Coraz więcej osób decyduje się podczas krajowych czy zagranicznych wyjazdów na aktywny wypoczynek: wspinaczkę, surfing, nurkowanie, jazdę konną czy kolarstwo górskie. Standardowa polisa turystyczna nie zawsze zapewnia ochronę podczas takich aktywności. Najczęściej obejmuje ona jedynie rekreacyjne, amatorskie uprawianie sportu – przypomina Rzecznik Finansowy.
– Przed zakupem polisy warto dokładnie przeczytać ogólne warunki ubezpieczenia i sprawdzić, jak ubezpieczyciel definiuje i klasyfikuje poszczególne aktywności sportowe. To właśnie w OWU znajdują się informacje, jakie aktywności są objęte podstawową ochroną, a które wymagają rozszerzenia ubezpieczenia – podkreśla Eliza Gużewska, zastępczyni dyrektora Departamentu Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w Biurze Rzecznika.
Przypomina, że to, czy ubezpieczyciel pokryje koszty leczenia, transportu medycznego lub akcji ratowniczej po wypadku związanym z aktywnością, zależy przede wszystkim od postanowień OWU.
Różnice w klasyfikacji bywają zaskakujące
O zakresie ochrony często decydują szczegóły. Przykładów nie brakuje:
- W części towarzystw trekking staje się sportem ekstremalnym po przekroczeniu wysokości 2500 m n.p.m., podczas gdy inne przyjmują granicę dopiero od wysokości 4500 m n.p.m.
- Podobne rozbieżności dotyczą m.in. jazdy na quadzie, nart wodnych czy kolarstwa górskiego. Niektórzy ubezpieczyciele wyłączają z podstawowej ochrony całe kolarstwo górskie, inni jedynie zjazdy typu downhill.
- Również korzystanie z atrakcji turystycznych może zostać zakwalifikowane w różny sposób. Przykładowo parki linowe zwykle będą objęte standardową polisą, natomiast już zjazd tyrolką może zostać uznany za sport ekstremalny.
Zdarzają się także mniej oczywiste sytuacje.
– Do Rzecznika Finansowego zgłosił się klient, któremu odmówiono wypłaty świadczenia po upadku z konia podczas rekreacyjnej jazdy po plaży w trakcie konnego obozu wędrownego. Ubezpieczyciel uznał tę aktywność za sport wysokiego ryzyka, a polisa nie była rozszerzona o odpowiednią ochronę – mówi Eliza Gużewska.
Inny przykład dotyczył spokojnego rejsu niewielką łodzią wzdłuż wybrzeża Madery. W świetle definicji zawartych w OWU aktywność ta została zakwalifikowana jako żeglarstwo oceaniczne, czyli sport ekstremalny. Ekspertka dodaje, że w razie wątpliwości warto dopytać i poprosić agenta lub ubezpieczyciela o pisemne potwierdzenie, jak dana aktywność jest klasyfikowana.
Rozszerzenie ochrony jest droższe, ale może uchronić przed wydatkami
Rozszerzenie ochrony na sporty wysokiego ryzyka lub ekstremalne wiąże się siłą rzeczy z wyższą składką. W praktyce polisa obejmująca sporty wysokiego ryzyka może kosztować nawet dwukrotnie więcej od standardowej, a ochrona obejmująca sporty ekstremalne – nawet trzykrotnie więcej. Jeżeli podstawowa polisa kosztuje przykładowo około 100 zł, to rozszerzenie o sporty wysokiego ryzyka może podnieść składkę do około 200 zł, a o sporty ekstremalne nawet do około 300 zł. Ostateczna cena zależy od zakresu ochrony oraz zasad taryfikacji ryzyka stosowanych przez konkretnego ubezpieczyciela.
(AM, źródło: RzF)







