Blog - Strona 5 z 1829 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal

Pricing to rynkowa przewaga

0
Mateusz Calka

Polska jest uznawana za kraj, w którym zaawansowanie metod i modeli pricingowych dla ubezpieczeń detalicznych, szczególnie komunikacyjnych, jest jednym z największych w Europie. Wynika to z bardzo dużej konkurencji między graczami na rynku oraz wrażliwości cenowej klientów, co tworzy z poziomu składki główny czynnik decyzyjny klientów.

Duże inwestycje w systemy i narzędzia w ciągu ostatniej dekady były nieodłącznym elementem strategii zakładów w Polsce.

W tym samym czasie, ubezpieczenia korporacyjne i zdrowotne często pozostawały poza radarem, nadal opierając się głównie na eksperckiej ocenie underwriterów, relatywnie prostych modelach taryfowych oraz arkuszach kalkulacyjnych.

Dzisiaj coraz większego znaczenia nabierają zaawansowane modele wyceny, analiza danych w czasie rzeczywistym oraz platformy chmurowe wspierające proces ofertowania i akceptacji ryzyka.

Zmiana ta nie wynika wyłącznie z postępu technologicznego, ale też z presji konkurencyjnej, rosnących oczekiwań brokerów i klientów oraz coraz większej zmienności ryzyk. W szczególności w ubezpieczeniach B2B, gdzie każda oferta może mieć swój złożony, indywidualny charakter, szybkość działania i jakość decyzji pricingowej stają się kluczowym elementem przewagi. To właśnie podejście, które od niedawna stosujemy w LUX MED Ubezpieczenia.

Inflacja medyczna i demografia przyspieszają zmiany

Ubezpieczenia zdrowotne cechują się bardzo wysoką częstością szkód, gdzie przeciętny klient korzysta z polisy kilkanaście razy w roku. Daje to ubezpieczycielom możliwość tworzenia bardzo dokładnych modeli, które biorą pod uwagę wiele czynników. Możliwość, z której nie zawsze korzystali, kończąc na jednej, sztywnej stawce dla każdej grupy. Jednak ostatnie lata, gdy wyzwaniem była inflacja medyczna, dochodząca do 20% rocznie, spowodowały, że śledzenie trendów, analizy rynku pracy i demografii (silver economy) są konieczne.

Transformacja pricingu to jednak nie tylko rozwój modeli analitycznych, ale również zmiana technologiczna. Coraz większe znaczenie mają rozwiązania umożliwiające automatyzację procesów (software ubezpieczeniowy), szybkie przetwarzanie danych (narzędzia chmurowe) oraz pozwalające na efektywną współpracę sprzedaży, underwritingu i aktuariatu.

Trzeba zbudować cały proces

Nawet przy złożonych i skomplikowanych modelach, w ubezpieczeniach zdrowotnych kluczowe jest to, aby organizacja procesu ofertowania nadążała za tym, co znajduje się pod spodem. Dlatego coraz większego znaczenia nabierają platformy pricingowe działające w modelu chmurowym. Ich rolą nie jest wyłącznie wykonanie kalkulacji, ale kompleksowe zarządzanie procesem wyceny i akceptacji oferty.

Przykładem takiego podejścia jest LuxQuote – nasza autorska aplikacja łącząca w sobie silnik taryfikacyjny, w którym w modelach uczenia maszynowego wykorzystywane są setki tysięcy rekordów o utylizacji usług medycznych, kalkulator kwotacji dla sieci sprzedaży, umożlwiający dostosowanie zakresów i swobodną konfigurację produktów oraz workflow akceptacyjny, który pozwala kontrolować rentowność i jakość portfela.

W praktyce oznacza to, że underwriter nie pracuje już na lokalnych plikach, lecz w jednym środowisku dostępnym dla wszystkich uczestników procesu. System może automatycznie wskazywać odchylenia od polityki underwritingowej, wymagać dodatkowych akceptacji dla określonych parametrów ryzyka czy monitorować rentowność ofert na poziomie portfela.

Takie rozwiązanie pozwala jednocześnie zwiększyć szybkość działania i poprawić governance procesu pricingowego. To szczególnie istotne w dużych organizacjach, gdzie pojedyncza oferta może wymagać zaangażowania wielu osób i kilku poziomów decyzyjnych.

Chmura to jedyna sensowna droga

Cloud computing staje się dzisiaj standardem rozwoju systemów ubezpieczeniowych. Rosnąca skala danych, potrzeba szybkiego wdrażania zmian oraz oczekiwanie większej elastyczności biznesowej rozwiązań IT sprawiają, że architektura chmurowa i model SaaS to naturalny kierunek dla ubezpieczycieli. To samo robimy w LUX MED Ubezpieczenia, gdzie każdy podstawowy system (polisowy, szkodowy, ofertowy, hurtownia danych) jest oparty na chmurze.

Nowoczesne platformy pricingowe pozwalają centralnie zarządzać modelami, integrować dane z wielu API oraz automatyzować workflow ofertowy i akceptacyjny. Praca w jednym środowisku zwiększa spójność danych, skraca time-to-market i ogranicza ryzyka operacyjne.

W przypadku segmentu korpo wydaje się, że najlepsze są własne systemy IT napisane pod unikalne potrzeby zakładu, który musi być gotowy na pełną personalizację oferty dla każdego klienta.

Coraz ważniejsza jest też transparentność decyzji pricingowych. Firmy chcą dziś wiedzieć nie tylko, jaka składka została policzona, ale też jakie parametry na nią wpłynęły, jakie były odchylenia od polityki underwritingowej oraz kto i na jakim etapie zaakceptował wyjątki. To konieczny element nowoczesnego governance i efektywnego zarządzania rentownością.

Aktuariusz i underwriter to dzisiaj data scientists

Transformacja pricingu zmienia też rolę ekspertów pracujących w ubezpieczeniach. Aktuariusz i underwriter coraz częściej nie są już wyłącznie ekspertami od taryf i oceny ryzyka, ale stają się twórcami procesu analitycznego opartego na technologii i danych. Coraz większe znaczenie mają kompetencje związane z data science, analizą danych oraz wykorzystaniem modeli predykcyjnych i uczenia maszynowego. Machine learning znajduje zastosowanie m.in. w analizie trendów szkodowych, segmentacji klientów czy prognozowaniu rentowności polis.

Nie oznacza to jednak zastąpienia specjalistycznej wiedzy algorytmami. Największą wartością pozostaje połączenie doświadczenia biznesowego z obecnymi możliwościami IT. Technologia pozwala szybciej przetwarzać dane i identyfikować zależności, ale to człowiek nadal odpowiada za interpretację wyników i podejmowanie decyzji biznesowych.

Mateusz Całka
dyrektor Działu Aktuarialnego, LUX MED Ubezpieczenia

EDU Plus – jedna polisa na milion dziecięcych pomysłów

0
Michał Glina i Marcin Kucharski

Rozmowa z Michałem Gliną, dyrektorem Departamentu Ubezpieczeń Osobowych InterRisk, i Marcinem Kucharskim, ekspertem w zespole DUO InterRisk

Redakcja „Gazety Ubezpieczeniowej”: – Jeszcze kilka lat temu szkolne NNW kojarzyło się z formalnością na początku września. Obecnie rodzice oczekują od polisy znacznie więcej. Co się zmieniło?

Michał Glina:Przede wszystkim zmieniło się tempo, a także styl życia dzieci i młodzieży, które są aktywne praktycznie non stop. Dlatego ubezpieczenie EDU Plus InterRisk przestało być klasycznym „szkolnym NNW”, a stało się bardzo elastycznym rozwiązaniem, które zapewnia ochronę młodych ludzi przez 365 dni w roku, 24 godziny na dobę. Działa w szkole, na wakacjach, podczas zawodów sportowych czy zagranicznego wyjazdu.

Czyli „bezpieczna szkolna ławka” to dziś bardziej mit niż rzeczywistość?

Marcin Kucharski: – Powiedziałbym raczej, że świat dzieci jest w obecnych czasach dużo bardziej dynamiczny. Najczęstszą przyczyną zdarzeń jest zwykła dziecięca nieuwaga, która odpowiada za ponad połowę przypadków.

I trudno się dziwić. Dzieci żyją szybko i są niezwykle aktywne. Próbują także nowych rzeczy i wciąż zaskakują nas dziecięcą fantazją. A naszą rolą jako ubezpieczyciela jest zapewnienie takiej ochrony, która nadąża za ich codziennym rytmem życia.

InterRisk od lat pozostaje liderem rynku szkolnych ubezpieczeń NNW. Co stoi za tym sukcesem?

M.G.: – Skala doświadczenia i konsekwencja. W samym 2025 r. objęliśmy ochroną blisko 1,5 miliona osób. Ubezpieczenia osobowe są dla nas bardzo ważnym obszarem działalności. Silną pozycję InterRisk w ubezpieczeniach wypadkowych potwierdza fakt, że ich udział w portfelu spółki jest blisko dwukrotnie wyższy niż średnio na rynku. To pokazuje, że rozwijamy ten segment świadomie i długofalowo.

EDU Plus brzmi bardziej jak kompleksowy program ochrony niż tradycyjne NNW.

M.K.: – Dokładnie tak jest. Siła EDU Plus InterRisk tkwi przede wszystkim w kompleksowej ochronie i wielu rozszerzeniach, które oferujemy. Dorośli mogą dopasować zakres polisy do stylu życia ich dziecka i konkretnych potrzeb. Mamy m.in. pakiety obejmujące pobyt w szpitalu po wypadku lub chorobie, poważne choroby, koszty leczenia, assistance, telemedycynę, drugą opinię medyczną czy OC praktykanta dla młodzieży i studentów. Ogromnym zainteresowaniem cieszy się także Pakiet Kleszcz. I trudno się dziwić, gdyż tylko w 2024 r. liczba przypadków boreliozy wzrosła do blisko 30 tysięcy.

Rodzice coraz częściej obawiają się także zagrożeń cyfrowych. Jak w tym kontekście działa ochrona EDU Plus?

M.G.:W odpowiedzi na tego typu zagrożenia stworzyliśmy Pakiet Hejt Stop. Dziecko otrzymuje wsparcie psychologa, a rodzice pomoc prawnika i informatyka. Takie podejście pokazuje, jak dostosowujemy nasze rozwiązania do aktualnych wyzwań.

Obecnie liczy się nie tylko zdrowie fizyczne, ale też istotne jest zapewnienie bezpieczeństwa psychicznego i cyfrowego.

Przejdźmy do technologii. Jak wygląda nowoczesne ubezpieczenie szkolne w praktyce?

M.G.: –W obecnych czasach wszystko musi być proste i szybkie. Dlatego rozwijamy rozwiązania online – od polis mobilnych po wirtualne oferty i pełną zdalną obsługę. Oferujemy również EDU Plus web service, czyli system wymiany danych między naszym portalem a systemami partnerów biznesowych. Dzięki temu proces zawierania i obsługi polis jest znacznie sprawniejszy.

Coraz częściej przygotowujemy także autorskie programy EDU Plus, zarówno lokalne, jak i ogólnopolskie. Są projektowane pod konkretne potrzeby szkół, uczelni oraz dużych organizacji.

Proszę powiedz, jak prezentuje się EDU Plus jako benefit pracowniczy?

M.G.:Obecnie firmy poszukują programów, które mają dużą wartość dla pracowników. Ubezpieczenie dzieci świetnie wpisuje się w tę potrzebę. I mówimy tu nie tylko o pracownikach etatowych. Ochroną mogą być objęte również dzieci współpracowników, osób na kontraktach czy nawet wnuki pracowników.

Zakres jest elastyczny: od podstawowego NNW po bardzo szeroką ochronę, która obejmuje hospitalizację, poważne choroby, koszty leczenia czy assistance. I co ważne, w przypadku EDU Plus wszystko możemy dopasowywać do potrzeb danej firmy.

Klienci coraz częściej zwracają uwagę nie tylko na zakres ochrony, ale także na to, jak przebiega proces likwidacji szkody. Jak InterRisk wypada pod tym względem?

M.G.: – Likwidacja szkody to moment, w którym klient weryfikuje jakość ubezpieczenia, jak i procesu obsługi. Dlatego od lat konsekwentnie dbamy o sprawną komunikację na każdym etapie postępowania.

Z najnowszych badań przeprowadzonych przez Grupę IQS „Satysfakcja z procesu likwidacji szkody w InterRisk w 4 kwartale 2025 r.” wynika, że klienci szczególnie doceniają szybkość działania, bezproblemowy przebieg procesu oraz dobry kontakt z nami. Co ważne, rośnie również skłonność do polecania naszej firmy innym.

Te wyniki znajdują potwierdzenie także w danych rynkowych. W 2025 r. odnotowaliśmy spadek liczby skarg i reklamacji oraz awansowaliśmy w rankingu Rzecznika Finansowego dotyczącym jakości obsługi klientów. To pokazuje, że ubezpieczenie nie jest dziś wyłącznie „produktem na czarną godzinę”, lecz ważnym wsparciem w trudnych sytuacjach.

Na zakończenie naszej rozmowy, jak jednym zdaniem można opisać EDU Plus?

M.K.: – To kompleksowa polisa, która dorasta razem z dzieckiem. 

M.G.: – Powiedziałbym jeszcze szerzej. To nowoczesny parasol ochronny dla dziecięcego życia w całej jego dynamice, bo dzieci mają milion pomysłów na minutę. I właśnie dlatego potrzebują ochrony, która za nimi nadąży.

PZU z nowym ubezpieczeniem dla rowerzystów

0
Źródło zdjęcia: PZU

W ofercie PZU pojawił się nowy produkt – ubezpieczenie PZU Rowerzysta. Polisa zapewnia ochronę ubezpieczeniową zarówno roweru, jak i jego użytkownika, pozwala dopasować zakres ochrony do stylu jazdy oraz rzeczywistych potrzeb klienta.

– Tworząc ubezpieczenie PZU Rowerzysta, skupiliśmy się na trzech kluczowych elementach: kompleksowości, elastyczności i uniwersalności. Stworzyliśmy rozwiązanie, dzięki któremu w ramach jednej polisy możemy ubezpieczyć rowerzystę, rower, przewożony bagaż i odpowiedzialność cywilną wobec innych uczestników ruchu. Klient wybiera tylko te elementy, które są mu rzeczywiście potrzebne – czyli płaci tylko za to, czego potrzebuje – tłumaczy Małgorzata Skibińska, dyrektorka zarządzająca ds. rozwoju i utrzymania produktów oraz Underwritingu PZU.

PZU Rowerzysta oferuje możliwość skorzystania z takich opcji ochrony, jak: Casco roweru, Bagaż Rowerzysty, OC Rowerzysty oraz NNW Rowerzysty. Zakres można rozszerzyć na terytorium całego świata oraz o udział w zawodach amatorskich.

  • Casco roweru obejmuje zarówno sam jednoślad (tradycyjny lub elektryczny), jak i jego wyposażenie zamontowane na stałe, np. oświetlenie czy lusterka. Ochroną mogą zostać objęte również urządzenia służące do przewozu dzieci, takie jak fotelik czy przyczepka. Zakres uwzględnia zniszczenie, uszkodzenie lub utratę wskutek zdarzeń losowych (np. powodzi czy ognia) oraz wypadków rowerowych (np. zderzenia z innym rowerzystą). Klient może liczyć również na odszkodowanie w przypadku rabunku lub kradzieży – zarówno związanej z usunięciem zabezpieczeń (np. roweru przypiętego do stojaka), jak i z włamaniem (np. do wózkarni czy samochodu). Ochrona obejmuje też szkody powstałe w wyniku dewastacji oraz przepięcia (np. podczas ładowania roweru elektrycznego).
  • Ubezpieczenie bagażu rowerzysty obejmuje rzeczy przewożone na rowerze takie jak: sakwy, narzędzia, pompka oraz odzież i kask rowerzysty. Ochrona działa m.in. w razie wypadków rowerowych, np. zderzenia z pojazdem, osobą lub zwierzęciem czy wywrócenia się podczas jazdy, a także w razie określonych zdarzeń losowych i rabunku.
  • OC rowerzysty zapewnia ochronę finansową w sytuacji, gdy podczas korzystania z roweru ubezpieczony nieumyślnie wyrządzi szkodę innej osobie, np. potrąci pieszego lub uszkodzi inny pojazd. W ramach polisy PZU przejmuje odpowiedzialność finansową za powstałe szkody, chroniąc rowerzystę przed koniecznością pokrycia roszczeń z własnych środków.
  • NNW rowerzysty obejmuje następstwa nieszczęśliwych wypadków powstałych podczas użytkowania roweru. W przypadku zajścia zdarzenia objętego ubezpieczeniem klient może otrzymać m.in. świadczenie z tytułu trwałego uszczerbku na zdrowiu lub zwrot kosztów leczenia. W razie śmierci ubezpieczonego jego bliscy mogą otrzymać dodatkowe świadczenie związane z tym zdarzeniem. W ramach NNW ochroną można objąć również dziecko (do 7 r.ż.), które podróżuje w foteliku lub przyczepce. Ochronę uzupełnia pomoc assistance po wypadku rowerowym. Obejmuje ona chociażby organizację i pokrycie kosztów m.in. transportu medycznego, wizyty lekarskiej czy pomocy psychologa.

Ubezpieczenie PZU Rowerzysta można kupić u agentów i w oddziałach PZU, a także przez infolinię PZU i online za pośrednictwem platformy mojePZU.

(AM, źródło: PZU)

InterRisk chce zwiększyć udział „komunikacji” w swoim portfelu

0
Piotr Narloch

Piotr Narloch, prezes zarządu InterRisk, w wywiadzie dla xyz.pl zadeklarował, że zarządzana przez niego firma zamierza zwiększyć udział ubezpieczeń komunikacyjnych do 50% w swoim portfelu. Zdaniem menedżera – bez odpowiednio dużego udziału OC i AC zakład mógłby stać się ubezpieczycielem niszowym, narażonym na stopniowe kurczenie się pod presją kosztów i zmian technologicznych.

Prezes podkreślił jednocześnie, że wspomniany na wstępie proces nie może odbywać się kosztem rentowności. Zaznaczył, że InterRisk potrafi budować zrównoważony wynik – jego wskaźnik combined ratio od lat nie przekracza 95%. Według Piotra Narlocha, kluczowymi elementami rywalizacji w „komunikacji” są właściwa wycena ryzyka, sprawna likwidacja szkód oraz sprzedaż. W tym ostatnim obszarze jego firma widzi największy potencjał. Dlatego zamierza rozwijać nowe kanały dystrybucji, a także udostępnić agentom aplikację, która zapewni im lepszy wgląd w bazę klientów i pełną kontrolę nad procesem sprzedaży. Aplikacja ma być także przydatna klientom. Jej pierwsza odsłona ma pojawić się na przełomie roku.

InterRisk chce też zwiększać efektywność oraz liczbę aktywnych agentów, nawiązać kolejne partnerstwa strategiczne z brokerami. Myśli też o zwiększeniu potencjału w bancassurance. W planach zakładu jest też zwiększenie udziału rynkowego w ubezpieczeniach korporacyjnych, które stanowią większość jego portfela.

Piotr Narloch liczy, że w tym roku InterRisk osiągnie dwucyfrowe wzrosty w segmentach korporacyjnym oraz majątkowym pozakomunikacyjnym, natomiast biznes komunikacyjny urośnie w tempie jednocyfrowym. Zapytany o obszar polis zdrowotnych prezes stwierdził, że w tym roku ich wpływ na wyniki jego firmy nie będzie jeszcze zauważalny. Piotr Narloch oczekuje, że duże wzrosty pojawią się od 2027–2028 r., które sprawią, że składka InterRisk z tego rodzaju ubezpieczeń będzie rosła o 20–30% w skali roku. Sternik zakładu oczekuje, że w tym roku jego przypis składki przekroczy 2 mld zł, a w 2028 r. osiągnie poziom 2,5 mld zł.

Więcej:

xyz.pl z 23 czerwca, Piotr Sobolewski „Zwrot w InterRisk. Prezes chce, by połowa składki pochodziła z ubezpieczeń komunikacyjnych (WYWIAD)”

(AM, źródło: xyz.pl)

LINK4: Zagraniczne podróże Polaków zazwyczaj z ubezpieczeniem

0
Źródło zdjęcia: LINK4

Dane LINK4 pokazują, że polscy turyści stają się coraz bardziej świadomi ryzyk, jakie mogą ich spotkać podczas wyjazdów zagranicznych. Z badania przeprowadzonego na zlecenie zakładu wynika, że w okresie od marca 2024 do marca 2025 r. ankietowani ubezpieczyli 68% zagranicznych podróży.

Odpowiedzi respondentów wskazują, że najrzadziej kupują polisę, gdy planują wyjazd do sąsiednich krajów. Przykładowo, jedynie 42% spędzających wolny czas w Niemczech decyduje się na ochronę ubezpieczeniową. Z kolei spośród turystów jadących do Czech, polisę turystyczną ma 53%. Im dalej od domu, tym ostrożność wzrasta – do Hiszpanii z polisą wyjeżdża 77% podróżujących, do Turcji i Egiptu: 84%, a do USA już 85%.

EKUZ nie zawsze wystarczy

W przypadku 40% nieubezpieczonych wyjazdów turyści tłumaczą się faktem posiadania Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego. Tymczasem, jak przypomina LINK4, EKUZ zapewnia dostęp do świadczeń medycznych w krajach Unii Europejskiej na takich samych zasadach, jakie dotyczą obywateli tego kraju. Co więcej, w wielu państwach obowiązują dopłaty do świadczeń medycznych, a w ramach EKUZ-u nie są zwracane wydatki poniesione na transport medyczny do Polski, leczenie prywatne i koszty zakwaterowania opiekuna w przypadku hospitalizacji.

Jak podkreśla Agata Ambroziak-Rogulska, dyrektorka Departamentu Produktu LINK4, podróżni powinni szczególną uwagę zwrócić na zakres ochrony, jaką oferuje polisa, oraz sumę ubezpieczenia. – Suma i zakres ochrony to najważniejsze parametry, które decydują o tym, czy polisa rzeczywiście zadziała w kryzysowej sytuacji. Hospitalizacja, transport medyczny do Polski, akcja ratownicza. Niska suma może oznaczać, że po wyczerpaniu limitu klient zostaje sam z rachunkami. Dlatego nie warto zaniżać sum ubezpieczenia, różnica w składce między polisą z sumą 200 tys. zł a 500 tys. zł jest często niewielka, a różnica w ochronie bardzo znacząca – mówi.

Ubezpieczenia się zmieniają

Rzeczywistość się zmienia, a wraz z nią potrzeby podróżujących. Koszty leczenia za granicą rosną, zwiększa się też popularność dalszych destynacji. Dlatego LINK4 podniósł sumy ubezpieczenia do 2 mln zł w zakresie kosztów leczenia i assistance oraz do 1 mln zł w przypadku OC w życiu prywatnym.

 – Dzisiaj turysta to coraz częściej człowiek w dojrzałym wieku, odwiedzający chętnie nie tylko Europę, ale także odległe egzotyczne destynacje. Tunezja, Tajlandia, Dubaj czy Zanzibar są coraz chętniej wybierane za cel naszych podróży. A jednocześnie coraz więcej z nas zmaga się z chorobami przewlekłymi. Szczególnie tacy turyści wymagają odpowiedniej ochrony podczas wyjazdu i tego też oczekują. Dostrzegamy tę potrzebę, dlatego dopasowaliśmy naszą ofertę do ich sytuacji. Organizujemy i pokrywamy koszty leczenia w razie zaostrzenia się chorób przewlekłych do 100% sumy ubezpieczenia kosztów leczenia i assistance – wyjaśnia Agata Ambroziak-Rogulska.

O badaniu:

Badanie zrealizowane metodologią CAWI przez firmę WiseRabbit w kwietniu 2025. Próba badawcza N=1020 osób w wieku 18-60, którzy w ciągu ostatnich 12 miesięcy wyjechali za granicę.

(AM, źródło: LINK4)

Europa Ubezpieczenia: Wakacje 2026 – rośnie znaczenie bezpieczeństwa

0
Źródło zdjęcia: Canva

Z badania ARC Rynek i Opinia przygotowanego we współpracy z firmą Europa Ubezpieczenia wynika, że niemal połowa ankietowanych planuje w 2026 roku urlop poza granicami kraju, pomimo napiętej sytuacji geopolitycznej na świecie. Dane pokazują jednocześnie, że konsumenci coraz bardziej świadomie podchodzą do organizacji podróży – zwracają większą uwagę na bezpieczeństwo, organizację wyjazdu oraz ubezpieczenia turystyczne.

Większość respondentów (55%) deklaruje, że nie zmieniło terminu urlopu zagranicznego względem poprzedniego roku. 62% osób planujących zagraniczny urlop chce wyjechać do końca sierpnia. 7 na 10 osób ma pewne obawy związane z wyjazdem na urlop zagraniczny, ale tylko co czwarty określił te obawy jako „poważne”. Najsilniejszy wpływ sytuacji geopolitycznej widoczny jest przy wyborze kierunku podróży. Połowa badanych deklaruje, że częściej wybiera kierunki europejskie. Dodatkowo 22% skłania się ku destynacjom postrzeganym jako bardziej oddalone od konfliktu i stabilniejsze geopolitycznie.

– Poza samą atrakcyjnością kierunku czy ceną wyjazdu coraz większe znaczenie ma poczucie bezpieczeństwa na każdym etapie organizacji podróży: od momentu rezerwacji, poprzez pobyt oraz atrakcje i aktywności w miejscu docelowym, aż po organizację bezpiecznego powrotu. Turyści częściej zwracają uwagę na to, czy wybrany kierunek i sposób podróżowania ogranicza potencjalne źródła niepewności. Ubezpieczenia podróżne są więc nieodłącznym elementem tego procesu, a w sytuacjach związanych z napiętą sytuacją geopolityczną obserwujemy dużo większe zainteresowanie zakupem polis turystycznych – podsumowuje Katarzyna Szepczyńska, ekspertka Europa Ubezpieczenia.

Rośnie rola biur podróży

55% ankietowanych przyznaje, że w obecnych warunkach chętniej wybiera zorganizowane formy podróżowania. Eksperci podkreślają, że konsumenci coraz bardziej doceniają możliwość uzyskania wsparcia organizacyjnego, szybkiej reakcji w sytuacjach kryzysowych oraz większej przewidywalności całego procesu podróży.

– Wiele osób lub ich znajomi doświadczyło sytuacji, w której oni sami lub ich znajomi nie mogli wrócić lub wylecieć na wakacje. Doświadczenia te przełożyły się na większą refleksję przy wyborze sposobu podróżowania. Turyści docenili możliwość skorzystania ze wsparcia organizatora wyjazdu, elastycznych warunków podróży czy odpowiedniego ubezpieczenia. To sprawia, że rośnie znaczenie zorganizowanej turystyki i partnerów, którzy pomagają klientom bezpiecznie zaplanować urlop oraz reagować na dynamicznie zmieniającą się sytuację na świecie – dodaje Katarzyna Szepczyńska.

Najważniejszym argumentem przemawiającym za korzystaniem z usług biur podróży pozostaje poczucie bezpieczeństwa, na które wskazuje 41% respondentów.

– Widzimy wyraźnie, że decyzja o wyborze biura podróży coraz rzadziej wynika wyłącznie z wygody, a coraz częściej z potrzeby bezpieczeństwa i przewidywalności całego procesu podróży. Klienci oczekują dziś nie tylko gotowej oferty, ale przede wszystkim wsparcia w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu zarówno przed wyjazdem, jak i w jego trakcie. To sprawia, że rola organizatora wyjazdu staje się bardziej partnerska i odpowiedzialna niż kiedykolwiek wcześniej – komentuje Marta Nowak, dyrektorka Działu Produktu biura podróży Rainbow Tours.

Z kolei 39% badanych docenia fakt, że biuro przejmuje kwestie związane z planowaniem wyjazdu, logistyką czy koordynacją poszczególnych elementów podróży.

Coraz większe znaczenie ubezpieczeń podróżnych

Według autorów raportu wraz z potrzebą bezpieczeństwa rośnie rola zabezpieczeń finansowych w planowaniu wyjazdów zagranicznych, a co za tym idzie – ubezpieczeń turystycznych oraz rozwiązań chroniących przed skutkami nieprzewidzianych zdarzeń. Podstawowe elementy ochrony, takie jak ubezpieczenie kosztów leczenia, obejmujące m.in. pokrycie wydatków związanych z wizytami lekarskimi, hospitalizacją czy transportem medycznym, stanowią kluczowy filar bezpieczeństwa podczas podróży zagranicznych. Równie istotne jest ubezpieczenie NNW. W praktyce coraz większą rolę odgrywają także dodatkowe elementy ochrony, takie jak ubezpieczenie bagażu czy assistance. W efekcie ubezpieczenie turystyczne staje się ważnym elementem planowania podróży, zwiększającym komfort i poczucie bezpieczeństwa w warunkach rosnącej zmienności i niepewności.

O badaniu

Raport „Wakacje 2026” został przygotowany na podstawie badania zrealizowanego przez ARC Rynek i Opinia. Próba dla pytania dotyczącego planowania zagranicznych wyjazdów wyniosła N=1390, natomiast dla pytania dotyczącego terminów wyjazdów N=619.

(AM, źródło: Europa Ubezpieczenia)

Wzrost ryzyka katastroficznego zmusza firmy do modyfikacji polityki w zakresie zabezpieczeń

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Zwiększona częstotliwość katastrof naturalnych i rosnąca wartość szkód z ich tytułu sprawia, że przedsiębiorstwa w Polsce muszą zrewidować swoje podejście do ochrony ubezpieczeniowej od skutków żywiołów – podaje xyz.pl.

Marcin Warszewski, partner i lider usług sektora ubezpieczeniowego Deloitte’a, wskazuje, że gotowość polskich firm na zdarzenia katastroficzne jest obecnie bardzo nierówna – duże przedsiębiorstwa przemysłowe i logistyczne mają zwykle programy zarządzania ryzykiem i adekwatne sumy ubezpieczenia, natomiast w segmencie małych i średnich przedsiębiorstw dominuje podejście reaktywne. Marcin Zimowski, dyrektor w Pionie Klientów Strategicznych, lider Praktyki Marsh Energy w Polsce, zauważa, że dla większości klientów w naszym kraju również tych korporacyjnych, katastrofy naturalne, nawet przy zwiększającej się częstotliwości, niekoniecznie są kluczowym elementem determinującym zakres czy koszt programu ubezpieczeniowego. Polska na tle innych państw jawi się jako teren stosunkowo mało zagrożony katastrofami naturalnymi.

Marcin Warszewski zwraca uwagę, że rosnąca częstotliwość katastrof przekłada się na wyższe składki i bardziej selektywny underwriting w narażonych lokalizacjach. Jednocześnie rozwijają się produkty parametryczne oraz usługi prewencyjne. W efekcie ubezpieczyciel coraz częściej staje się doradcą w zakresie odporności klimatycznej, a nie tylko płatnikiem szkód.

Zdaniem przedstawiciela firmy Deloitte największą ekspozycję na ryzyko katastroficzne mają rolnictwo i przetwórstwo spożywcze, energetyka, budownictwo oraz logistyka i produkcja oparta na rozbudowanych łańcuchach dostaw. Ekspert wskazuje, że w przypadku przerwy w działalności firmy podstawowym zabezpieczeniem są ubezpieczenia od utraty zysku (business interruption, BI), coraz częściej rozszerzane o klauzule CBI (contingent business interruption), obejmujące przerwy wynikające ze szkód u dostawców i odbiorców.

Rosnące ryzyko katastroficzne sprawiło, że na znaczeniu zyskały też prewencja oraz plany ciągłości działalności. Te elementy przekładają się wprost na lepsze warunki i niższą cenę ochrony. Marcin Warszewski wyjaśnia, że w efekcie najlepiej przygotowane firmy traktują ubezpieczenie jako ostatnią część ochrony.

Więcej:

xyz.pl z 23 czerwca, Aleksandra Trendak Polisa nie wystarczy. Jak zmiany klimatu zmieniają rynek ubezpieczeń”

(AM, źródło: xyz.pl)

Akademia Rzecznika Finansowego zaprasza studentów

0

Trwa nabór do kolejnej edycji letniej Akademii Rzecznika Finansowego – dwutygodniowych warsztatów, które urząd organizuje bezpłatnie w ramach projektu edukacyjnego dla studentów. Patronem medialnym przedsięwzięcia jest „Gazeta Ubezpieczeniowa”.

Letnia Akademia Rzecznika Finansowego wystartuje 24 sierpnia i zakończy się 4 września. W jej ramach odbędzie się 60 godzin zajęć z ekspertami od bankowości, ubezpieczeń i zadłużenia, którzy na co dzień pomagają klientom rynku finansowego. Spotkania będą miały miejsce w warszawskiej siedzibie Rzecznika Finansowego.

W trakcie Akademii jej uczestnicy poznają kulisy rynku bankowego i ubezpieczeniowego oraz zdobędą doświadczenie przydatne w przyszłej pracy zawodowej. Otrzymają ponadto certyfikat uczestnictwa, a udział w zajęciach będzie można zaliczyć jako praktyki studenckie. Najlepsi uczestnicy mogą również liczyć na możliwość odbycia praktyk w Biurze Rzecznika – w centrali lub u terenowych pełnomocników (urząd pokrywa koszty noclegu studentom spoza Warszawy).

Tematem letnich zajęć będą zagadnienia związane z nadmiernym zadłużaniem się Polaków oraz budowaniem systemu poradnictwa dla osób mających problemy z wyjściem ze spirali długu.

Akademia jest skierowana przede wszystkim do studentów prawa, ekonomii i zarządzania oraz kierunków pokrewnych, a także psychologii. Aby wziąć w niej udział, należy wypełnić formularz – załączyć krótkie CV, krótki filmik z autoprezentacją. Zgłoszenia można przesyłać do 8 lipca.

(AM, źródło: RzF)

AI nie zastąpi underwritera, zabierze mu klikanie

0
Hubert Rutkowski

Rozmowa z Hubertem Rutkowskim, zastępcą dyrektora Biura Ubezpieczeń Korporacyjnych, ERGO Hestia

Aleksandra E. Wysocka: – AI w underwritingu brzmi jak sen zarządu o szybszej fabryce ofert. Underwriterzy mają się cieszyć czy bać?

Hubert Rutkowski: – Powinni się cieszyć, choć rozumiem, że każda duża zmiana budzi emocje. W ERGO Hestii nie chodzi o zastąpienie underwritera algorytmem. Chodzi o zdjęcie z niego tego, co jest powtarzalne, administracyjne i zjada czas.

Underwriting ma pozostać miejscem decyzji, rozmowy o ryzyku i negocjacji z brokerem. AI ma przejąć część pracy, która dziś przypomina przerzucanie skrzynek w magazynie danych.

Underwriterzy lubią mówić, że każda sprawa jest inna. A Pan mówi o fabryce. To nie brzmi jak herezja?

– Trochę brzmi, ale taka jest skala. W ERGO Hestii pracuje ponad 300 underwriterów. Współpracujemy z około 1000 brokerów. Rocznie obsługujemy niemal milion ofert i operacji polisowych.

Można pięknie opowiadać o unikatowości każdego ryzyka, ale przy takiej skali część procesu staje się fabryką. Pytanie brzmi: czy to ma być fabryka ręcznego przepisywania danych, czy fabryka wspierana przez inteligentne narzędzia?

Gdzie dzisiaj najbardziej boli proces ofertowania?

– W liczbie kroków. Obecnie w pełnym procesie mamy ich ok. 45. To efekt lat dokładania kolejnych czynności, zabezpieczeń, regulacji. Nasz system CRM ma 18 lat. Kiedy powstawał, był pionierski. Dziś nadal działa, ale technologia, szczególnie w ostatnim czasie, poszła dalej.

Dzięki optymalizacji i wykorzystaniu AI chcemy zejść z 45 kroków do 12, a przyszłościowo może nawet do 3 takich, które naprawdę wymagają decyzji człowieka.

Czyli technologia ma zrobić porządek w kuchni, zanim szef kuchni zacznie gotować?

– Underwriter nie powinien tracić energii na wyciąganie danych ze slipu, przepisywanie informacji, szukanie klauzul i sprawdzanie oczywistości. To są czynności, które maszyna może wykonać szybciej i bardziej powtarzalnie.

Człowiek powinien wejść tam, gdzie zaczyna się sens ubezpieczeń: ocena ryzyka, rozmowa z brokerem, decyzja, czy i na jakich warunkach chcemy wejść w daną transakcję.

Co konkretnie potrafi już Wasze rozwiązanie?

– Zaczęliśmy kilka lat temu od cyfryzacji historycznych raportów inżynierskiej oceny ryzyka, co pozwoliło nam ustrukturyzować prawie 200 istotnych parametrów i ułatwia analizy. Następnie daliśmy underwriterom narzędzie do szybkiego agregowania kluczowych informacji o ryzyku i wytycznych wewnętrznych, specyficznych dla danego klienta. Obecnie wdrażamy produkcyjnie automatyczną analizę slipów brokerskich i przygotowywanie oferty.

System potrafi odczytać dokument w typowych spotykanych formatach, rozpoznać informacje, wyciągnąć dane, określić rodzaj działalności klienta, oczekiwany przedmiot i zakres ochrony, w tym również klauzule (!), i przygotować materiał do dalszej pracy. Taka analiza trwa średnio około 3 do 4 minut. To, co wcześniej wymagało żmudnego czytania i przepisywania, dzieje się w tle.

A klauzule? To przecież pole minowe. Jeden zapis może zmienić sens całej ochrony.

– Dlatego właśnie ten obszar jest tak ciekawy. Nasz agent AI porównuje zapisy ze slipu z wewnętrzną bazą blisko 1000 klauzul. Szuka najlepszych dopasowań, pokazuje różnice i proponuje rozwiązania.

W pilotażu underwriterzy w 99% akceptowali propozycje systemu. To bardzo ważny wynik, bo pokazuje, że AI nie tworzy oderwanej od rzeczywistości sugestii, tylko realnie wspiera pracę eksperta.

Ile czasu można na tym zyskać?

– Przygotowanie typowej oferty w systemie skróciło się do około jednej trzeciej dotychczas potrzebnego na to czasu. To nie jest kosmetyka. To jest zmiana organizacji pracy.

Jeśli underwriter odzyskuje kilkadziesiąt minut w ciągu dnia, może ten czas przeznaczyć na rozmowę z brokerem, doprecyzowanie ryzyka, negocjacje i budowanie relacji.

Broker zobaczy tę zmianę?

– Bezpośrednio nie zobaczy całej technologii, bo ona działa za kulisami. Ale powinien poczuć efekt: szybszą odpowiedź, więcej uwagi underwritera na negocjacje i relacje, co naturalnie powinno przełożyć się na więcej biznesu.

Najlepsza technologia w ubezpieczeniach jest trochę niewidzialna. Nie przeszkadza, sprawia, że człowiek po drugiej stronie ma więcej czasu i lepsze dane.

Mówicie o agentach AI. To brzmi jak kolejny etap po automatyzacji. Na czym polega różnica?

– Klasyczna automatyzacja działa według instrukcji: zrób krok pierwszy, potem drugi, potem trzeci. Agent AI, szczególnie autonomiczny, działa inaczej. Definiujemy mu rezultat, który ma osiągnąć, oraz dane, z których może korzystać.

To wymaga zmiany myślenia również po naszej stronie. Underwriterzy i zespoły biznesowe muszą niejako od nowa opisywać cele realizowanych od lat czynności. Udział w takim projekcie, to dla wielu osób bardzo ciekawe doświadczenie.

Gdzie jest granica? Czego AI nie powinna robić w underwritingu?

– Oczywiście w ubezpieczeniach nie można oddać wszystkiego maszynie. Nie powinna przejmować odpowiedzialności za relację i ostateczną decyzję w złożonych ryzykach. AI może przygotować dane, pokazać niezgodności, zasugerować klauzule, wskazać ryzyka, ale nie zna kontekstu rozmowy z brokerem tak jak człowiek. Nie wyczuje napięcia, historii współpracy, niuansów negocjacyjnych.

Kontrola, odpowiedzialność i decyzja biznesowa zostają po stronie człowieka. Dlatego nasze hasło brzmi: technologia dla skali, człowiek dla decyzji.

Brzmi rozsądnie. Ale każda technologia w firmie ubezpieczeniowej może skończyć jako kolejny system do obsługi systemu. Jak tego unikacie?

– Pilnujemy, żeby punktem wyjścia był realny ból użytkownika, a nie zachwyt technologią. AI nie jest celem samym w sobie. Jeśli narzędzie nie skraca procesu, nie poprawia jakości danych albo nie daje underwriterowi więcej czasu na pracę ekspercką, to nie ma sensu. Największym ryzykiem jest stworzenie pięknego rozwiązania, które imponuje na prezentacji, ale nikt nie chce z niego korzystać.

Co ta zmiana mówi o przyszłości zawodu underwritera?

– Że będzie mniej administratorem procesu, a bardziej ekspertem akceptacji ryzyka. To dobry kierunek. W underwritingu najcenniejsze nie jest klikanie, tylko doświadczenie, osąd i umiejętność rozmowy. AI może pomóc wrócić do sedna tej pracy.

Powtórzę kolejny raz to, co przewija się przez całą naszą rozmowę: im lepsza technologia w tle, tym więcej miejsca na człowieka tam, gdzie naprawdę jest potrzebny.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra E. Wysocka

Podczas spotkania z PIU o prawie do bycia zapomnianym i edukacji ubezpieczeniowej

0
Źródło zdjęcia: KPRP

18 czerwca 2026 roku w Kancelarii Prezydenta RP odbyło się spotkanie Mateusza Koteckiego, sekretarza stanu w KPRP, z przedstawicielami Polskiej Izby Ubezpieczeń. Rozmowy koncentrowały się wokół kluczowych wyzwań społecznych, w tym zapobiegania wykluczeniu finansowemu, poprawy bezpieczeństwa obywateli oraz budowania świadomości ubezpieczeniowej.

Głównym tematem spotkania było ułatwienie dostępu do rynku ubezpieczeń i usług finansowych osobom, które przebyły chorobę nowotworową. Dyskutowano nad wdrożeniem tzw. prawa do bycia zapomnianym (Right to be Forgotten) w onkologii.

W trakcie spotkania delegacja PIU zwróciła również uwagę na konieczność intensyfikacji działań edukacyjnych w polskim społeczeństwie. Wskazano na potrzebę prowadzenia kampanii informacyjnych, które w przystępny sposób będą tłumaczyć obywatelom, czym dokładnie są ubezpieczenia, na jakich zasadach funkcjonują oraz od jakich ryzyk i w jakich sytuacjach życiowych mogą nas skutecznie chronić. Rozmowy podsumowano deklaracją ze strony Izby, która wyraziła pełną gotowość do zacieśnienia współpracy z administracją publiczną w obszarze działań na rzecz poprawy jakości życia i bezpieczeństwa obywateli.

Ze strony PIU udział w spotkaniu wzięli: Adam Uszpolewicz – prezes zarządu, Piotr Wrzesiński – wiceprezes oraz Karina Rak – radczyni prawna.

(AM, źródło: KPRP)

22,783FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie