Blog - Strona 34 z 1798 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 34

Prywatne L4 w Leadenhall Insurance. Historie samozatrudnionych, którzy utracili dochód

0
Renata Kudła-Rajca

Ubezpieczenie od utraty dochodu pomaga specjalistom różnych dziedzin przetrwać trudne miesiące bez przychodów ze swojego zawodu. Mikroprzedsiębiorca po zawale, chirurg z udarem mózgu, programista leczony onkologicznie – poniżej kilkanaście przykładów szkód zgłoszonych w Leadenhall Insurance. W ich ramach wypłacaliśmy klientom dziesiątki i setki tysięcy złotych.

W Leadenhall Insurance ubezpieczenie od utraty dochodu zabezpiecza przychody samozatrudnionych, przedsiębiorców i specjalistów na kontraktach B2B. Gdy wypadek lub choroba uniemożliwią pracę, ubezpieczony otrzymuje co miesiąc do 80% swoich przychodów. Zainteresowanie tym produktem rośnie z dwucyfrową prędkością. W 2025 r. liczba sprzedanych przez nas polis od utraty dochodu zwiększyła się o 13% r/r, a przypis składki wzrósł o 27%.

Dla osób na B2B ubezpieczenie od utraty dochodu to często jedyna sensowna alternatywa dla świadczeń z ZUS-u – w optymistycznym scenariuszu one ledwo przekraczają 3 tys. zł miesięcznie, a na tzw. małym ZUS-ie nie sięgają nawet 1 tys. zł. To mocny, ale niejedyny argument prosprzedażowy. 

Jakość ubezpieczenia świetnie pokazuje też dobra likwidacja szkód. W naszym portfelu łatwo znajdujemy przykłady bardzo wysokich wypłat, sięgających np. 500 tys. zł. Tak jak w przypadkach trwałej całkowitej niezdolności do pracy, która stopniowo pozbawiała możliwości opieki nad pacjentami m.in. radiologa z chorobą Parkinsona czy chirurga naczyniowego ze stwardnieniem zanikowym bocznym.

Z chorobami i wypadkami o tej lub mniejszej skali finansowych konsekwencji mierzymy się dzień w dzień. Warto znać te przypadki i posługiwać się nimi w rozmowach sprzedażowych.

Lekarze ubezpieczają się najczęściej. Jak tracą dochód?

Lekarze stanowią ok. 35% wszystkich specjalistów, którzy korzystają z naszych produktów od utraty dochodu i NNW. Praca w branży medycznej wymaga pełnej sprawności umysłowej i fizycznej, a poważny uraz lub choroba przekreślają możliwość operowania, diagnozowania czy dyżurowania. Dla tej grupy zawodowej mamy produkt Leadenhall Medica, który poza standardową ochroną od utraty dochodu obejmuje też branżowe ryzyka: zakażenie wirusem HIV i wirusowym zapaleniem wątroby typu B i C.

Wypłaty są skorelowane z przychodami, a przegląd zdarzeń świetnie pokazuje, z jakimi problemami zdrowotnymi zgłaszają się do nas lekarze. Na przykład chirurgowi przez 2 lata wypłacaliśmy 8 tys. zł miesięcznie w związku z udarem niedokrwiennym mózgu (łącznie otrzymał 192 tys. zł). Lekarz z zatrzymanym krążeniem w czasie dyżuru w szpitalu i ubytkami neurologicznymi otrzymywał 15 tys. zł miesięcznie, a stomatolożka z zespołem de Quervaina, którą ból dłoni wyłączył z pracy na 4 miesiące, łącznie 40 tys. zł.

PRZYKŁADY SZKÓD Z UBEZPIECZENIA LEADENHALL MEDICA
SpecjalizacjaPrzyczyna szkodyŁączna wypłata
AnestezjologNowotwór śluzowy otrzewnej360 000 zł
Chirurg plastycznyUraz po uderzeniu przez konia250 500 zł
OrtopedaZawał serca130 667 zł
DentystaZwichnięcie stawu łokciowego po wypadku84 197 zł
DermatologZawał mózgu z rozwarstwieniem tętnicy kręgowej73 000 zł
Chirurg dziecięcyUraz skrętny kolana – uszkodzenie MCL II59 000 zł
InternistaZakrzepowe zapalenie żył55 173 zł

W każdej branży można stracić dochód…

Przykłady z branży medycznej nie wyczerpują katalogu zdarzeń, które zgłaszają klienci. Ochrony szukają przeróżne profesje. Polisa od utraty dochodu cieszy się dużą popularnością w sektorze IT. Z produktu korzystają też m.in. księgowi, kurierzy, budowlańcy, mechanicy i przedstawiciele branży beauty. Poziom zarobków nie ma znaczenia – choroby i wypadki mogą dotknąć każdego, więc każdy może się ubezpieczyć.

Tak jak księgowy, który zachorował na półpasiec, co wyłączyło go z pracy na kilka miesięcy. Otrzymał łącznie 36,6 tys. zł z ubezpieczenia. Czy programista, który nie mógł zarabiać w związku z operacją nowotworu i rekonwalescencją po zabiegu (wypłata: 35,5 tys. zł). A także kierownik budowy, który złamał podudzie i przeszedł dwie operacje – gdy dochodził do zdrowia, otrzymywał 6,5 tys. zł miesięcznie. Ubezpieczają się także agenci ubezpieczeniowi. Jeden z nich upadł podczas jazdy na nartach i uderzył głową w stok – ponad 6 tygodni przerwy w pracy przełożyło się na 18,7 tys. zł świadczenia z polisy.

Wspólny mianownik tych historii: nagłe zdarzenie pozbawia samozatrudnionego możliwości zarabiania, a świadczenie z ubezpieczenia daje mu finansowy komfort w okresie leczenia.

Jak działa ubezpieczenie od utraty dochodu w Leadenhall Insurance?

Z ubezpieczenia mogą korzystać osoby w wieku od 16 do 65 lat (w wersji rozszerzonej do 70 lat). Ochrona działa na całym świecie, 24 godziny na dobę. Składka wynosi ok. 1,5% rocznych przychodów. Polisa obejmuje całkowitą niezdolność do pracy w swoim zawodzie – okresową i trwałą.

Przy okresowej niezdolności ubezpieczony otrzymuje co miesiąc do 80% średnich przychodów (bierzemy pod uwagę zarobki z 12 miesięcy przed zakupem polisy). Maksymalny okres wypłaty to 24 miesiące. Okres wyczekiwania wynosi 14 dni przy wypadku i 21 dni przy chorobie. Ubezpieczony może przy zakupie polisy zdecydować się skorzystać z warunkowego okresu wyczekiwania i otrzymać świadczenie za cały czas choroby, jeśli niezdolność przekroczy 30 dni. Hospitalizacja przez cały okres wyczekiwania znosi go całkowicie.

Przy trwałej niezdolności do pracy wypłacamy jednorazowe świadczenie – nawet 10-krotność rocznych przychodów (maks. 10 mln zł).

Ze sprzedażowego punktu widzenia jedną z najważniejszych kwestii jest to, że definicja niezdolności do pracy odnosi się do zawodu wskazanego w polisie, a nie do jakiejkolwiek pracy. Ubezpieczony, który przekwalifikuje się w czasie choroby, nie traci prawa do świadczenia! To mocny argument w rozmowie z klientem, który obawia się, że ochrona „nie zadziała”.

Zachęcamy do aktywnego proponowania klientom naszego ubezpieczenia od utraty dochodu. Za niewielką część dochodów zapewnią sobie w ten sposób świadczenie na poziomie nawet kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. To prawdziwe wsparcie budżetu klientów w trudnym czasie bez dochodów. Warto na przykładach uświadamiać to klientom.

Renata Kudła-Rajca
dyrektorka sprzedaży w Leadenhall Insurance

Kiedyś tylko grad, teraz pełen zakres

0
Źródło zdjęcia: AGRO Ubezpieczenia

Spójrz w prognozę pogody. To pierwsze zadanie, o którym warto pamiętać, gdy rozpoczyna się przygotowanie kilku wariantów ubezpieczenia dla rolnika zainteresowanego ochroną swoich upraw.

Przez dekady wydawało się, że można przewidzieć rodzaj ryzyka występującego w danym regionie. Dziś to już prehistoria. Ostatnie kilka lat wywróciło do góry nogami listę zagrożeń czyhających na rolników. 

AGRO Ubezpieczenia w podsumowaniu szkód zgłoszonych w uprawach w latach 2018–2025 podają następujące dane. 

33% zgłoszeń dotyczyło ryzyka gradu;  

32% zgłoszeń dotyczyło ryzyka przymrozków wiosennych; 

19% zgłoszeń dotyczyło ryzyka deszczu nawalnego; 

8% zgłoszeń dotyczyło ryzyka ujemnych skutków przezimowania. 

Kolejne występujące ryzyka to huragan, susza, ogień, piorun, powódź, stres termiczny oraz osuwanie się ziemi. Stanowią one 8% wszystkich zgłoszonych szkód.

Z najświeższych danych AGRO Ubezpieczeń wynika, że zagrożeń dla rolników jest coraz więcej. Najbardziej niepokoi informacja, że kolejne zjawiska pogodowe pojawiają się na terenach, na których do tej pory nie występowały albo pojawiały się incydentalnie.

– Wszystkie dotychczasowe reguły, zasady i prawdy, którymi mógł kierować się rolnik przy analizie zagrożeń dla posiadanych przez niego upraw, należy odłożyć na półkę. Zdecydowanie powiększa się obszar występowania na przykład suszy. Jeszcze w latach 90. to ryzyko występowało co kilka lat w niektórych regionach. Teraz zmienia się wręcz w zdarzenie pewne na wielu obszarach. Podobnie jest z gwałtownymi burzami i towarzyszącym im gradobiciem. Z powodu zmian klimatycznych taka pogoda staje się codziennością w całej Polsce – mówi Paweł Komin, regionalny dyrektor sprzedaży z województwa małopolskiego. 

