Blog - Strona 7 z 1797 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal

KRiR chce zmiany zasad przyznawania pomocy przez ARiMR

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

11 maja 2026 r. zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych wystąpił do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z wnioskiem o zmianę przepisów dotyczących zasad przyznawania pomocy przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, tak aby przy ocenie prawa do pełnego wsparcia brano pod uwagę wyłącznie datę zawarcia umowy ubezpieczenia upraw.

W swoim wystąpieniu KRiR zwróciła uwagę, że obecna interpretacja ARiMR powoduje, iż pomoc jest obniżana o 50%, jeśli w dniu szkody uprawy nie były jeszcze objęte ochroną ubezpieczeniową, nawet gdy umowa została podpisana i opłacona. To efekt ustawowej karencji – odpowiedzialność ubezpieczyciela za szkody spowodowane m.in. gradem czy przymrozkami zaczyna się dopiero po 14 dniach od zawarcia umowy. Rolnicy uważają, że karencja powinna dotyczyć wyłącznie relacji z ubezpieczycielem, a nie wpływać na wysokość pomocy krajowej.

„Przykładem jest rolnik z Mazowsza, któremu grad zniszczył uprawy 5 czerwca 2025 r., mimo że polisę podpisał 27 maja; ARiMR przyznała mu wsparcie, ale obniżone o połowę. Rolnik nie zgodził się z decyzją, argumentując, że spełnił wymóg posiadania ważnej umowy ubezpieczenia w dniu szkody” – wskazała Izba.

KRIR podkreśla, że taka interpretacja jest krzywdząca i niezgodna z intencją przepisów. W związku z tym wnosi o zmianę regulacji, tak aby ARiMR honorowała datę zawarcia polisy, niezależnie od daty rozpoczęcia ochrony ubezpieczeniowej.

(AM, źródło: KRiR)

Zapomniany element każdego projektu IT

0
Łukasz Nienartowicz

W trakcie niedawnej rozmowy z menedżerem danych z dużej organizacji finansowej w naszym kraju usłyszałem następujące stwierdzenie: „Nasza firma rozpoczyna wdrożenie kluczowego systemu informatycznego, co wiąże się z dużymi kosztami finansowymi oraz dodatkowym zaangażowaniem wielu pracowników i przez to inwestycje w obszar danych są zamrożone. Realnie to nawet nie jestem zaangażowany w ten projekt”.

Na pierwszy rzut oka to zupełnie naturalne. Obecne czasy nie pozwalają na inwestowanie w wiele równoległych projektów IT. Zresztą skupienie się na jednym, ale konkretnym zapewne da lepsze rezultaty. Jest tylko jeden, wielki wykrzyknik przy tym zdaniu. Jak to możliwe, że człowiek odpowiedzialny za dane w organizacji nie jest włączony w tak ważny projekt? A kto będzie odpowiadał za migrację danych?

Zapomniany element

Wiele organizacji przymierzających się do wdrażania nowych i transformacyjnych rozwiązań IT, które oczywiście pochłaniają większą część budżetu inwestycyjnego firmy, zapomina o jednej malutkiej i nic nieznaczącej części projektu, jaką jest migracja danych. A takie podejście może powodować nie tylko spore nieprzewidziane koszty, ale również zagrozić powodzeniu całego przedsięwzięcia.

Wielokrotnie spotykałem się z sytuacją, gdy w trakcie wdrożenia rozwiązania CRM lub automatyzacji marketingu okazywało się, że nikt nie pomyślał o przygotowaniu danych klientów i ich historii, które trzeba pobrać z dotychczasowo wykorzystywanych systemów.

I tu pojawiają się dwa scenariusze. W pierwszym rozpoczynamy osobny projekt migracji, który będzie trwał dodatkowy rok, ponosimy koszty opóźnienia choćby w postaci opłat za licencje działających równolegle systemów. W gorszym scenariuszu zamykamy całe przedsięwzięcie, bo nasze uzasadnienie biznesowe przestaje się kalkulować.

Ale my nie będziemy migrować danych

Sytuacja taka jak powyższa, czyli pominięcie migracji danych klientów do systemu CRM, jest oczywistym (ale bardzo powszechnym) błędem w planowaniu projektu. Z drugiej strony zdarzają się sytuacje, gdy mówimy sobie na przykład: danych z systemu obsługi klienta nie będziemy przenosić do nowego rozwiązania. Ono zacznie działać z „czystą kartą”. Nie będzie więc potrzebna migracja danych.

Tyle że to nie do końca prawda. W dobie szybko rozwijających się rozwiązań sztucznej inteligencji dane historyczne mają olbrzymią wartość. W wielu przypadkach to właśnie te dane stają się podstawą do prawidłowego wnioskowania, jakiego oczekujemy od algorytmów machine learning. Nikt z nas nie chciałby usłyszeć, że oczywiście możemy zautomatyzować ten obszar biznesowy, ale musimy poczekać pięć lat, aż zbiorą się dane historyczne.

Z tego powodu, nawet jeśli nie planujemy migracji danych z dotychczasowego systemu IT do nowego, należy zawsze rozważyć potrzebę zbudowania archiwum, w którym będziemy przechowywać dotychczas zebrane dane w sposób, który umożliwi nam łatwy dostęp do nich w razie zaistnienia potrzeby biznesowej.

Migracja, głupcze

Z powyższych przykładów łatwo wysnuć wniosek, że w przypadku każdego wdrożenia systemu IT należy zaangażować osoby, które w naszej organizacji odpowiadają za dane. Choćby po to, żeby mieć 100% pewność, że nie chcemy ich migrować do nowego systemu. Bo nie ma gorszej sytuacji, niż przypomnieć sobie o tym na tydzień przed go-live.

Łukasz Nienartowicz
Data by Example

Vienna Life rozpoczęła kampanię „Podaruj mi trochę słońca”

0

Vienna Life rusza z ogólnopolską kampanią marketingową „Podaruj mi trochę słońca”, która łączy znany utwór zespołu Bemibek z nowoczesną komunikacją digitalową. Akcja wystartowała 13 maja. Jej celem jest budowanie rozpoznawalności marki i zmiana sposobu myślenia o ubezpieczeniach na życie – z produktu opartego na lęku w element codziennego, świadomego stylu życia.

– W naszej kampanii słońce nie jest tylko estetycznym symbolem. To metafora radości, którą daje poczucie, że masz ogarnięte to, co w życiu najważniejsze. Chcieliśmy odejść od typowej dla kategorii komunikacji opartej na strachu i pokazać ubezpieczenie na życie w bardziej ludzkim, codziennym kontekście. Stąd motyw „zajączków”, czyli odbić światła, które wywołują uśmiech. To prosta, lekka zaczepka, ale jednocześnie bardzo mocny nośnik emocji i rozpoznawalności marki – mówi Karolina Tworzydło, dyrektorka Biura Marketingu i Komunikacji Vienna Life.

Dzięki wykorzystaniu motywu muzycznego i charakterystycznej identyfikacji wizualnej kampania ma wzmacniać zapamiętywalność marki i wyróżniać ją w kategorii ubezpieczeń na życie.

Działania prowadzone są w trzech głównych kanałach:

  1. radio – emisje w ogólnopolskiej sieci RMF FM i stacjach RMF MAXX oraz w ekosystemie digital audio Grupy
  2. digital – google ads, kampania video, social media (Meta i TikTok) oraz landing page z interaktywną aplikacją muzyczną Sunbox (https://sunbox.viennalife.pl/)
  3. influencerzy – współpraca z twórcami, którzy tworzą i popularyzują choreografię do utworu

Na stronie kampanii sunbox.viennalife.pl użytkownicy mogą wybrać ulubioną wersję utworu „Podaruj mi trochę słońca” i udostępnić ją w mediach społecznościowych. Kampania została zrealizowana z wykorzystaniem narzędzi AI, które wsparły produkcję spotu, kreacji wizualnych oraz muzycznych interpretacji piosenki.

Kampania została zaplanowana w dwóch falach – wiosennej (do końca czerwca) i jesiennej.

(AM, źródło: Vienna Life)

Warta najlepszym pracodawcą według rankingu „Forbesa”

0

Warta zajęła pierwsze miejsce w ogólnopolskim rankingu „Poland’s Best Employers 2026” przygotowanym przez redakcję „Forbesa” wspólnie z firmą badawczą Statista. Spółka została liderem zestawienia obejmującego wszystkie branże i sektory, wyprzedzając łącznie 350 wyróżnionych finalistów.

Badanie zrealizowane przez Statista opierało się na około 450 tysiącach indywidualnych ocen, zebranych w drodze anonimowych kwestionariuszy. Respondenci oceniali około 2000 pracodawców zatrudniających w Polsce co najmniej 250 osób przez pryzmat codziennych doświadczeń związanych z atmosferą pracy, relacjami, zaufaniem oraz gotowością do polecenia organizacji innym. Tegoroczna edycja kładła szczególny nacisk na adaptację firm do nowoczesnych wyzwań rynkowych, w tym transformacji cyfrowej i elastyczności pracy. 

– Przyznane wyróżnienie to nasz wspólny sukces. Nasze codzienne działania i decyzje budują Wartę. Zależy mi na tym, żeby Warta była firmą, w której każdy może się rozwijać, niezależnie od doświadczenia czy funkcji, którą pełni. Dlatego stawiamy na rozwój kompetencji, otwartą komunikację i środowisko, w którym można się uczyć, brać odpowiedzialność za swoje działania oraz współuczestniczyć w sukcesie Warty. Pierwsze miejsce w rankingu „Forbesa” potwierdza, że nasz kierunek jest właściwy. Będziemy go utrzymywać i rozwijać, wspólnie budując firmę, która daje dobre warunki do pracy i którą pracownicy chcą polecać innym – mówi Jarosław Parkot, prezes zarządu Warty. 

(AM, źródło: Warta)

Europ Assistance Polska ponownie uczestniczyło w Operacji Czysta Rzeka

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Wolontariusze Europ Assistance Polska po raz kolejny włączyli się w ogólnopolską inicjatywę Operacja Czysta Rzeka. W tegorocznej edycji, która trwa do 30 maja, w całej Polsce wzięło udział 42 068 osób, zbierając łącznie 746 ton odpadów. Zespół asystora dołożył do tego swoją cegiełkę 24 kwietnia 2026 r., sprzątając lewy brzeg Wisły na odcinku od Mostu Grota‑Roweckiego do Mostu Gdańskiego. Sześciu wolontariuszy EAP zebrało 10 worków śmieci.

Europ Assistance Polska uczestniczyło w Operacji Czysta Rzeka już czwarty rok z rzędu.

– Ta akcja na stałe wpisała się w kalendarz naszych działań. Co roku wracają do niej ci sami pracownicy, a wraz z nimi pojawiają się nowe osoby, które chcą zrobić coś dobrego dla środowiska. Operacja Czysta Rzeka łączy aspekt ekologiczny z integracją zespołu, co jest dla nas niezwykle cenne. Cieszy mnie, że możemy wspólnie działać na rzecz natury i lokalnej społeczności – podkreśla Iwona Jurkowska, menedżerka ds. Komunikacji i Marketingu Europ Assistance Polska.

Operacja Czysta Rzeka to inicjatywa, która z roku na rok angażuje coraz większą liczbę uczestników i realnie wpływa na poprawę stanu polskich rzek oraz terenów nadrzecznych.

(AM, źródło: Europ Assistance Polska)

Daniel Byster prezesem zarządu Beesafe

0
Daniel Byster

Z początkiem maja Daniel Byster, dotychczasowy członek zarządu Beesafe odpowiedzialny za rozwój sprzedaży, objął stanowisko prezesa zarządu. Anna Włodarczyk-Moczkowska, prezeska Compensy, która od połowy 2025 roku kierowała cyfrowym ubezpieczycielem, została powołana do rady nadzorczej spółki.

– Od sześciu lat mam przyjemność obserwować, jak Beesafe przesuwa granice tego, co możliwe w ubezpieczeniach. Obejmując stery spółki, chcę skupić się na dalszym wzroście biznesu w kanałach cyfrowych oraz wzmacnianiu naszej roli hubu technologicznego dla polskich spółek VIG. Jesteśmy w trakcie fundamentalnych zmian, które sztuczna inteligencja wnosi do branży finansowej. Dlatego technologia to dla nas coś więcej niż efektywność – to fundament nowoczesnego modelu ubezpieczeń, który wspólnie budujemy w całej grupie – mówi Daniel Byster.

Daniel Byster jest związany z Beesafe od 2019 roku. Jako członek zarządu nadzorował obszar sprzedaży oraz wzmacnianie pozycji spółki w kanałach cyfrowych. Równolegle, od 2024 roku, pełni funkcję dyrektora Biura Marketingu i Sprzedaży Cyfrowej w Compensie. Przed dołączeniem do Beesafe pracował m.in. w T-Mobile, Avivie czy LINK4, gdzie odpowiadał m.in. za rozwój sprzedaży i działania marketingowe. Daniel Byster zajmie miejsce opuszczone w czerwcu ubiegłego roku przez Rafała Mosionka, obecnego członka zarządu ERGO Hestii. Po jego rezygnacji spółką kierowała Anna Włodarczyk-Moczkowska, prezeska Compensy. Ta ostatnia, wraz z Vienna Insurance Group oraz Vienna Life jest udziałowcem Beesafe.

W skład zarządu spółki obok Daniela Bystera wchodzi także Marcin Grabowski, odpowiedzialny za obszar technologiczny.

– Beesafe jest jednym z kluczowych motorów transformacji cyfrowej w VIG. Spółka udowadnia, że można skutecznie i efektywnie łączyć dynamiczny wzrost biznesu ubezpieczeniowego z zaawansowaną technologią i innowacjami. Jestem przekonany, że powołanie Daniela dodatkowo przyspieszy ten rozwój, w szczególności w kontekście wykorzystania nowych technologii, w tym wdrażania rozwiązań opartych na kluczowej dla rozwoju biznesu ubezpieczeniowego technologii sztucznej inteligencji – podkreśla Harald Riener, przewodniczący rady nadzorczej Beesafe i członek zarządu VIG.

– Beesafe to „cyfrowe serce” polskiej rodziny VIG i cieszę się, że Daniel, który współtworzył sukcesy sprzedażowe spółki, będzie odpowiedzialny za jej dalszy rozwój. Jestem przekonana, że jego unikatowa perspektywa – łącząca sprzedaż, marketing i technologie, w tym sztuczną inteligencję – pozwoli nam jeszcze skuteczniej odpowiadać na potrzeby klientów i rynku – mówi Anna Włodarczyk-Moczkowska.

Artur Makowiecki

news@gu.com.pl

Przestępcy ubezpieczeniowi odpowiedzą przed sądem za wyłudzenie 20 mln zł

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Po ponad 6 latach śledztwa i przeprowadzeniu 62 realizacji procesowych do Sądu Okręgowego w Siedlcach skierowano akt oskarżenia przeciwko zorganizowanej grupie przestępczej z terenu województwa mazowieckiego zajmującej się wyłudzaniem odszkodowań komunikacyjnych. Straty na szkodę firm ubezpieczeniowych sięgają ponad 20 milionów złotych.

Śledztwo w tej sprawie było prowadzone nieprzerwanie od 2019 roku przez policjantów z Wydziału do walki z Przestępczością Ekonomiczną Komendy Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu, przy współpracy z Wydziałem Dochodzeniowo-Śledczym Komendy Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu, a nadzorowane było przez prokuratora Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.

W toku prowadzonego śledztwa ustalono, że zdarzenia drogowe następowały poprzez celowe zderzenie pojazdów dokonanych przez „kaskaderów”, którzy oddalali się z miejsca zdarzenia przed przyjazdem patrolu policji. Na miejsce kierowcy przesiadały się podstawione osoby, tzw. słupy. To oni deklarując swój udział w kolizji jako kierowcy, przedstawiali nieprawdziwe okoliczności zdarzenia drogowego. W kolizjach wykorzystywano luksusowe pojazdy, często uprzednio kradzione na zlecenie, przerabiane i legalizowane, dzięki czemu uzyskiwano wysokie sumy odszkodowań – nawet do 300 tysięcy złotych za szkodę. Ponadto auta biorące udział w zdarzeniu zarejestrowane były fikcyjnie na osoby, które nigdy nie były ich faktycznymi właścicielami.

Całość nadzorowali członkowie grupy, którzy organizowali przebieg zdarzenia, wybierali jego miejsce, opłacali podstawione osoby i nadzorowali proces ubiegania się o odszkodowania. Osoby, na które rejestrowane były pojazdy uczestniczące w kolizjach, w dokumentach przedkładanych ubezpieczycielom wskazywały należące do nich rachunki bankowe, na które miało być wypłacane przyznane odszkodowanie, a następnie po otrzymaniu wnioskowanych należności, przekazywały środki organizatorom procederu.

Na polecenie nadzorującego prokuratora Wydział dw. z Przestępczością Ekonomiczną KWP z/s w Radomiu na przestrzeni 7 lat przeprowadził łącznie 62 realizacje procesowe do sprawy. W ich wyniku ujawniono kilkadziesiąt kradzionych pojazdów, kilkaset kradzionych części samochodowych, zlikwidowano dziuple samochodowe na terenie Mazowsza oraz zabezpieczono dokumentację szkodową. U podejrzanych zabezpieczono 23 pojazdy o wartości 2 milionów złotych, które następnie sprzedano w formie licytacji prowadzonych przez I Urząd Skarbowy w Radomiu.

Straty zakładów ubezpieczeń z tytułu przestępczego procederu wyniosły ponad 20 milionów złotych. W trakcie trwania śledztwa stosowanych było 18 tymczasowych aresztowań wobec podejrzanych. Łącznie zatrzymano i oskarżono o udział w przestępczym procederze 376 osób, które wzięły udział w blisko 240 sfingowanych kolizjach drogowych.

Na poczet kar i grzywien prokurator wydał postanowienia o zabezpieczeniu majątkowym na łączną kwotę blisko 4,3 mln zł.

(AM, źródło: Policja.pl)

Rolnicy uzyskają łatwiejszy dostęp do dotowanych ubezpieczeń

0
Źródło zdjęcia: MRiRW

Rada Ministrów przyjęła 12 maja 2026 roku projekt nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich przygotowany przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Regulacja upraszcza zasady dopłat do składek, rozszerza katalog upraw objętych wsparciem i ogranicza część obowiązków administracyjnych. Rząd zgodził się również na przekazanie nowych rozwiązań do notyfikacji Komisji Europejskiej.

– Chcemy, żeby system dotowanych ubezpieczeń był bardziej dostępny i prostszy dla rolników. Ograniczamy formalności, porządkujemy przepisy i rozszerzamy zakres wsparcia, tak aby więcej producentów mogło korzystać z dopłat do składek ubezpieczeniowych – podkreślił minister rolnictwa Stefan Krajewski.

Prostsze zasady i mniej formalności

Projekt nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich przewiduje utrzymanie dopłat państwa do składek ubezpieczeniowych na poziomie do 65% składki. Nowe przepisy upraszczają sposób ich wyliczania. Z systemu znikną rozwiązania uzależniające wysokość wsparcia od klasy gleby. Rolnicy nie będą musieli także składać oświadczeń dotyczących klas użytków rolnych.

Projektowana regulacja określa również jednolite limity stawek taryfowych, do których będzie przysługiwać dopłata państwa:

  • do 25% sumy ubezpieczenia – dla tytoniu, warzyw gruntowych, drzew i krzewów owocowych oraz truskawek;
  • do 15% sumy ubezpieczenia – dla pozostałych upraw.

Więcej upraw objętych dopłatami

Zmiany rozszerzają katalog upraw objętych dopłatami do składek ubezpieczeniowych. Do systemu zostaną włączone m.in. trawy nasienne oraz wierzba do wyplatania. Projekt doprecyzowuje także zasady dotyczące dopłat do ubezpieczeń od ryzyka suszy oraz rozszerza definicję plonu głównego lnu i konopi włóknistych o części użytkowane gospodarczo.

Zmiany dla hodowców

Nowe rozwiązania obejmą również ubezpieczenia zwierząt gospodarskich. Projekt przewiduje możliwość stosowania 65% dopłaty także wtedy, gdy stawki taryfowe ubezpieczenia przekroczą 0,5% sumy ubezpieczenia zwierząt. Regulacja zmienia także zasady dotyczące wypłaty odszkodowań. Projekt wprowadza franszyzę redukcyjną w miejsce franszyzy integralnej. Wysokość pomniejszenia odszkodowania będzie zależeć od warunków określonych w umowie ubezpieczenia.

Rada Ministrów przyjęła także uchwałę umożliwiającą zgłoszenie zmian Komisji Europejskiej. Jest to wymagany etap w przypadku programów pomocy publicznej finansowanych ze środków państwa.

Planowany termin wejścia w życie nowych rozwiązań to 1 września 2026 r.

(AM, źródło: MRiRW)

Całodobowe wsparcie fachowców w standardzie ERGO Hestii

0
Joanna Przychodzka

ERGO Hestia oferuje w pakietach ERGO 7 i mtu24.pl standardowy home assistance do podstawowego zakresu ochrony ubezpieczenia mieszkań i domów. Oznacza to, że klienci ubezpieczający nieruchomość od ognia i zdarzeń losowych otrzymują jednocześnie wsparcie assistance bez konieczności dokupowania dodatkowych rozszerzeń.

W nowoczesnych produktach majątkowych tradycyjne odszkodowanie finansowe i realna pomoc doraźna stanowią wzajemnie uzupełniające się filary bezpieczeństwa.

Home assistance: istotny element ochrony

Awarie sprzętów domowych, nagłe usterki instalacji czy prozaiczne, ale stresujące zdarzenia, jak choćby zatrzaśnięcie drzwi, wymagają przecież natychmiastowej reakcji specjalisty. Właśnie dlatego w standardowym wariancie home assistance ubezpieczyciel bierze na siebie organizację i pokrycie kosztów pracy fachowców, w tym hydraulika, elektryka, ślusarza, serwisanta systemów alarmowych i bram czy technika urządzeń grzewczych.

Większość napraw realizowana jest bezpośrednio na miejscu, a ochrona obejmuje także koszt niezbędnych części zamiennych do kwoty 200 zł. Co istotne, pomoc nie ogranicza się tylko do instalacji, ponieważ obejmuje również serwis urządzeń AGD, RTV oraz sprzętu komputerowego. W przypadku awarii pralki, lodówki, piekarnika, telewizora czy komputera klient może liczyć na naprawę lub transport urządzenia do punktu serwisowego.

Całe to wsparcie jest dostępne w trybie całodobowym, co ma kluczowe znaczenie w sytuacjach awaryjnych wymagających reakcji o każdej porze dnia i nocy. Dla osób, które oczekują jeszcze szerszego zakresu usług, przygotowano wariant rozszerzony, który wzbogaca listę świadczeń między innymi o profesjonalną usługę sprawdzenia nieruchomości po kradzieży.

Wsparcie w sytuacjach krytycznych

Ofertę uzupełniają dedykowane moduły pomocy specjalistycznej. SOS assistance gwarantuje wsparcie w przypadku szkód uniemożliwiających dalsze zamieszkiwanie (np. po pożarze) w ubezpieczonym domu lub mieszkaniu. Zapewnia on wówczas lokal zastępczy nawet na okres jednego roku, dozór i składowanie mienia, a także opiekę nad zwierzętami czy transport dzieci do placówek oświatowych.

Z kolei Medical assistance koncentruje się na skutkach nieszczęśliwych wypadków lub nagłych zachorowań, oferując wizyty lekarskie, opiekę pielęgniarską oraz transport medyczny.

Ochrona mienia w formule od wszystkich ryzyk

Fundamentem oferty ERGO Hestii jest szeroki zakres ochrony mienia, oparty na formule od wszystkich ryzyk (nieobjętych wyłączeniami). Taka konstrukcja produktu pozwala na objęcie ochroną zdarzeń nietypowych, takich jak uszkodzenia poszycia dachu przez kuny czy stłuczenie płyty grzewczej przez domownika.

Co istotne dla praktyki likwidacyjnej, ochrona obejmuje również sytuacje wynikające z niedbalstwa – np. pozostawienie włączonego żelazka, ładowarki lub zalanie pomieszczenia przez otwarte okno.

Elastyczność klauzulowa

O precyzyjnym dopasowaniu ochrony do specyfiki klienta decyduje system klauzul produktowych. Skalę ich wykorzystania najlepiej obrazują dane: blisko 700 tys. aktywnych klauzul przypisanych do ponad 325 tys. polis. Do najczęściej wybieranych rozszerzeń należą:

  • ochrona szklanych elementów wyposażenia w formule od wszystkich ryzyk,
  • ubezpieczenie części wspólnych wraz z lokalem,
  • zniesienie obowiązku dostarczania dowodów zakupu dla mienia powyżej 10 000 zł,
  • ochrona na wypadek kradzieży przez otwarte okno,
  • zwiększenie limitów za szkody wyrządzone przez dzikie zwierzęta.

Połączenie szerokiego zakresu ubezpieczenia mienia z automatyzacją usług assistance w standardzie sprawia, że oferta ERGO Hestii stanowi kompletne narzędzie ochrony majątku, odpowiadające na realne potrzeby rynku.

Joanna Przychodzka
główna specjalistka ds. rozwoju produktu w Biurze Ubezpieczeń Detalicznych i Programów Partnerskich

Emerytura nie poczeka, aż klient się zdecyduje

0
Piotr Dmuchowski

Rozmowa z Piotrem Dmuchowskim, prezesem PFR TFI

Aleksandra E. Wysocka: – Prognozy dotyczące przyszłych emerytur, obciążenia systemu stopy zastąpienia są powszechnie znane. Dlaczego ta wiedza tak rzadko przekłada się na decyzje klientów?

Piotr Dmuchowski: – Sama świadomość problemu nie uruchamia działania. Można rozumieć mechanizmy demograficzne i jednocześnie odkładać decyzję o oszczędzaniu, bo temat emerytury wydaje się odległy. Klient wie, że powinien działać, ale wygrywają bieżące potrzeby i poczucie, że na decyzję jest jeszcze czas.

Czy to oznacza, że największym problemem rynku są dziś nasze nawyki, a nie brak produktów?

– W dużej mierze tak. Produkty istnieją i są dostępne, system emerytalny działa według znanych zasad. Natomiast częścią naszej natury są błędy poznawcze. Jak udowodnił Richard Thaler, homo oeconomicus nie istnieje. Nie zawsze postępujemy racjonalnie, popełniamy błędy, a nawet gdy wiemy, co jest racjonalne, miewamy problem z dyscypliną.

Tymczasem fundamentem oszczędzania długoterminowego są cierpliwość i czas. Bez mechanizmów, które wspierają decyzję lub ją ułatwiają, większość osób odkłada temat na później. To bardziej kwestia nawyków i psychologii niż konstrukcji rynku.

Jak bardzo zmienia się dziś sytuacja systemowa? Czy te zmiany rzeczywiście są tak istotne?

– Zmiana ma charakter strukturalny. Żyjemy coraz dłużej, co oznacza dłuższy okres pobierania świadczeń. W przypadku kobiet to już ponad 20 lat. Jednocześnie maleje liczba osób pracujących w relacji do liczby emerytów. Efekt jest widoczny w stopie zastąpienia. Dla wcześniejszych pokoleń przekraczała ona 60%, dziś wynosi ok. 50%, a w przyszłości może spaść do ok. 25%. To oznacza, że bez dodatkowego oszczędzania utrzymanie dotychczasowego standardu życia stanie się bardzo trudne.

Czyli system nie zawodzi, tylko działa w nowych realiach, które zmieniają jego efekt?

– Tak to należy interpretować. System funkcjonuje zgodnie ze swoją logiką, ale otoczenie demograficzne się zmieniło. Problem polega na tym, że oczekiwania klientów nie zawsze nadążają za tymi zmianami, co prowadzi do niedoszacowania przyszłych potrzeb finansowych.

Gdzie w takim razie jest dziś największa luka: w świadomości, dystrybucji czy konstrukcji produktów?

– Świadomość rośnie, jednak nie przekłada się na odpowiednią skalę działania. Produkty są dostępne, natomiast ich wykorzystanie pozostaje ograniczone. Dodatkowo jako społeczeństwo zdecydowanie przeszacowujemy przyszłą stopę zastąpienia. Dotyczy to szczególnie młodych dorosłych, którzy oczekują, że przyszła emerytura wyniesie ok. 50% ich wynagrodzenia, podczas gdy prognozy wskazują na poziom niespełna 25% w 2060 r. Dlatego rośnie znaczenie rozwiązań systemowych, które zmieniają sposób podejmowania decyzji i ustawiają oszczędzanie jako naturalny wybór.

Czy w tym kontekście PPK można traktować jako narzędzie zmiany tych zachowań?

– Taki był ich cel. Wprowadzono automatyczny zapis, który zmienia logikę decyzji. Zamiast zadawać klientowi pytanie: „Czy chcesz oszczędzać?”, system zakłada, że klient oszczędza, chyba że świadomie zrezygnuje z tej opcji.

Klient nie musi podejmować działania, żeby oszczędzać, musi je podjąć, żeby zrezygnować. To podejście znacząco zwiększa udział uczestników i buduje nawyk odkładania środków. W ten sposób program odpowiada na bardzo ważne wyzwanie, jakim jest odkładanie decyzji o oszczędzaniu w czasie.

Czy ten mechanizm przyniósł oczekiwane efekty?

– Dane pokazują wyraźną zmianę. W 2023 r., po autozapisie, do programu wróciło 720 tys. osób. Partycypacja wzrosła z 34% do 46%, a obecnie przekracza 60%. Widać, że odpowiednio zaprojektowany system wpływa na decyzje i ogranicza bierność uczestników.

Z pewnością działa też pozytywne doświadczenie uczestników PPK. Widząc, jak środki rosną – dzięki systematycznym wpłatom oraz wynikom – więcej uczestników zaczęło dostrzegać wymierne efekty.

Jak wygląda skala zgromadzonych środków w PPK?

– Aktywa przekroczyły 50 mld zł. To istotny poziom, który pokazuje zarówno zaufanie uczestników, jak i tempo budowy kapitału długoterminowego. Wartość ta zmienia się wraz z rynkiem, ale kierunek pozostaje rosnący.

Czy taki poziom partycypacji i oszczędności pozwoli realnie zabezpieczyć przyszłość emerytalną?

– Program stanowi ważny fundament, ale nie rozwiązuje całego problemu. Uruchamia proces systematycznego oszczędzania, który wcześniej często w ogóle nie istniał. Natomiast pełne zabezpieczenie wymaga dodatkowych działań, takich jak indywidualne inwestycje i świadome planowanie finansowe w długim horyzoncie.

Czyli PPK to raczej początek drogi niż jej cel?

– Tak należy na to patrzeć. Program ma zmienić nawyki i stworzyć bazę kapitałową, na której można budować kolejne elementy zabezpieczenia finansowego. I to rzeczywiście się dzieje, a potwierdzeniem jest m.in. wzrost zainteresowania IKE i IKZE. W latach 2019–2022 widoczny był umiarkowany przyrost nowych rachunków – kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy nowych kont rocznie. W 2023 r. nastąpiło wyraźne odbicie, a w 2024 i 2025 oba produkty odnotowały rekordowe wyniki, jeśli chodzi o otwieranie nowych rachunków.

Czy obserwujecie zmianę podejścia Polaków w ostatnim czasie?

– Widać pewne przyspieszenie. W styczniu do programu przystąpiło ponad 60 tys. osób, w lutym ponad 55 tys., podczas gdy wcześniej średnia wynosiła ok. 36 tys. nowych uczestników miesięcznie. To sygnał rosnącej gotowości do podejmowania decyzji, choć trudno jeszcze ocenić trwałość tego trendu.

Co powiedzieć osobie, która rozumie, z jakim wyzwaniem ma do czynienia, ale nadal odkłada decyzję?

– Przede wszystkim musimy sobie powiedzieć wprost: nie warto czekać na lepszy moment. Najlepszy moment na długoterminowe oszczędzanie nie jest wtedy, gdy mamy nadwyżki – tylko wtedy, gdy budujemy nawyki.

Warto też pokazać, że nie jest to temat teoretyczny, tylko realny parametr finansowy, którym trzeba zarządzać. Każdy rok zwłoki oznacza konieczność odkładania większych kwot w przyszłości, aby osiągnąć podobny efekt.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka

22,741FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie