Blog - Strona 187 z 1797 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 187

Odc. 293 – Małe gwarancje PZU dla przedsiębiorców

0

O Małych Gwarancjach PZU dla przedsiębiorców mówią w podcaście #RozmowyBezAsekuracji: Grzegorz Pawluczyk, kierownik Zespołu Klientów Strategicznych, Obsługi Prawnej i Prewencji z Biura Ubezpieczeń Ryzyk Finansowych, oraz Joanna Musiał, główna specjalistka, ekspertka ds. ubezpieczeń finansowych PZU. Rozmawia Aleksandra E. Wysocka.

Dowiesz się:

  • W jaki sposób uzyskać gwarancję w PZU?
  • Jakie są różnice pomiędzy klasycznym modelem a Małymi Gwarancjami kontraktowymi PZU?
  • Do kogo skierowany jest program Małych Gwarancji?

POBIERZ | SUBSKRYBUJ W APPLE PODCASTS | SUBSKRYBUJ W SPOTIFY

Wojciech Kropiewnicki nowym prezesem TU Zdrowie SA

0
Wojciech Kropiewnicki

Do zarządu TU Zdrowie został powołany Wojciech Kropiewnicki, który będzie pełnił w nim funkcję prezesa. Decyzja wejdzie w życie po uzyskaniu zgody Komisji Nadzoru Finansowego.

Wojciech Kropiewnicki od ponad 25 lat związany jest z branżą ubezpieczeń życiowych i zdrowotnych. Ma doświadczenie w zarządzaniu dużymi strukturami sprzedaży oraz w tworzeniu i wdrażaniu strategii rozwoju nowych linii produktowych. Wcześniej pracował m.in. w Grupie PZU, Grupie Aviva oraz w kancelariach brokerskich Supra Brokers i Mentor. Jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej oraz studiów podyplomowych w Akademii Leona Koźmińskiego.

Wraz z Agnieszką Karbowiak i Pauliną Bębenek-Wróblewską będzie współtworzyć zarząd TU Zdrowie SA, spółki, która rozwija ofertę prywatnej opieki zdrowotnej i ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce.

(AW, źródło: TU Zdrowie)

Podsumowanie III kwartału 2025 r. Wstrząs na otwarcie, wstrząs na zamknięcie

0
Artur Makowiecki

Po pełnym emocji I półroczu wydawało się, że III kw. 2025 r. będzie nieco spokojniejszym okresem w polskich ubezpieczeniach. Ci, którzy tak myśleli, bardzo szybko zostali wyprowadzeni z błędu.

Trzeci kwartał rozpoczął się mocnym akcentem, jakim był pożar kompleksu mieszkalnego w Ząbkach. Skala katastrofy, liczne grono ubezpieczycieli zaangażowanych w udzielanie ochrony oraz zainteresowanie medialne sprawiły, że zdarzenie stało się dużym wyzwaniem dla rynku. I na razie niemal wszystko wskazuje na to, że sektor zdał ten egzamin. Wprawdzie pojawiają się sygnały o kontrowersjach związanych z likwidacją niektórych szkód, ale takie sytuacje mają charakter incydentalny.

Równie mocnym akordem była kończąca kwartał uchwała Sądu Najwyższego, rozstrzygająca wątpliwości dotyczące odszkodowań z komunikacyjnej polisy OC sprawcy wypadku. W swoim werdykcie SN opowiedział się bowiem za statyczną koncepcją szkody w pojeździe. A było to diametralnie odmienne stanowisko od tego, jakie rok wcześniej zajął sąd w siedmioosobowym składzie, co wzbudziło ogromne kontrowersje w środowisku ubezpieczeniowym.

PZU zadbał o emocje

Pomiędzy pożarem w Ząbkach a uchwałą SN polskie ubezpieczenia przeżyły kilka innych wstrząsów. Najmocniejszym z nich była zmiana na stanowisku prezesa zarządu PZU SA. Oto bowiem Andrzej Klesyk, który pod koniec lutego tego roku objął stery w spółce, po niecałych sześciu miesiącach został odwołany z pełnionej funkcji.

Emocje związane z roszadami na szczycie władz zakładu podkręciło powołanie Bogdana Benczaka na nowego prezesa. Ta nominacja wzbudziła spore zaskoczenie, bo choć menedżer ma imponujące doświadczenie w branży oraz gruntowną znajomość Grupy PZU, to jego rozpoznawalność w szeroko rozumianej branży była stosunkowo niewielka. Zwłaszcza w porównaniu z niektórymi kontrkandydatami.

Rzecznik Finansowy czuwa

Miniony kwartał był również okresem dużej aktywności Rzecznika Finansowego, który nałożył rekordowe kary na DallBogg i DioDea, objął ścisłym monitoringiem proces likwidacji szkód po pożarze w Ząbkach, a także błyskawicznie zareagował po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez bezzałogowe statki powietrzne. Incydent ten skłonił Rzecznika do zwrócenia się do zakładów z apelem o doprecyzowanie warunków ubezpieczeń nieruchomości pod kątem wyłączeń odpowiedzialności za szkody wynikające z działań wojennych lub aktów terroru oraz powstałe wskutek upadku drona.

Innym istotnym akcentem był debiut mStłuczki – długo oczekiwanej przez rynek funkcjonalności w mObywatelu, umożliwiającej zgłoszenie szkody z OC ppm. Pierwsze dane dotyczące wykorzystania usługi są obiecujące i dobrze wróżą jej na przyszłość.

Inwestorzy obsypali Trasti złotem

Do istotnych akcentów zaliczały się również: pozyskanie przez Trasti finansowania w wysokości 21 mln euro, co było największą transakcją na rzecz insurtechu w naszym regionie Europy, oraz zgoda Komisji Nadzoru Finansowego na prowadzenie działalności ubezpieczeniowej przez LUX Med Ubezpieczenia.

Oprócz tego wypada jeszcze wspomnieć o debiucie odświeżonej oferty życiowej Wartyoraz starcieAlertów Pogodowych – nowego narzędzia autorstwa Compensy i Beesafe. Rozwiązanie ostrzeże klientów przed gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi dokładnie w tym rejonie, gdzie mają ubezpieczone nieruchomości, oraz ułatwi zgłoszenie ewentualnej szkody w ramach uproszczonej ścieżki.

Artur Makowiecki

redaktor portalu www.gu.com.pl

PZU Lab i Balex przeprowadzili pełnoskalowe testy pożarowe hali magazynowej z instalacją fotowoltaiczną

0
Źródło zdjęcia: PZU Lab

W dniach 6–9 października 2025 roku odbyły się pierwsze w Polsce pełnoskalowe testy pożarowe hali magazynowej z instalacją fotowoltaiczną. Eksperyment zrealizowany przez PZU Lab i firmę Balex dostarczył unikatowych danych o zachowaniu się obiektów przemysłowych w warunkach zbliżonych do realnych zdarzeń pożarowych.

Model hali zbudowano z elementów osłonowych – ścian bocznych oraz przekrycia dachowego – w dwóch technologiach: PIR i wełny mineralnej. Na dachu zamontowano w pełni funkcjonalną instalację fotowoltaiczną z kompletnym okablowaniem, co pozwoliło przeprowadzić eksperyment obejmujący:

  1. analizę możliwości inicjacji i rozwoju pożaru po awarii instalacji PV,
  2. badanie dynamiki rozprzestrzeniania się ognia po dachu płaskim w zależności od zastosowanego wypełnienia,
  3. obserwację zachowania się obiektu w warunkach odpowiadających rzeczywistym zdarzeniom pożarowym.

To jedno z najbardziej kompleksowych badań tego typu w Europie. Chcemy nie tylko przeanalizować zachowanie się różnych rozwiązań konstrukcyjnych w obliczu pożaru, lecz także dostarczyć branży ubezpieczeniowej i budowlanej wiedzy, która pozwoli lepiej zarządzać ryzykiem. Pogoda nam dopisała, więc mogliśmy przeprowadzić oba testy zgodnie z planem i zebrać materiał o dużej wartości poznawczej – mówi Dariusz Gołębiewski, prezes PZU Lab.

Wyniki testów stanowią element certyfikacji prowadzonej przez PZU Lab i jednocześnie będą podstawą opracowania nowych standardów bezpieczeństwa hal magazynowych w Polsce.

Znaczenie dla rynku ubezpieczeniowego

Rosnąca liczba instalacji fotowoltaicznych na dachach hal produkcyjnych i magazynowych zwiększa potrzebę precyzyjnej oceny ryzyka pożarowego. Do tej pory rynek opierał się głównie na modelach i danych laboratoryjnych, które nie odzwierciedlały w pełni skali rzeczywistych zdarzeń. Wyniki testów PZU Lab i Balex mogą stać się punktem odniesienia dla ubezpieczycieli, projektantów i inwestorów, pomagając w określaniu zasad doboru materiałów i rozwiązań instalacyjnych.

Badanie pokazuje, jak istotne jest włączanie wiedzy inżynieryjnej i eksperymentalnej do procesów underwritingu i prewencji. Dla zakładów ubezpieczeń to kolejny krok w kierunku bardziej precyzyjnego zarządzania ryzykiem w obszarze nowoczesnych obiektów przemysłowych.

(AW, źródło: PZU LAB)

#ubezpieczeniowyLIVE: Technologia w ubezpieczeniach: dystrybucja, obsługa, szkody

0

Zapraszamy na kolejny odcinek programu #ubezpieczeniowyLIVE, który odbędzie się w czwartek 16.10.2025 w godz. 13:00–14:30. Partnerem strategicznym odcinka jest Insly. 

W programie: 

 2 godziny dziennie więcej, czyli jak automatyzacja zmienia pracę agenta ubezpieczeniowego – Rafał Kamiński, General Manager, Insly 

Customer Experience w ubezpieczeniach: jak technologia zmienia doświadczenie pacjenta? – Aneta Żelazny, menedżerka ds. rozwoju biznesu, epruf 

Jak uczłowieczyć automatyzację – Radosław Bartosik, członek zarządu ds. rozwoju, Mentax 

Wydarzenie Facebook

Wydarzenie LinkedIn

(KS)

Euroins chce otworzyć oddział w Polsce

0
Źródło zdjęcia: Canva

Bułgarska firma Euroins chce poszerzyć swoją działalność w Polsce. Ma zamiar uruchomić nad Wisłą pełnoprawny oddział. Zapowiada również wejście do nowych kanałów dystrybucji i rozszerzenie portfolio produktów – pisze portal XYZ.com.

Utworzenie oddziału to kolejny krok w rozwoju naszego biznesu w Polsce. Oczekujemy, że zrobimy to w najbliższej przyszłości. Widzimy w tym wiele korzyści: silniejszą obecność na rynku polskim, poprawę wiarygodności rynkowej i zaufania klientów, lepszą obsługę, synergie, a także możliwość współpracy z lokalnym organem nadzoru – mówi portalowi Milena Gencheva, członkini zarządu Euroins. – Uważamy jednak, że warto podjąć te wyzwania, by zapewnić stabilny i zrównoważony wzrost na polskim rynku. Do czasu otwarcia oddziału będziemy działać w Polsce na zasadzie FOS – dodaje.

Przedstawicielka Euroins zaznacza, że polski rynek charakteryzuje się szczególnie silnym wzrostem w segmencie ubezpieczeń majątkowych, co czyni go atrakcyjnym dla każdego ubezpieczyciela. – Nadal jest potencjał wzrostu, zwłaszcza w segmencie ubezpieczeń niekomunikacyjnych i na życie, ponieważ proces konwergencji z rynkami Europy Zachodniej nie został jeszcze zakończony – mówi Milena Gencheva.

Euroins jest częścią koncernu Eurohold specjalizującego się w zarządzaniu biznesem energetycznym i ubezpieczeniowym. Firma obsługuje 2,5 mln klientów w dziewięciu krajach, w większości z Unii Europejskiej. Poza Bułgarią, największym rynkiem jest Polska i Grecja.

Aby zwiększać udziały rynkowe, Euroins na początku 2025 roku przeprowadził podwyższenie kapitału, pozyskując niemal 60 mln euro. Środki te przeznaczy na rozwój i wzrost organiczny w krajach Europy Południowo-Wschodniej i Środkowej, w tym w Polsce.

W naszym kraju Euroins sprzedaje w tej chwili ubezpieczenia komunikacyjne. Według danych Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego w I półroczu 2025 roku Euroins zebrał rekordowe 141,3 mln zł składki przypisanej brutto, co daje mu 1,4% udziału w rynku ubezpieczeń OC ppm. 

Firma zamierza zbudować trwałą rentowność na polskim rynku. W tym celu chce między innymi poszerzyć swoją ofertę.

Ubezpieczenia komunikacyjne, w tym OC ppm, pozostają dla nas kluczowym segmentem, ale poszukujemy możliwości poszerzenia portfolio. Chodzi o ubezpieczenia turystyczne, majątkowe, wypadkowe i zdrowotne. Na niektórych rynkach, na których działamy, np. w Bułgarii i Ukrainie jesteśmy liderem w ubezpieczeniach turystycznych. Dzięki temu możemy w tym obszarze wnieść dużą wartość dodaną do polskiego rynku – podkreśla Milena Gencheva.

Euroins chce także poszerzać sieć dystrybucji. Od czasu startu w Polsce agentem wyłącznym Euroins w naszym kraju pozostaje spółka Eins Polska, która od października 2023 roku należy do grupy Acrisure, właściciela największej w Polsce sieci multiagencji Unilink. 

Więcej:

XYZ.com z 13 października, Piotr Sobolewski, Bułgarski Euroins szykuje się do otwarcia oddziału w Polsce. „To kolejny krok w rozwoju biznesu”

(KS, źródło: XYZ.com)

AC potrzebuje rozmowy, nie tylko tabelki z opcjami

0
Jacek Rink

Rozmowa z Jackiem Rinkiem, dyrektorem Działu Rozwoju Ubezpieczeń Majątkowych w UNIQA

Aleksandra E. Wysocka: – Autocasco to produkt z długą brodą. Nie masz wrażenia, że od lat sprzedajemy jako rynek to samo i jedyne, co pozostaje, to kosmetyka oferty?

Jacek Rink: – Marzy mi się, żeby ktoś odważył się na nowo zdefiniować casco. Pytanie tylko, czy rynek byłby gotowy. Patrząc na dotychczasowe próby, można wywnioskować, że odpowiedź brzmi: chyba jeszcze nie. Klient oczekuje standaryzacji i przewidywalności, a pośrednik prostego produktu, który nie wymaga godzin tłumaczenia. Dlatego rewolucji bym się nie spodziewał.

Rzeczywiste zmiany zachodzą raczej w procesach: w tym, jak szybko likwidujemy szkodę, czy klient może wybrać gotówkę zamiast naprawy, czy dostaje auto zastępcze na cały okres naprawy. To są detale, które dla kierowcy stają się kluczowe. Z jednej strony musimy dbać o rentowność, z drugiej nie wolno zapominać, że cena wciąż decyduje o wyborze, nawet przy dobrowolnych ryzykach.

Wielu kierowców powtarza jak mantrę: AC ma sens tylko przy aucie prosto z salonu. To brzmi rozsądnie czy to raczej samobójcza oszczędność?

– To mit, który wciąż się utrzymuje. Kierowca mówi: moje auto ma siedem lat, więc nie warto już w nie inwestować. Tymczasem właśnie wtedy zaczyna się najbardziej ryzykowny okres. Samochód wychodzi z gwarancji, przestaje być serwisowany w ASO, a na rynku rośnie popyt na tańsze części z niepewnych źródeł. To sprawia, że auta sześcio-, ośmio- czy dziewięcioletnie stają się atrakcyjnym łupem dla złodziei.

Do tego dochodzą koszty napraw. Nawet drobna stłuczka może skończyć się rachunkiem na kilkanaście tysięcy złotych, bo elektronika i systemy bezpieczeństwa nie tanieją z wiekiem pojazdu. Dlatego AC nie jest luksusem dla właścicieli nowych aut, ale narzędziem ochrony finansowej dla wszystkich.

Dane UFG mówią jasno: 424 tys. szkód i ponad 4,4 mld zł wypłat w pół roku. Klienci w końcu „kupili” AC czy to wciąż droga przez mękę, żeby przekonać ich do tej polisy?

– Widzimy ten trend, choć chcielibyśmy, by przyrost był szybszy. W kanale dealerskim, gdzie dominują auta nowe i kilkuletnie, nasycenie casco jest bardzo wysokie. W agencyjnym czy direct częściej mamy do czynienia z autami starszymi i tam walczymy o większą sprzedaż AC.

Ciekawa obserwacja: jeśli klient kupuje assistance w bogatszej wersji, to niemal zawsze bierze też casco. To dowód, że kierowca patrzy na ochronę kompleksowo i my też musimy myśleć o pakiecie, a nie o każdym produkcie osobno.

Kradzieże, elektronika, a przy elektrykach baterie droższe niż całe auto. Które z tych bomb tykają dzisiaj najmocniej pod Waszym portfelem?

– Dla samochodów spalinowych największym problemem są rosnące koszty napraw i coraz bardziej skomplikowana elektronika. W autach elektrycznych wyzwaniem numer jeden pozostaje bateria. Jej wymiana to często koszt kilkudziesięciu tysięcy złotych. W Renault Zoe to 70–80 tys. Uszkodzenie baterii niemal natychmiast oznacza szkodę całkowitą.

Do tej pory wyróżniało nas to, że nie stosowaliśmy amortyzacji na baterie, ale od października wprowadzamy zmianę. Amortyzacja będzie standardem, jednak klient dostanie możliwość jej wykupienia. Chcemy być transparentni: jeśli ktoś oczekuje pełnej ochrony, powinien mieć do niej dostęp, nawet za wyższą składkę.

Statystyki kradzieży pokazują rzeczywistość odwrotną niż w reklamach: znikają auta nie najnowsze, tylko sześcio-dziewięcioletnie. To paradoks czy logiczna konsekwencja rynku części?

– Statystyki zaskakują. Kradzione są przede wszystkim auta w wieku od sześciu do dziewięciu lat, a nie najnowsze modele. I powtórzę to, co powiedziałem wcześniej – to czas, gdy kończy się finansowanie, przestaje obowiązywać gwarancja i nikt już nie wymaga serwisowania na oryginalnych częściach. Samochód staje się wtedy idealnym źródłem części zamiennych.

Paradoks polega na tym, że właśnie w tym okresie wielu klientów rezygnuje z AC. Tymczasem ryzyko kradzieży jest wtedy największe. Jeśli spojrzeć na badania, to kradzież zawsze jest w czołówce obaw kierowców.

Latem pokazaliście nową markę Pevno. OC już jest, a kiedy klienci dostaną „żółte” AC?

– Pracujemy nad tym. Na starcie Pevno oferowało tylko OC i ryzyka dodatkowe. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, na przełomie roku pokażemy też casco. To naturalny krok. Skoro marka dobrze przyjęła się na rynku, to kolejnym elementem musi być kompleksowa ochrona komunikacyjna, także w wariancie AC.

No i pytanie, które zawsze budzi emocje. Agenci – co w Waszej ofercie naprawdę im się podoba, a co wciąż ich drażni?

– W ostatnich dwóch latach wprowadziliśmy wiele zmian zgodnych z ich sugestiami. Najczęściej chwalą ochronę zniżek, nowe warianty ubezpieczenia szyb czy fakt, że szkody szybowe nie są raportowane do UFG. Dużym uznaniem cieszą się też rozwiązania assistance. Dla agentów to ważne, bo łatwiej im rozmawiać z klientem, gdy mogą pokazać konkretne, praktyczne korzyści.

Naszym zadaniem jest teraz mniej dodawać, a bardziej optymalizować: oferować warianty dopasowane do wieku auta i możliwości finansowych klienta. I tu ważna prośba: pokazujcie klientom różne opcje, także tańsze. Lepszy jest wariant okrojony niż brak ochrony w ogóle. Klient, który wyjdzie tylko z OC, zostaje bez zabezpieczenia, a wystarczy dobrze poprowadzona rozmowa, żeby znalazł rozwiązanie na swoją kieszeń.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka

Sztafeta trwa – pałeczkę przekazuję dalej, ale wciąż biegnę z zespołem

0
Marcin Wróblewski

Rozmowa z Marcinem Wróblewskim, członkiem rady nadzorczej PIB Broker S.A.

Aleksandra E. Wysocka:Śledzenie fuzji w PIB Group to dla postronnych obserwatorów nie lada wyzwanie. Najpierw w lutym 2024 roku połączyły się WDB i Brokers Union, tworząc brand PIB BROKER, następnie w styczniu 2025 roku PIB BROKER połączyło się z Exito. Pan kierował PIB Broker, wcześniej zarządzał Exito, więc zna Pan tę układankę od środka. Jak wyglądał ten rok z Pańskiej perspektywy?

Marcin Wróblewski: – To był rok, który najlepiej opisuje metafora sztafety. Każdy z nas miał do przebiegnięcia swój odcinek, a sukces zależał od tego, jak płynnie przekażemy pałeczkę dalej. WDB, Brokers Union i Exito zdążyły już się zgrać pod marką PIB Broker. Trzeba było połączyć trzy firmy o różnych historiach, kulturach i stylach działania w jedną spójną organizację. Dodatkowo należy pamiętać, że w tym czasie do grupy PIB dołączały kolejne spółki brokerskie jak Nord Partner, Equinum Broker, mBroker net i inBroker net. Zatem poza procesami łączenia ten rok wiązał się także z poszukiwaniem synergii biznesowych, obszarów współpracy i wspólnych projektów prowadzonych przez PIB BROKER z innymi spółkami w grupie PIB.

Najtrudniejsze w takich procesach bywa zderzenie stylów. Jak udało się uniknąć chaosu?

– Różnice były spore. Każda spółka miała swoje DNA. Exito było mocno przedsiębiorcze i elastyczne, WDB stawiało na uporządkowane procesy, a Brokers Union na relacje. Wyzwanie polegało na tym, by nie zgubić tego, co wartościowe, a jednocześnie zbudować wspólny rytm. Nie da się tego osiągnąć narzędziami, tylko rozmową i konsekwencją. Integracja to nie tabelki w Excelu, tylko codzienna praktyka współpracy.

Zarządzanie takim procesem to raczej sprint czy maraton?

– Ani jedno, ani drugie. To właśnie sztafeta. Każdy ma swoją rolę i moment, w którym powinien przejąć pałeczkę. Jedni biegną szybciej, inni potrzebują chwili, żeby złapać tempo, ale wszyscy wiedzą, w jakim kierunku zmierzają. Najważniejsze, aby nikt jej nie upuścił. Dzięki temu integracja powinna przebiec płynnie, bez chaosu i strat po drodze.

Z czego jest Pan najbardziej zadowolony po tym roku intensywnej pracy?

– Z tego, że udało się zachować energię i tempo, mimo ogromu zadań. Wdrożyliśmy w PIB BROKER dwa główne systemy operacyjne zamiast czterech, uprościliśmy procesy i uspójniliśmy komunikację. Ale najważniejsze jest to, że ludzie zostali. W takich procesach często pojawia się rotacja, a u nas zespół się umocnił.

Po takim roku wielu menedżerów marzy o odpoczynku. Pan zmienił rolę i dołączył do rady nadzorczej. Co oznacza ta zmiana?

– To naturalny etap planu. Teraz patrzę na firmę PIB BROKER z innej perspektywy. W radzie nadzorczej mogę wspierać zarząd strategicznie, dzielić się doświadczeniem i pilnować, byśmy nie stracili spójności wypracowanej przez ostatnie miesiące. Krzysztof Bromka, który przejął funkcję prezesa PIB BROKER, ma ogromne doświadczenie i bardzo jasną wizję rozwoju. To przekazanie pałeczki było zaplanowane i przemyślane oraz jest następnym etapem strategii integracji biznesowej.

Rynek brokerski w Polsce coraz mocniej się konsoliduje. Czy to wciąż szansa, czy już presja?
– Konsolidacja jest faktem, nie trendem. To naturalny etap dojrzewania rynku. Daje siłę, ale tylko tym, którzy potrafią połączyć skalę z elastycznością. Sama wielkość nie wystarczy. Duży może więcej, jeśli nie zgubi sensu swojego rozmiaru. Dla PIB konsolidacja to zawsze narzędzie rozwoju, nie cel sam w sobie.

Jakie widzi Pan kluczowe wyzwania na kolejny etap?

– Utrzymanie dynamiki przy zachowaniu prostoty. W dużych organizacjach łatwo wpaść w nadmiar struktur, a my chcemy być skuteczni i przewidywalni, ale nie biurokratyczni. Kolejne wyzwanie to dalsza cyfryzacja i lepsze wykorzystanie danych w pracy doradczej. Klienci oczekują, że broker nie tylko zaaranżuje ochronę ubezpieczeniową, ale też pomoże zarządzać ryzykiem w sposób oparty na faktach.

Gdyby miał Pan podsumować ten rok jednym zdaniem?

– To był rok, w którym różne firmy zaczęły biec jednym tempem i w tym samym kierunku – a ja chciałbym podziękować całemu zespołowi PIB Broker za to, że nie zabrakło nam ani energii, ani wiary w ten wspólny cel. Dziękuję Mariuszowi Muszyńskiemu za zaufanie i Krzysztofowi Bromce za to, że przejął pałeczkę dokładnie wtedy, gdy trzeba.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka

Składasz polisę jak zestaw LEGO

0
Łukasz Borys

Rozmowa z Łukaszem Borysem, szefem sprzedaży w Direct ubezpieczenia

Redakcja „Gazety Ubezpieczeniowej”: – Cześć Łukaszu, proste pytanie na rozgrzewkę. Kapelusznik czy raczej Fast & Furious – jakim jesteś kierowcą?

Łukasz Borys: – Cześć. Jako stereotypowy oraz faktyczny kierowca skody najczęściej wzbudzam niezdrowe emocje u tych „Fast & Furious”. Jeżdżę spokojnie i z uwagą na innych. Styl „wymarzony ubezpieczony”.

Miałeś kiedyś stłuczkę, po której pomyślałeś: „Kurczę, przydałoby się dobre AC”?

– Jasne, kto takiej nie miał. Pamiętam sytuację z kamykiem, który z impetem wbił mi się w szybę. Pojawiło się pytanie, czy polisa zadziała, czy też znajdzie się jakaś „gwiazdka”. Co ja kupiłem?

No właśnie. Direct mówi, że daje AC bez drobnego druku i haczyków. Opowiedz to tak, żeby nasz czytelnik nie zasnął.

– Jasne. Chcemy, by nasze warunki były proste, zrozumiałe. W praktyce działa to np. tak, że szyby masz u nas ubezpieczone w standardzie w wersji all risk. Uszkodzisz – wymienimy. A jeśli naprawiasz w warsztacie partnerskim, nie tracisz zniżek, wznawiając w Direct ubezpieczenia.

Dla kogo to AC? Do ilu lat? Bo wiesz, ludzie często słyszą: „Auto starsze niż x lat? Sorry, nie u nas”.

– Nie mamy takiego limitu. Nawet starszy samochód w wariancie kosztorysowym łapie się na ochronę. Do tego brak amortyzacji części. Nie ma dopłat za „stare auto”. Szkoda całkowita liczona jest od 80% wartości auta i nawet najmniejsza szkoda się liczy, bo nie mamy franszyzy integralnej. Przy starszych autach to ma znaczenie.

To jak? W Direct pełne AC dla każdego?

– Nie każdy potrzebuje wszystkiego. Dlatego poza tzw. all risk mamy w ofercie również Smarter Casco. Czyli wybierasz tylko to, czego potrzebujesz: kradzież, żywioły, szkoda całkowita, kolizja ze zwierzętami. Składasz polisę jak zestaw LEGO i płacisz tylko za to, co naprawdę ma dla ciebie sens.

No dobrze, a dodatki typu holowanie? Bo wiesz, wielu kierowców miało tak, że pomoc kończyła się na granicy powiatu. Albo zaczynała daleko od domu…

– Mamy proste zasady. W Polsce klient Direct holowanie ma bez limitu kilometrów. Za granicą – też naprawdę korzystnie, jego długość zależy od wybranego pakietu. Obie usługi się uzupełniają.

Proste zasady dotyczą wszystkich naszych produktów. Podam inne przykłady. Jeśli masz bezszkodową historię w OC, to przenosimy twoje zniżki na AC. Brak u nas konsumpcji sumy ubezpieczenia – po szkodzie nie musisz niczego doubezpieczać. Foteliki dziecięce są ubezpieczone w standardzie. Jest tego więcej. Warto podpytać swojego agenta o kalkulację naszej oferty.

Na koniec będzie trudniej. Jak to wygląda w praktyce? Klient dzwoni, a tam gra muzyka z „Przeminęło z wiatrem”. Trzy godziny na linii…

– Przeciwnie. Obsługę klienta i likwidację szkód prowadzi w naszym imieniu sprawdzony polski partner – Unext. Ponad 90% telefonów odbieramy w mniej niż pół minuty. Holownik czy auto zastępcze – średnio podstawiamy w 45 minut, nawet w weekend. A w prostszych sprawach odszkodowanie może być wypłacone tego samego dnia. Bardzo poważnie podchodzimy do satysfakcji klienta i stale pracujemy nad ulepszeniem serwisu.

Czyli Wasze AC to taki pakiet „żyj spokojnie”?

– Dokładnie. A skoro już mówimy o życiu. Do naszej oferty ubezpieczeń komunikacyjnych można za niewielką cenę dokupić dodatkową umowę „Opieka po wypadku”. Istotą produktu jest pomoc w powrocie do zdrowia po kolizji. Jednak po niedawnym liftingu produkt ma nowe, ciekawe opcje, m.in. teleporady internistyczne i specjalistyczne dla kierowcy i pasażerów. Działa to przez cały okres ochrony, nie tylko po kolizji, ale i w sytuacji podróży. Nasz pakiet chroni auto, ale realnie dba także o kierowcę i jego bliskich. Powtórzę, że warto nas sprawdzić.

Tak właśnie działamy w Direct ubezpieczenia. Zamiast straszyć małym druczkiem, dajemy prostą, elastyczną i praktyczną ochronę.

Nie teoria, ale praktyka – jak dodatkowe ubezpieczenia pokazują swoją prawdziwą wartość

0
Mateusz Górecki

Choć wakacje już za nami, wielu z nas pamięta jeszcze powroty z urlopów – czasem beztroskie, a czasem pełne niespodzianek. Droga powrotna z wakacji bywa wymagająca – korki, zmęczenie, a niekiedy również nieprzewidziane sytuacje związane z samochodem.

Awaria, stłuczka czy brak możliwości kontynuowania jazdy potrafią skutecznie popsuć wakacyjne wspomnienia. To właśnie w takich chwilach sprawdza się realna wartość ubezpieczeń komunikacyjnych – bo polisa to nie tylko formalność, ale przede wszystkim konkretna pomoc w trudnej sytuacji.

Jedna z naszych klientek przekonała się o tym w praktyce. W drodze na Mazury, wraz z rodziną liczącą siedem osób, utknęła na drodze z powodu awarii samochodu. Noc, bagaże, dzieci – stres w takiej sytuacji był ogromny. Na szczęście wykupiła w Trasti assistance w przypadku awarii. Nasz partner, Global Assistance Polska, błyskawicznie zorganizował holowanie i zaczął poszukiwania samochodu zastępczego. Choć na początku wydawało się to trudne – w środku wakacji, w mniej dostępnym rejonie i porze nocnej – udało się znaleźć rozwiązanie. Na dojazd do miejsca docelowego wynajęto dwa mniejsze auta, aby cała rodzina mogła bezpiecznie dotrzeć na wakacje. Następnego dnia pojazdy zostały podmienione na samochód odpowiadający segmentowi auta klientki.

To pokazuje, że posiadanie dodatkowego ubezpieczenia pozwala rozwiązać nawet najbardziej złożone sytuacje w sposób elastyczny i zgodny z potrzebami klienta.

SIMPLY FAIR – czyli prościej się nie da

W Trasti wierzymy, że ubezpieczenia powinny być uczciwe i przejrzyste. Nasza filozofia SIMPLY FAIR polega na budowaniu produktów prostych w konstrukcji, ale jednocześnie bogatych w realne korzyści. Dzięki temu zarówno klient, jak i agent wiedzą dokładnie, co jest objęte ochroną i jakie wsparcie zostanie udzielone.

Z perspektywy agenta prosta konstrukcja produktów i przejrzyste OWU mają ogromną wartość. Łatwe do wytłumaczenia zasady i prosty wybór wariantów sprawiają, że rozmowa sprzedażowa jest bardziej naturalna. Agent nie musi tłumaczyć skomplikowanych zapisów, a klient nie ma poczucia, że coś przed nim zostało ukryte. Dlatego właśnie mówimy: bezpieczny klient to spokojny agent.

Nasze produkty dodatkowe – więcej niż standard

Assistance to jeden z tych produktów, który najłatwiej docenić w praktyce. Obejmuje nie tylko awarie czy wypadki, ale także kradzieże i drobne interwencje, takie jak pomoc przy wymianie koła czy uruchomienie pojazdu. Działa zawsze w Polsce i w Europie, a klient wybiera jedynie limit holowania (od najbliższego warsztatu, aż do 1500 km) oraz liczbę dni auta zastępczego (od 0 do 21 dni). Co ważne, taką ochronę można wykupić nawet dla samochodu do 20 lat eksploatacji – bo każdy kierowca zasługuje na pomoc, niezależnie od tego, czy jeździ nowym czy kilkunastoletnim autem. Większość towarzystw ubezpieczeniowych na rynku oferuje assistance w pakietach, gdzie klient nie ma możliwości doboru oferty do swoich potrzeb. W Trasti stawiamy na elastyczność.

NNW w Trasti to prosty produkt, który oferuje bardzo wysokie sumy ubezpieczenia – 50, 100 lub 200 tys. zł na osobę. Chroni zarówno kierowcę, jak i pasażerów, a składka liczona jest w sposób przejrzysty i indywidualny. Dzięki temu klient ma pewność, że w razie nieszczęśliwego wypadku otrzyma realne wsparcie finansowe.

AC, które określamy mianem „najlepszego casco świata”, to produkt pozbawiony typowych pułapek rynkowych. Udzielamy ochrony ubezpieczeniowej w Polsce i Europie. Oferujemy ubezpieczenie w trzech wariantach – kosztorys, warsztat partnerski (obecnie współpracujemy z ponad 300 placówkami w całej Polsce) i ASO. Wybierając naprawę w Sieci Partnerskiej Trasti, odbierzemy uszkodzony pojazd „spod domu”, a po naprawie dostarczymy go w to samo miejsce w ramach usługi „door-to-door”.

Co nas wyróżnia – usunęliśmy trzy najtrudniejsze do wytłumaczenia klientowi i naszym zdaniem sporne elementy: amortyzację części, konsumpcję sumy ubezpieczenia po szkodzie oraz udziały własne. W Trasti nie pomniejszamy odszkodowania z tytułu amortyzacji części zamiennych, nie stosujemy udziału własnego w szkodzie, nie wymagamy doubezpieczenia pojazdu w przypadku zaistnienia szkody w trakcie trwania umowy.

Co więcej, przy szkodzie całkowitej klient może naprawić swój pojazd aż do 100% jego wartości – podczas gdy standard rynkowy to jedynie 70%. To konkretna przewaga, która daje kierowcom większe poczucie bezpieczeństwa i pewności, że nie zostaną zaskoczeni dodatkowymi kosztami, a odszkodowanie będzie wypłacone w realnej, rynkowej wysokości.

I jeszcze jedno – niezależnie od wybranego wariantu w przypadku kradzieży pojazdu klient może otrzymać bezpłatny samochód zastępczy na okres do 30 dni.

Komfort klientów

Trasti towarzyszy klientom nie tylko przy zawieraniu polisy, ale przede wszystkim wtedy, gdy pojawia się realny problem.

Kupowanie produktów dodatkowych w ubezpieczeniach komunikacyjnych – oprócz obowiązkowego OC – zdecydowanie się opłaca, ponieważ rozszerzają one zakres ochrony i pomagają uniknąć nieprzewidzianych wydatków. To właśnie w kryzysowych sytuacjach pokazują one swoją prawdziwą wartość – dając pewność, że pomoc nadejdzie na czas i w formie, która odpowiada na faktyczne potrzeby.

Dla komfortu naszych klientów uruchomiliśmy również usługę polegającą na szybkim zgłoszeniu szkody – wystarczy wejść na stronę trasti.pl i zgłosić szkodę online. Wypełnienie formularza gwarantuje natychmiastowe przekazanie sprawy do departamentu świadczeń, co znacznie przyśpiesza realizację świadczenia.

Dlatego z dumą podkreślamy: nasze ubezpieczenia komunikacyjne to znacznie więcej niż OC. Nasza filozofia SIMPLY FAIR w praktyce daje klientowi spokój, a agentowi komfort pracy. To zupełnie inne podejście do ubezpieczeń komunikacyjnych – uczciwe, proste i nastawione na realną korzyść dla klienta. I to właśnie te wartości chcemy budować wspólnie – teraz i w przyszłości.

Mateusz Górecki
menedżer projektów rozwojowych

Żródło zdjęcia: Trasti
22,739FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie