Reklama

Wymówki czy wyniki
czwartek, 27 września 2018 08:35

Podobno ludzie się dzielą na tych, którzy mają wymówki, i na tych, którzy mają wyniki. Może należałoby dodać jeszcze trzecią grupę – tych, którzy mają dystans. Bo za wyniki umierać jednak nie warto, nawet jeśli plan sprzedażowy wskazuje na coś innego.

Na spotkaniu z szefem dużej ogólnopolskiej agencji rozmawiamy o życiu. Spotykamy się średnio raz na kwartał i rytuał mamy taki, że najpierw życie, potem biznes. Mówimy, że świat się zmienia. 10, 15, 20 lat temu ludzie zabijali się za lepszy zegarek, samochód, większy dom. Wciąż jeszcze są tacy, dla których jest to wyznacznik życiowego sukcesu i spełnienia. Rośnie jednak grupa rozczarowanych zegarkami i samochodami. Ci, którzy pobudowali kilkusetmetrowe wille pod miastem, narzekają na dojazdy. Od rentierów (których też trochę w Polsce mamy) pouciekały dzieci, a oni snują się po swoich posiadłościach. Oczywiście nie wszyscy. Jednak bardzo wielu tych, którzy poszli w „mieć”, pomijając „być” – odnosząc się do książki Ericha Fromma Mieć czy być? – płaci za wyniki kiepskim zdrowiem, brakiem relacji i pustką egzystencjalną. Tak-tak. Słony podatek.

Co wcale nie znaczy, że odpuszczając sobie zupełnie, możemy mieć błogie przekonanie, że lekceważąc sferę zawodową, automatycznie szlifujemy własną duchowość. Bo od bylejakości i lenistwa też są wysokie podatki.

Jedno jest pewne, nigdy nie jest za wcześnie na zadanie sobie pytania, w jaki sposób chcemy przeżyć swoje życie. Bo życie to jest dokładnie to, co się dzieje tu i teraz. To nie mityczny czas „kiedyś”, na przykład na emeryturze. To nie jest nawet czas po wyjściu z pracy. To całokształt naszego tu i teraz. Skoro w pracy spędzamy przeciętnie jedną trzecią całego życia, to nikt nie może lekką ręką pozwolić sobie na wyłączenie tych dziesiątek tysięcy godzin z własnego życia.

Stephen Covey, autor książki Najpierw rzeczy najważniejsze sugerował, żeby zapytać siebie, w jaki sposób zaplanowalibyśmy nadchodzący rok, gdybyśmy mieli pewność, że dokładnie za 12 miesięcy umrzemy? Co wykreślilibyśmy z kalendarza, a co do niego wpisali? Z kim spotykalibyśmy się częściej, z kim rzadziej, a z kim w ogóle? Co chcielibyśmy zrobić, zobaczyć, osiągnąć, powiedzieć, czego doświadczyć? Tak łatwo żyć w złudzeniu, że mamy jeszcze całe mnóstwo czasu. A potem budzimy się z bólem w krzyżu, lekką nadwagą, nadciśnieniem i zwyczajnie brakuje energii na realizację tego wszystkiego, o czym kiedyś marzyliśmy. Jeśli mieliśmy czas marzyć…

Z kolei Celestyna Osiak („coach kobiet przedsiębiorczych”) radzi sporządzić listę 108 rzeczy, które chcemy zrobić, zobaczyć etc. (patrz wyżej), i mieć ją w widocznym miejscu, żeby cały czas pamiętać, po co pracujemy. I nie powinna być to lista zakupów, bo przedmioty uszczęśliwiają na bardzo, bardzo krótko, jeśli w ogóle. Łatwo zapomnieć o tym, że pracujemy, po pierwsze, żeby robić coś pożytecznego dla siebie i innych, żeby zapewnić sobie i najbliższym godne życie, żeby spełniać swoje marzenia, rozwijać się. Jeśli praca pochłania tyle czasu i energii, że brakuje czasu i przestrzeni na jakąkolwiek radość z życia, to coś jest poważnie nie tak. Ryzykowne jest odkładanie całej radości życia na jeden urlop w roku czy na odległą mniej lub bardziej emeryturę. Życie jest tu i teraz. Jako ubezpieczeniowcy najlepiej wiemy, że z wielu losowych przyczyn jutra może wcale nie być.

Wspomniany wyżej Covey sugerował też napisanie własnej mowy pogrzebowej. W naszej kulturze taką mowę wygłasza najczęściej ksiądz, inaczej niż to ma miejsce w Stanach. Ale warto pomyśleć o tym, za co chcemy być pamiętani – wśród rodziny, przyjaciół, współpracowników, lokalnej i szerszej społeczności. Co chcemy po sobie zostawić, jakie emocje, jakie dziedzictwo? Jak sami chcemy wspominać swoje życie? Ponoć pod koniec życia znacznie bardziej żałuje się tego, czego się nie zrobiło, niż tego, co się zrobiło.

Dlatego wchodząc w ostatni kwartał, dajmy z siebie dużo, ale nie tracąc przy tym przestrzeni na radość życia. Inwestujmy niekoniecznie w przedmioty, ale raczej w piękne chwile i wartościowe przyjaźnie. Paradoks polega na tym, że osoby spełnione i cieszące się życiem osiągają też lepsze wyniki w pracy niż ich bardziej napięci sfrustrowani koledzy i koleżanki, zasuwający z zaciśniętymi zębami po 14 godzin. Czasem trzeba pozasuwać, ale niech to nie będzie reguła.

Aleksandra Wysocka

 

Macif Życie: Mariusz Czajka członkiem zarządu ds. ryzyka

6 sierpnia Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) jednogłośnie wyraziła zgodę na powołanie Mariusza Czajki na stanowisko członka zarządu Macif Życie...


czytaj dalej

Ergo Hestia: Justyna Wajs zastąpiła Małgorzatę Makulską



Małgorzata Makulska
Justyna Wajs

Małgorzata Makulska, członek zarządu Ergo Hestii, po 27 latach zakończyła współpracę z ubezpieczycielem z powodów...


czytaj dalej

Najczęściej czytane

Swiss Re: Straty katastroficzne półrocza

Katastrofy naturalne i spowodowane przez człowieka w I poł. 2019 r. były odpowiedzialne za 44 mld dol. strat gospodarczych na świecie – wynika ze...


czytaj dalej

ECB: Zamknięcie zaatakowanej strony

Europejski Bank Centralny (ECB) zamknął 15 sierpnia jedną ze swoich stron internetowych po udanym ataku hakerskim i zainfekowaniu złośliwym...


czytaj dalej

Rynek ubezpieczeń: Saltus TUW sfinalizował zakup Macif Życie TUW

Dwa tygodnie po uzyskaniu zgody Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) Saltus TUW sfinalizował umowę nabycia i stał się właścicielem 100% udziałów...


czytaj dalej

Compensa: Łupem włamywaczy pada średnio 11 tys. zł

Średnia wartość mienia przywłaszczonego wskutek kradzieży z włamaniem do domów i mieszkań w pierwszej połowie obecnego roku przekracza 11 tys. zł...


czytaj dalej

 

Adres redakcji

ul. Bracka 3 lok. 4
00-501 Warszawa

email redakcja@gu.com.pl

Gazeta

Prenumerata
E-wydanie

Firma

Redakcja
Reklama

Ogłoszenia

Podcast

Zamów newsletter
Facebook