Blog - Strona 179 z 1798 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 179

Agent do zadań specjalnych. Specjalizacja to klucz do budowania marki eksperta oraz przewagi na rynku

0
Kamil Cieplicki

Kiedy kilkanaście lat temu zaczynałem swoją drogę w świecie ubezpieczeń, nie myślałem jeszcze o specjalizacji. Po kilku latach zauważyłem, że rynek pełen jest powtarzalnych ofert i schematów, a klienci coraz częściej szukają czegoś innego – doradców, którzy naprawdę rozumieją ich specyficzne potrzeby.

Właśnie wtedy zainteresowałem się ubezpieczeniami dla biur rachunkowych. To ogromne środowisko ludzi narażonych na bardzo konkretne ryzyko. Odpowiedzialność zawodowa księgowych jest wyjątkowo złożona, a konsekwencje błędów – ogromne. Szybko okazało się, że niewielu pośredników rzeczywiście zna się na tym segmencie i potrafi zaproponować rozwiązanie dopasowane do realnych wyzwań tej branży.

To dało mi przewagę i sprawiło, że zrozumiałem, jak wielka siła tkwi w niszowych produktach ubezpieczeniowych.

Kolejnym naturalnym krokiem było wejście w temat ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej członków zarządów spółek (tzw. D&O). Tutaj zainwestowałem lata nauki – kursy, szkolenia, egzaminy, a nawet zdanie egzaminu uprawniającego do zasiadania w radach nadzorczych spółek skarbu państwa. Chciałem naprawdę dogłębnie zrozumieć, jakie ryzyka ponoszą osoby decyzyjne i jak skutecznie je chronić.

To zaangażowanie sprawiło, że klienci zaczęli dostrzegać we mnie nie tylko sprzedawcę polis, ale partnera, który zna realia ich pracy od środka.

Z czasem pojawiły się kolejne pytania i wyzwania. Klienci, którzy wcześniej skorzystali z mojej pomocy przy D&O, zaczęli pytać o polisy cybernetyczne czy zawodowe. W ich oczach stawaliśmy się „agentami do zadań specjalnych” – doradcami, którzy mają wiedzę tam, gdzie inni jej nie mają. A co najciekawsze, to właśnie ta niszowa ekspertyza sprawiała, że ci sami klienci powierzali nam także swoje bardziej standardowe ryzyka.

Dziś, patrząc na ten proces, widzę, że droga do specjalizacji nie jest sprintem. To maraton. Pierwsze efekty pojawiają się często dopiero po kilkunastu miesiącach, a czasem dopiero po kilku latach. Ale gdy już przyjdą – są trwałe, dają stabilne fundamenty biznesu i czynią nas jednymi z niewielu, którzy naprawdę potrafią się wyróżnić. A to w ubezpieczeniach ma ogromną wartość – bo klient zauważa i docenia tych, którzy idą głębiej niż reszta.

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć jedno: warto inwestować w specjalizację. To właśnie ona buduje zaufanie, daje pozycję eksperta i sprawia, że klienci sami polecają nas dalej. Dziś nie działam już sam – razem z osobami, z którymi zaczynałem, współtworzę projekt Agent do Zadań Specjalnych. To grupa pośredników, którzy dzielą się wiedzą, doświadczeniami i wspierają w obsłudze nietypowych, wymagających ryzyk.

Specjalizacja otwiera drzwi do świata, w którym nie walczymy o klienta ceną, ale jakością, wiedzą i długofalowym podejściem. I właśnie do takiej drogi chciałbym zachęcić każdego pośrednika. Bo ubezpieczenia specjalistyczne nie tylko dają przewagę konkurencyjną – one budują markę osobistą i zapewniają stabilny rozwój na lata.

Kamil Cieplicki
Senior Partner Ecofinance Group sp. z o.o.

Zapraszamy do współpracy: agentdozadanspecjalnych.pl

Nowa generacja agentów. Jak łączyć relacje z technologią?

0
Maciej Ziegler

Dzisiejszy rynek ubezpieczeń to pole, na którym spotykają się dwie siły: tradycja budowania relacji i nowoczesność narzędzi cyfrowych. Młodsze pokolenie agentów często czuje się swobodnie w świecie social mediów, automatyzacji, reklam internetowych. Starsze – budowało swoje kariery na spotkaniach przy kawie, poleceniach i rozmowie twarzą w twarz.

Oba podejścia mają wartość, ale największą siłę – razem.

Łączmy światy

Lokalny marketing partnerski może być mostem między tymi światami. Dla młodszych agentów to okazja, by zaistnieć offline, zbudować reputację w realnej społeczności. Dla bardziej doświadczonych – szansa, by odświeżyć swój wizerunek i sięgnąć po nowoczesne sposoby dotarcia do klientów. Współpraca z innymi ekspertami może stać się katalizatorem tej zmiany.

Na przykład: młody agent może poprowadzić live na Facebooku z lokalną doradczynią kredytową, a potem zaprosić widzów na spotkanie stacjonarne w lokalnym centrum kultury. Z kolei doświadczony księgowy, znany wśród lokalnych firm, może zaprosić agenta do wystąpienia na szkoleniu dla swoich klientów. Całość można nagrać i udostępnić w mediach społecznościowych.

Ważne, by nie bać się łączyć te światy – relacji i technologii. Klient nie myśli kategoriami „tradycja” czy „nowoczesność”, tylko szuka zrozumienia, kompetencji i wygody. I to właśnie daje partnerskie działanie w modelu hybrydowym: z jednej strony obecność w lokalnym środowisku, z drugiej – dostępność online, szybki kontakt, profesjonalna prezentacja.

Co powstrzymuje agentów przed współpracą?

Choć potencjał lokalnego marketingu partnerskiego jest ogromny, wielu agentów wciąż nie decyduje się na ten krok. Dlaczego? Najczęściej przyczyną są nie tyle realne przeszkody, co wewnętrzne obawy i błędne przekonania.

Po pierwsze – obawa przed konkurencją. Wielu agentów boi się, że inny specjalista „podebrałby im klienta” lub skierował go gdzie indziej. To efekt myślenia w kategoriach „gra o sumie zerowej”, które w marketingu relacyjnym zupełnie się nie sprawdza. Klient nie należy do nikogo – ale ufa tym, którzy okazują troskę i wiedzę. Jeśli potrafisz go z kimś mądrze połączyć, zyskujesz nie mniej, lecz więcej.

Po drugie – brak czasu. Organizacja wspólnych działań wydaje się czasochłonna, szczególnie gdy działasz solo i wszystko robisz sam. Ale prawda jest taka, że partnerstwo… oszczędza czas. Wspólna promocja, podział obowiązków, więcej rąk do pracy – to nie obciążenie, tylko odciążenie.

Po trzecie – strach przed nieznanym. „Nie wiem, jak to zaproponować”, „Co, jeśli odmówią?”, „Czy nie wyjdę na zdesperowanego?” – to typowe myśli wielu agentów. A przecież wystarczy zacząć od rozmowy. Spotkać się z lokalnym doradcą, z którym już masz dobre relacje. Zapytać, czy nie chciałby zrobić wspólnego szkolenia. Wysłuchać, co on może zaproponować. To właśnie naturalność i autentyczność są tu kluczowe.

Warto też pamiętać, że nie musisz być perfekcyjny. Klienci nie oczekują show, tylko ludzi, którzy chcą im naprawdę pomóc. A partnerstwo lokalne to właśnie wspólna chęć wsparcia – nie sprzedaży za wszelką cenę.

Maciej Ziegler
konsultant marketingowy, mentor, mówca publiczny, właściciel SukcesStudio.pl maciek@sukcesstudio.pl

Rząd przyjął przepisy dotyczące reasekuracji ubezpieczeń transportów do i z Ukrainy

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie umożliwiające objęcie ochroną ubezpieczeniową przewozów realizowanych przez polskich przewoźników na terytorium Ukrainy. Dzięki nowym przepisom Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych będzie mogła reasekurować ryzyka nadzwyczajne, takie jak skutki działań wojennych, terroryzmu czy konfiskaty mienia.

Od początku wojny przewoźnicy działający na rynku ukraińskim mieli ograniczoną możliwość uzyskania ubezpieczenia cargo i AC. Zakłady ubezpieczeń wycofały te produkty z oferty, ponieważ nie mogły zabezpieczyć ryzyka wojennego na rynku reasekuracyjnym. Dzięki nowemu rozporządzeniu i reasekuracji KUKE, ubezpieczyciele będą mogli ponownie oferować polisy dla transportów do i z Ukrainy, a przewoźnicy odzyskają dostęp do tego rynku.

Zatwierdzony przez Komisję Europejską program reasekuracji (decyzja SA.111121 z 4 kwietnia 2025 r.) zakłada, że KUKE przejmie 80% ryzyka ubezpieczycieli w zamian za 80% składki ubezpieczeniowej. Maksymalna wartość reasekuracji przewidziana dla Korporacji to 6,4 mld zł. 

Ochroną zostaną objęte ryzyka nadzwyczajne, w tym:

  • działania wojenne i ich skutki,
  • zamieszki i akty sabotażu,
  • akty terroryzmu,
  • konfiskaty lub zniszczenie mienia.

Program będzie obowiązywał do końca czerwca 2028 r. Dotyczy transportu drogowego i kolejowego realizowanego na terytorium Ukrainy. Umożliwi on bezpieczniejszy powrót polskich przewoźników na rynek ukraiński, utrzymanie ciągłości współpracy handlowej i zwiększenie stabilności w całym sektorze.

(AM, źródło: Ministerstwo Rozwoju i Technologii)

Aon: Utrata reputacji w wyniku cyberataków może być kosztowna dla firm

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

W minionym roku częstotliwość zgłaszanych incydentów cybernetycznych typu ransomware wzrosła o 24% w porównaniu z rokiem poprzednim. Ataki z użyciem złośliwego oprogramowania i ransomware najczęściej prowadziły do szkód reputacyjnych. Zdarzenia cybernetyczne prowadzące do tego rodzaju ryzyka mogą skutkować spadkiem wartości dla akcjonariuszy na poziomie średnio 27% – wynika z „Aon’s 2025 Global Cyber Risk Report”.

Z przeprowadzonej przez Aon analizy ponad 1400 globalnych incydentów cybernetycznych wynika, że 56 takich zdarzeń przekształciło się w zdarzenia ryzyka reputacyjnego, zdefiniowane jako incydenty, które przyciągnęły istotną uwagę mediów. W konsekwencji doprowadziły także do mierzalnego spadku cen akcji. Firmy dotknięte tymi zdarzeniami odnotowały średni spadek wartości dla akcjonariuszy o 27%. Najczęściej atakowanymi w ten sposób sektorami były: produkty konsumenckie i przemysłowe, usługi profesjonalne oraz doradztwo, produkcja i nieruchomości. Średniej wielkości organizacje zgłosiły więcej roszczeń dotyczących cyberataków niż jakakolwiek inna grupa, stanowiąc ponad połowę wszystkich incydentów.

– Ubezpieczenie od ryzyk cybernetycznych pomaga firmom w przeniesieniu części ryzyka finansowego związanego z tego typu atakami. Jednak ryzyko reputacyjne w dużej mierze nie podlega transferowi. W związku z tym absolutnie niezbędne okazuje się proaktywne zarządzanie ryzykami nieubezpieczalnymi i umiejętne reagowanie na wystąpienie kryzysu – mówi Piotr Rudzki, Cyber Practice Leader Aon Polska.

Cyberincydenty w bolesny sposób dotykają również Polskę. W marcu 2025 r. atak ransomware sparaliżował elektroniczną dokumentację medyczną Szpitala MSWiA w Krakowie, uniemożliwiając dostęp do danych pacjentów. Wcześniej ofiarą tego typu działań padła polska spółka EuroCert, która świadczy m.in. usługę podpisu kwalifikowanego.

Choć ataki typu ransomware są coraz częstsze, to odsetek firm płacących okup spadł do najniższego w historii poziomu 25%. Średnia kwota płatności za ransomware jeszcze w 2023 roku wynosiła około 8,37 mln dolarów, w 2024 roku było to już około 1,81 mln dol. Natomiast średnia kwota żądania spadła z około 20,4 mln do około 6,4 mln dol. w tym samym okresie.

Europa coraz bardziej świadoma w kwestiach cyberbezpieczeństwa

Autorzy opracowania zauważają, że w 2024 roku Europa poczyniła znaczne postępy w kierunku dojrzałości w zakresie cyberbezpieczeństwa. Organizacje stały się bardziej zaangażowane i odporne, osiągając dojrzałość w kluczowych obszarach ryzyka cybernetycznego. Odnotowano również skuteczniejsze wdrażanie kontroli bezpieczeństwa, zwłaszcza w zarządzaniu atakami ransomware. Rynek ubezpieczeń cybernetycznych stał się bardziej dostępny, szczególnie dla firm średniej wielkości. Nowi uczestnicy i napływ nowego kapitału doprowadziły do spadku cen oraz większego zakresu i skali odnowień polis.

– Widzimy wyraźny trend – coraz więcej organizacji potrafi skuteczniej zarządzać ryzykiem cybernetycznym. Częściej wykorzystują modelowanie danych, by podejmować świadome decyzje zakupowe dotyczące ubezpieczeń cybernetycznych i właściwego poziomu limitów. Z danych Aon wynika, że w 2024 roku 21% klientów zdecydowało się na zwiększenie limitów, a przewidujemy dalszy wzrost zainteresowania zarówno ubezpieczeniami cyber, jak i polisami odpowiedzialności cywilnej zawodowej w sektorze technologicznym. Organizacje stale analizują poziom ryzyka, co pozwala im optymalizować programy transferu ryzyka – niezależnie od tego, czy chodzi o wyższe limity, zmianę struktury programu czy alternatywne rozwiązania – dodaje Piotr Rudzki.

Aby zarządzać, łagodzić i przenosić ryzyko cybernetyczne, organizacjom zaleca się połączenie kontroli bezpieczeństwa, ubezpieczeń cybernetycznych i zgodności z regulacjami. Kluczowe działania obejmują przeprowadzenie analizy postawy cyberryzyka opartej na danych, wzmocnienie obszarów ryzyka stron trzecich i odporności biznesowej oraz zadbanie o szerokie ubezpieczenie cybernetyczne obejmujące ryzyko łańcucha dostaw.

Zdarzenie cybernetyczne – co powinna pokrywać polisa?

Eksperci Aon wskazują, że w przypadku wystąpienia zdarzenia cybernetycznego równie ważne jak bezzwłoczne zatrudnienie specjalistów od informatyki śledczej jest zatrudnienie specjalistów PR, którzy pomogą łagodzić narastający wizerunkowy kryzys. Większość ubezpieczycieli ryzyka cyber nie tylko pokrywa koszty takich ekspertów, ale wręcz zapewnia szybki dostęp takich usług. Ubezpieczyciele coraz częściej pokrywają też koszty utraconych zysków wynikających ze straty klientów wskutek zdarzenia cybernetycznego. Jeszcze do niedawna był to rzadko spotykany zakres, który teraz zyskuje na znaczeniu, tym bardziej że znanych jest coraz większej przykładów obrazujących, jak ataki hakerskie czy awarie infrastruktury IT przekładają się na realne finansowe straty wynikające z utraty zaufania klientów.

(AM, źródło: Aon)

Globalna niepewność uderza w polski rynek ubezpieczeń należności handlowych

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Globalny polikryzys, czyli nakładające się na siebie negatywne zjawiska geopolityczne, gospodarcze i społeczne, sprawia, że dotychczasowe zależności między kondycją gospodarki a rynkami ubezpieczeń przestają działać. Skutki tych zmian coraz mocniej odczuwa także branża ubezpieczeniowa.

– Polskie firmy, tak samo jak firmy europejskie czy globalne, mierzą się z nowym wyzwaniem, które w mediach nazwano polikryzysem. To sytuacja, kiedy wiele kryzysów występuje naraz i które się nakładają na siebie, przenikają i nawzajem wzmacniają. Zaczęliśmy od pandemii, później mieliśmy w naszym regionie wojnę w Ukrainie, która dotknęła całą gospodarkę światową. Do tego dochodzą kwestie polityczne, geopolityczne i ekonomiczne, czyli wojna handlowa pomiędzy USA a Chinami – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Marcin Olczak, dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych Marsh Polska.

Z kryzysu w kryzys

Kolejne zawirowania – od przerwanych łańcuchów dostaw po ograniczenia eksportowe – przekładają się na większe ryzyko w relacjach handlowych. Dane Coface pokazują, że w 2024 roku w Polsce odnotowano 5576 przypadków niewypłacalności, o 19% więcej niż rok wcześniej, a globalne analizy Allianz Trade przewidują dalszy wzrost – o 6% w 2025 r. i 3% w 2026 r. W praktyce oznacza to, że nawet dobrze zarządzane firmy coraz częściej borykają się z opóźnieniami płatniczymi i utratą płynności.

– Firmy, wychodząc z jednego kryzysu albo będąc ciągle w jednym kryzysie, wchodzą w kolejny, co powoduje potęgowanie się problemów i próbę odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Nawet jeżeli polskie firmy albo jakiś podmiot umiejętnie sobie z tym poradzi, to na końcu pozostaje pytanie, czy jego partnerzy handlowi są w stanie też sobie poradzić – mówi Marcin Olczak.

Mniej składek, więcej roszczeń

Niepewność przekłada się na sytuację ubezpieczycieli należności. Według Polskiej Izby Ubezpieczeń w 2024 roku firmy ubezpieczyły obroty handlowe o wartości ponad 939 mld zł, ale jednocześnie przypis składki spadł o 9%, a wartość wypłaconych odszkodowań wzrosła o 23%.

– Wzrost PKB opiera się na usługowej części gospodarki, a nie produkcyjnej. To właśnie produkcyjna część gospodarki, która notuje spadki rok do roku, dominuje w portfelu ubezpieczycieli należności handlowych, a usługowa stanowi minimalną część i nawet największe wzrosty w tej części portfela nie powodują, że ubezpieczyciele wychodzą na plus – tłumaczy ekspert.

Podkreśla, że składki ubezpieczeń należności handlowych są ściśle powiązane ze skalą obrotu firm. W okresie wysokiej inflacji obroty nominalne rosły, a wraz z nimi przypis składki.

– Przez ostatnie cztery lata inflacja, która była kłopotliwa i problematyczna dla konsumenta, była zbawieniem dla podmiotów gospodarczych. Ich obroty rosły w wyniku nie tylko wzmożonego popytu, bo wiele firm mogło koszty, które gromadziły się po ich stronie, przerzucić ostatecznie na konsumenta. Jednocześnie wiele przedsiębiorstw też podwyższało wynagrodzenie, czyli zaczęło to wyglądać bardziej naturalnie – mówi Marcin Olczak.

W 2023 roku rynek osiągnął rekordowy poziom – ponad 1 mld zł składek, przy 500–600 mln zł w 2020 roku. Rok później, wraz z wyhamowaniem inflacji, przypis spadł o 9%, co przy wzroście liczby szkód pogorszyło wynik branży. Gdy tempo wzrostu cen spadło, część przedsiębiorstw utraciła bufor finansowy, a w sektorze przemysłowym, który odpowiada za większość portfela ubezpieczycieli, popyt pozostał słabszy niż w usługach.

Próg graniczny na horyzoncie

Utrzymujący się spadek zamówień przemysłowych i spowolnienie w budownictwie powodują większą liczbę opóźnień płatniczych i roszczeń.

– Jeżeli popatrzymy sobie rok do roku, liczba i kwota szkód rosną. Przy spadającej składce mamy więc dodatkowy czynnik wzrostu szkodowości. Natomiast trzeba pamiętać, że przed pandemią szkodowość była na poziomie do 50%, a w czasie pandemii, w 2021 roku, kiedy było największe ryzyko z uwagi na zerwane łańcuchy dostaw, na zamykanie części gospodarek, okazało się, że szkodowość w branży ubezpieczeń należności handlowych spadła do niższego poziomu – 16%. Obecnie jesteśmy ponownie na poziomie 50% i skoro tak szybko przeszliśmy z 16 na 50%, to za chwilę przejdziemy prawdopodobnie do poziomów wyższych, co będzie dla ubezpieczycieli dużym wyzwaniem – przestrzega ekspert.

Według analiz Marsh Polska, jeżeli obecny trend się utrzyma, wskaźnik szkodowości może w 2025 roku przekroczyć 60%, czyli próg uznawany w branży za graniczny. To poziom, przy którym konieczne są działania naprawcze: dokładniejsza ocena ryzyka, bardziej selektywne limity kredytowe i zaostrzenie warunków umów. Już teraz widać, że ubezpieczyciele starają się ograniczać ekspozycję na najbardziej ryzykowne sektory, takie jak transport, budownictwo i meblarstwo, gdzie wzrost niewypłacalności był w ostatnich kwartałach największy.

Cała nadzieja w nowych inwestycjach

– Obawiamy się, że tegoroczna szkodowość osiągnie poziom ponad 60%, co będzie oznaczało, że w roku 2026 ubezpieczyciele będą mniej łaskawi dla swoich klientów w zakresie ofertowania. Spotkamy się prawdopodobnie z większymi wyzwaniami, czy to w parametrach typu stawka, czy też w limicie kredytowym – ocenia Marcin Olczak. – Na jakiś czas pewnie powrócimy do twardego rynku, a później zobaczymy. Jeżeli w 2026 roku ruszą te inwestycje, na które ciągle liczyliśmy w 2024 czy 2025 roku, to będzie nowy impet i być może pozwoli on znieść problem podwyższonej szkodowości – dodaje.

(AM, źródło: Newseria)

Doradcy ubezpieczeniowi chcą statusu zawodu zaufania publicznego

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

W Polsce obecnie dziewiętnaście zawodów funkcjonuje w randze zawodów zaufania publicznego. Wśród nich jest np. doradca podatkowy, notariusz, biegły rewident czy rzecznik patentowy. W opinii Pawła Skotnickiego, prezesa stowarzyszenia MDRT Polska zrzeszającego najlepszych doradców ubezpieczeniowych w kraju, ubezpieczyciele i doradcy powinni dążyć, by ich branża dołączyła do grona tych zawodów.

Obecnie w Polsce 24 ustawy stanowią podstawę prawną działania 17 samorządów zawodów zaufania publicznego, sprawujących pieczę nad 19 profesjami. Celem Pawła Skotnickiego jest otwarcie dyskusji nad tym, by również doradcy ubezpieczeniowi uzyskali taki status.

– Człowiek idący do swojego doradcy oczekuje od niego wysokich kompetencji, merytorycznej, interdyscyplinarnej wiedzy, ale też działania na jego rzecz w obszarach takich jak zabezpieczenie jego zdrowia, życia, majątku oraz bezpieczeństwa w czasie np. podróży czy wykonywania pracy. Doradca musi cieszyć się wysokim zaufaniem, a jego praca nie polega tylko na akwizycji, jest wręcz odwrotnie, tutaj priorytetem jest troska o dobro klienta na wielu płaszczyznach i przedkładanie interesu klienta na pierwszy plan. To relacje tak głębokie jak w przypadku innych zawodów zaufania publicznego, stąd uznajemy, że zmiana w tym przypadku byłaby zasadna – mówi Paweł Skotnicki.

Kluczowe cechy zawodów zaufania publicznego to wysokie kwalifikacje, przestrzeganie kodeksu etyki, obowiązkowa przynależność do samorządu zawodowego, odpowiedzialność dyscyplinarna, zachowanie tajemnicy zawodowej i wysoki poziom społecznego zaufania. Przykłady takich profesji to adwokat, lekarz, architekt, notariusz czy biegły rewident.

– Doradcy ubezpieczeniowi działają według ustalanych korporacyjnie kodeksów etyki, ale tak naprawdę wiele ich punktów jest zbieżnych ze sobą. Podobnie jest z tajemnicą zawodową – dodaje Paweł Skotnicki.

Dlaczego stowarzyszeniu MDRT Polska zależy na tym, by doradca ubezpieczeniowy stał się zawodem zaufania publicznego? Według Pawła Skotnickiego to kwesta budowania dobrego wizerunku doradcy jako zawodu, którego misją jest pomaganie mieszkańcom, działania prewencyjne dla ich bezpieczeństwa oraz troska o ich finansowy i społeczny interes.

– Opinia o doradcach ubezpieczeniowych bywa bardzo skrajna, a często także niesprawiedliwa. Oczywiście nie twierdzę, że niektórzy nie zasłużyli na krytykę, ale na pewno uważanie całej społeczności zawodowej za podmioty dążące tylko do sprzedaży czy do wykorzystania klienta jest absolutnie skrajną niesprawiedliwością. Zawód zaufania społecznego da nam możliwość głośniejszego artykułowania wiedzy na temat mechanizmów zabezpieczających ludzi, ich rodziny i ich biznesy – mówi Paweł Skotnicki. – Jestem zwolennikiem tego, by agentami ubezpieczeniowymi były tylko osoby o wysokich kompetencjach, które kształcą się ustawicznie. Wymóg specjalistycznej wiedzy i umiejętności, a także odpowiedzialności zawodowej nie jest dla nas żadnym problemem, bo w tej branży tylko etyczni specjaliści mają szansę na powodzenie. Jako stowarzyszenie MDRT Poland zrzeszające najlepszych agentów ubezpieczeniowych w Polsce chcemy zainicjować dyskusję w tej sprawie. Planujemy spotkania z przedstawicielami choćby Ministerstwa Rozwoju i Technologii czy Rzecznikiem MŚP, by jak najszerzej naznaczyć nasz pomysł – mówi Paweł Skotnicki.

(AM, źródło: MDRT Polska)

O AML w ubezpieczeniach na webinarze V Financial Conferences

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

29 października odbędzie się szkolenie online zatytułowane „Ubezpieczeni kontra Uprani – misja działu AML”. Patronem medialnym wydarzenia organizowanego przez V Financial Conferences jest „Gazeta Ubezpieczeniowa”.

Szkolenie poprowadzi Dariusz Piątek, dyrektor Zespołu AML, Group MLRO at XTB. Podczas webinaru omówi on takie kwestie, jak:

  • specyfika AML w ubezpieczeniach,
  • identyfikacja i weryfikacja klienta (KYC),
  • ocena ryzyka klienta i transakcji,
  • rozpoznawanie i raportowanie transakcji podejrzanych,
  • odpowiedzialność i sankcje.

Szkolenie jest skierowane do ekspertów sektora ubezpieczeń, a w szczególności do specjalistów w departamentach: AML, nadzoru, compliance, audytu, kontroli, analizy transakcji, ryzyka.

Rejestracja uczestnictwa w webinarze

Kontakt z organizatorem

(AM)

OC produktu okiem ekspertów

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

29 października 2025 roku w godzinach 10:00–14:00 odbędzie się szkolenie online „Ubezpieczenie OC produktu (trendy, ryzyko, umowa, szkody)”. Wydarzenie organizowane jest przez Stowarzyszenie Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych, a poprowadzi je dr hab. Katarzyna Malinowska, prof. Akademii Leona Koźmińskiego wraz z ekspertami.

Agenda

  1. Zasady odpowiedzialności za produkt – najnowsze tendencje
  2. Regulacje dotyczące wycofania produktu z obrotu
  3. Najważniejsze klauzule w ubezpieczeniu OC za produkt
  4. Likwidacja szkód z OC za produkt i wycofania produktu – praktyka pracy likwidatora
  5. Najtrudniejsze przypadki (case study)

Rejestracja

(KS, źródło: SPBUiR)

Mniej BlackRock w akcjonariacie PZU SA

0
Źródło zdjęcia: PZU

W wyniku transakcji sprzedaży akcji PZU SA, jaka odbyła się w dniu 20 października 2025 r., łączny udział funduszu BlackRock w kapitale zakładowym i w ogólnej liczbie głosów na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy według stanu na dzień 21 października 2025 r. wynosi obecnie 4,99% – poinformował ubezpieczyciel w komunikacie.

Zgodnie z zawiadomieniem przekazanym zakładowi przez fundusz, przed rozliczeniem transakcji BlackRock posiadał łącznie 43 298 802 akcje PZU SA, co stanowiło 5,01% udziału w kapitale zakładowym spółki i dawało prawo do wykonywania 43 298 802 głosów stanowiących 5,01% udziału w ogólnej liczbie głosów na WZA. Po rozliczeniu transakcji fundusz posiada 43 136 798 akcji, stanowiących 4,99% udziału w kapitale zakładowym oraz ogólnej liczby głosów.

(AM, źródło: PZU)

Allianz Trade: Należy oczekiwać dalszego wzrostu niewypłacalności – i w Polsce, i na świecie

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Według prognoz Allianz Trade, tegoroczna globalna liczba niewypłacalności przedsiębiorstw  zwiększy się o 6% względem poprzedniego roku, a szczyt ich liczby spodziewany jest w 2026 r. Ubezpieczyciel oczekuje niewielkiego spadku dopiero w 2027 r. Najnowsze dane o niewypłacalnościach w Polsce wskazują na szeroki wzrost ich liczby we wszystkich sektorach, przy czym dynamikę w największym stopniu napędza budownictwo (30% po III kwartale), a pod względem bezwzględnej liczby przypadków najwięcej jest ich w sektorze usług (36%).

Prognoza Allianz Trade dla całej naszej gospodarki zakłada zwiększenie liczby niewypłacalności w 2025 r. o 14% i spodziewane kolejne 5% w 2026 r. Mimo że fundamenty gospodarcze są niezłe, zwłaszcza dzięki odradzającym się inwestycjom i środkom z funduszy KPO, to przedsiębiorstwa nadal borykają się ze strukturalnymi słabościami, w tym wysokimi od pewnego czasu kosztami pracy a wkrótce także z niepotwierdzonym jak dotąd, ale oczekiwanym podniesieniem efektywnego opodatkowania w związku z sytuacją budżetu (m.in. przypadek składki zdrowotnej dla przedsiębiorców).

Polityka USA ma znaczący wpływ na sytuację relacji biznesowych na świecie – protekcjonistyczne skutki ceł  w przypadku Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch i Belgii będą nieznaczne ze względu na zróżnicowanie ich rynków eksportowych, większą bazę krajową lub silniejszą pozycję finansową. Zdaniem Allianz Trade jest to dobra informacja dla polskich firm, które mogą skorzystać na relacjach i sytuacji u naszych bliskich sąsiadów.

Według ekspertów ubezpieczyciela globalna liczba niewypłacalności przedsiębiorstw powinna wzrosnąć o 6% w 2025 r. i +5% w 2026 r., aby minimalnie zmniejszać się dopiero w 2027 r. (-1%). Wpływ ceł na liczbę upadłości będzie odłożony w czasie do 2026 r., co zwiększa ryzyko zaskoczenia przedsiębiorców i  efektu domina.

– W pierwszej połowie 2025 r. protekcjonistyczne skutki ceł i ich stosunkowo łagodne wprowadzenie pomogły zmniejszyć liczbę przypadków niewypłacalności w Stanach Zjednoczonych o 4 punkty procentowe, a rosnący popyt zrównoważył większość ich negatywnych skutków. Można jednak oczekiwać, że w gospodarkach opartych na eksporcie liczba upadłości wzrośnie: w najgorszym scenariuszu Kanada może odnotować dodatkowe +1900 niewypłacalnych przedsiębiorstw, Francja +6000, Hiszpania do +2900, a Holandia +700. Natomiast w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Włoszech i Belgii wpływ ten (dotychczasowych ceł) będzie nieznaczny ze względu na zróżnicowanie ich rynków eksportowych, większą bazę krajową lub silniejszą pozycję finansową – twierdzi Maxime Lemerle, główny analityk ds. badań nad niewypłacalnością Allianz Trade.

Silny rozwój przedsiębiorczości spowodowany rozwojem technologii oraz potencjalny boom na sztuczną inteligencję mogą również zwiększyć ryzyko niewypłacalności, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i w Europie.

– W następstwie pandemii w niektórych krajach odnotowano gwałtowny wzrost liczby nowo powstających przedsiębiorstw w związku z przyspieszeniem cyfryzacji i rozwojem gig-ekonomii (zatrudnienia poprzez platformy świadczenie usług). Wiąże się to ze zwiększonym ryzykiem niewypłacalności, zwłaszcza we Włoszech, Francji, Portugalii i, w mniejszym stopniu, w Belgii. Co więcej, według naszych szacunków koniec boomu wywołanego przez sztuczną inteligencję – podobny do bańki internetowej, może doprowadzić do niewypłacalności kolejnych, dodatkowych 4500 przedsiębiorstw w Stanach Zjednoczonych, 4000 w Niemczech, 1000 we Francji i 1100 w Wielkiej Brytanii – podsumowuje Ano Kuhanathan, dyrektor ds. badań korporacyjnych Allianz Trade.

(AM, źródło: Multi AN)

22,739FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie