40 studentek i studentów z całej Polski rozpoczęło kolejną edycję Akademii Rzecznika Finansowego. Program obejmuje 60 godzin zajęć poświęconych ochronie klientów rynku finansowego, prowadzonych przez ekspertów od bankowości, ubezpieczeń i zadłużenia.
Tegoroczna Akademia Rzecznika Finansowego odbywa się od 24 sierpnia do 4 września w warszawskiej siedzibie Rzecznika. Jej głównym tematem jest nadmierne zadłużenie Polaków oraz organizacja poradnictwa dla osób próbujących wyjść ze spirali długu.
W zajęciach uczestniczą osoby studiujące prawo, ekonomię, zarządzanie, psychologię i kierunki pokrewne. Uwzględnienie psychologii pokazuje, że problemy finansowe nie sprowadzają się do znajomości przepisów i wysokości zobowiązań. Dotyczą także postrzegania ryzyka oraz decyzji podejmowanych pod wpływem stresu, emocji i niepełnych informacji.
Studenci analizują rzeczywiste historie klientów i problemy, z którymi spotykają się specjaliści Biura RzF. Udział w programie można zaliczyć jako praktyki studenckie, a najlepsi uczestnicy będą mogli kontynuować je w centrali Biura lub u pełnomocników terenowych. Patronem medialnym Akademii jest „Gazeta Ubezpieczeniowa”.
Głośna historia nie jest statystyką
Wśród wykładowców znalazła się Aleksandra E. Wysocka, redaktorka naczelna „Gazety Ubezpieczeniowej”. Jej wystąpienie dotyczyło informacji i dezinformacji w ubezpieczeniach. Główna teza brzmiała: odbiorcę może wprowadzić w błąd nie tylko fałsz, lecz także prawdziwa informacja pozbawiona skali, mianownika albo istotnego kontekstu.
– Na potrzeby wykładu przygotowałam prowokacyjną, tabloidową okładkę hipotetycznego pisma „Ubezpieczeniowe Fakty”. Chciałam pokazać, jak prawdziwe dane wyrwane z kontekstu, emocjonalny język i odpowiednio dobrane przykłady mogą wykrzywiać wiedzę o ubezpieczeniach. Skutkiem bywają szkodliwe decyzje finansowe konsumentów – powiedziała Aleksandra E. Wysocka.
Dlaczego taki przekaz działa? Autorzy badania opublikowanego w 2024 r. w „Scientific Reports” przeanalizowali 95 282 artykuły oraz ponad 579 mln postów zawierających prowadzące do nich odsyłacze. Użytkownicy Facebooka i Twittera byli średnio 1,91 raza bardziej skłonni udostępniać linki do negatywnych materiałów. Efekt różnił się zależnie od serwisu, platformy i tematyki, dlatego nie odnosi się jednakowo do każdej publikacji.
W ubezpieczeniach może to oznaczać, że spór o odszkodowanie zdobywa większą widoczność niż tysiące prawidłowo obsłużonych roszczeń. Odbiorca, który wielokrotnie widzi historie o odmowach lub zaniżonych wypłatach, może uznać je za typowy obraz rynku. Widoczność danego zjawiska nie przesądza jednak o jego rzeczywistej częstości.
Sposób opisu zmienia decyzję
Podczas spotkania Aleksandra E. Wysocka przywołała eksperyment Amosa Tversky’ego i Daniela Kahnemana. Badani mieli wybrać sposób walki z epidemią zagrażającą życiu 600 osób. Pierwszej grupie zaproponowano pewne uratowanie 200 osób albo rozwiązanie dające jedną trzecią szansy na uratowanie wszystkich i dwie trzecie ryzyka, że nie przeżyje nikt. 72% uczestników wybrało wariant pewny.
Drugiej grupie przedstawiono dokładnie te same możliwe skutki, ale opisano je jako straty. Do wyboru była pewna śmierć 400 osób albo jedna trzecia szansy, że nie umrze nikt, połączona z dwiema trzecimi ryzyka śmierci wszystkich 600 osób. Tym razem 78% badanych wybrało wariant ryzykowny. Opcje były matematycznie identyczne. Zmienił się jedynie sposób ich opisania, a wraz z nim decyzje większości uczestników.
Podobny mechanizm może działać przy ocenie ugody z ubezpieczycielem. Zdania „ugoda zapewnia 3 tys. zł teraz” oraz „ugoda zamyka możliwość dochodzenia dalszych roszczeń” mogą być jednocześnie prawdziwe. Pierwsze eksponuje natychmiastową korzyść, drugie koszt rezygnacji z przyszłych roszczeń. Klient potrzebuje obu informacji, aby świadomie ocenić propozycję.
Znaczenie mianownika pokazało również wyliczenie oparte na wynikach rynku ubezpieczeniowego za 2025 r. Zakłady wypłaciły w tym okresie 53,8 mld zł odszkodowań i świadczeń. Odpowiada to średnio ponad 102 tys. zł na minutę, czyli około 4,6 mln zł podczas 45-minutowego wykładu. Nie jest to pomiar wypłat dokonywanych w czasie rzeczywistym, lecz przeliczenie średniej rocznej. Pokazuje jednak skalę, której nie widać w przekazie zbudowanym wyłącznie z pojedynczych sporów.
Krytyczne myślenie jako kompetencja rynkowa
– Ogromną satysfakcję daje praca ze studentkami i studentami, którzy podczas wakacji z własnej woli poszukują wiedzy i krytycznie podchodzą do prezentowanych treści. Jeżeli na rynku będzie więcej takich osób, możemy z nieco większym spokojem patrzeć na błyskawiczny rozwój fake newsów i treści bezrefleksyjnie generowanych przez sztuczną inteligencję. Najlepszą odpowiedzią na to zjawisko jest rosnąca liczba specjalistów przygotowanych do krytycznego myślenia oraz wspierania klientów rynku finansowego i ubezpieczeniowego w świadomym ocenianiu informacji – podsumowała Aleksandra E. Wysocka.
(AW, źródło: RzF, PIU, „Scientific Reports”, „Science”, „GU”)








