Kto jest najfajniejszy?
poniedziałek, 11 września 2017 08:07

To, że moi pradziadkowie mieli jako jedni z pierwszych w okolicy prawdziwą elektryczną lodówkę, było wyłączną zasługą mojego pradziadka. Pradziadek co prawda sam nie gotował, ale słynął z upodobania do nowinek. Prababcia natomiast była zdania, że do przechowywania żywności zawsze służyła stara, dobra piwnica, a po co rezygnować z czegoś, co tak dobrze działa od tylu pokoleń, i w dodatku płacić za to niemałe pieniądze?

Stanęło jednak na opinii pradziadka, i to nie tylko w Sosnowcu. Dziś wszyscy mamy w domu lodówki, niektórzy nawet z kostkarką do lodu, a jeszcze inni mogą się ze swoją komunikować za pośrednictwem smartfona (mojemu pradziadkowi z pewnością by się to spodobało!). Istnieją już technologie, które pozwoliłyby lodówkom na samodzielne układanie list zakupów, a nawet zamawianie potrzebnych produktów w sklepie internetowym, jednak na upowszechnienie inteligentnych lodówek musimy jeszcze chwilę poczekać. Pewnie to będzie krótsza chwila, niż się wydaje.

O pradziadku Stanisławie i lodówce pomyślałam, czytając wyniki badań mówiące, że użytkownicy przeglądarek internetowych Firefox i Chrome osiągają istotnie lepsze wyniki w pracy od użytkowników Explorera i Safari. Co więcej, Firefoxowcy i Chromowcy mają też niższą absencję i statystycznie więcej zarabiają… W czym rzecz? Sprawa jest prosta. Przeglądarki Explorer i Safari są standardowym oprogramowaniem, w jaki wyposażony jest każdy komputer PC lub Mac. Natomiast Firefoxa i Chroma trzeba samodzielnie zainstalować. Okazuje się, że w zasadzie ludzie dzielą się na dwie grupy: na tych, którzy automatycznie korzystają z tego, co mają z góry dane (moja prababcia), i na tych, którzy mają skłonność do nieustannego poszukiwania udoskonaleń i nowości (pradziadek). Na marginesie dodam, że ta druga grupa bywa dla otoczenia naprawdę nieznośna.

Moja lodówka w ostatnich miesiącach świeci pustkami, ponieważ jako nieodrodna prawnuczka mojego innowacyjnego pradziadka eksperymentuję z nowymi modelami żywienia. Od maja zdążyłam wypróbować cztery firmy dostarczające całodzienne wyżywienie, podzielone na schludne plastikowe pudełka. Branża cateringowa specjalizująca się w tego typu usługach rozwija się w dużych miastach bardzo dynamicznie. Dla osób zapracowanych to praktycznie jedyna metoda, by odżywiać się w sposób regularny i zróżnicowany, a zarazem oszczędzić masę czasu na zakupach i gotowaniu. Jeśli dodatkowo ktoś jest na diecie (a kto nie jest?), to nie ma szans, żeby samemu przygotowywać dietetyczny posiłek w mikrorozmiarze, a dodatkowo żeby takich posiłków było 5 w ciągu dnia, a każdy zróżnicowany. I tak cały tydzień. Czysty koszmar.

No dobrze, ale czemu testuję już czwartą firmę? Taka już moja natura. Nawet jeśli znajdę coś dobrego, to zawsze gdzieś w tyle głowy snuje się pytanie, czy gdzieś nie ma aby czegoś jeszcze lepszego? Zwłaszcza że na mojej pudełkowej trasie doświadczenia były zróżnicowane. Od lekko sfermentowanych i nadgniłych warzyw do śniadania (fuj), przez doskonałą kuchnię, ale nagłe i niezapowiedziane przerwy w dostawach, po mikroporcje, po których głód pojawiał się już w momencie kończenia posiłku. Były też dostawy jedzenia o trzeciej nad ranem (pies był przekonany, że to włamanie i należy zaalarmować cały budynek). Podsumowując, przez ostatnie cztery miesiące bardzo wiele nauczyłam się o branży cateringowej oraz o swoich własnych oczekiwaniach.

Na warszawskim rynku działa kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset „pudełkowych” firm cateringowych. Silna konkurencja niektórych mobilizuje do szukania innowacyjnych udoskonaleń. Część natomiast działa „jak zawsze”, bazując na grupie klientów, którzy lubią najlepiej to, co już dobrze znają (to grupa wbrew pozorom całkiem spora, może nawet większość ludzkości), których można roboczo nazwać „użytkownikami Explorera i Safari”.

Bezapelacyjnym zwycięzcą w kategorii „innowacyjność” jest w mojej opinii ogólnopolski gracz Nice to fityou, i to nawet nie dzięki najlepszemu kucharzowi, ale najlepszemu informatykowi. Firma przygotowała bardzo prostą stronę internetową, pozwalającą na błyskawiczną rejestrację za pośrednictwem Facebooka, a potem sprytnie wciągającą użytkownika w prosty i przyjemny proces zamówienia. Użytkownik może wybrać dowolną liczbę posiłków (od 1 do 5), kilka wariantów kalorycznych oraz cztery główne rodzaje diety. Po wypełnieniu formularza w ciągu kilkunastu minut oddzwania konsultant i doprecyzowuje szczegóły zamówienia. Strona internetowa pozwala na wybór każdego posiłku z kilku wariantów (od 2 do 4) – gdzie w większości firm wszyscy klienci dostają dokładnie to samo, natomiast w Nice to fityou oferta jest zindywidualizowana. Następnego dnia można ocenić każdy posiłek i za ocenę dostać punkty, uprawniające do zniżki przy dalszych zamówieniach. Zniżkę otrzymuje się również za polecanie serwisu innym użytkownikom z wykorzystaniem prostego kodu rabatowego.

Sedno sukcesu? Zgranie kilku elementów: intuicyjność, prostota, personalizacja i fajność. I ta „wielka czwórka”, z dużym akcentem na fajność, jest absolutnie kluczowa i powinna być jednym z priorytetów przy projektowaniu dowolnego serwisu – do sprzedaży i obsługi ubezpieczeń, do szkolenia agentów, do zarządzania swoim portfelem klientów ubezpieczeniowych. Szczególnie, jeśli myślimy o przekonaniu do siebie millenialsów i ich jeszcze młodszych kolegów, którzy chcą żyć i pracować w środowisku atrakcyjnym, spersonalizowanym i fajnym. Z akcentem na fajnym.
Aleksandra E. Wysocka
aleksandra.wysocka@gu.com.pl

 

Aviva: Andrzej Oślizło odchodzi

Z dniem 13 października Andrzej Oślizło, od 2015 roku wiceprezes Avivy ds. rozwoju biznesu, opuści grupę. Jego obowiązki przejmą pozostali...


czytaj dalej

VIG Polska: Prof. Marek Belka w radach nadzorczych Compensy i InterRisk

5 września profesor Marek Belka, były prezes Rady Ministrów oraz Narodowego Banku Polskiego, dołączył do rad nadzorczych spółek ubezpieczeniowych...


czytaj dalej

JLT Re: Insurtech a tradycyjni reasekuratorzy

Start-upy z sektora insurtech wchodzą na rynek ubezpieczeń i reasekuracji, ale niekoniecznie jest to zjawisko groźne – taki wniosek płynie z...


czytaj dalej

Euler Hermes i Allianz: Niemiecka gospodarka wrzuca wyższy bieg

W pierwszym półroczu tego roku niemiecka gospodarka zdecydowanie przyspieszyła. W ujęciu rocznym wzrost PKB Niemiec wyniósł 2,7%, co stanowi wynik...


czytaj dalej

UOKiK ostrzega konsumentów przed Goldberg & Sons

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał ostrzeżenie konsumenckie, w którym przestrzegł przed działalnością firmy pośrednictwa...


czytaj dalej

Nationale-Nederlanden: Nowa kampania „Oczami matki”

22 września startuje nowa kampania marketingowa Nationale-Nederlanden „Oczami matki”. W ramach akcji prezentowana będzie oferta dla rodziców...


czytaj dalej

Sprzedaż



 

Adres redakcji

ul. Bracka 3 lok. 4
00-501 Warszawa
tel. (22) 628 26 31

email redakcja@gu.com.pl

Partnerzy