki ERGO Hestii. Klienci banku mogą skorzystać już z nowej oferty ubezpieczeń dostępnej we wszystkich placówkach instytucji. To kolejny krok w rozwoju usług pozabankowych Banku Pocztowego.

Obecnie ubezpieczenia komunikacyjne mtu24.pl dostępne są we wszystkich placówkach Banku Pocztowego, a w kolejnych etapach planowane jest rozszerzenie dystrybucji o jego infolinię.

– Rozwijanie oferty ubezpieczeniowej pozwala nam na budowanie kompleksowej oferty dla klientów detalicznych. Dzięki współpracy z mtu24.pl odpowiadamy na potrzeby klientów w zakresie ubezpieczeń komunikacyjnych, oferując sprawdzone rozwiązania od renomowanego partnera. Budujemy w ten sposób realną wartość dla klientów poprzez dostęp na terenie całej Polski, w ramach Grupy Poczta Polska, do prostych rozwiązań finansowych i ubezpieczeniowych – mówi Aleksandra Rulewska, zastępczyni dyrektora Departamentu Produktów i Doświadczeń Klientów Detalicznych Banku Pocztowego.

– Współpraca z Bankiem Pocztowym to dla nas ważny krok w rozwoju dystrybucji ubezpieczeń komunikacyjnych pod marką mtu24.pl. Dzięki szerokiej sieci placówek banku możemy zapewnić klientom dostęp do naszych rozwiązań w wygodny i bezpośredni sposób. ERGO Hestia od lat stawia na prostotę i jakość obsługi, dlatego cieszymy się, że produkt mtu24.pl wzbogaca ofertę banku i będzie wspierał jego klientów w codziennych potrzebach – mówi Anna Witkowska, zastępczyni dyrektora Biura Ubezpieczeń Detalicznych i Programów Partnerskich STU ERGO Hestia.

Nowa oferta uzupełnia portfolio produktów ochronnych dostępnych już w Banku Pocztowym. W placówkach banku klienci mogą skorzystać z oferty AGRO Ubezpieczenia, obejmującej m.in. ubezpieczenia domu i mieszkania, turystyczne oraz rolne.

Z kolei w kanałach zdalnych dostępne są polisy TUiR Allianz, w tym komunikacyjne, mieszkaniowe, turystyczne oraz szkolne. Bank oferuje także ubezpieczenia powiązane z kredytami gotówkowymi, dostarczane przez Pocztowe TUnŻ oraz AGRO Ubezpieczenia.

(AM, źródło: itbc)

Bartosz Grześkowiak zrezygnował z zasiadania w radzie nadzorczej Pekao

0
Bartosz Grześkowiak

15 kwietnia 2026 r. Bartosz Grześkowiak złożył rezygnację z pełnienia funkcji wiceprzewodniczącego rady nadzorczej Banku Pekao oraz z członkostwa w RN ze skutkiem na koniec dnia – podał bank.

W komunikacie Pekao S.A. poinformował, że rezygnacja nie zawiera informacji o jej przyczynach. Faktycznie jest jednak konsekwencją tego, że Bartosz Grześkowiak nie znalazł się w zarządzie PZU SA (z ramienia którego był delegowany do RN banku) nowej kadencji.

Bartosz Grześkowiak od początku kariery zawodowej jest związany z branżą ubezpieczeniową, a ściślej – z sektorem korpo. W latach 2005–2011 pracował dla UNIQA. Od 2011 r. działał w Warcie. W 2018 r. dołączył do Grupy MAK. Od 27 marca 2024 r. do 14 kwietnia 2026 r. był członkiem zarządu PZU SA.

(AM, źródło: Pekao, gu.com.pl)

22,740FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie