Z odpowiedzi ankietowanych w badaniu na potrzeby raportu „Świadomość ubezpieczeniowa Polaków 2026 – wiedza, postawy i doświadczenia”, przygotowanego przez Polską Izbę Ubezpieczeń pod patronatem Uniwersytetu Warszawskiego i kierownictwem naukowym prof. Katarzyny Sekścińskiej wynika, że 36% z nich nie wyniosło z domu rodzinnego żadnych wzorców związanych z dobrowolnymi ubezpieczeniami. Oznacza to, że ponad jedna trzecia badanych dorastała w otoczeniu, w którym o polisach praktycznie się nie rozmawiało, a ochrona ubezpieczeniowa nie była postrzegana jako naturalny element dbania o bezpieczeństwo finansowe rodziny.
Brak doświadczeń nie pozostaje bez znaczenia
Autorzy raportu zwracają uwagę, że to właśnie dom rodzinny jest często pierwszym miejscem, w którym uczy się zarządzania ryzykiem, planowania wydatków i podejmowania decyzji dotyczących zabezpieczenia siebie oraz swojego majątku. Jeśli ubezpieczenia nie były obecne w codziennym życiu rodziny, znacznie trudniej traktować je jako oczywisty element własnych finansów w dorosłym życiu.
Najpierw majątek, potem życie
W domach większości respondentów o ubezpieczeniach myślano przede wszystkim jako o ochronie majątku, a nie zdrowia, życia czy bezpieczeństwa finansowego rodziny. Najczęściej wspominanym ubezpieczeniem było ubezpieczenie mieszkania lub domu – pamięta je 43% badanych. Na drugim miejscu znalazły się ubezpieczenia samochodu (33%), a na trzecim polisy na życie (31%). Jeszcze rzadziej w rodzinnych doświadczeniach pojawiały się ubezpieczenia zdrowotne i turystyczne. Z takimi formami ochrony zetknęło się w domu zaledwie 15–16% osób.
Zdaniem twórców opracowania powyższe wyniki pokazują, że przez lata bezpieczeństwo finansowe było w Polsce utożsamiane przede wszystkim z ochroną posiadanego majątku. Dom, mieszkanie, samochód były dobrem, które należało zabezpieczyć przed stratą. Rzadziej natomiast uwagę poświęcano zdrowiu i życiu. Te różnice są widoczne do dziś, ponieważ majątek traktuje się priorytetowo, a zabezpieczenie własnego zdrowia i przyszłości finansowej rodziny pozostaje dla wielu osób sprawą drugoplanową.
Siła rodzinnych wzorców
Osoby wychowane w domach, w których kupowano określone rodzaje polis, znacznie częściej decydują się na podobną ochronę również w dorosłym życiu. Przykładowo połowa badanych, których rodzice ubezpieczali mieszkanie lub dom, posiada obecnie podobną polisę. Jedynie 21% respondentów z tej grupy deklaruje brak ubezpieczenia. Podobną zależność widać w przypadku AC. Tam, gdzie w rodzinie korzystano z takiej ochrony, obecnie posiada ją 50% respondentów. Jej brak deklaruje jedynie 16% osób z tej grupy.
Twórcy raportu wskazują, że wyniki potwierdzają obserwacje psychologów: na decyzje finansowe w dużej mierze wpływa obserwacja zachowań najbliższych. Jeśli ubezpieczenia nie były naturalnym elementem życia rodzinnego, to potrzeba ochrony często pojawia się dopiero po pierwszej szkodzie lub życiowym kryzysie.
Cena braku ochrony
Według szacunków PIU luka ubezpieczeniowa w obszarze zdrowia wynosi około 125 mld zł rocznie. W przypadku zabezpieczenia emerytalnego sięga ona kolejnych 75 mld zł. Łącznie to około 200 mld zł rocznie.
Jednocześnie badani deklarują stosunkowo wysoki poziom posiadania dobrowolnych ubezpieczeń. Najczęściej wskazywanym produktem jest autocasco, którego posiadanie zadeklarowało 81% badanych. Ubezpieczenie mieszkania posiada 70%, polisę na życie 65%, a ubezpieczenie zdrowotne 45%.
Izba zastrzega, że te wyniki należy jednak interpretować z pewną ostrożnością. W części przypadków deklaracje mogą wynikać z niepełnej wiedzy o posiadanej ochronie lub ze specyfiki rynku.
Teoria a praktyka
Większość ankietowanych dostrzega sens posiadania ubezpieczeń, choć poziom akceptacji wyraźnie zależy od rodzaju ochrony. Największym uznaniem cieszą się ubezpieczenia mieszkań i domów – za uzasadnione uważa je 72% badanych. Niewiele niższe wskazania uzyskały polisy na życie (64%) oraz ubezpieczenia zdrowotne (61%).
Wyniki pokazują jednak, że między deklarowanymi opiniami a rzeczywistymi zachowaniami nie zawsze istnieje pełna zgodność. Dobrym przykładem są polisy turystyczne. Choć tylko połowa respondentów uważa je za szczególnie potrzebne, to 82% podróżujących kupuje je przynajmniej od czasu do czasu. Zdaniem PIU może to oznaczać, że decyzje o zakupie ubezpieczenia nie zawsze wynikają z trwałego przekonania o jego wartości. Często są odpowiedzią na konkretną sytuację i ryzyko, które staje się bardziej realne dopiero przy wyjeździe za granicę, zaciągnięciu kredytu lub stanięciu przed innym życiowym wyzwaniem.
(AM, źródło: PIU)