Wzrost zdarzeń wywołanych zjawiskami atmosferycznymi potwierdzają dane straży pożarnej, zauważa Paweł Komin:

– Jako strażak ochotnik mogę powiedzieć, że gdy zaczynałem służbę z końcem lat 90., to do usuwania skutków gwałtownych burz, huraganów, powodzi czy deszczy nawalnych byliśmy dysponowani kilka razy w roku. Teraz – kilkadziesiąt razy. 

Coraz groźniejsza pogoda

Z danych AGRO Ubezpieczeń wynika, że rok do roku w niektórych regionach liczba szkód rośnie nawet o 30%. Są one powodowane różnymi zjawiskami opisanymi na początku tego artykułu.

Od pięciu lat AGRO Ubezpieczenia zauważają wzrost liczby szkód zgłaszanych z ryzyka przymrozków. W 2024 r. najwięcej szkód wywołało gradobicie i deszcze nawalne. W 2025 r. były to przymrozki wiosenne.

Różnorodność zjawisk pogodowych wpływa na zmianę podejścia świadomych rolników do zakresów ochrony. Gdy tworzył się rynek ubezpieczeń upraw, dominowała wśród właścicieli gospodarstw chęć objęcia ochroną jedynie „od ryzyka gradu”. Najczęściej ubezpieczali oni minimalny wymagany ustawowo obszar, czyli 50% posiadanego areału. Obecnie rolnicy zdecydowanie chętniej ubezpieczają całość swoich upraw. Ochoczo wybierają szerszą ochronę obowiązkową oraz dokupują ryzyka dobrowolne. To ważny dowód zmiany podejścia do ubezpieczeń, mimo że składka za ryzyka dobrowolne jest w całości opłacana przez rolnika.

– AGRO Ubezpieczenia jako jedyne towarzystwo w tej części Europy oferują dobrowolną ochronę od wszystkich ryzyk pogodowych, jako uzupełnienie ryzyk dotowanych. Kompleksowy zakres wpływa na komfort prowadzenia działalności rolnej. Gospodarz przed zgłoszeniem szkody nie musi weryfikować ryzyka odpowiedzialnego za zniszczenia powstałe na jego polu. Jeśli to ryzyko nie jest wyłączone, a straty osiągnęły minimalny poziom zawarty w umowie – są podstawy do wypłaty odszkodowania – mówi Przemysław Saltarski, wiceprezes AGRO Ubezpieczeń.

Za przykład warto podać szkody w uprawach spowodowane deszczem i wiatrem. Przy ochronie uzupełnionej o wszystkie ryzyka pogodowe nie ma znaczenia siła wiatru – nie musi on być huraganem. Nieistotna jest też wielkość opadów – AGRO Ubezpieczenia odpowiadają za szkody wywołane nie tylko deszczem nawalnym.

Ochrona „od pola do stołu”

– Zauważamy wzrost zainteresowania naszą ofertą nazywaną potocznie ochroną „od pola do stołu”. Duży odsetek wystawianych przez pośredników ubezpieczeniowych polis obejmuje dwa dodatkowe ryzyka dostępne dla rolnika niezależnie od wybranego przez niego pakietu. Właściciele gospodarstw coraz częściej zaczynają traktować ubezpieczenie upraw nie jako koszt, a jako inwestycję w bezpieczeństwo finansowe – dodaje Przemysław Saltarski.

Bezpieczeństwo plonów „od pola do stołu” zapewniają opcje: ochrony transportu zebranych płodów rolnych do miejsca magazynowania lub skupu oraz ochrony zebranego plonu głównego na terenie gospodarstwa.

– Nasz system sprzedaży ubezpieczeń upraw zbiera pozytywne opinie wśród agentów w terenie. Jesteśmy chwaleni za produkt Bezpieczne Uprawy. Jest on łatwy, przejrzysty, czytelny i pozwala na szybką kalkulację ubezpieczenia w kilku wariantach. W najbliższych latach spodziewam się dalszego wzrostu znaczenia danych w ocenie ryzyka – zarówno meteorologicznych, jak i satelitarnych. Możemy również oczekiwać większej segmentacji produktów oraz rozwoju ubezpieczeń upraw o ryzyka dodatkowe – mówi Paweł Komin.

Ryzyko pożaru: 1 zł/ha

Zmiany klimatu powodują coraz częstsze pożary pól. AGRO Ubezpieczenia oferują ochronę od ryzyka ognia dla każdej uprawy. Ochrona obejmuje skutki pożaru niezależnie od przyczyny jego powstania, co jest dużym wyróżnikiem oferty tego polskiego towarzystwa na tle innych firm. W przypadku zbóż i rzepaku rolnik zapłaci 1 złoty za hektar.

– Duże znaczenie mają też dopłaty ze Skarbu Państwa. Pokrywają one nawet do 65% składki, co znacząco zwiększa dostępność ochrony upraw. Przy wyborze AGRO Ubezpieczeń składkę za polisę można nazwać idealnym stosunkiem ceny do zakresu ochrony. Jesteśmy dumni, że w taki sposób możemy służyć rolnikowi i, mówiąc szerzej, przyczyniać się do zapewnienia bezpieczeństwa żywieniowego Polski – podsumowuje Przemysław Saltarski.

Sezon sprzedaży ubezpieczeń upraw rozpoczął się pod koniec marca. AGRO Ubezpieczenia są przygotowane na wzrost zainteresowania, zachęcają jednak do szybkiego finalizowania umów ubezpieczeniowych.


Agent na rozdrożu

0
Joanna Chylewska-Michałek

Branża ubezpieczeniowa przechodzi największą zmianę pokoleniową od trzydziestu lat. Klienci są już w sieci, większość agentów jeszcze nie. I właśnie to napięcie definiuje rok 2026 jako moment, w którym nie można już czekać.

Stoimy na rozdrożu. Po jednej stronie jest komfort znanych schematów, portfela trzymanego na poleceniach, pracy tak jak zawsze. Po drugiej rynek, który zmienia się w czasie rzeczywistym. Klienci kupujący polisy przez telefon, nigdy nie wchodzący do biura. Algorytmy zastępujące pierwsze etapy sprzedaży. Generacja Z, która oczekuje natychmiastowości i szuka agenta w sieci, a nie na podstawie rekomendacji sąsiada.

Problem polega na tym, że większość agentów stoi w tym miejscu i czeka. Albo nie wie, w którą stronę ruszyć.

Wejście agenta w świat cyfrowy

W Akademii Agencja w Sieci uczę agentów ubezpieczeniowych, jak budować markę i sprzedawać online. Rozmawiałam z setkami specjalistów z całej Polski i wszędzie słyszę o tych samych bolączkach.

Portfel trzyma się na poleceniach, ale nowych klientów z zewnątrz coraz trudniej pozyskać. Obecność w mediach społecznościowych niby oczywista, ale co publikować, jak często i jak pisać, żeby nie brzmieć jak reklama, której nikt nie czyta? ChatGPT, automatyzacje, sztuczna inteligencja bombardują nas ze wszystkich stron, lecz między „słyszę o tym wszędzie” a „wiem, jak to wdrożyć w mojej agencji” jest przepaść, przez którą wielu agentów po prostu nie przechodzi. Do tego Generacja Z wchodząca na rynek jako klient, kompletnie nie reagująca na tradycyjne metody sprzedaży, oraz realne obawy o RODO i cyberbezpieczeństwo. I w tle nieustające pytanie: jak się wyróżnić, gdy konkurencja rośnie, a porównywarki spłaszczają ceny?

Odpowiedź na każdą z tych bolączek leży w jednym: świadomym, systemowym wejściu agenta w świat cyfrowy. Mój własny biznes ubezpieczeniowy przeniosłam w 90% do sieci. Zbudowałam społeczność ponad 150 000 aktywnych odbiorców, kupujących polisy online i pozyskałam 1,5 mln składki inwestycyjnej od klienta z internetu. Pokazuję innym agentom, że to możliwe i że nie trzeba odkrywać tych dróg latami, metodą prób i błędów.

Cyfrowy Agent 3.0

22 maja 2026 r. w Warsaw Presidential Hotel w Warszawie organizuję trzecią edycję konferencji Cyfrowy Agent 3.0. To jedno z największych wydarzeń w Polsce łączących branżę ubezpieczeniową z digital marketingiem, sztuczną inteligencją i nowymi modelami sprzedaży.

W jednym dniu zbieramy to, czego agent potrzebuje, żeby wygrać następne dziesięć lat. Na scenie staną praktycy rozumiejący specyfikę rynku ubezpieczeniowego: Paweł Tkaczyk, strateg marki i storytellingu, Agata Koman, trenerka video marketingu, Daniel Bossy, ekspert od lejków sprzedażowych, Gosia Siedlik, specjalistka AI w marketingu, oraz Konrad Schinske, trener doradców ubezpieczeniowych na sześciu rynkach europejskich.

Centralnym punktem programu będzie wielka debata branżowa „Czego chce nowe pokolenie klientów? Generacja Z na rynku ubezpieczeń”. Przy stole usiądą przedstawiciele towarzystw ubezpieczeniowych, multiagencji, firm technologicznych i mediów, by bez owijania w bawełnę powiedzieć, dokąd zmierza branża i czego oczekuje klient, który dziś ma od osiemnastu do dwudziestu ośmiu lat. To rozmowa, która wyznaczy kierunek działania na kolejne lata i pokaże, jak naprawdę musi zmienić się agent, aby nie zgubić młodego klienta.

Po raz pierwszy w Polsce wydarzenie branżowe łączy marketing online z bezpieczeństwem prawnym w bloku Bezpieczny Agent 360°. Aleksandra Modrzyńska, prawniczka i Inspektor Ochrony Danych, oraz Marta Stępniewska, ekspertka cyberbezpieczeństwa, pokażą, jak działać widocznie i zgodnie z przepisami. Uczestnicy wyjdą z gotowymi wzorami i checklistami.

Konferencję wspierają partnerzy strategiczni: Warta, Unilink, Fundacja Zacznij od Siebie oraz Generali. Wydarzenie objęły swoim patronatem również CUK, Kiosk Polis, OVB, PRU oraz CTU, co pokazuje, że środowisko branżowe rozumie, jak ważna jest digitalizacja pracy agenta i wspólnie stawia na tę zmianę.

Cyfrowy Agent 3.0 to nie kolejna konferencja, z której wynosi się stos notatek. Uczestnicy wychodzą z planem działania i narzędziami do wdrożenia następnego ranka, a także z siecią 350 agentów, którzy rozumieją, że branża się zmienia i działają odważnie.

Twój rynek się zmienia. Ty zmieniaj się pierwszy.

Bilety i program: cyfrowyagent.com

Joanna Chylewska-Michałek
agentka ubezpieczeniowa, coach i strateg marki cyfrowyagent.com


50 miliardów złotych w Pracowniczych Planach Kapitałowych

0
Źródło zdjęcia: Canva

Aktywa zgromadzone w Pracowniczych Planach Kapitałowych przekroczyły próg 50 mld zł, a partycypacja w programie uplasowała się na poziomie 60%. PFR Portal PPK przypomina, że jeszcze 31 grudnia 2025 r. wartość aktywów netto zgromadzonych w PPK wynosiła 45,06 mld zł. 

– Mimo przejściowych wahań rynkowych, wartość aktywów PPK konsekwentnie odrabia spadki, wraca do wcześniejszych poziomów i osiąga nowe rekordy. Wzrost aktywów to efekt nie tylko napływu nowych uczestników do programu, lecz także konsekwentnego i skutecznego działania instytucji finansowych, które pomnażają wartość środków, automatycznie dostosowując poziom ryzyka do wieku oszczędzającego. Dzięki temu PPK łączy prostotę z długoterminowym bezpieczeństwem inwestowania: uczestnik nie musi podejmować żadnych dodatkowych działań, a jego oszczędności pracują w modelu dopasowanym do etapu życia – mówi Mariusz Jaszczyk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju. 

– 50 miliardów złotych to nie tylko zapis w tabelce. To realne środki milionów osób i spokojniejsza przyszłość uczestników programu. Od startu w 2019 roku PPK przeszły długą drogę – zaczynając zupełnie od zera aż do poziomu, który mamy dziś, a który jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się bardzo ambitny – ocenia Marta Damm-Świerkocka, członkini zarządu PFR Portal PPK. – Wynik, z którego cieszą się dziś wszyscy uczestnicy programu PPK, to efekt edukacji, rosnącej świadomości społecznej, a tym samym rosnącej liczby uczestników. To również efekt regularnych i konsekwentnych wpłat do programu, a także profesjonalizmu i zaangażowania instytucji finansowych – dodaje.

Według najnowszego Biuletynu PPK w marcu po raz pierwszy od kilku miesięcy spadła wartość aktywów netto zgromadzonych w systemie. Był to efekt niepewnej sytuacji gospodarczej na świecie i zawirowań na rynkach finansowych. Na koniec miesiąca WAN wyniosła 46,87 mld zł – o 1,55 mld zł mniej niż w lutym. Fundusze odrobiły jednak straty i z początkiem kwietnia WAN uplasowała się na poziomie 48,67 mld zł, rosnąc w ciągu tygodnia o 1,8 mld zł.

W marcu wzrosła również liczba uczestników programu. Partycypacja w PPK osiągnęła poziom 59,8%, a liczba aktywnych rachunków przekroczyła 5,31 mln. Z możliwości oszczędzania w systemie korzystało już 4,28 mln osób.

Najwyższy poziom partycypacji miał miejsce w podmiotach, które zatrudniają ponad 1000 osób, i wyniósł 87,17%. Zarządzaniem PPK zajmowało 16 instytucji finansowych. Średni koszt to 0,365% w skali roku.

Na koniec marca   oszczędzającego w programie od grudnia 2019 r. (zarabiającego do końca 2023 r. 5300 zł i od 2024 r. 7000 zł), w zależności od grupy FZD znajduje się średnio od 12 309 zł do 17 953 zł więcej niż on sam wpłacił do PPK. To oznacza dla uczestnika programu od 137% do 203% zysku.

(AM, źródło: PFR Portal PPK)

Avataro automatyzuje marketing agentów ubezpieczeniowych

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Na rynku narzędzi wspierających sprzedaż ubezpieczeń pojawiło się nowe rozwiązanie – Avataro. Jest to system umożliwiający automatyczne tworzenie spersonalizowanych materiałów marketingowych dla agentów ubezpieczeniowych.

Platforma została zaprojektowana z myślą o uproszczeniu i przyspieszeniu działań marketingowych. System oferuje rozwijającą się bazę ponad 300 gotowych materiałów, w tym postów, rolek, filmów edukacyjnych oraz cyfrowych broszur mówiących o ubezpieczeniach.

Charakterystyczną cechą rozwiązania jest personalizacja. Materiał może zostać automatycznie dostosowany do konkretnego agenta poprzez dodanie zdjęcia, logo oraz danych kontaktowych. Proces personalizacji trwa kilkanaście minut i odbywa się automatycznie w systemie. Po jego zakończeniu użytkownik otrzymuje gotowe materiały, które może udostępnić w kanałach takich jak Facebook, Instagram czy TikTok lub wysyłać bezpośrednio do klientów. Z poziomu aplikacji mobilnej publikacja treści zajmuje około 5 sekund. Z rozwiązania korzysta już ponad 100 pośredników ubezpieczeniowych.

– Obserwujemy, że dla wielu agentów dużym wyzwaniem jest regularna komunikacja z klientem i budowanie widoczności w sieci. Avataro powstało po to, aby ten proces uprościć i zautomatyzować – bez konieczności angażowania czasu w tworzenie treści – mówi Bartosz Wolski, współtwórca projektu.

Twórcy rozwiązania wskazują, że system został zaprojektowany w modelu skalowalnym i w przyszłości może być wykorzystywany również w innych branżach, m.in. medycznej czy usługowej, a także w modelu white-label dla większych organizacji.

(AM, źródło: Global Avatar)

PEJ wdraża inwestorski program ubezpieczeniowy

0
Źródło zdjęcia: PEJ

14 kwietnia, podczas konferencji „ATOMowe Szanse” spółka Polskie Elektrownie Jądrowe, inwestor projektu jądrowego w gminie Choczewo, przypomniała, że wdraża inwestorski program ubezpieczeniowy (ang. Owner Controlled Insurance Program). Oznacza to, że PEJ samodzielnie aranżuje kluczowe ubezpieczenia związane z budową, zapewniając spójność ochrony, lepszą kontrolę kosztów oraz najwyższe standardy bezpieczeństwa inwestycji.

Program obejmie wszystkie podmioty uczestniczące w realizacji elektrowni, co ma kluczowe znaczenie przy inwestycji o tak dużej skali i złożoności.

– Ubezpieczenia są jednym z fundamentów bezpieczeństwa finansowego naszej inwestycji. Przy projekcie tej skali nie ma miejsca na przypadek. Potrzebujemy pełnej, profesjonalnej ochrony na każdym etapie budowy. Dlatego zapewnimy kompleksowy program ubezpieczeń, który gwarantuje spójność, kontrolę kosztów i najwyższe standardy ochrony dla wszystkich uczestników naszej inwestycji. Aby polskie firmy czuły się przygotowane do udziału w projekcie, aktywnie dzielimy się wiedzą, umożliwiając dialog z najbardziej doświadczonymi ekspertami – powiedział Marek Woszczyk, prezes zarządu spółki.

W maju ubiegłego roku PEJ wybrała cztery firmy brokerskie, z którymi zawarła umowy ramowe. Aon Polska, GrECo Polska, Marsh i Smartt Re wesprą spółkę w zakupie ubezpieczeń m.in. na potrzeby realizacji projektu budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Te cztery firmy będą odpowiedzialne za bieżącą obsługę ubezpieczeniową PEJ oraz za zaaranżowanie umów ubezpieczenia związanych z projektem budowy elektrowni jądrowej w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino. To kilkaset różnych kategorii ryzyk wymagających ubezpieczenia i reasekuracji – od technicznych przez środowiskowe po kwestie odpowiedzialności cywilnej wobec osób trzecich. Z każdym z brokerów zawarto umowę ramową, na podstawie której PEJ będą wybierać brokera do poszczególnych ubezpieczeń.

W marcu tego roku serwis xyz.pl poinformował, że po ponad dwóch latach przygotowań do utworzenia poolu jądrowego z TUW PZUW jako jego liderem prace nad przedsięwzięciem przechodzą do fazy wdrożeniowej. W najbliższych miesiącach ubezpieczyciele mają uzgodnić szczegóły współpracy i podpisać umowę powołującą strukturę poolu, który formalnie ma powstać pod koniec 2026 roku.

(AM, źródło: PEJ, gu.com.pl)

Błąd nieubezpieczonego informatyka może go słono kosztować

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

W polskim sektorze IT pracują setki tysięcy osób, z których duża część prowadzi jednoosobowe działalności gospodarcze i wykonuje zlecenia w ramach kontraktów B2B. Ten model oznacza, że za błędy w pracy odpowiadają własnym portfelem. Roszczenia od klientów potrafią być wysokie, ale specjaliści IT nie mają obowiązku posiadania OC zawodowego.

– Skala roszczeń w branży informatycznej jest co najmniej porównywalna z innymi branżami. Informatycy pracują jednocześnie dla kilku klientów, ich projekty często obejmują infrastrukturę krytyczną, systemy sterowania maszynami czy dane osobowe. Programista może pominąć jeden warunek w kodzie i w ciągu sekund wygenerować szkodę liczoną w tysiącach euro. W tym kontekście dyskusja o obowiązkowym OC zawodowym dla sektora IT ma uzasadnienie. Zwłaszcza że skalę odpowiedzialności informatyków potęguje tak powszechna dzisiaj cyfryzacja, która obejmuje już właściwie wszystkie gałęzie gospodarki – mówi Rajmund Rusiecki, CEO Leadenhall Insurance.

Rynek oferuje obecnie dobrowolne OC dla branży IT. Zgłaszane z tych polis szkody obrazują, z jakimi roszczeniami mierzą się informatycy o różnych specjalnościach. Poniższe przykłady pochodzą z działalności Leadenhall Insurance.

  1. Robot poza kontrolą. Informatyk programował robota na linii produkcyjnej w fabryce motoryzacyjnej. Błąd w kodzie uruchomił niekontrolowany przejazd maszyny i uderzenie w infrastrukturę zakładu. Zniszczone zostały czujniki, kamera, dysze, płyty linii. Wartość szkody sięgnęła 25 738 euro.
  2. Kolizja stołu obrotowego z robotem przemysłowym. Programista konfigurował system sterujący stołem obrotowym w zakładzie produkcyjnym. Stół współpracował z robotem przemysłowym. W kodzie zabrakło jednego warunku bezpieczeństwa – tego, który blokuje obrót, gdy robot znajduje się w strefie kolizji. Stół ruszył i uderzył w robota. Uszkodzenie sprzętu, przestój linii i koszty naprawy sięgnęły 11 443 euro. Taki rachunek otrzymał od klienta informatyk.
  3. Błąd w projekcie stoiska targowego. Kosztowne roszczenia zdarzają się też poza serwerownią. Grafik komputerowy – z polisy mogą korzystać pracownicy obszarów designu i UX – przygotował projekt stoiska targowego z poważnym błędem. Wydrukowane materiały nie nadawały się do wykorzystania. Koszty wygenerował druk poprawek i ekspresowy transport materiałów na targi, a także wynajem ekranu, który zasłonił „niezaprojektowaną” część stoiska. Rachunek wyniósł 11 650 zł.

– Te sprawy dobrze pokazują zróżnicowanie ryzyk w IT. Błędy zdarzają się przy programowaniu maszyn, ale też w pracy grafików, projektantów UX czy analityków. Do tego dochodzi cały obszar związany z RODO – błędne ustawienia bezpieczeństwa, wycieki danych, niewłaściwe procedury usuwania danych osobowych. Kary za złamanie przepisów o ochronie danych sięgają 20 mln euro lub 4% rocznych obrotów firmy, a odpowiedzialność za takie szkody z reguły ponosi wykonawca usług IT – zauważa Rajmund Rusiecki.

(AM, źródło: Brandscope)

Nationale-Nederlanden o ubezpieczeniach rowerów i e-hulajnóg w 2026 roku

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Z obserwacji Nationale-Nederlanden wynika, że wraz ze wzrastającą popularnością jazdy na rowerze rośnie skala losowych zdarzeń, takich jak awarie lub drobne kontuzje, a nawet szkody z udziałem innych uczestników ruchu. Tego rodzaju ryzyka są jednymi z najbardziej powszechnych w kontekście sytuacji zgłaszanych do ubezpieczycieli.

Wśród najczęściej występujących zdarzeń trafiających do Nationale-Nederlanden należą m.in. zarysowania pojazdów w przestrzeni miejskiej lub uszkodzenia wyposażenia roweru np. w wyniku wypadku. Są to także kradzieże z zamkniętych przestrzeni wspólnych, a więc z wiat na osiedlach czy boksów rowerowych.

– W kontekście assistance mówimy natomiast o często przytrafiających się awariach na trasie. Wielokrotnie po otrzymaniu zgłoszenia przebitej opony czy zerwanego łańcucha organizowaliśmy transport jednośladu i jego właściciela do okolicznego punktu serwisowego – wylicza Mateusz Rostek, menedżer ds. produktów Nationale-Nederlanden. – Z naszych obserwacji wynika, że ochrona ubezpieczeniowa przydaje się często przy okazji codziennych, niepozornych zdarzeń, a nie tylko w ekstremalnych. Dlatego właśnie dostępne na rynku rozwiązania ubezpieczeniowe dla użytkowników rowerów i e-hulajnóg obejmują głównie trzy obszary ochrony: zdrowie użytkownika, bezpieczeństwo sprzętu oraz odpowiedzialność cywilną wobec osób trzecich – dodaje.

Ekspert wskazuje, że możliwe jest również zaopatrzenie się w produkt skoncentrowany na zabezpieczeniu samego pojazdu. Dotyczy ono uszkodzeń pojazdu wskutek zdarzeń losowych, kradzieży i rabunku (również z przestrzeni zamkniętych), a użytkownicy mogą skorzystać też z pomocy assistance, organizacji naprawy na trasie lub transportu do najbliższego serwisu.

– Każdy wariant polisy można dodatkowo poszerzyć o ubezpieczenie OC, które obejmuje sytuacje związane z przypadkowym wyrządzeniem szkody osobie trzeciej lub uszkodzeniem należącego do niej mienia. Ochrona może być indywidualnie dostosowywana, m.in. w zakresie dodatkowego wyposażenia, np. fotelików dziecięcych, lampek czy bagażników – tłumaczy Mateusz Rostek. – Ze względu na sezonowe użytkowanie rowerów i e-hulajnóg ochronę można wykupić na krótki okres (np. 6 miesięcy). Elastyczność tego rozwiązania pozwala na dostosowanie indywidualnych potrzeb użytkowników jednośladów, również jeśli preferują korzystać z jednośladów wyłącznie w cieplejszym okresie – podsumowuje.

(AM, źródło: K+PR)

CUK Ubezpieczenia ponownie wśród Diamentów Forbesa

0
Agnieszka Filipiak, zastępczyni redaktorki naczelnej Forbes Women Polska, Przemysław Grabowski, wiceprezes zarządu CUK Ubezpieczenia, Andrzej Ostrowski, dyrektor regionalny ds. korporacyjnych, Region Północ, ING Bank Śląsk

CUK Ubezpieczenia znalazło się w gronie laureatów tegorocznych Diamentów Forbesa, rankingu wyróżniającego najbardziej dynamicznie rozwijające się firmy w Polsce. To kolejne takie wyróżnienie w historii spółki, przypadające na szczególny moment w jej historii, jakim jest jubileusz 25-lecia działalności.

W tegorocznej edycji CUK Ubezpieczenia zdobyło Diament Forbesa w kategorii największych firm o przychodach powyżej 250 mln zł. Firma znalazła się w gronie największych i najsilniejszych przedsiębiorstw wyróżnionych w rankingu, zajmując 3. miejsce w województwie kujawsko-pomorskim oraz 1. miejsce w Toruniu w tej kategorii.

– Takie wyróżnienia cieszą, ale również mobilizują do dalszej pracy. To duża radość, wdzięczność dla całego zespołu oraz naszych partnerów biznesowych, z którymi od lat rozwijamy CUK Ubezpieczenia. Zaufanie i codzienna partnerska współpraca pozwalają na konsekwentne realizowanie przyjętej strategii rozwoju. Wierzymy, że model partnerski, inwestycje w technologie oraz wspólne budowanie kompetencji to właściwy kierunek – mówi Jacek Byliński, prezes CUK Ubezpieczenia.

– Ponowne znalezienie się w gronie laureatów Diamentów Forbesa to ogromne wyróżnienie. Zostaliśmy dostrzeżeni po raz kolejny – po sukcesie z 2021 roku – i to w tak ważnym dla nas czasie, gdy świętujemy 25-lecie działalności. Bardzo wysoka pozycja w zestawieniu i obecność w gronie największych firm potwierdza skalę rozwoju CUK Ubezpieczenia w ostatnich latach – dodaje Przemysław Grabowski, wiceprezes CUK Ubezpieczenia.

Diamenty Forbesa to zestawienie przedsiębiorstw, które w ostatnich latach najszybciej zwiększały swoją wartość, zachowując jednocześnie stabilność finansową i wysoką wiarygodność. Ranking opracowywany jest na podstawie danych finansowych oraz wieloletniej analizy kondycji firm. W tegorocznej edycji uwzględniono wyniki z lat 2020–2024, a ocenie podlegały m.in. dynamika wzrostu, płynność finansowa oraz zdolność do generowania zysków.

(AM, źródło: CUK)

Jannik Sinner globalnym ambasadorem Allianz

0
Źródło zdjęcia: Allianz

Grupa Allianz nawiązała wieloletnie, globalne partnerstwo z Jannikiem Sinnerem, tenisistą, aktualnym liderem rankingu ATP w grze pojedynczej. Gwiazda światowych kortów będzie współpracować z marką na wielu płaszczyznach, obejmujących m.in. komunikację produktową, aktywacje medialne, działania społeczne oraz wsparcie inicjatyw edukacyjnych. Allianz z kolei wesprze rozwój sportowej kariery zawodnika, a także działalność jego fundacji.

– Z dumą ogłaszam nawiązanie współpracy z marką Allianz. Na przestrzeni lat przekonałem się, że sukces w sporcie, jak i w życiu, osiąga się dzięki wytrwałości, odpowiedniemu przygotowaniu oraz gotowości do pokonywania własnych ograniczeń. Każde osiągnięcie zawdzięczam wsparciu całego mojego zespołu, który nieustannie pcha mnie do przodu oraz motywuje do codziennej, ciężkiej pracy, abym mógł osiągać coraz lepsze wyniki na korcie i poza nim. Jestem przekonany, że wyznajemy z Allianz te same wartości i z radością rozpoczynam tę współpracę, tym bardziej że obejmuje ona także zaangażowanie marki w działalność mojej Fundacji – mówi Jannik Sinner.

Globalnym hasłem współpracy Allianz i Jannika Sinnera jest „We’re here to serve”. Nawiązuje ono do koncentracji na najwyższej jakości działań – tenisisty w serwowaniu, a ubezpieczyciela we wspieraniu klientów. Hasło będzie obecne w międzynarodowych kampaniach Allianz z udziałem Jannika Sinnera jako Globalnego Ambasadora Marki.

(AM, źródło: MSL Group)

22,740FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie