Pan płaci, pani płaci, nie wszyscy płacą

0
717

Jeśli irytuje cię, że płacisz za wysokie składki na ubezpieczenie społeczne, a dodatkowo niemałą składkę zdrowotną, wiedz, że nie wszyscy czują irytację z tego powodu. To nie jest wszak nowa wiadomość. I tak zabraknie w NFZ.

Zapłacisz też składkę zdrowotną z innych tytułów, gdy chcesz zwiększyć swoje dochody poprzez zwiększenie aktywności zawodowej albo z dochodu wypracowanego przez lata aktywności zawodowej (emerytura). To taka kara podatkowa. Przecież nie ma obowiązku pracy. Możesz spokojnie zalegać na kanapie, narzekając na trudną sytuację finansową i wyciągając rękę po wsparcie z różnych źródeł społecznych.

To, że składka na ubezpieczenie zdrowotne nie zapewni godziwego dostępu do świadczeń medycznych w ramach NFZ, skutkuje decyzją o wydatkowaniu dodatkowych środków własnych na prywatne ubezpieczenie zdrowotne albo abonament medyczny. Decyzji winno towarzyszyć rozeznanie w zakresie oferty ubezpieczyciela lub operatora medycznego. Liczy się szybki i nieograniczony dostęp do lekarzy określonych specjalności i badań diagnostycznych, możliwie liczna sieć placówek medycznych, gwarancje terminów, łatwość w umawianiu wizyt i diagnostyki. Ofert co niemiara. Od 50 zł wzwyż (aż trudno uwierzyć).

Przyzwoity zakres świadczeń gwarantują pakiety zaczynające się od kwoty ok. 500 zł miesięcznie. Mnożą się na potęgę pośrednicy w sprzedaży pakietów zdrowotnych, węsząc w tym (i słusznie) biznes na dziś i na przyszłość. Społeczeństwo starzeje się, żyjemy co prawda dłużej, ale w gorszej kondycji fizycznej, więc popyt na usługi medyczne będzie wzrastał. Ich ceny również (korzystam z abonamentu medycznego, którego cena w ciągu roku wzrosła o ok. 10%).

Minimalna składka zdrowotna na 2026 r. wzrosła dla rozliczających się na zasadach ogólnych i w podatku liniowym do 432,54 zł (9% od kwoty minimalnego wynagrodzenia 4806 zł). Inne kwoty obowiązują właścicieli jednoosobowych spółek z o.o., spółek komandytowych, twórców, artystów, rozliczających się na karcie podatkowej, osób współpracujących. To stawki minimalne, wyższe zależą od dochodu. Jeśli zatem opłaci się składki należne każdemu w zależności od dochodu, doliczy dobrowolne z tytułu ubezpieczenia zdrowotnego, wydatki istotnie rosną i potrafią zaboleć. Tymczasem nie wszyscy mają ten problem. Wciąż bowiem jest grupa osób uprzywilejowanych niepłacących składek na ten cel albo płacących w niewielkim stopniu. Informują o tymeksperci zgromadzeni wokół Think Tanku SGH dla ochrony zdrowia w raporcie „Nowa architektura finansowania ochrony zdrowia w Polsce. Systemowa diagnoza i rekomendacje eksperckie”.

Jak wskazują autorzy, w Polsce widoczny jest istotnie wyższy niż średnia UE udział wydatków prywatnych w strukturze źródeł finansowania ochrony zdrowia. W 2023 r. ok. jedna czwarta środków pochodziła z wydatków out-of-pocket (18,8%) oraz dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych (5,4%). Środki te przeznaczane były przede wszystkim na produkty medyczne, w tym leki (66% wydatków na ten cel) oraz usługi lecznicze i rehabilitacyjne.

NFZ nie finansuje się ze składek zdrowotnych i wymaga rosnącego dofinansowania z budżetu, ale też rosną nasze prywatne wydatki na prywatną opiekę medyczną. Największa część wpływów ze składki zdrowotnej pochodzi od osób zatrudnionych na podstawie umów o pracę, wynosi ona 70 mld zł. Kolejne miejsca zajmują osoby pobierające emerytury i renty, od których odprowadzono 33,3 mld zł, oraz osoby prowadzące pozarolniczą działalność gospodarczą – 23,7 mld zł. I tu ciekawostka: najwyższe obciążenia ponosili przedsiębiorcy prowadzący pozarolniczą działalność gospodarczą, w ich przypadku średnia składka sięgała 728 zł.

Są też liczne grupy zawodowe, które nie płacą – my płacimy – albo płacą symbolicznie, a uprawnione są do korzystania ze świadczeń z NFZ. A gdyby tak…

Sławomir Dąblewski

dablewski@gmail.com