Blog - Strona 176 z 1798 - Gazeta Ubezpieczeniowa – Portal
Strona główna Blog Strona 176

S&P podniosła perspektywę oceny VIG

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Agencja Standard & Poor’s potwierdziła ocenę siły finansowej i oceny kredytowej Vienna Insurance Group na poziomie A+. Perspektywa ratingu została natomiast podniesiona ze stabilnej do pozytywnej.

Według S&P w ostatnich latach VIG poczyniła znaczące postępy w dalszej dywersyfikacji działalności dzięki dobrym wynikom w regionie Europy Środkowej i Wschodniej, poszerzeniu bazy zysków i zwiększeniu odporności. Z kolei planowane przejęcie NÜRNBERGER oferuje dalszy potencjał dywersyfikacji. 

– Jesteśmy bardzo zadowoleni, że nasz strategiczny rozwój został tak pozytywnie oceniony. Jesteśmy przekonani, że dzięki planowanej dywersyfikacji na rynku niemieckim będziemy mogli kontynuować naszą długoterminową strategię wzrostu w Europie Środkowej i Wschodniej. I to nie tylko w ujęciu regionalnym, ale także w całym naszym portfolio produktów. Jako wiodący dostawca rozwiązań biometrycznych NÜRNBERGER wnosi do VIG wysoki poziom komplementarnej wiedzy specjalistycznej, co może okazać się korzystne również na kluczowym rynku Europy Środkowej i Wschodniej – stwierdził Hartwig Löger, CEO VIG.

(AM, źródło: VIG)

Dlaczego w naszym zawodzie straszenie nie działa?

0
Dorota Rembiszewska

Wiem, że dla wielu klientów temat ubezpieczeń jest trudny. Nikt nie chce rozmawiać o chorobie, śmierci czy utracie dochodu. Dodatkowo doradcy, zamiast uważnie słuchać, starają się dopasować klienta do gotowego pakietu i dociskają go strachem.

Sprzedaż oparta na strachu kończy się tylko jednym: klient zostaje z poczuciem presji, a nie ulgi. Przytłoczony sztucznie wywołanymi emocjami nie podejmuje świadomej decyzji. Kupuje, a gdy emocje opadną, z takiej polisy szybko rezygnuje. Jednak mimo to, dla wielu doradców sięgnięcie po najprostsze narzędzie – czyli wywołanie lęku – jest bardzo kuszące, bo bywa skuteczne tu i teraz.

Tu właśnie ujawnia się różnica między sprzedawcą polis a doradcą. Sprzedawca patrzy tylko na prowizję i szybki wynik. Nie buduje relacji, nie bierze odpowiedzialności, nie interesuje go, czy polisa rzeczywiście zadziała w praktyce.

Doradca patrzy na długoterminową relację i na to, jak decyzja wpłynie na życie klienta i jego rodziny. Zadaje sobie pytanie: „Jak mogę realnie zabezpieczyć człowieka, który siedzi przede mną?”. To fundamentalna różnica w podejściu, którą klient wyczuwa od pierwszej rozmowy.

W jakich warunkach zapada decyzja?

Z perspektywy psychologii decyzji widać to bardzo wyraźnie. Klient, który kupuje polisę pod wpływem stresu i strachu, czuje brak kontroli. Umowa staje się dla niego ciężarem i kojarzy mu się z negatywnym doświadczeniem. Efekt? Szybka rezygnacja i utrata zaufania – zarówno do doradcy, jak i do samej idei ubezpieczenia.

Z kolei klient, który podejmuje decyzję w poczuciu bezpieczeństwa i spokoju, odbiera polisę jako narzędzie ochrony, a nie narzucony obowiązek. Taka decyzja jest świadoma i sprawia, że klient zostaje na lata. Co więcej, to właśnie taki klient wraca, odnawia ochronę i poleca doradcę znajomym.

Jak zatem rozmawiać, by klient nie czuł się zastraszony, tylko zaopiekowany? Ubezpieczam – nie sprzedaję. Tłumaczę – nie straszę. Słucham – nie wciskam gotowych rozwiązań. Każda rozmowa to inna historia, inne życie, inne potrzeby i inne obawy. Nie chodzi o produkt z katalogu, ale o polisę skrojoną na miarę – pod dochód, sytuację rodzinną i priorytety. O rozwiązanie, które działa, kiedy klient najbardziej tego potrzebuje.

Polisa redukująca stres

Zawsze dopasowuję rozmowę do człowieka, który siedzi przede mną. Zadaję pytania, które otwierają oczy, a nie wywołują panikę. Ubezpieczenie nie powinno być źródłem stresu, tylko jego przeciwwagą. To plan B, który działa, gdy plan A zawodzi i życie wali się na głowę. Plan, który daje nie tylko pieniądze, lecz także czas na spokojne działanie bez presji i dodatkowego zagrożenia. To gwarancja, że bliscy poradzą sobie finansowo i nie będą musieli walczyć o przetrwanie, nawet gdy zabraknie głównego żywiciela rodziny.

By klient to zrozumiał, komunikuję się z nim prostym językiem, bez technicznych pojęć i paragrafów. Nie sprzedaję polis – doradzam i ubezpieczam. Dla mnie ta praca to misja i wielka odpowiedzialność. A różnica między straszeniem a prawdziwym doradztwem jest prosta: po pierwszym zostaje niepokój. Po drugim – ulga i zaufanie. Sam zdecyduj, co wybierasz.

Dorota Rembiszewska
doradczyni MDRT

Jak długo żyjemy, na co umieramy

0
Sławomir Dąblewski

Z obszernego raportu GUS „Sytuacja demograficzna Polski do 2024 r.” opublikowanego we wrześniu br. można dowiedzieć się między innymi, że w 2024 r. liczba zgonów nieznacznie spadła w porównaniu z 2023 r. – o 0,5 tys. do poziomu 409 tys. Jest zatem powód do ostrożnego optymizmu w kontekście spadającej wciąż dzietności i malejącej liczby ludności.

Najwyższe natężenie zgonów zanotowano w I kw. 2024 r. Średnia tygodniowa w 2024 r., podobnie jak w 2023 r., wyniosła niespełna 8 tys. W ogólnej liczbie osób zmarłych ok. 52% stanowili mężczyźni. Mediana wieku w 2024 r. wyniosła prawie 77 lat (73 lata dla mężczyzn i 82 lata dla kobiet), podczas gdy w 2000 r. było to 73 lata (odpowiednio 69 lat dla mężczyzn i 78 lat dla kobiet).

Natężenie umieralności jest zróżnicowane również w zależności od płci i wieku. Począwszy od najmłodszych grup wieku ludności, widoczna jest nadumieralność mężczyzn, tj. współczynniki zgonów dla mężczyzn są wyższe niż dla kobiet. W grupie wieku 1–4 lata wielkości współczynników są niewielkie (dla dziewczynek ok. 1,5, a dla chłopców 1,6 zgonów na 10 tys. ludności danej płci), ale dla wieku ok. 20–44 lata stają się trzykrotnie wyższe dla mężczyzn, w tym dla grupy 25–29 lat różnica sięga prawie cztery razy (2,6 do 9,9). Wraz ze wzrostem wieku natężenie zgonów także staje się coraz wyższe – a w najstarszych rocznikach wieku rośnie wręcz lawinowo. Również wielkości współczynników dla płci zaczynają się wyrównywać – na każde 10 tys. mężczyzn w wieku co najmniej 85 lat w ciągu roku umarło ich ponad 1600, a wśród kobiet – ponad 1400.

Głównymi przyczynami zgonów w 2024 r. były choroby układu krążenia i choroby nowotworowe, obie grupy odpowiadały za blisko 62% wszystkich zgonów. W stosunku do 2023 r. udział ten zmniejszył się o 2 pkt. proc. Niekorzystnym zjawiskiem jest utrzymująca się na wysokim poziomie liczba zachorowań i zgonów w wyniku chorób nowotworowych; na początku lat 90. XX w. nowotwory złośliwe były przyczyną niespełna 20% wszystkich zgonów, a w 2024 r. – już blisko 24%. Natomiast maleje udział zgonów spowodowanych chorobami układu krążenia z 52% w 1990 r. do blisko 35% obecnie. Kolejnymi istotnymi przyczynami zgonów są choroby układu oddechowego oraz urazy i zatrucia, stanowiące łącznie prawie 13% wszystkich zgonów.

Zróżnicowanie przyczyn zgonów według płci i wieku. Wśród mężczyzn poniżej 50. roku życia (0–49 lat) najczęstszymi przyczynami zgonów są przyczyny zewnętrzne, czyli skutki urazów/wypadków i zatruć. Z powodu tych przyczyn umiera prawie co trzeci z nich, a w grupie wieku 15–24 lata przyczyny zewnętrzne odpowiadają aż za ponad 60% zgonów mężczyzn. Stosunkowo mniej zgonów przyczyny te powodują wśród osób starszych. Mężczyźni od 50. roku życia umierają przede wszystkim na choroby układu krążenia (ponad 33%) i udział tych zgonów systematycznie rośnie wraz z wiekiem.

Dla młodych kobiet najgroźniejsze są nowotwory złośliwe – blisko 1/3 wszystkich zgonów kobiet w tym wieku, ale już wśród kobiet w wieku 45–49 lat udział zgonów w wyniku nowotworów złośliwych przekracza 40%. Wśród kobiet w wieku 50 lat i więcej najczęstszą przyczyną zgonów są choroby układu krążenia – odsetek ponad 40%. Taka struktura zgonów według najważniejszych grup przyczyn utrzymuje się w Polsce od wielu lat.

Jeśli chodzi o trwanie życia, w 2024 r. wyniosło w przypadku mężczyzn 74,93 roku, zaś w przypadku kobiet 82,26 roku. Umieralność w stosunku do 2023 r. zmniejszyła się dla obu płci, przez co wartości oczekiwanej długości trwania życia wzrosły o 0,3 roku zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn.

Polecam lekturze cały raport GUS, ponieważ danych w nim opublikowanych nie sposób kwestionować w rozmowie z osobą zainteresowaną zawarciem ubezpieczenia na życie.

Sławomir Dąblewski

dablewski@gmail.com

Jak wykorzystać metodę zakotwiczenia

0
Adam Kubicki

Podejmując decyzje i dokonując ocen, mamy skłonność do korzystania z mentalnych „kotwic” lub punktów odniesienia, które czasami prowadzą nas donikąd. Zakotwiczenie to skłonność do przywiązywania zbyt dużej wagi do pierwszej liczby podanej podczas sprzedaży, a następnie nieumiejętność oderwania się od punktu wyjścia.

To wyjaśnia, dlaczego jesteśmy gotowi wydać aż 10 zł za godzinę za parkowanie, kiedy wcześniej zobaczyliśmy ceny zbliżone do 20 zł na innych parkingach w okolicy. Pierwsza liczba, którą widzisz, działa jak kotwica i wpływa na to, jak postrzegasz kolejne liczby. Rozumiesz wtedy, jak wysoko ustawiona kotwica wpływa na to, że ostatecznie jesteś skłonny zapłacić więcej niż normalnie.

Z zasady tej korzystają nieustannie handlarze i pośrednicy w obrocie nieruchomościami oraz sprzedawcy samochodów. Zaczynają od wysokiej ceny wywoławczej, dzięki czemu odczuwasz zadowolenie, kiedy dają ci później rabat. Dzieje się tak, ponieważ początkowa cena, którą wyznaczasz dla domu, samochodu czy dowolnej innej rzeczy, ma ogromny wpływ na negocjacje. Czy nam się to podoba, czy nie, nasz umysł wciąż odwołuje się do tej początkowej kwoty.

Zasada ta nie ogranicza się wyłącznie do liczb czy pieniędzy, może też dotyczyć jakości. Najbardziej doświadczeni agenci nieruchomości wiedzą, że najlepszą nieruchomość, którą pokazują, należy zachować na koniec. Najpierw pokazują gorsze oferty, a dopiero na końcu najlepsze. Dzięki temu potencjalni nabywcy znacznie bardziej docenią tę nieruchomość.

Przykład zakotwiczenia to technika, która nazywa się „proszeniem o więcej”. Jak działa? Załóżmy, że chcesz, aby znajomy przekazał 100 zł na wybraną organizację charytatywną, ale dla niego to znaczna kwota. Zamiast prosić o mniej, proponuję zasugerować 250 zł, mówiąc, że tyle właśnie przekazuje na tę organizację większość osób. Jeśli znajomy nie będzie chciał dać tej kwoty, ułatw mu to, mówiąc: „Nie ma sprawy, po prostu z radością przyjmiemy darowiznę w wysokości 100 zł, która nadal zrobi wiele dobrego”. Jest duża szansa, że twój znajomy odetchnie z ulgą, zaoszczędziwszy 150 zł i dając ci „tylko” 100 zł, ponieważ zakotwiczyłeś w jego głowie pierwszą kwotę.

