Saltus Ubezpieczenia: Na kluczowe badania w systemie publicznym trzeba długo czekać

0
441

Średni czas oczekiwania na badania diagnostyczne w ramach publicznego systemu opieki zdrowotnej to obecnie 2,8 miesiąca. W przypadku niektórych kluczowych badań czas oczekiwania na wizytę wydłużył się o ponad 2 miesiące na przestrzeni trzech lat. Coraz więcej osób wykonuje więc badania prywatnie – zauważa Saltus Ubezpieczenia.

– Średni czas oczekiwania na badanie skrócił się z roku na rok, jednak nadal jest to wartość liczona w miesiącach, a nie dniach czy chociażby tygodniach – zauważa Monika Witkowska, zastępczyni dyrektora ds. Rozwoju Ubezpieczeń Zdrowotnych i Pracowniczych Saltus Ubezpieczenia. – Co więcej, kiedy przyjrzymy się kilku najczęściej wykonywanym badaniom, a także sprawdzimy, jak zmieniała się ich dostępność na przestrzeni ostatnich trzech lat, to mamy niestety niezbyt optymistyczny obraz. Przykładowo, czas oczekiwania na USG jamy brzusznej wydłużył się od 2023 r. z niecałego miesiąca do ponad dwóch. Na rezonans magnetyczny kręgosłupa czeka się o ponad dwa i pół miesiąca dłużej, a na kolonoskopię o 2,7 miesiąca dłużej – dodaje.

Jak zmieniła się dostępność kluczowych badań?

W 2025 r. wśród najczęściej realizowanych badań w ramach grupowych ubezpieczeń zdrowotnych znalazły się m.in. USG jamy brzusznej, USG tarczycy, ECHO serca, MR kręgosłupa oraz kolonoskopia. Średni czas oczekiwania na te badania w ramach publicznego systemu opieki zdrowotnej waha się od dwóch miesięcy do prawie pół roku. Co gorsza, w większości przypadków jest on z roku na rok coraz dłuższy.

– Te badania należą do najczęściej stosowanych w diagnostyce większości schorzeń przewlekłych i cywilizacyjnych, z którymi mierzą się Polacy. Powinny zatem być dostępne w zdecydowanie krótszych terminach. Jednak jak widać, rzeczywistość nie jest optymistyczna. Dlatego coraz częściej zastępujemy NFZ pomocą prywatną zarówno w profilaktyce, jak i koniecznych do wykonania badaniach diagnostycznych, a popularność dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych z roku na rok rośnie – mówi Monika Witkowska.

Czy prywatne przychodnie radzą sobie z napływem pacjentów?

Rosnąca liczba osób szukających pomocy prywatnie to duże wyzwanie dla placówek niepublicznych oraz ubezpieczycieli. W efekcie i w prywatnych przychodniach zaczęły pojawiać się kolejki. Pacjenci zwracają na to uwagę, ponieważ oczekują jak najszybszej pomocy.

– Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom, rynek prywatnych ubezpieczeń modyfikuje swoje oferty. Jednym z kluczowych elementów ubezpieczeń zdrowotnych jest szeroka, rozproszona sieć placówek współpracujących oraz możliwość refundacji kosztów leczenia poza siecią placówek partnerskich. Ubezpieczyciele zwiększają też dostępne w ofercie limity refundacyjne, żeby odpowiadały aktualnym cenom w prywatnych placówkach. Refundacja kosztów jest dziś dostępna w praktycznie każdym wariancie ubezpieczenia, a liczba refundowanych wizyt oraz wartość zwrotu z roku na rok rosną – dodaje Monika Witkowska.

(AM, źródło: Brandscope)