Rzecznik Finansowy o ubezpieczeniach sportów wysokiego ryzyka i ekstremalnych

0
520

Coraz więcej osób decyduje się podczas krajowych czy zagranicznych wyjazdów na aktywny wypoczynek: wspinaczkę, surfing, nurkowanie, jazdę konną czy kolarstwo górskie. Standardowa polisa turystyczna nie zawsze zapewnia ochronę podczas takich aktywności. Najczęściej obejmuje ona jedynie rekreacyjne, amatorskie uprawianie sportu – przypomina Rzecznik Finansowy.  

– Przed zakupem polisy warto dokładnie przeczytać ogólne warunki ubezpieczenia i sprawdzić, jak ubezpieczyciel definiuje i klasyfikuje poszczególne aktywności sportowe. To właśnie w OWU znajdują się informacje, jakie aktywności są objęte podstawową ochroną, a które wymagają rozszerzenia ubezpieczenia – podkreśla Eliza Gużewska, zastępczyni dyrektora Departamentu Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w Biurze Rzecznika.  

Przypomina, że to, czy ubezpieczyciel pokryje koszty leczenia, transportu medycznego lub akcji ratowniczej po wypadku związanym z  aktywnością, zależy przede wszystkim od postanowień OWU.  

Różnice w klasyfikacji bywają zaskakujące  

O zakresie ochrony często decydują szczegóły. Przykładów nie brakuje: 

  • W części towarzystw trekking staje się sportem ekstremalnym po przekroczeniu wysokości 2500 m n.p.m., podczas gdy inne przyjmują granicę dopiero od wysokości 4500 m n.p.m.  
  • Podobne rozbieżności dotyczą m.in. jazdy na quadzie, nart wodnych czy kolarstwa górskiego. Niektórzy ubezpieczyciele wyłączają z podstawowej ochrony całe kolarstwo górskie, inni jedynie zjazdy typu downhill.  
  • Również korzystanie z atrakcji turystycznych może zostać zakwalifikowane w różny sposób. Przykładowo parki linowe zwykle będą objęte standardową polisą, natomiast już zjazd tyrolką może zostać uznany za sport ekstremalny.  

Zdarzają się także mniej oczywiste sytuacje.  

– Do Rzecznika Finansowego zgłosił się klient, któremu odmówiono wypłaty świadczenia po upadku z konia podczas rekreacyjnej jazdy po plaży w trakcie konnego obozu wędrownego. Ubezpieczyciel uznał tę aktywność za sport wysokiego ryzyka, a polisa nie była rozszerzona o odpowiednią ochronę – mówi Eliza Gużewska.  

Inny przykład dotyczył spokojnego rejsu niewielką łodzią wzdłuż wybrzeża Madery. W świetle definicji zawartych w OWU aktywność ta została zakwalifikowana jako żeglarstwo oceaniczne, czyli sport ekstremalny. Ekspertka dodaje, że w razie wątpliwości warto dopytać i poprosić agenta lub ubezpieczyciela o pisemne potwierdzenie, jak dana aktywność jest klasyfikowana.  

Rozszerzenie ochrony jest droższe, ale może uchronić przed wydatkami  

Rozszerzenie ochrony na sporty wysokiego ryzyka lub ekstremalne wiąże się siłą rzeczy z wyższą składką. W praktyce polisa obejmująca sporty wysokiego ryzyka może kosztować nawet dwukrotnie więcej od standardowej, a ochrona obejmująca sporty ekstremalne – nawet trzykrotnie więcej. Jeżeli podstawowa polisa kosztuje przykładowo około 100 zł, to rozszerzenie o sporty wysokiego ryzyka może podnieść składkę do około 200 zł, a o sporty ekstremalne nawet do około 300 zł. Ostateczna cena zależy od zakresu ochrony oraz zasad taryfikacji ryzyka stosowanych przez konkretnego ubezpieczyciela. 

(AM, źródło: RzF)