Ludzie chętniej spełnią mniejszą prośbę, na której ci naprawdę należy, jeśli wcześniej odrzucili pierwszą, poważniejszą prośbę. Odrzucając drugą prośbę, poczują zawstydzenie, zwłaszcza jeśli znacznie łatwiej ją spełnić niż pierwszą. Często czują się winni, odrzuciwszy prośbę początkową, a jeśli drugą mogą spełnić, korzystają z okazji, aby ci to wynagrodzić.

Jak możesz zastosować koncepcję, o której właśnie wspomniałem, w swojej działalności? To po prostu kolejny chwyt: obiecywać mniej, a osiągać więcej. Nasz mózg w naturalny sposób wykorzystuje kotwicę, idąc na skróty przy podejmowaniu decyzji. Czy w negocjacjach dotyczących sprzedaży ubezpieczeń jest przestrzeń na wykorzystanie tej techniki?

Pomyśl chwilę, w jakich sytuacjach i jakie kotwice możesz zastosować w rozmowie z klientem. Może zacznij prezentację od oferty firmy ubezpieczeniowej, która oferuje najwyższą cenę, a dopiero potem wskaż na tę, którą chcesz sprzedać. Większość osób robi odwrotnie, wskazują od razu na najtańszą znalezioną ofertę, która niechcący może stać się kotwicą w negocjacjach z klientem i utrudnić szybką sprzedaż.

Adam Kubicki

adam.kubicki@indus.com.pl

Gdzie jest najbliższy schron? O lęku, którego nie da się ubezpieczyć

0
Małgorzata Kulik

Są pytania, które jeszcze kilka lat temu brzmiałyby jak political fiction. Dziś pojawiają się coraz częściej w miejscach pracy i w rodzinach: Gdzie jest najbliższy schron? Jak skompletować plecak ewakuacyjny? Czy w razie ataku banki będą działały normalnie? Co z polisą na życie, jeśli będę musiał uciekać za granicę? Czy wojna automatycznie unieważni moją ochronę majątkową?

Te pytania – choć na poziomie OWU odpowiedź jest niemal zawsze jednoznaczna, bo wojna znajduje się w katalogu wyłączeń – odsłaniają coś znacznie głębszego. Lęk przed wojną z Rosją stał się elementem zbiorowej wyobraźni, czymś, co przenika rozmowy o finansach, planach życiowych i inwestycjach. To tło, które coraz częściej wpływa na decyzje zakupowe i skłania klientów do szukania poczucia kontroli.

Polisa jako minimum bezpieczeństwa

Z perspektywy psychologii lęk wojenny działa jak soczewka powiększająca inne niepokoje: o inflację, o stabilność systemu bankowego, o wartość nieruchomości czy walut. Klienci, nawet świadomi ograniczeń polis, częściej sięgają po dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne, interesują się polisami na życie, pytają o możliwości ochrony za granicą. Paradoksalnie, im bardziej realne staje się zagrożenie, tym mocniej rośnie potrzeba posiadania jakiejkolwiek namiastki bezpieczeństwa – a polisa, choć nie obejmie wojny, może być właśnie takim fragmentem kontroli.

Dla branży ubezpieczeniowej to sygnał, że rozmowy z klientami nie kończą się na kalkulacji składki. Dotykają kwestii egzystencjalnych: Co mogę zrobić, jeśli nie mam wpływu na najgorszy scenariusz? W tym sensie sprzedawca czy broker staje się nie tylko doradcą finansowym, ale też towarzyszem w rozmowie o granicach bezpieczeństwa i o tym, jak radzimy sobie z lękiem wobec zagrożeń, których nie da się ubezpieczyć.

Dialog o lęku

Wyzwaniem dla rynku nie jest dziś stworzenie produktu, który obejmie wojnę – bo to nierealne. Być może ważne stanie się rozwijanie umiejętności prowadzenia otwartego dialogu z klientem o lęku, który jest realny i uzasadniony.

Transparentne tłumaczenie wyłączeń, pokazywanie alternatywnych form ochrony, a przede wszystkim – uważne słuchanie – stają się w tych czasach kompetencją równie ważną, jak klasyczne szacowanie ryzyka. To już nie tylko arkusz kalkulacyjny, lecz także zdolność towarzyszenia klientowi w jego najgłębszych lękach i pomagania mu w znalezieniu poczucia bezpieczeństwa tam, gdzie polisa nie sięga.

Małgorzata Kulik
psychoterapeutka i trenerka umiejętności językowych w branży ubezpieczeń
www.terapiamasens.com
www.premium-english.pl

Nationale-Nederlanden zachęca do profilaktyki zdrowotnej

0
Źródło zdjęcia: Canva

Fundacja Rak’n’Roll w partnerstwie z La Roche-Posay i Nationale-Nederlanden kolejny raz bierze udział w promocji badań profilaktycznych. To już siódma odsłona akcji zachęcającej Polki i Polaków do wzięcia wolnego „Dnia na U”, czyli dnia, którego raz w roku potrzebuje każda osoba, by potwierdzić zdrowie w badaniach profilaktycznych.

Kampania w jasny sposób podkreśla, że profilaktyka i regularne potwierdzanie swojego stanu zdrowotnego jest nie tylko korzystniejsza dla własnego samopoczucia, ale również skuteczniejsza w przypadku potrzeby podjęcia odpowiedniej reakcji.

– Zaangażowanie we współpracę z Fundacją Rak’n’Roll to dla nas coś więcej niż partnerstwo – to wyraz naszej troski o zdrowie i dobrostan ludzi. Dlatego kolejny raz wspieramy kampanię „Dzień na U”, która zachęca do badań profilaktycznych i regularnego potwierdzania swojego zdrowia. Chcemy przypominać Polkom i Polakom, że najkorzystniejszą formą dbania o zdrowie jest właśnie zapobieganie pojawianiu się lub rozwojowi niepożądanych zjawisk. W tym celu należy jednak wykonać ten jeden krok, np. wziąć „Dzień na U” – mówi Marta Pokutycka-Mądrala, dyrektorka Komunikacji Korporacyjnej i rzeczniczka prasowa Nationale-Nederlanden.

(AM, źródło: Nationale-Nederlanden)

Rynek przeszedł do fazy miękkiej. Także w Polsce

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

W trzecim kwartale obecnego roku globalne stawki ubezpieczeń spadły średnio o 4%. Skala procentowa obniżki była identyczna jak rok wcześniej. To piąta z rzędu kwartalna obniżka po siedmiu latach wzrostów, stanowiąca kontynuację spowalniania trendu wzrostowego, który po raz pierwszy odnotowano w pierwszym kwartale 2021 r. Spadek był konsekwencją splotu trzech czynników: rosnącej konkurencji wśród ubezpieczycieli, korzystnych cen reasekuracji oraz zwiększonego potencjału rynkowego – wynika z najnowszego raportu Global Insurance Market Index, opublikowanego przez Marsh.

Spadki stawek składkowych miały miejsce we wszystkich regionach globalnych. Największe zanotowano w obszarze Pacyfiku (11%), Ameryki Łacińskiej i Karaibów (6%) oraz Wielkiej Brytanii (6%). We wszystkich regionach doszło do spadków stawek w ubezpieczeniach majątkowych, cybernetycznych oraz finansowych i profesjonalnych.

OC rośnie dzięki USA

Autorzy raportu zwracają uwagę, że w ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej miał miejsce wzrost na poziomie 3%, o jeden punkt procentowy niższy niż w II kwartale. Według Marsh był to efekt 8% wzrostu  w USA, głównie ze względu na częstotliwość i dotkliwość roszczeń z tytułu OC, z których wiele charakteryzuje się wysokimi (tzw. nuklearnymi) odszkodowaniami przyznawanymi przez ławy przysięgłych. Z kolei stawki w ubezpieczeniach majątkowych spadły globalnie o 8%. Największe obniżki odnotowano w regionie Pacyfiku (14%) oraz w USA i LAC (9%).

Ochrona cyber coraz tańsza

W ubezpieczeniach finansowych i profesjonalnych ceny poszły w dół o 5%. Spadki odnotowano we wszystkich regionach, od 10% w obszarze Pacyfiku do 2% w USA. Natomiast w ubezpieczeniach cybernetycznych doszło do globalnego spadku na poziomie 6%, z obniżkami we wszystkich regionach. Największe obniżki miały miejsce w Europie (12%), LAC oraz Wielkiej Brytanii (11%).

– Z wyjątkiem ubezpieczeń od odpowiedzialności cywilnej w USA, klienci korzystają nie tylko z niższych stawek, ale także z możliwości negocjowania lepszych warunków i szerszego zakresu ochrony. Te trendy dotyczące stawek pozostają spójne na rynku charakteryzującym się szeroką dostępnością kapitału. O ile nie nastąpią nieprzewidziane zmiany warunków, spodziewamy się, że te trendy będą się utrzymywać i cieszymy się, że możemy pomóc klientom wykorzystać konkurencyjny rynek ubezpieczeń – powiedział John Donnelly, prezes Global Placement Marsh.

Polska perspektywa

Marcin Zimowski, dyrektor w Pionie Klientów Strategicznych Marsh Polska, podkreśla, że przejście do fazy miękkiego rynku widoczne jest również w naszym kraju. – Wiele procesów negocjacyjnych kończy się obecnie rezultatami korzystnymi dla poszukujących ochrony ubezpieczeniowej. Nie oznacza to jednak, że ubezpieczyciele przestali zwracać uwagę na jakość ryzyka. Beneficjentami obniżek są w znacznej mierze podmioty o dobrym przebiegu szkodowym i przykładające dużą wagę do minimalizacji prawdopodobieństwa oraz wysokości potencjalnych szkód – wyjaśnia.

Z kolei Małgorzata Splett-Kulik, szefowa Praktyki FINPRO i Cyber Marsh w Regionie CEE, prognozuje, że choć w liniach ubezpieczeń finansowych i cyber mamy ciągle do czynienia z fazą miękkiego rynku, to ten pierwszy będzie się powoli stabilizował, a drugi w niej pozostanie.

– Brak ożywienia w produkcyjnej części gospodarki nie wpływa korzystnie na rynek ubezpieczeń należności handlowych, dla którego dodatkowym utrudnieniem są globalne zawirowania w handlu. Obserwujemy dalszy spadek składki, wynikający ze spadku stawek przy stagnacji ubezpieczanego obrotu, przy jednoczesnym wzroście wolumenu i wartości szkód. Wskaźnik szkodowości już w 2024 wyniósł 50%, dlatego należy spodziewać się, że w tym roku może on przekroczyć 60%. W przypadku realizacji takiego scenariusza można spodziewać się, że ubezpieczyciele będą zmuszeni do zaostrzenia oceny i wyceny ryzyka. Obecnie jednak korzystamy z uroków miękkiego rynku – uważa z kolei Marcin Olczak, dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych Marsh.

(AM, news@gu.com.pl, źródło: Marsh)

Compensa umożliwi operatorom dronów dopełnienie obowiązku ubezpieczeniowego

0
Źródło zdjęcia: 123rf.com

13 listopada 2025 roku w Polsce zaczną obowiązywać nowe przepisy wynikające z nowelizacji ustawy Prawo lotnicze oraz niektórych innych ustaw. Na ich mocy operatorzy bezzałogowych statków powietrznych o masie startowej od 0,25 kg do 20 kg będą zobowiązani do posiadania OC za szkody powstałe w związku z wykonywanymi operacjami lotniczymi – przypomina Compensa. Wraz z wejściem w życie noweli zakład zaoferuje ochronę dostosowaną do nowych regulacji.

Obowiązek ubezpieczenia drona dotyczy zarówno osób fizycznych, jak i prawnych – każdego, kto eksploatuje lub zamierza eksploatować co najmniej jeden system bezzałogowego statku powietrznego (ma status operatora). Zgodnie z nowymi przepisami ubezpieczenie musi zostać zawarte najpóźniej w dniu poprzedzającym rozpoczęcie operacji z użyciem drona. Minimalna suma gwarancyjna w okresie ubezpieczenia nie dłuższym niż 12 miesięcy została określona na poziomie 50 000 SDR, czyli równowartości ok. 275 tys. zł.

– Nowe przepisy są odpowiedzią na dynamiczny rozwój rynku dronów i wzrost liczby operacji lotniczych z ich udziałem. Wymóg posiadania ubezpieczenia OC zwiększy bezpieczeństwo finansowe operatorów, a także ochroni osoby trzecie i ich mienie przed skutkami potencjalnych szkód. Warto pamiętać, że ubezpieczenie powinno być aktywne już przed pierwszym lotem – jego brak może skutkować karą pieniężną w wysokości 4000 zł – mówi Agnieszka Włodarska-Poloczek, kierowniczka w Biurze Ubezpieczeń Detalicznych Compensy.

Szybka reakcja na zmiany regulacyjne

Ekspertka przypomina, że jej firma, jako jeden z niewielu podmiotów na rynku, już od kilku lat ma w portfelu ubezpieczenia dla pilotów dronów. Od 13 listopada oferta zostanie rozszerzona o OC opracowane w oparciu o aktualne regulacje, dostosowane do wymogów znowelizowanej ustawy Prawo lotnicze. Rozwiązanie to umożliwi operatorom dopasowanie zakresu ochrony do rodzaju wykonywanych operacji oraz poziomu związanego z nimi ryzyka.

– Dla lotów rekreacyjnych lub testowych wystarczająca może być minimalna suma gwarancyjna, natomiast w przypadku zastosowań profesjonalnych, takich jak inspekcje infrastruktury, pomiary geodezyjne czy filmowanie komercyjne, rekomendowane jest rozważenie wyższych limitów odpowiedzialności – tłumaczy Agnieszka Włodarska-Poloczek. – Wybierając polisę OC dla drona, operator powinien zwrócić uwagę na kilka kluczowych elementów, przede wszystkim zakres terytorialny ochrony, kategorie operacji objęte ubezpieczeniem oraz sumę gwarancyjną odpowiadającą rzeczywistemu ryzyku prowadzonej działalności – dodaje.

(AM, news@gu.com.pl, źródło: Compensa)

Tańsze ubezpieczenia cyber pozwalają klientom rozszerzyć zakres ochrony niższym kosztem

0
Źródło zdjęcia: Canva

Eksperci wskazują, że w 2024 roku 10% firm w Europie zgłosiło szkodę z polisy cyber, a liczba zgłoszeń wzrosła w stosunku do 2023 r o 61%. Ryzyko związane z ransomware, naruszeniem działalności sieci i wyciekiem danych znajduje się w pierwszej piątce krótkoterminowych ryzyk istotnych dla przedsiębiorstw. – Chcemy być partnerem w świadomym przygotowaniu na atak cybernetyczny – powiedziała Małgorzata Splett-Kulik, szefowa Praktyki FINPRO i Cyber Marsh w Regionie CEE.

14 października 2025 r. w trakcie briefingu prasowego towarzyszącego konferencji Marsh McLennan Forum 2025 zostały poruszone tematy dotyczące kluczowych trendów i wyzwań w zakresie ubezpieczeń, zarządzania ryzykiem i w obszarze HR.

Artur Grześkowiak, prezes Marsh Polska, wskazał, że według danych Polskiej Izby Ubezpieczeń średnie stawki za polisy odpowiedzialności cywilnej członków władz spółek (D&O) spadły w ciągu ostatniego roku o około 6%, a w segmencie ubezpieczeń cybernetycznych obniżki sięgają nawet 15%, co umożliwia klientom rozszerzenie zakresu ochrony przy jednoczesnym obniżeniu kosztów.

Jest to bardzo dobra okazja dla klientów, aby poprawić swoje programy ubezpieczeniowe, podnieść limity ubezpieczeniowe, zoptymalizować koszty ubezpieczeń, ubezpieczyć te obszary, o których do tej pory nie myśleliśmy – wskazał Artur Grześkowiak.

Małgorzata Splett-Kulik wskazała, że według danych z Global Risks Report 2025 ryzyko cybernetyczne znajduje się w pierwszej piątce zagrożeń istotnych dla przedsiębiorstw w krótkim terminie i pierwszej dziesiątce długoterminowych.

– Zgodnie z raportem szkodowym Cyber Claims Report 10% klientów w Europie zgłosiło w 2024 r. szkodę z polisy cyber, a liczba zgłoszeń wzrosła w stosunku do 2023 roku o 61%. Z kolei 62% szkód było związanych z wymuszeniem, naruszeniem działalności sieci i wyciekiem danych. Często szkody obejmowały łącznie trzy kategorie zdarzeń. Przykładem są ostatnie kilkutygodniowe przerwy w działalności Marks and Spencer czy Jaguar Cars – zaznaczyła Małgorzata Splett-Kulik.

Ekspertka dodała, że Marsh wprowadził w ramach ubezpieczenia cybernetycznego rozwiązanie wspierające ryzyko wynikające z łańcucha dostaw. Dodatkowo, eksperci brokera coraz częściej plasują polisy, które pokryją również szkody osobowe i rzeczowe powiązane ze zdarzeniem cybernetycznym.

– Jesteśmy w stanie zaproponować pokrycie szkody związanej z zakłóceniem łańcucha dostaw z polisy własnej klienta, nawet jeżeli szkoda zdarzyła się u dostawcy i spowodowała przerwę w działalności zarówno tego dostawcy, jak i naszego klienta. Dodatkowo pracujemy nad kilkoma projektami plasowania polisy Physical Cyber, która pokryje związane z atakiem szkody osobowe i rzeczowe – podkreśliła Małgorzata Splett-Kulik.

Dodała, że ocenę ryzyka wspiera sztuczna inteligencja Marsh LenAI. Eksperci brokera wykorzystują również celowane bazy scenariuszy szkodowych w linii D&O, a specjalna platforma Marsh Central pozwala klientom przygotować się na atak cybernetyczny, zanim jeszcze do niego dojdzie.

Staramy się być nie tylko brokerem ubezpieczeniowym czy reasekuracyjnym, ale także doradcą klienta. Cieszy nas otwartość klientów na ubezpieczanie ryzyk finansowych poza polisą D&O czy cyber. Mowa tutaj o polisach chroniących ryzyka emisji, polisach fuzji i przejęć czy zidentyfikowanych ryzyk podatkowych – powiedziała Małgorzata Splett-Kulik.

Artur Grześkowiak dodał, że elastyczność na rynku ubezpieczeń wynika z olbrzymiego postępu technologicznego, ale również z procesów geopolitycznych i geoekonomicznych, które wpływają na rynek, generując niepewność. W kontekście rosnącej inflacji i zmieniających się regulacji firmy ubezpieczeniowe muszą balansować między konkurencyjnością cenową a zapewnieniem adekwatnej ochrony.

– Staramy się przedstawić rozwiązania, które umożliwiają efektywniejsze prowadzenie biznesu, w sposób bardziej bezpieczny, tak żeby było możliwe korelowanie ryzyka z budowaniem marży w przedsiębiorstwie – podkreślił.

(AM, źródło: PAP Media Room)

DORA Forum: Co zmieniło się po wejściu w życie DORA?

0

W dniach 29–30 października odbędzie się trzecia edycja DORA Forum – wydarzenia poświęconego unijnemu rozporządzeniu Digital Operational Resilience (DORA) oraz cyberbezpieczeństwu sektora finansowego w Polsce. Pierwszy dzień Forum będzie realizowany w formule stacjonarnego spotkania, natomiast w drugim odbędą się praktyczne warsztaty na platformie Zoom. Patronem medialnym wydarzenia jest „Gazeta Ubezpieczeniowa”.

Celem DORA Forum jest stworzenie przestrzeni do wymiany wiedzy, doświadczeń i opinii na temat Digital Operational Resilience Act oraz najlepszych strategii wzmacniania odporności technologicznej instytucji finansowych.

Tegoroczna agenda koncentruje się na pierwszych doświadczeniach od momentu rozpoczęcia obowiązywania DORA w Polsce, prezentując case studies i dobre praktyki. Podjęty zostanie również temat kluczowych wyzwań, przed którymi stoi szeroko pojęty sektor finansowy w kontekście budowania cyfrowej odporności biznesu. Wydarzenie będzie także okazją do spotkań z przedstawicielami firm technologicznych, którzy zaprezentują innowacyjne narzędzia i usługi wspierające dążenie do cyberodporności.

Rejestracja

Konferencja odbędzie się 29 października 2025 roku w Warszawie, a 30 października 2025 odbędą się warsztaty online na platformie Zoom. Wydarzenie jest skierowane do osób odpowiadających za bezpieczeństwo IT w bankowości, ubezpieczeniach, fintechu lub pokrewnych branżach.

(AM, źródło: Evention)

22,740FaniLubię
822ObserwującyObserwuj

Aktualne wydanie