Polacy mają zbyt optymistyczne podejście do ryzyka

0
193

Ankietowani na potrzeby raportu Polskiej Izby Ubezpieczeń „Świadomość ubezpieczeniowa Polaków 2026 – wiedza, postawy, doświadczenia” szacują, że ryzyko spowodowania przez nich samych wypadku drogowego wynosi 12%. Jednocześnie są przekonani, że inni kierowcy stwarzają większe zagrożenie – ich ryzyko oceniane jest już na 19%.

Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku bycia poszkodowanym w wypadku. Dla siebie respondenci oceniają takie ryzyko na 14%, dla innych – na 18%. Ten sam mechanizm działa także w wielu innych sytuacjach. Szansa, że to badani zaleją cudze mieszkanie, wynosi według nich 9%, ale że zrobi to ktoś inny – już 15%.

Wypadek podczas wakacyjnego wyjazdu częściej przydarzy się „komuś” (19%) niż badanym (12%). Podobnie postrzegają oni ryzyko utraty lub zagubienia bagażu czy utraty pracy (18% wobec 13%). Efekt nierealistycznego optymizmu jest szczególnie widoczny tam, gdzie ankietowani wierzą, że wiele zależy od naszych umiejętności, doświadczenia czy ostrożności.

Różnice zacierają się jednak wtedy, gdy zdarzenia wydają się losowe i trudne do kontrolowania. Poziom optymizmu maleje wraz z poczuciem utraty kontroli. Ryzyko śmierci w wyniku nieszczęśliwego wypadku badani oceniają identycznie dla siebie i dla innych – po 12%. Podobnie jest w przypadku utraty zdolności do pracy (12% dla siebie i 13% dla innych) oraz pożaru domu lub mieszkania (10% wobec 11%).

Wiara we własny wpływ

Im bardziej ryzyko wydaje się zależeć od działań, ostrożności czy odpowiedzialności respondentów, tym silniejsze jest ich przekonanie, że mogą je kontrolować. Najbardziej sprawczy badani czują się w sytuacjach  związanych z własnym zachowaniem – takimi jak spowodowanie wypadku drogowego i wyrządzenie szkody innej osobie (po 28%) czy zalanie mieszkania sąsiadów (29%).

Tam, gdzie większą rolę odgrywa przypadek, los lub czynniki niezależne od ankietowanych, poczucie wpływu wyraźnie słabnie. Tylko 20% badanych uważa, że ma realny wpływ na ryzyko zachorowania na ciężką chorobę. Jeszcze mniej osób wierzy, że może ograniczyć ryzyko hospitalizacji (19%) czy śmierci w wyniku nieszczęśliwego wypadku (18%).

Mistrzowie prewencji

Z raportu PIU wynika, że respondenci wypadają wręcz wzorowo w deklaracjach dotyczących prewencji. Zdecydowana większość z nich przekonuje, że regularnie podejmuje działania mające ograniczyć prawdopodobieństwo wystąpienia szkody czy wypadku.

Aż 80% badanych deklaruje regularne przeglądy pojazdu, 76% sezonową wymianę opon, a 75% ostrożną jazdę i przestrzeganie przepisów drogowych. Ponad siedem na dziesięć osób twierdzi również, że regularnie kontroluje instalacje w domu oraz dba o bezpieczeństwo podczas wyjazdów, zapoznając się z lokalnymi zasadami i potencjalnymi zagrożeniami. Równie odpowiedzialnie badani przedstawiają się w kwestiach zdrowotnych: 69% deklaruje, że szybko reaguje na pierwsze objawy choroby, 60% wykonuje regularne badania profilaktyczne, a niemal tyle samo utrzymuje aktywność fizyczną, kontroluje masę ciała i stara się zdrowo odżywiać.

Najrzadziej deklarowanym działaniem profilaktycznym są szczepienia ochronne – korzystanie z nich deklaruje 55% ankietowanych. To jednocześnie obszar budzący największe kontrowersje. 19% otwarcie kwestionuje zasadność szczepień jako metody zapobiegania zagrożeniom zdrowotnym. Dla porównania, w przypadku pozostałych działań prewencyjnych odsetek osób negujących ich sens nie przekracza 10%. Wyniki pokazują, że choć większość badanych deklaruje dbałość o zdrowie i bezpieczeństwo, szczepienia pozostają wyjątkiem, w którym poziom akceptacji społecznej jest wyraźnie niższy niż w przypadku innych działań profilaktycznych.

(AM, źródło: PIU)