W przypadku zdarzenia szkodowego z udziałem rowerzysty i auta ten pierwszy ma łatwiejszą sytuacją dowodową. O ile nie naruszył przepisów drogowych i nie przyczynił się do szkody – zauważa prawo.pl.
Mariusz Sadowski, radca prawny z Eventum Kancelarii Prawnej, zwraca uwagę, że ze względu na to, iż w przypadku potrącenia rowerzysty kierowcy samochodów odpowiadają na zasadzie ryzyka (art. 436 par. 1 k.c.), to na cykliście spoczywa ciężar dowodu jedynie co do szkody oraz co do istnienia związku przyczynowego między nią a ruchem mechanicznego środka komunikacji. Dr Kamil Szpyt, radca prawny prowadzący własną kancelarię, dodaje, że kierowca nie ponosi odpowiedzialności tylko wówczas, gdy zachowanie rowerzysty było jedyną przyczyną zdarzenia. W takiej sytuacji rowerzysta nie ma co liczyć na odszkodowanie, a co więcej – będzie zobowiązany do naprawienia ewentualnej szkody wyrządzonej kierowcy.
Serwis przypomina, że rowerzyści odpowiadają w oparciu o zasadę winy. Albert Demidowski, ekspert Grupy Votum i prezes zarządu Polskiej Izby Doradców i Pośredników Odszkodowawczych, tłumaczy, że w takiej sytuacji jeśli to rowerzysta uderzy w prawidłowo zaparkowany pojazd, urwie lusterko albo wymusi pierwszeństwo i spowoduje, że kierowca auta uderzy w drzewo, unikając zderzenia – winę trzeba mu udowodnić.
Więcej:
prawo.pl z 11 czerwca, Regina Skibińska „Rowerzysta nie zawsze otrzyma odszkodowanie po zderzeniu z autem”
(AM, źródło: prawo.pl)







